8 Monet i dopracowywanie szczegółów

Wygląda na to, że wyjdzie cykl z serii „Co niosą karty dzienne” – uważam, że warto to odnotować, może kiedyś okaże się to jeszcze bardziej przydatne :).

A więc, co kryje się za 8 Monet?

Nie traktowałam tej karty jako złego omenu, zresztą dwór Monet nie jest stricte negatywny (może poza 5 Monet, która lekko odstaje). 8 Monet to karta, którą na własny użytek nazwałam „dopracowywanie szczegółów”. Pokazuje mi sytuację, w której coś już trwa, potrzeba tylko wprowadzić pewne poprawki, i będzie dobrze. A może nawet lepiej. Poświęcamy na to nasz czas (jak to w Monetach).

Dzisiejsza 8 Monet niczym się pod tym względem nie różniła, choć nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, jaki finalnie nastąpił.

Sobota nie zapowiadała się szczególnie wyjątkowo. Zeszło trochę ze śniadaniem, a potem przypomniałam sobie, że od kilku dobrych miesięcy nie byłam z moim dzieckiem na trampolinach. Pomyślałam, że warto odświeżyć to doświadczenie. Młody bardzo ucieszył się z pomysłu, więc szybko się zebraliśmy i przed południem byliśmy już w autobusie. Na trampolinach było spokojnie, nie było tłoczno ani dziko, jak to czasem bywa w soboty, więc można było swobodnie poskakać.

Pomyślałam, że może uda mi się przysiąść na kawę, jeśli przekupię dziecko zakupem w księgarni. Poszliśmy do sąsiadującej galerii, gdzie znajduje się wypasiona, dwupoziomowa księgarnia. Syn od razu wystrzelił na drugie piętro, jakby wiedział, czego chce. Rozglądał się wśród regałów, jakby dokładnie wiedział, czego szuka. Dopadł półkę z książkami podróżniczymi i pilnie studiował ich zawartość, z radością chwytając przewodnik po Rejkiawiku. Potem wziął jeszcze dwie książki z poradników o Zoomie i pognał na dół, do działu dziecięco-młodzieżowego. Tam zaczęły się przepychanki, bo Młody chciał dorzucić jeszcze dwie książki i zestaw o piłkarzach. Mi już para uszami zaczynała iść, a i z trudem łapałam oddech, licząc, ile ta „łapówka” za kawę w Costa może mnie kosztować.

Udało mi się zredukować jego wybór do trzech książek. Przy kasie moje dziecko nie odpuszczało i wertowało różne przydasie, dodając do rosnącego rachunku. Kasjer patrzył na mnie jak na wariata, kiedy podałam mu kartę lojalnościową jednego ze sklepów spożywczych zamiast tej z księgarni. Do tego moje dziecko krążyło wokół, kompulsywnie dorzucając nowe rzeczy. Tu muszę przystanąć i dodać, że moje dziecko to niewerbalny 10-letni autystyk, więc nasze wspólne zakupy wyglądają tak, jak opisałam – bez upiększeń. Wychodząc ze sklepu, mój młody zaczął łapać książki znajdujące się w zasięgu jego rąk, a ja niemalże jednocześnie chwytałam go za kaptur, odstawiając to, co złapał, i trzymając siatki z zakupami oraz swoją torebkę. Moja cierpliwość, wspomagana zestawem witamin, ledwo nadążała.

Wypadliśmy z księgarni i na jednym wdechu skierowałam się do kawiarni. Tam, o dziwo, usiedliśmy, a dziecko, zadowolone z siebie i zakupów, zaczęło przeglądać „Zoom for dummies”. Myślałam, że to będzie koniec naszych przygód, ale jakże się myliłam. Karta dnia miała dopiero się zrealizować. Syn wymyślił, że chce pójść na spacer do ciotki, co oznaczało zahaczenie o lokalny charity shop, by kupić książki. Przez całą drogę tłumaczyłam synowi, że jeśli kolejny raz wpadnie jak burza do sklepu, będzie popychać, biegać i zasypywać mnie, kasjerkę oraz innych ludzi rzeczami, które wybrał, to będzie to nasza ostatnia wizyta w sklepie.

Ku mojemu zdziwieniu, faktycznie, wchodząc do sklepu z używanymi rzeczami, syn zachował spokój i normalnym krokiem podszedł do półki z książkami. Wybrał trzy pozycje i spokojnie udaliśmy się do kasy. Młody cierpliwie czekał, aż zapłacę, a pani zaproponowała, że będzie nam odkładać książki, które i tak by wyrzuciła, i możemy do niej zajrzeć w piątek lub sobotę. To było bardzo miłe z jej strony i mocno mnie zaskoczyło (tu również widzę ślad 8 Monet). Spacerem poszliśmy do ciotki.

Wieczorem udało nam się umyć głowę – co zwykle kończy się potopem w łazience – a tym razem poszło spokojnie i bez zalania całego pomieszczenia.

8 Monet w rozkladach pokazywała mi często pracę nad kontaktem i utrzymaniem znajomości. Wprowadzanie pewnych ulepszeń, modyfikacji w zależności od kontekstu pytania.

Leave a comment