Cesarzowa- i wszystko idzie jak po maśle

Kiedy karta Cesarzowej pojawia się jako karta dnia, wiem jedno – przede mną dzień pełen obfitości i małych przyjemności. To czas, kiedy wszystko układa się tak, jakby świat postanowił spełniać moje zachcianki. Idealny moment na zakupy! Czasem wybieram się na miasto, a wtedy coś dosłownie krzyczy do mnie z witryny sklepowej – ostatnio był to czarny, mięciutki jak chmurka sweterek, który pięknie połyskiwał w świetle. Innym razem to kurierzy pukają do moich drzwi, przynosząc paczki z moimi online’owymi zdobyczami – różnościami, które idealnie trafiają w mój gust.

Cesarzowa w Tarocie to czysta esencja dostatku i przepychu. To, czego pragniesz, po prostu masz. Nie musisz kombinować, kalkulować czy stresować się finansami – wystarczy sięgnąć, zapłacić i cieszyć się tym, co Twoje. To karta osób, które opływają w dostatek, żyjąc w harmonii z tym, co je otacza.

Dziś Cesarzowa poprowadziła mnie w stronę ogrodu. Powietrze pachniało nadchodzącą zimą, a liście szeleściły pod stopami, przypominając o ostatnich przygotowaniach przed mroźnymi dniami. Moim priorytetem było zabezpieczenie dali – te delikatne kwiaty musiały znaleźć schronienie przed chłodem. Zabrałam się też za organizację przestrzeni w domu dla roślin, które mogą przezimować w cieple i jednocześnie zdobić zimowe widoki za oknem.

Jestem z siebie dumna, bo znalazłam idealne miejsce dla mojej kolekcji pelargonii – teraz będą rozświetlały salon swoimi barwami. Eksperymentalnie wniosłam do domu również begonie, ciekawa, jak poradzą sobie w nowych warunkach. Jednak największym wzruszeniem była dla mnie doniczka z petuniami, które wyrosły na trawniku przy huśtawce zupełnie niespodziewanie. W sierpniu, kiedy powinny już przekwitać, postanowiły zakwitnąć – jakby na przekór porom roku. Przesadziłam je i trwały aż do dziś, próbując wypuścić kolejny błękitny kwiat, mimo że chłód już wisiał w powietrzu.

Nie, nie zmieniam mojego bloga w pamiętnik ogrodnika-amatora! Ale nie da się ukryć, że dzisiejsza Cesarzowa zrealizowała się w pełnej krasie. To był dzień harmonii z naturą, dbania o piękno i otaczania się roślinnym bogactwem.

Jakby tego było mało, karta spełniła się też w najbardziej dosłowny sposób – „co chcę, to mam”. Już po pierwszym mailu do pracy w mojej skrzynce pojawiły się dokumenty, o które prosiłam, a poranek zaczęłam od wizyty kuriera, który punktualnie o 7:30 przyniósł mi paczkę.

Cesarzową mogłabym widywać codziennie w swoich rozkladach 🙂

Leave a comment