
Z tego, co już sprawdziłam, wcześniej pisałam o 5 Monet. Nie był to może długi tekst, ale zawierał pewne spostrzeżenia, których nie znalazłam w dostępnych źródłach o Tarocie. Wówczas pisałam o braku czasu, z czym się absolutnie zgadzam. Teraz chcę opisać, jak zrealizował się mój dzień w karcie 5 Monet.
Wiedziałam, że tego dnia będę zmagać się z brakami, ale to, że spotkają mnie przygody na tak wielu frontach, jest już warte opowiedzenia jako anegdota.
Z rana wybrałam się do centrum handlowego, żeby oddać kurtkę, która mi nie pasowała. Miałam też sprawdzić dla mamy model kurtki, którą znalazła online. Sklep otwierał się o 9:00, ale przymierzalnie były czynne dopiero od 11:00 z powodu BRAKU obsługi. Nie miałam tyle czasu, by czekać 1,5 godziny, więc poradziłam sobie, robiąc szybką selekcję ubrań — część przymierzyłam na sklepie, a część odwiesiłam z powrotem. Dwie rzeczy wzięłam w ciemno. Kurtki mamy nie było. Miałam przymierzyć płaszcz, ale kiedy po niego wróciłam, nie było już mojego rozmiaru, a pewna pani dumnie pomaszerowała z nim do kasy.
Pomyślałam: dobrze, jest zabawnie. Nawet nie zdążyłam się zirytować na sklep, bo moja irytacja została rozbrojona przez ezoteryczną wiedzę.
Wychodząc ze sklepu, pomyślałam, że wstąpię na szybką kawę i przy okazji skorzystam z toalety w Coście. Przy zamawianiu kawy musiałam upomnieć się o paragon, na którym jest kod do łazienki. Stojąc jeszcze w kolejce po ulubione latte, wiedziałam, że będę musiała ponownie przypomnieć o paragonie, bo raczej mi go nie dadzą. Mimo że nie było dużego ruchu, barista sprawiał wrażenie dość nieporadnego. Zostawiłam kawę na stoliku i poszłam do łazienki dzierżawy mikro paragon w dłoni. Kodu nie mogłam rozczytać bo nie wzięłam okularów z domu, zrobilam więc zdjęcie paragonu i powiększyłam je – MacGyver to moje drugie imię ;p
Po wejsciu do toalety okazało się, że spłuczka nie działała. Teraz już zaczęłam śmiać się na głos, pewnie uznali mnie za wariatkę. Kreatywnie poradziłam sobie, korzystając z nadmiaru papieru toaletowego – 5 Monet w pełnej krasie 😀
Wypiłam kawę sama i postanowiłam iść na autobus, ponieważ umówiłam się z siostrą na siłownię w czasie jej przerwy na lunch. Aby nie kusić losu i nie testować dalej możliwości karty dnia, nie chciałam spóźnić się na autobus. Po drodze wstąpiłam do mojej ulubionej perfumerii, żeby porozmawiać z konsultantką, która kiedyś świetnie doradziła mi w kwestii makijażu. Planowałam kupić od niej kredkę do brwi i dopytać o technikę. Jednak 5 Monet nie odpuszczała, bo na miejscu przywitała mnie inna dziewczyna, która, choć była uprzejma, okazała się kimś nowym – poprzednia konsultantka wyjechała na urlop. Zrezygnowałam z jej pomocy, ponieważ jej makijaż nie zachęcał do zaufania (wyglądała, jakby sama potrzebowała kilku lekcji). Poszłam więc do innego sklepu i kupiłam inny produkt do brwi – znów kreatywność w stylu 5 Monet.
Na koniec wstąpiłam do sklepu, żeby obejrzeć kurtki. Znalazłam ciekawy model, jednak cena przekroczyła moje możliwości finansowe na ten dzień, więc postanowiłam, że może później zamówię ją online.
Dojechałam na czas w umówione miejsce, jednak okazało się, że siostra miała mniej czasu na lunch, niż się spodziewała, więc nasz trening był krótszy.
5 Monet na zawsze będzie postrzegana przeze mnie jako aktywne radzenie sobie z szeroko pojętym “brakiem”😅😅😅