
Jakiś czas temu napisałam już jeden wpis o 10 Monet w Tarocie. Mimo to mam poczucie, że jest to karta, która nie wyczerpuje się w kilku podręcznikowych hasłach: „szczęście rodzinne”, „majątek”, „spełnienie materialne” czy „domknięcie cyklu”. Wszystko to jest prawdą – a jednak pozostawia pewien niedosyt.
Moje pierwsze, bardzo konkretne skojarzenie z tą kartą pojawiło się pewnego dnia, kiedy 10 Monet wypadła mi jako karta dzienna.
Tego poranka okazało się, że moje klucze do domu… pojechały z moją siostrą do pracy. Zostawiłam je w jej samochodzie, a ona – wychodząc – zamknęła dom z zewnątrz. Ja natomiast miałam zaprowadzić dzieci do szkoły. Przez chwilę wyglądało to więc tak, jakbyśmy zostali w środku bez możliwości wyjścia.
Na szczęście w ogrodzie znalazły się zapomniane klucze do furtki. Dzięki nim mogliśmy wydostać się z domu, a dzieci nawet się nie spóźniły.
Od tamtej pory 10 Monet zaczęła kojarzyć mi się z bardzo konkretnym doświadczeniem: znalezieniem wyjścia z sytuacji, która na pierwszy rzut oka wydaje się zamknięta.
Mimo to cały czas czułam, że znaczenie tej karty sięga gdzieś dalej.
I tak było aż do dzisiejszego poranka.
10 Monet znów pojawiła się jako karta dnia.
Pomyślałam więc tylko tyle, że dzień pewnie upłynie spokojnie – może nawet uda się wyjść na spacer.
Podczas przygotowywania śniadania przypomniałam sobie jednak o gerberze, która zimuje u mnie w domu. To roślina, która jeszcze niedawno walczyła na dworze o to, by nie przemarzła i najwyraźniej nie uznała końca swojego sezonu. Wciąż wypuszcza nowe liście i pąki, jakby uparcie trzymała się życia.
Postawiłam ją w kuchni, żeby przyjrzeć się jej bliżej.
Niestety mimo nowych przyrostów coś wyraźnie ją podjadało. Najpierw podejrzewałam pająki, ale kiedy zaczęłam oglądać liście od spodu, znalazłam winowajców: dwie gąsienice, niemal idealnie wtopione w zielone liście.
Po ich usunięciu przycięłam zjedzone fragmenty rośliny, licząc na to, że szybko odrobi straty.
I wtedy przyszła do mnie myśl, która chyba najlepiej oddaje sens 10 Monet.
10 Monet w talii Rider-Waite( dla przyp9mnienia) –Na pierwszym planie siedzi stary człowiek w płaszczu.
Nie jest on w centrum życia rodziny.
Nie rozmawia z dzieckiem.
Nie stoi z parą w łuku bramy.
On siedzi trochę z boku, jak obserwator.
To sugeruje, że:
cykl życia już się wypełnił
coś zostało zbudowane i przetrwało
To jest raczej spokojna kontynuacja niż triumf.Czyli system życia.
Bezpieczeństwo pochodzi nie z jednej osoby, ale z:
struktury
relacji
ciągłości
To jest bezpieczeństwo typu:
„Życie działa, bo istnieje pewna sieć.”
Ta karta bardzo często pokazuje uratowanie zasobów. Nie zawsze chodzi w niej o spektakularne bogactwo czy wielkie nagrody. Czasem chodzi po prostu o to, że znajdujemy rozwiązanie wystarczająco dobre, by zatrzymać straty.
Materia zostaje ocalona.
Czas zostaje ocalony.
Potencjał przyszłego wzrostu pozostaje nienaruszony.
Tak jak z kluczami tamtego poranka.
Tak jak z gerberą dzisiaj.
Straty zostały zatrzymane – a życie może toczyć się dalej.
Co ciekawe, dzisiejsza 10 Monet zbiegła się jeszcze z jednym powrotem. Przy Merkurym w retrogradacji wracam po kilku miesiącach przerwy do prowadzenia bloga.
Można więc powiedzieć, że ta karta otworzyła kolejne drzwi.
Witajcie więc ponownie, drodzy czytelnicy.
Postaram się, aby nowe wpisy były dla Was równie interesujące jak te wcześniejsze.