Planetarna aura przedwiośnia i kilka innych drobiazgów

Pomyślałam, że dawno nic tu nie wrzucałam, a już kilka razy przemykały mi przez myśl różne astro-tarotowe spostrzeżenia. Do tego pojawił się u mnie nowy temat: karty Lenormand. Także wrzucam wszystko w to miejsce – może komuś coś z tych różności się przyda. Trochę jak ta szuflada w kuchni na mydło i powidło, klucze, kabelki, śrubki i papier do pieczenia – czyli wszystko, co nie znalazło odpowiedniego miejsca, a warto mieć “pod ręką”.

Są na pewno lepsi ode mnie w stawianiu bieżących astro prognoz, stąd nie podejmuję się tego regularnie w moich wpisach. Jednak czasem nazbiera się masa spostrzeżeń i tak oto powstaje niniejszy wpis.

Tak się składa, że moje najbliższe otoczenie posiada w swoich horoskopach podkreślony znak Ryb i Bliźniąt, przeplatany co nieco Strzelcem (żeby było ciekawiej, to idealnie ten układ wpasowuje się w moją urodzeniową kompozycję w tych samych znakach). Siedzę więc i obserwuję, co Saturn maltretuje innym – może to jakiś rodzaj niezdrowej fascynacji, bo sama jestem “po” przejściu Saturna przez urodzeniowy Księżyc.

I tak, u jednej znajomej Saturn ustawił się w opozycji do Księżyca w Pannie, idąc jednocześnie po Wenus z Marsem w Rybach. Uprzedzałam ją jakiś czas temu, że to będzie trudny wpływ i lepiej, by nie “kozaczyła”, bo skończy się kobiecą interwencją. Miałam wtedy bardziej na uwadze jej sposób randkowania z zajętymi mężczyznami i ewentualną interwencję wkurzonej żony, ale… stanęło na interwencji antyalkoholowej i znajoma usłyszała solidne kazanie na temat swojego problemu z nałogiem. Ochłodzenie relacji skutkowało odcięciem od “chwilówek” od znajomych. Opozycja, jak zwykle, idealnie pokazała konfrontację dwóch stanowisk.

Mam wrażenie, że jeśli ktoś posiada urodzeniowo planety osobiste w Rybach, to wpływ Saturna i jego limitująca aura będą odczuwalne, dopóki Pan Czasu nie opuści na stałe znaku Ryb. A to nastąpi dopiero na początku 2026 roku. Jak każdy astrolog zapowiada (powtórzę jak echo), ten rok jest czasem mocno przejściowym. Saturn tylko na chwilę przemieści się do Barana (od 26 maja do 1 września 2025), co może sprawić, że wakacje dla wcześniej wspomnianych Ryb, Bliźniąt, Strzelców i Panien będą miały weselszą aurę. Saturn jednak wraca do Ryb wraz z otwarciem szkół i na dobre opuści terytorium Neptuna dopiero 15 lutego 2026 roku.

Nie tylko Saturn będzie stać w progu jak kot, któremu trudno się zdecydować, po której stronie jest lepiej. Również Uran wskoczy na moment do znaku Bliźniąt 8 lipca, by 8 listopada wrócić na chwilę do Byka. Finalnie przejdzie do Bliźniąt dopiero 27 kwietnia 2026 roku. Przejście Neptuna do znaku Barana również nie obędzie się bez chodzenia “w to i we w to”. Neptun wpłynie do Barana 31 maja, a wróci do Ryb 23 października. Na stałe w znaku Barana znajdzie się 27 stycznia 2026 roku.

Spróbujcie więc, moi drodzy, wyobrazić sobie to zamieszanie i jak bardzo możemy odczuć, że jest to okres tranzytowy. To zapewne odbije się na naszym codziennym życiu.

Zanim jednak dojdzie do tego kosmicznego galimatiasu, Mars zakończy swoją podróż na wstecznym biegu. Osobiście odliczam już dni do 24 lutego, gdyż wtedy Mars ruszy ruchem prostym z sentymentalnym “ahoj” na ustach. Nie chodzi mi tu o samą retrogradację, która bądź co bądź pozwala wprowadzić pewne korekty, ale o sam znak Raka, gdzie Mars nie czuje się komfortowo. Emocje? Kto to wymyślił? Mam urodzeniowo słabego Marsa (bo w Wadze), a na dokładkę wszystko, co idzie mi przez Raka, masakruje kwadraturą ważne części mojego horoskopu.

Sam Mars w Raku wpłynął na moje chęci – a raczej ich brak. Nie widzę sensu w niczym poza tym, by zjeść ulubioną owsiankę, załapać się na kawę poza domem i przerzucić pranie kosz-pralka-suszarka. Klasyk Marsa w Raku: zrezygnowałam z abonamentu na siłownię, by ćwiczyć na nowym domowym nabytku – orbitreku. Docelowo załatwione dla dziecka, w domyśle “do użytku domowników”.

