Astroterapia filmem – Saturn z Neptunem w Rybach 

Filmowy eskapizm pod znakiem Neptuna i Saturna w Rybach
(czyli trzy tytuły na astrologiczny armagedon emocji)

Dziś post ciut nietypowy – filmowy. Ale spokojnie, astrologii nie zabraknie – wplotę ją między wierszami, jak lubię. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez muzyki i kina. Ma to swoje odbicie w moim horoskopie – Neptun dyskretnie, ale wyraźnie zaznaczony, w tym Księżyc w Rybach (Neptun współwłada tym znakiem) czyni mnie urodzoną eskapistką. A nic tak skutecznie nie odrywa od realiów jak X muza.

Nie jestem kinomaniaczką w klasycznym rozumieniu – nie siedzę godzinami przed ekranem. Stawiam na jakość, nie ilość. Musi mnie najść nastrój, wtedy zaczynam szukać czegoś, co naprawdę przykuje moją uwagę. I mam wrażenie, że podświadomie kieruję się bieżącymi wpływami astrologicznymi. Tak też, przy melancholijnym Saturnie w Rybach, trafiłam na trzy wyjątkowe filmy. Polecam je szczególnie tym, którzy przechodzą emocjonalne trzęsienie ziemi w horoskopie( może a nuż uda się go rozladować).

The Voices

1. “The Voices” – groteska z przepaścią samotności

Zaskoczenie numer jeden: Ryan Reynolds – znany z komedii – w roli seryjnego mordercy. Brzmi dziwnie? I dobrze. Film “The Voices” jest bowiem jednym wielkim dysonansem. Na pozór komedia, później horror, ale przede wszystkim: emocjonalna bomba, która uderza znienacka.

To anglojęzyczny debiut Marjane Satrapi – kino balansujące między krwawym dreszczowcem, czarną komedią i surrealistyczną baśnią. Amerykańska prowincja (grana przez Berlin!) miesza się tu z fantazją zrodzoną z psychozy. Mamy gadającego psa i kota, wietnamskiego Elvisa, Jezusa tańczącego w musicalu. A mimo całej tej surrealistycznej warstwy, całość trzyma się w ryzach – dzięki klasycznej strukturze gatunku.

Pod powierzchnią absurdu kryje się historia o samotności. O człowieku, którego wyobraźnia staje się jedynym azylem. Ucieczka w chorobę psychicznie izoluje bohatera równie skutecznie co śmierć. Saturn z Neptunem w Rybach nie mogliby napisać tego lepiej. Film potrafi rozłożyć emocjonalnie na łopatki – do bólu aktualny dla każdego, kto kiedykolwiek doświadczył samotności ekstremalnej.

Your Monster

2. “Your Monster” – gdy szafa skrywa więcej niż potwora

Film reklamowany jako horror z elementami romansu. I rzeczywiście – przez większość czasu wydaje się lekkim, fantasy-romansidłem, ale… finał rozwala system.

Laura miała wszystko: miłość, rolę życia na Broadwayu, piękne plany. Wszystko się jednak wali – chłopak ją rzuca, zabiera rolę, a ona wraca do domu rodzinnego, pogrążona w rozpaczy. Snucie się w szlafroku i płacz działa na nerwy… potworowi, który od lat mieszka w jej szafie. Grozi, że wyrwie jej krtań, jeśli się nie wyniesie.

Brzmi jak czarna komedia? Może. Ale z każdą minutą film wchodzi głębiej w psychikę bohaterki. Potwór staje się metaforą bólu, depresji, stłumionego gniewu. A końcówka… zostawia z dziurą w sercu i refleksją, której się nie spodziewałam.

Lars and The Real Girl

3. “Lars and the Real Girl” – urojona miłość, prawdziwe emocje

Na koniec – film bez krwi, ale z dużą dawką nadziei i ciepła. „Lars and the Real Girl” to historia skromnego, nieśmiałego trzydziestolatka (Ryan Gosling), który unika kontaktu z ludźmi, żyje w garażu przerobionym na malutkie mieszkanie  i odmawia wspólnych posiłków z rodziną.

Pewnego dnia ogłasza, że ma dziewczynę. Problem w tym, że to… duża, gumowa lalka. Lars nadaje jej imię (Bianca), traktuje jak człowieka, przedstawia znajomym. Brat reaguje gniewem, ale jego żona – z czułością. Z pomocą przychodzi też lekarka, która rozpoczyna „terapię” poprzez akceptację iluzji.

Zaczyna się cicha, ale głęboka podróż przez emocjonalne traumy Larsa. Film opowiada o akceptacji, o tym, jak czasem trzeba pozwolić człowiekowi wejść do swojego świata na własnych zasadach, by naprawdę go uzdrowić.

W jednej ze scen Lars czyta cytat z Don Kichota:

„Jednak tym, co dręczyło go najbardziej,
był brak innego pustelnika,
któremu mógłby powierzyć swoje myśli.”

I to jest właśnie sedno. Można żyć wśród ludzi, a jednocześnie czuć się nieznośnie samotnym. A czasem… wystarczy, że ktoś pobędzie z nami w tym szaleństwie – i już robi się lżej.

Trzy filmy. Trzy różne światy. Ale jeden wspólny motyw: eskapizm jako mechanizm przetrwania. Neptun w Rybach wie, jak uciekać – i czasem, tylko dzięki tej ucieczce, jesteśmy w stanie wrócić do siebie.

Uran w 8. domu: rewolucja, która boli

Ten wpis miał być analityczny. Uran miał przejść spokojnie. Pieniądze miały się zgadzać. Faceci mieli być ogarnięci. No cóż…

Poniższy wpis początkowo miał nieco inny kształt.
Nie udało mi się go ukończyć za jednym podejściem, a kiedy wróciłam do tematu jakiś czas później, stwierdziłam, że tekst nie oddaje uranicznego ducha zagadnienia. Miało być ściśle o Uranie i jego tranzycie przez 8. dom — wyszło też kilka innych przemyśleń.

I tak dochodzę do wniosku, że Uran przechodzący przez każdy z domów to osobna epoka w naszym życiu. Wraz ze zmianą obszaru, po którym tranzytuje Uran, w zauważalny sposób zmienia się nasze życie.

Klasyk mojego horoskopu: tranzytujący Uran w koniunkcji z natalnym DSC — biorę ślub.
Uran wychodzący z 7. domu — biorę rozwód. Całe moje małżeństwo to czas, kiedy Uran przez siedem lat szybuje przez 7. dom. Wraz z jego przejściem do 8. domu moje życie sypie się jak domek z kart. I tu zaczyna się mroczna historia przejścia Urana przez 8. dom.

Według nurtów astrologicznych powstałych w XX wieku, Uran ulega egzaltacji w znaku Skorpiona. Skojarzenie to wynika z faktu, że Uran — jako patron zmian, rewolucji, nagłych przebudzeń — idealnie pasuje do Skorpiona, który patronuje transformacji i przemianie. Można by rzec: jak prawy z lewym butem.

Wydawałoby się zatem, że przejście Urana przez 8. dom powinno organicznie (bezboleśnie) przeprowadzić zmiany i oczyścić grunt pod nowe życiowe wydarzenia. Nic jednak bardziej mylnego, kiedy do gry wchodzi trzeci aspekt tego tranzytu — Uran idzie przez znak upartego Byka. Zmiany, jeśli nie idą po grudzie, to wychodzą co najmniej na opak.

I tak też — patrząc z perspektywy ostatnich siedmiu lat — wyglądało przejście Urana przez mój 8. dom i moje życie.
Z jednej strony, cytując klasyków i ogólne teorie na temat tranzytu Urana przez 8. dom, trafiamy na określenia typu „wzloty i upadki” (najczęściej finansowe). Z drugiej strony, jeśli dodamy do tego znak Byka, który nie lubi zmian — sytuacja robi się niemal karykaturalna. Przypomina to “kopanie się z koniem”… I tak było (i nadal jest) w moim przypadku.

Potwierdzam: finansowo to prawdziwy rollercoaster.
Pieniądze potrafią pojawić się niemal magicznie, by równie szybko wyparować, zostawiając po sobie czarną dziurę w postaci debetu na koncie i zadłużonych kart kredytowych.

Może niektórym pisane są spadki — w moim przypadku (na szczęście?) ten scenariusz odpada, mimo że mam w tym domu urodzeniowe Słońce. Nie można jednak zapominać, że Słońce to nasza świadomość, ego, a w przypadku kobiet — również męska energia w życiu. Uran postanowił zrewolucjonizować moje spojrzenie na mężczyzn.

Po kilku próbach randkowania w nowych, „postrozwodowych” realiach, stwierdziłam, że wystarczająco już się nauczyłam o relacjach. Odpuściłam wszelkie próby interakcji z płcią przeciwną w realnym świecie.

Moje wnioski na temat tranzytów przez 8. dom, szczególnie planet pokoleniowych i transsaturnicznych (choć warto obserwować również szybsze planety, gdy dotykają tego wrażliwego obszaru horoskopu):
Poczujemy wszystko maksymalnie.
W zależności od horoskopu urodzeniowego, będzie to temat finansów (tzw. cudze pieniądze: kredyty, ubezpieczenia, spadki, pieniądze partnera itp.). Temat seksu — choć bywa sporny w astrologii — również często łączony jest z 8. domem. I zgadzam się z astrologami humanistycznymi: tak, tu właśnie jest seks. Ale nie ten łatwy, przyjemny, romantyczny. Tu wchodzimy do Hadesu — mierzymy się ze strachem, przekraczamy granice, łamiemy tabu.

Od odkrycia uroków samotnego kontaktu z własnym ciałem, przez korzyści majątkowe zdobyte dzięki swoim wdziękom, aż po fetysze i swingowanie — to wszystko może się wydarzyć. I pewnie dużo więcej.

Mam w 8. domu Słońce, które włada 11. domem (przyjaciele i nieformalne grupy), więc Uran pokazał mi też, gdzie i kogo mam dość.
To czas doświadczenia toksycznych relacji. Im bardziej próbowałam utrzymać status quo (Byk się zaprze i prędzej pęknie, niż puści), tym bardziej dostawałam w kość. 8. dom to miejsce głębokiego przeobrażenia — jak wąż zrzucający skórę.