Stawiam, że bieżący Mars w Raku kieruje bardziej ku rozdrapywaniu starych ran, dłubaniu w domu czy użeraniu się z rodziną. Kto posiada silniejszego Marsa urodzeniowo, może aż tak nie odczuć spadku formy i chęci, choć i tak wola i ambicja bardziej nakierowane są na racze sprawy (jedzenie, dom, komfort, rodzina, emocje).

Także pierwsza data, do której osobiście odliczam, to 24 lutego – wyjście Marsa z ruchu wstecznego w Raku, oraz drugi termin – 19 kwietnia – wejście Marsa do znaku Lwa (miau😎).

2 marca Wenus wejdzie w ruch wsteczny w 10. stopniu Barana, a za nią, 15 marca, zacznie się cofać Merkury z 9. stopnia Barana. Do tego mamy zaćmienia w marcu: 14 marca całkowite zaćmienie Księżyca w 23. stopniu Panny oraz 29 marca częściowe zaćmienie Słońca w 9. stopniu Barana.

Czy tylko mi się zaczyna już kręcić w głowie?

Pluton na szczęście stanie się naszą oazą spokoju i nawet podczas swojej retrogradacji nie zmieni już znaku (5 maja rozpocznie ruch wsteczny, a 14 października wróci do ruchu prostego – wszystko w obrębie pierwszych stopni Wodnika).

Czy pisałam już o mojej drugiej znajomej? Tutaj aż się serce raduje – a raczej Jowisz w Bliźniętach tranzytuje. A dokładnie tworzy wraz z jej urodzeniowym trygonem Mars/Wenus Wielki Trygon Powietrzny.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że Jowisz w znakach powietrznych daje mało konkretów, a dokładniej – jest mało forsiasty. Powiem, że niekoniecznie. Znajoma ostatnio złapała pełną falę jak rasowy surfer i zgarnia cały bank. Hitem jest zamiana korporacyjnego auta. Z racji jej stanowiska przysługiwał jej okrojony wybór, jednak firma postawiła na eko styl życia i przerzuca pracowników na samochody elektryczne. Znajoma dostała przydzielony samochód “z górnej półki” plus stację do ładowania auta do montażu przy domu. Rachunki za ładowanie auta pokrywa firma (bez limitów wyjeżdżonych kilometrów…).

Korzystając z uprzejmości Jowisza, znajoma dosyć szybko załatwiła potrzebne diagnozy dla dziecka (drogą prywatną, w ramach firmowego ubezpieczenia), a dziś w ciągu 10 minut udało jej się uzyskać ich potwierdzenie w systemie państwowym. Po drodze toczą się u niej różne sprawy, które finalnie mają zapewnić większe wpływy do jej budżetu.

Ja bym nie narzekała! 😅

Będąc przy Jowiszu w Bliźniętach- fakt, nie jest to jego ulubione miejsce, jednak przy odrobinie Bliźniaczego sprytu co nie co można z tego pobytu wycisnąć.

U mnie Jowisz po raz trzeci przeszedł kwadraturą po władcy MC, Księżycu, i przyniósł naukę czytania kart Lenormand. Od dwóch miesięcy czułam niechęć do stawiania rozkladów miesięcznych z Tarota i przychodziły mi myśli, że to jakoś traci sens. Pewnego wieczora, siedząc jeszcze na dole w jadalni, pomyślalam, że muszę sięgnąć po karty które mam przy łóżku – mogą mi one pomóc w rozwiązaniu wątpliwości. I tak, sięgnęłam po talię Lenormand kupioną dobry czas temu w jednym z charity shop. Odczyt tak mnie zafascynowal, że skusilam się by zakupić książkę i drugą talię. Robiąc testowe odczyty na rodzinie i znajomych, jeszcze bardziej zaskakiwała mnie trafność kart. Także stały się bardzo szybko moją codziennością, na równi z Tarotem i odczytem bieżących tranzytow.

Na zakończenie dodam, że wkręciły mnie elekcje- ta magia naprawdę działa😁 Przekonałam się o tym ustawiajac datę i godzinę na farbowanie siostry włosów – a że proces złożony a efekt pożądany trudny do uzyskania pomimo zabiegów profesjonalistów- poczułam się zobowiazana i sięgnęłam po astrologiczny oręż. Data nie była idealna, jednak uważam, że godzina którą udało mi się ustalić, pozwolila osiągnąć naprawdę fajny efekt( patrząc jeszcze na moje umiejetnosci fryzjerskie i produkty drogeryjne😅).

Na Jowiszu w Bliźniętach można skorzystać – kwestia tylko by mieć pomysł:)

Leave a comment