Mój horoskop zdominowany jest przez interakcje z otoczeniem, spółki, służenie innym. Uran w 8. domu punkt po punkcie wypunktowywał to, co przestało być ze mną kompatybilne. Nie były to łatwe zmiany. Towarzyszyło im ogromne poczucie osamotnienia (czego zasługą są również moje urodzeniowe układy planetarne).

Patrząc na poprzednie tranzyty Urana przez domy mojego horoskopu, zdecydowanie każdemu z nich towarzyszyła życiowa rewolucja.
I tu wracam do momentu, gdy Uran przechodził przez moje natalne Słońce — tak, wtedy rzeczywiście przewartościowujemy swoje poglądy. Ale… nie można zapominać, że każde wejście Urana do kolejnego domu horoskopu przynosi milowe zmiany w życiu.

Z ciekawości — i na potrzeby tego wpisu — sprawdziłam, jak wyglądało to u mnie:

Uran wchodzący do 4. domu w Koziorożcu (struktura, instytucja, dyscyplina) — zaczęłam szkołę.

Uran w 5. domu — pierwszy chłopak, studia, imprezy.

Uran w 6. — pierwsza wyprowadzka z domu rodzinnego, zmiany w codziennej rutynie; pierwsza praca na etat.

Uran w 7. — to już opisałam wcześniej…

Uran w 8. — obecny czas przeobrażeń.


Obecnie, u każdego z nas szykuje się kolejna rewolucja — Uran wkracza do znaku Bliźniąt.
W tym roku trochę „na próbę”, a od 2026 zostanie tam na kolejne siedem lat. Rok bieżący może być okresem przejściowym — kiedy pewne sprawy, mimo szybkiego rozpędu, chwilowo utkną… tylko po to, by z impetem zaistnieć w kolejnym roku.

Przemiana nie pyta, czy jesteś gotowa. Po prostu się wydarza. A potem siedzisz z herbatą i piszesz tekst o tym, jak Uran wywrócił ci życie do góry nogami…

Kurtyna w dół.

Refleksyjna Wenus – o jej retrogradacji słów kilka

Wenus przechodzi w ruch wsteczny nie tak często jak Merkury, który urozmaica nam czas, trzykrotnie wchodząc w retrogradację w ciągu roku. Wenus wystarczy raz na 1,5 roku (18–19 miesięcy). Tym razem postanowiłam bliżej przyjrzeć się temu zjawisku i temu, jak odbija się ono na moim życiu oraz na otoczeniu.

Klasycznie w literaturze astrologicznej można odnaleźć informację, że ruch wsteczny planety sprzyja retrospekcji. Oznacza to konieczność przyjrzenia się obszarom życia, którymi włada dana planeta, zwłaszcza w kontekście przeszłości i niedokończonych spraw. W przypadku Wenus chodzi o finanse, uczucia oraz – przede wszystkim – poczucie własnej wartości i relacje z otoczeniem.

Ciekawa sprawa, bo podobnie jak w przypadku retrogradacji Merkurego, Wenus daje nam szansę na dokończenie lub naprawienie spraw, które utknęły w martwym punkcie. U mnie objawiło się to interesującymi sytuacjami finansowymi – i na szczęście nie były to rachunki, które upomniały się o uregulowanie! To jednak przypisuję korzystnym wpływom innych tranzytów, takich jak sekstyl Jowisza do Wenus czy sekstyl Marsa do Słońca, gdzie obie te planety są u mnie związane z 8. domem (domem cudzych pieniędzy, mówiąc ogólnie).

To, jak retrogradacja Wenus wpłynie na nasze życie, zależy od wielu czynników:

Jak Wenus prezentuje się w naszym horoskopie urodzeniowym.

W którym domu wypada retrogradacja Wenus.

Jakie inne tranzyty i progresje działają w tym czasie.

Co pokazuje solariusz na dany rok.

Podobnie jak w przypadku retrogradacji Merkurego, nie jest to czas na rozpoczynanie nowych spraw – zwłaszcza relacji. To idealny moment, aby przewartościować istniejące znajomości i spojrzeć na nie z nowej perspektywy. Może zdarzyć się, że powrócą dawne znajomości lub odnowią się relacje, które będą wymagały ponownego „rozpatrzenia.”

Dla mnie tegoroczna retrogradacja Wenus to czas podsumowań – co mi się podoba, z czym czuję się dobrze, a na co nie warto się godzić kosztem swojego dobrostanu psychicznego. Na fali tych refleksji trafiłam na pewien ezoteryczny gadżet – książkę „Love Oracle”, służącą do przemyśleń w temacie uczuć i relacji. Zasada jest prosta:

1. Wyciszyć się,

2. Pomyśleć o pytaniu dotyczącym relacji,

3. Otworzyć książkę na losowo wybranej stronie.

Love Oracle Jerico Mandybur

Cytat, który tam znajdziemy, ma być odpowiedzią na nasze pytanie. Bardzo przypadła mi do gustu ta forma miłosnej wróżby, która jednocześnie wnosi sporo refleksji. Często odpowiedź na nurtujące nas pytania jest w nas samych – i tu myślę, że Wenus w ruchu wstecznym daje nam szansę na ich odkrycie.

W tym roku jesteśmy wybrańcami astrologicznego losu, bo retrogradacja Wenus i Merkurego zbiegają się w podobnym czasie! Popieram astrologów, którzy zalecają, by w tym okresie unikać większych zakupów, zwłaszcza tych wykraczających poza podstawowe potrzeby – a jeśli już, to lepiej nie eksperymentować z nową marką masła czy zakupami w nieznanym miejscu.

Dla przypomnienia:

Retrogradacja Wenus rozpoczęła się 2 marca i potrwa do 12 kwietnia.

Merkury wejdzie w ruch wsteczny 15 marca i wyjdzie na prostą 6 kwietnia.

Nakładająca się retrogradacja dwóch szybkich planet wymaga ostrożności w podejmowaniu istotnych decyzji. W miarę możliwości warto dać sobie czas na przemyślenie wszystkich „za” i „przeciw” – chyba że konieczne jest szybkie działanie. To także świetny moment na szeroko pojęte porządki – zarówno w otoczeniu (pozbycie się rzeczy, które tylko przekładamy z kąta w kąt), jak i w relacjach.

Zdecydowanie nie jest to czas na nowe znajomości – nic, co teraz zostanie rozpoczęte, nie będzie miało solidnych podstaw do rozwoju w przyszłości. Warto więc uzbroić się w cierpliwość i ograniczyć do minimum wszelkie innowacje.

Na koniec taka moja ciekawostka – podczas retrogradacji Wenus w moim życiu nastąpił prawdziwy rozkwit sztuki. Po raz pierwszy zdecydowałam się kupić farby akrylowe (wcześniej szkoda było mi na nie pieniędzy, bo wychodziłam z założenia, że nie warto marnować środków na brak talentu). Wenus w retrogradacji pokazała mi jednak terapeutyczną wartość sztuki, niezależnie od tego, czy mamy talent, czy nie.

Po raz pierwszy w życiu odwiedziłam również galerię sztuki – i miałam to szczęście, że była to Tate Modern w Londynie. Spacerując po wystawie i rozmyślając nad życiem, natrafiłam na obraz, który szczególnie przyciągnął moją uwagę. Dopełnieniem tego doświadczenia było objaśnienie samego artysty – moment, który niesamowicie rezonował z tematyką Wenus w ruchu wstecznym i refleksją nad własnym poczuciem wartości.

Self- portrait by Christian Sched, 1927( galeria Tate Modern, zbiory prywatne)
Opis dołączony do obrazu/ Tate Modern

Dlatego przedstawiam jednego z artystów ruchu dadaistycznego – Christiana Schada i jego „Self-Portrait” z 1927 roku. Schad twierdził, że „nikt nie jest całkowicie wolny od narcyzmu”, a jego autoportret pełen jest symboli związanych z tożsamością i wyglądem.

Kiedy Neptun spowija mgłą…

O Neptunie niewiele pisałam – jakoś tak prześlizgnął się niezauważony… A myślę, że warto zwrócić na niego uwagę, zwłaszcza że lada moment wparuje do ognistego Barana. O ile w Rybach, znaku swojego panowania, mógł dowolnie realizować swoje umiejętności i w nieskończoność rozmywać, zacierać, rozpuszczać, mamić, mienić się milionami wrażeń… to już lada chwila wejdzie na terytorium ognistego Barana i trzeba będzie zacząć wcielać marzenia w czyn.

Owszem, planeta w znaku swojego władztwa jest bardzo silna, ale co tak naprawdę oznacza silny Neptun? Sprzyja duchowości i sferze niematerialnej – emocjom, wrażeniom, sztuce, ale też eskapizmowi zakrojonemu na szeroką skalę: ucieczce w używki, marzenia, oderwanie od rzeczywistości. Neptun to także kłamstwa, złudzenia, brak racjonalnego rozeznania. Pod jego wpływem (w tranzycie, solariuszu, progresjach) łatwo ulec iluzjom i własnym fantazjom. Okulary, przez które patrzymy na świat, nie są tylko różowe – one wręcz zniekształcają obraz, który widzimy.

I tu muszę wtrącić wiralowy przypadek pewnej Francuzki, która dała się oszukać pomysłowemu hochsztaplerowi. Historia pojawiła się we francuskich mediach na początku tego roku, kiedy ofiara oszustwa postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem w telewizji. Jak sama podaje, przez rok wierzyła, że jest w romantycznym związku z Bradem Pittem, finalnie przekazując na konto oszusta ponad 800 tysięcy euro. Sam aktor, do którego dotarła ta absurdalna historia, wyraził współczucie i oficjalnie oświadczył, że nie prosił jej o pieniądze na żadną swoją operację. Historia tak neptuniczna, że chyba żaden autor piszący o astrologii nie mógłby lepiej jej zobrazować.

Poniżej wklejam link do kabaretu czerpiącego z “metody na Brad’a Pitt’a”😅😆

Metoda na Brad’a Pitt’a
…i z plotkarskich kolum – fakty

Neptun to ślepa miłość – niekoniecznie spełniona fizycznie. To współczucie i empatia – przy Neptunie zaciera się granica między tym, co czujemy my, a tym, co czuje otoczenie (zwłaszcza przy Księżycu w Rybach). Na tranzycie Neptuna łatwo założyć, że wiemy wszystko, że mamy pełny obraz sytuacji. Ktoś może szybko wykorzystać naszą naiwność i wiarę w dobre intencje. Zwłaszcza tranzyt Neptuna jest niebezpieczny – bo niby nic się nie dzieje, życie toczy się dalej, a po jego zejściu z ważnych elementów naszego horoskopu czujemy się nabici w butelkę. Dobrze, jeśli przy tym ucierpi tylko nasze ego, a nie portfel.

Tym bardziej zastanawia, czego możemy spodziewać się po Neptunie w Baranie. O ile Neptun w Rybach zesłał nam epidemię COVID-19 (Neptun to wirusy i bakterie), to w Baranie możemy oczekiwać bardziej namacalnych efektów.

Co może przynieść Baran, którym rządzi Mars, gdzie egzaltuje się Słońce, a Wenus jest na wygnaniu? Na pewno nie spokój. Przy trudnych, towarzyszących wpływach pozostałych części astrologicznego nieba możliwe są radykalne i często nieprzemyślane posunięcia.

Kiedy Neptun przebywał w poprzednim ognistym znaku, Strzelcu, w Iranie doszło do Rewolucji Islamskiej i zmiany ustroju państwa z monarchii na teokrację.

Najważniejsze wydarzenia historyczne (1861–1875), przypadajace na pobyt Neptuna w Baranie, to:

1. Wojny i konflikty

1861–1865 – Wojna secesyjna w USA – Krwawy konflikt między Północą a Południem, zakończony zniesieniem niewolnictwa (XIII poprawka w 1865 r.).

1870–1871 – Wojna francusko-pruska – Porażka Francji, upadek II Cesarstwa i powstanie Cesarstwa Niemieckiego w 1871 r.

Powstania i rewolucje:

1863 – Powstanie Styczniowe w Polsce przeciwko Rosji.

1871 – Komuna Paryska – Radykalny eksperyment socjalistyczny we Francji, brutalnie stłumiony.

2. Zmiany polityczne i narodziny nowych państw

Zjednoczenie Niemiec (1871) – Otto von Bismarck tworzy potężne Cesarstwo Niemieckie.

Zjednoczenie Włoch (1861–1871) – Włochy stają się jednym krajem pod rządami Wiktora Emanuela II.

1867 – Powstanie Austro-Węgier – Monarchia Habsburgów przechodzi reformę i staje się dualistyczną monarchią.

3. Wynalazki i postęp technologiczny

1869 – Otwarcie Kanału Sueskiego – Skrócił drogę morską między Europą a Azją.

1869 – Pierwsza transkontynentalna linia kolejowa w USA – Rewolucja w podróżach i handlu.

Wynalezienie dynamitu (1867) przez Alfreda Nobla.

4. Kultura i nauka

Teorie Darwina – “O pochodzeniu człowieka” (1871) rozwija teorię ewolucji.

Rozwój ruchów filozoficznych i socjalistycznych – Działalność Karola Marksa i Fryderyka Engelsa.

Symbolika Neptuna w Baranie (1861–1875)

Neptun w Baranie przynosił przełomy, wojny, rewolucje i narodziny nowych państw. To czas gwałtownych zmian, walki o idee i przełomów w technice.

Planetarna aura przedwiośnia i kilka innych drobiazgów

Pomyślałam, że dawno nic tu nie wrzucałam, a już kilka razy przemykały mi przez myśl różne astro-tarotowe spostrzeżenia. Do tego pojawił się u mnie nowy temat: karty Lenormand. Także wrzucam wszystko w to miejsce – może komuś coś z tych różności się przyda. Trochę jak ta szuflada w kuchni na mydło i powidło, klucze, kabelki, śrubki i papier do pieczenia – czyli wszystko, co nie znalazło odpowiedniego miejsca, a warto mieć “pod ręką”.

Są na pewno lepsi ode mnie w stawianiu bieżących astro prognoz, stąd nie podejmuję się tego regularnie w moich wpisach. Jednak czasem nazbiera się masa spostrzeżeń i tak oto powstaje niniejszy wpis.

Tak się składa, że moje najbliższe otoczenie posiada w swoich horoskopach podkreślony znak Ryb i Bliźniąt, przeplatany co nieco Strzelcem (żeby było ciekawiej, to idealnie ten układ wpasowuje się w moją urodzeniową kompozycję w tych samych znakach). Siedzę więc i obserwuję, co Saturn maltretuje innym – może to jakiś rodzaj niezdrowej fascynacji, bo sama jestem “po” przejściu Saturna przez urodzeniowy Księżyc.

I tak, u jednej znajomej Saturn ustawił się w opozycji do Księżyca w Pannie, idąc jednocześnie po Wenus z Marsem w Rybach. Uprzedzałam ją jakiś czas temu, że to będzie trudny wpływ i lepiej, by nie “kozaczyła”, bo skończy się kobiecą interwencją. Miałam wtedy bardziej na uwadze jej sposób randkowania z zajętymi mężczyznami i ewentualną interwencję wkurzonej żony, ale… stanęło na interwencji antyalkoholowej i znajoma usłyszała solidne kazanie na temat swojego problemu z nałogiem. Ochłodzenie relacji skutkowało odcięciem od “chwilówek” od znajomych. Opozycja, jak zwykle, idealnie pokazała konfrontację dwóch stanowisk.

Mam wrażenie, że jeśli ktoś posiada urodzeniowo planety osobiste w Rybach, to wpływ Saturna i jego limitująca aura będą odczuwalne, dopóki Pan Czasu nie opuści na stałe znaku Ryb. A to nastąpi dopiero na początku 2026 roku. Jak każdy astrolog zapowiada (powtórzę jak echo), ten rok jest czasem mocno przejściowym. Saturn tylko na chwilę przemieści się do Barana (od 26 maja do 1 września 2025), co może sprawić, że wakacje dla wcześniej wspomnianych Ryb, Bliźniąt, Strzelców i Panien będą miały weselszą aurę. Saturn jednak wraca do Ryb wraz z otwarciem szkół i na dobre opuści terytorium Neptuna dopiero 15 lutego 2026 roku.

Nie tylko Saturn będzie stać w progu jak kot, któremu trudno się zdecydować, po której stronie jest lepiej. Również Uran wskoczy na moment do znaku Bliźniąt 8 lipca, by 8 listopada wrócić na chwilę do Byka. Finalnie przejdzie do Bliźniąt dopiero 27 kwietnia 2026 roku. Przejście Neptuna do znaku Barana również nie obędzie się bez chodzenia “w to i we w to”. Neptun wpłynie do Barana 31 maja, a wróci do Ryb 23 października. Na stałe w znaku Barana znajdzie się 27 stycznia 2026 roku.

Spróbujcie więc, moi drodzy, wyobrazić sobie to zamieszanie i jak bardzo możemy odczuć, że jest to okres tranzytowy. To zapewne odbije się na naszym codziennym życiu.

Zanim jednak dojdzie do tego kosmicznego galimatiasu, Mars zakończy swoją podróż na wstecznym biegu. Osobiście odliczam już dni do 24 lutego, gdyż wtedy Mars ruszy ruchem prostym z sentymentalnym “ahoj” na ustach. Nie chodzi mi tu o samą retrogradację, która bądź co bądź pozwala wprowadzić pewne korekty, ale o sam znak Raka, gdzie Mars nie czuje się komfortowo. Emocje? Kto to wymyślił? Mam urodzeniowo słabego Marsa (bo w Wadze), a na dokładkę wszystko, co idzie mi przez Raka, masakruje kwadraturą ważne części mojego horoskopu.

Sam Mars w Raku wpłynął na moje chęci – a raczej ich brak. Nie widzę sensu w niczym poza tym, by zjeść ulubioną owsiankę, załapać się na kawę poza domem i przerzucić pranie kosz-pralka-suszarka. Klasyk Marsa w Raku: zrezygnowałam z abonamentu na siłownię, by ćwiczyć na nowym domowym nabytku – orbitreku. Docelowo załatwione dla dziecka, w domyśle “do użytku domowników”.

Stawiam, że bieżący Mars w Raku kieruje bardziej ku rozdrapywaniu starych ran, dłubaniu w domu czy użeraniu się z rodziną. Kto posiada silniejszego Marsa urodzeniowo, może aż tak nie odczuć spadku formy i chęci, choć i tak wola i ambicja bardziej nakierowane są na racze sprawy (jedzenie, dom, komfort, rodzina, emocje).

Także pierwsza data, do której osobiście odliczam, to 24 lutego – wyjście Marsa z ruchu wstecznego w Raku, oraz drugi termin – 19 kwietnia – wejście Marsa do znaku Lwa (miau😎).

2 marca Wenus wejdzie w ruch wsteczny w 10. stopniu Barana, a za nią, 15 marca, zacznie się cofać Merkury z 9. stopnia Barana. Do tego mamy zaćmienia w marcu: 14 marca całkowite zaćmienie Księżyca w 23. stopniu Panny oraz 29 marca częściowe zaćmienie Słońca w 9. stopniu Barana.

Czy tylko mi się zaczyna już kręcić w głowie?

Pluton na szczęście stanie się naszą oazą spokoju i nawet podczas swojej retrogradacji nie zmieni już znaku (5 maja rozpocznie ruch wsteczny, a 14 października wróci do ruchu prostego – wszystko w obrębie pierwszych stopni Wodnika).

Czy pisałam już o mojej drugiej znajomej? Tutaj aż się serce raduje – a raczej Jowisz w Bliźniętach tranzytuje. A dokładnie tworzy wraz z jej urodzeniowym trygonem Mars/Wenus Wielki Trygon Powietrzny.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że Jowisz w znakach powietrznych daje mało konkretów, a dokładniej – jest mało forsiasty. Powiem, że niekoniecznie. Znajoma ostatnio złapała pełną falę jak rasowy surfer i zgarnia cały bank. Hitem jest zamiana korporacyjnego auta. Z racji jej stanowiska przysługiwał jej okrojony wybór, jednak firma postawiła na eko styl życia i przerzuca pracowników na samochody elektryczne. Znajoma dostała przydzielony samochód “z górnej półki” plus stację do ładowania auta do montażu przy domu. Rachunki za ładowanie auta pokrywa firma (bez limitów wyjeżdżonych kilometrów…).

Korzystając z uprzejmości Jowisza, znajoma dosyć szybko załatwiła potrzebne diagnozy dla dziecka (drogą prywatną, w ramach firmowego ubezpieczenia), a dziś w ciągu 10 minut udało jej się uzyskać ich potwierdzenie w systemie państwowym. Po drodze toczą się u niej różne sprawy, które finalnie mają zapewnić większe wpływy do jej budżetu.

Ja bym nie narzekała! 😅

Będąc przy Jowiszu w Bliźniętach- fakt, nie jest to jego ulubione miejsce, jednak przy odrobinie Bliźniaczego sprytu co nie co można z tego pobytu wycisnąć.

U mnie Jowisz po raz trzeci przeszedł kwadraturą po władcy MC, Księżycu, i przyniósł naukę czytania kart Lenormand. Od dwóch miesięcy czułam niechęć do stawiania rozkladów miesięcznych z Tarota i przychodziły mi myśli, że to jakoś traci sens. Pewnego wieczora, siedząc jeszcze na dole w jadalni, pomyślalam, że muszę sięgnąć po karty które mam przy łóżku – mogą mi one pomóc w rozwiązaniu wątpliwości. I tak, sięgnęłam po talię Lenormand kupioną dobry czas temu w jednym z charity shop. Odczyt tak mnie zafascynowal, że skusilam się by zakupić książkę i drugą talię. Robiąc testowe odczyty na rodzinie i znajomych, jeszcze bardziej zaskakiwała mnie trafność kart. Także stały się bardzo szybko moją codziennością, na równi z Tarotem i odczytem bieżących tranzytow.

Na zakończenie dodam, że wkręciły mnie elekcje- ta magia naprawdę działa😁 Przekonałam się o tym ustawiajac datę i godzinę na farbowanie siostry włosów – a że proces złożony a efekt pożądany trudny do uzyskania pomimo zabiegów profesjonalistów- poczułam się zobowiazana i sięgnęłam po astrologiczny oręż. Data nie była idealna, jednak uważam, że godzina którą udało mi się ustalić, pozwolila osiągnąć naprawdę fajny efekt( patrząc jeszcze na moje umiejetnosci fryzjerskie i produkty drogeryjne😅).

Na Jowiszu w Bliźniętach można skorzystać – kwestia tylko by mieć pomysł:)

Wenus kontra Wenus

Z tym postem nosiłam się już od dłuższego czasu.
Zaczęło się od przemyśleń na temat jednej z moich znajomości i tego, dlaczego pewna koleżanka działała mi na nerwy. Rozważania te przypadły na czas tranzytu Saturna przez mój Księżyc. Jak to z tranzytami bywa, realizuje się on na różnych poziomach życia – zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego.

Pod wpływem Saturna na Księżycu stajemy się mniej wyrozumiali wobec innych. W moim przypadku dotknęło to właśnie tę znajomą. Mimo że czekał ją pierwszy lot samolotem, nalegała na odwiedziny. Po kilku dniach jej pobytu doszłam do wniosku, że bardziej cenię własny spokój wewnętrzny niż okazjonalne rozmowy z nią.

Można by długo analizować nasze horoskopy i zastanawiać się, dlaczego sprawy potoczyły się w ten sposób, ale przejdę do sedna: Wenus w Byku. Moja znajoma ma ogólnie świetny horoskop, w tym silną Wenus w Byku. Jak to bywa z tą planetą miłości i pieniędzy, kiedy znajduje się w swoim władztwie, znacząco ułatwia życie swojemu właścicielowi. I tak też toczy się życie mojej znajomej – można by rzec: wzorowo. Mąż, z którym jest od 25 lat, dwójka zdrowych dzieci, hipoteka spłacona w rekordowym czasie dzięki dobrym posadom obojga z nich. Jedynym problemem, który się pojawił, było opłacenie opieki nad chorą mamą, co uszczupliło oszczędności znajomej – nad czym ubolewała podczas rozmów ze mną.

Poczułam, że z dawnych lat znajomości niewiele nam zostało wspólnego. Nie potrafiłam wczuć się w jej sytuację, okazać zrozumienia czy po prostu słuchać tego, co u niej się dzieje. Moje życie diametralnie odbiega od realiów znajomej.

Stąd pomysł, by pokazać Wenus od innej strony i uwypuklić pewne jej cechy, które bywają pomijane w astrologicznych podręcznikach. Standardowo czytamy o zaletach silnej Wenus, ale czy ktoś zwrócił uwagę, jak otoczenie ma „dealować” z jednostką obdarzoną takim Małym Szczęściem?

Posiadanie Wenus w Byku, Wadze czy Rybach nie oznacza odczuwania nieustannej euforii. Korzystne położenie planety w znaku swojego władztwa lub egzaltacji ułatwia życie właścicielowi horoskopu, ale nie wykona za niego całej pracy. Wenus, jak każda planeta, ma swoje ciemne strony – każdy kij ma dwa końce. Wenus nie lubi się męczyć – nie do tego została stworzona. W znaku swojego władztwa z upodobaniem oddaje się słodkim drzemkom, dogadza zmysłom czy po prostu jest, oczekując, że otoczenie odda jej hołd.

Silna planeta w horoskopie, w tym Wenus, otwiera wiele drzwi, ale to od właściciela horoskopu zależy, czy zdecyduje się przez nie przejść. Mam wrażenie, że wspólnym mianownikiem dla silnej Wenus jest obfitość korzyści, które same do niej przychodzą. Dla Wenus w Byku, znaku ziemskiego i stałego, będzie to wzrastający stan konta osiągany bez większego wysiłku oraz dobra materialne, które niemal same wpadają w ręce – czy to dzięki hojnemu partnerowi, czy adoratorom starającym się o jej względy.

Wenus w Byku przychodzi na świat z przekonaniem, że „jej się należy”. Jest to dla niej tak oczywiste jak dwa plus dwa, i nikt tego nie podważa. Właściciel horoskopu z tak położoną Wenus nie chodzi głodny – od najmłodszych lat potrafi być rozpieszczany, np. śniadaniem do łóżka serwowanym przez rodzica. W późniejszych latach pałeczkę przejmuje partner, który dba o jej wyrafinowany gust, również kulinarnie.

Warto zwrócić uwagę na horoskop Johnny’ego Deppa, który ma Wenus w Byku. W czasie jego największych rozwodowych zawirowań i związanych z tym strat finansowych, Dior nie wycofał go z kampanii reklamowej perfum. Perfumy – produkt idealnie wpisujący się w symbolikę Wenus w Byku – pozwoliły obydwu stronom szybko skorzystać na tej współpracy.

O ile Wenus w Byku symbolizuje materię, o tyle Wenus w Wadze koncentruje się na kontaktach międzyludzkich i relacjach. Osoby z taką Wenus mają szczęście w nawiązywaniu wartościowych znajomości w odpowiednim czasie. Jako znak kardynalny i powietrzny, Wenus w Wadze skupia się na szeroko pojętej komunikacji i budowaniu relacji, co pomaga w osiąganiu celów i korzyści.

Znam kilka osób z Wenus w Wadze – to osoby, które cieszą się największym odsetkiem „lajków” na Facebooku. Budzą ogólną sympatię, a wiele rzeczy jest im wybaczanych. Przykładem może być książę Harry, który, poślubiając wybrankę serca, naraził się na konflikt z królewskimi konwenansami, ale mimo to nie stracił na popularności wśród zwykłych ludzi.

Wśród kinowych amantów z Wenus w Wadze znajdziemy Matthew McConaugheya, Hugh Granta, Colina Firtha, Ryana Goslinga czy Richarda Gere’a. Każdy z nich wykreował niezapomniane role, którym trudno było nie ulec ich czarowi.

Wenus w Rybach może sprawiać wrażenie pogubionej, nieśmiałej, a czasem wręcz niezaradnej. Romantyczna i rozkochana w marzeniach, częściej buja w obłokach niż skupia się na dobrach doczesnych. Można to nazwać strategią kameleona – i nie odbiegałoby to zbytnio od prawdy. Rybami współwłada Neptun – Pan iluzji i zacierania granic. Z kolei Jowisz, drugi władca, czuwa nad znalezieniem odpowiedniego ziarna wśród plew.

Dzięki temu Wenus w Rybach potrafi intuicyjnie odnajdywać dobre okazje oraz trafiać na odpowiednich ludzi, którzy dostrzegają w niej osobę potrzebującą wsparcia i opieki. Wenus nie musi tu nawet nic mówić – rzeczy po prostu dzieją się wokół niej w niemal magiczny sposób.

Wenus w Rybach jest egzaltowana, czyli wywyższona. Osoby posiadające ją w horoskopie mają potencjał osiągnąć znacznie więcej, niż same zakładają, że jest w ich zasięgu.

Podsumowując, silna Wenus zawsze da sobie radę – spadnie na cztery łapy. Jeśli przyjdzie gorszy czas, zawsze pojawi się wyjście awaryjne. Nie poniesie konsekwencji swoich działań, nawet jeśli mocno nabroi – co widzę na przykładzie mojej drugiej znajomej. Podczas wizyt u mnie uwielbia samodzielnie korzystać z moich alkoholowych zapasów (Wenus w Rybach – przykład klasyki astrologii).

Silna Wenus to dar, który ułatwia życie, ale jednocześnie wymaga od właściciela horoskopu pracy nad sobą, aby nie popaść w wygodnictwo lub przesadne korzystanie z tego, co oferuje los. Jej działanie, choć na pierwszy rzut oka pełne blasku, może nieść za sobą także wyzwania dla otoczenia, które musi dostosować się do jej specyfiki.

Depresja: o bezsilności i smutku. Saturn w tranzycie przez Księżyc i Merkurego

Nie jest to mój pierwszy wpis o Saturnie i pewnie nie ostatni. Nie bez powodu możemy dostać na rynku pozycje astrologiczne traktujące tylko o tej planecie – a więc jest o czym pisać i będzie pewnie na kolejne lata. Tym wpisem chcę się podzielić spostrzeżeniami na temat przejścia Saturna przez planety osobiste, w szczególności Księżyc i Merkurego. Obie te planety są bowiem połączone z naszym stanem emocjonalnym i psychicznym. Mam to “szczęście”, że mogę na swoim przypadku zbadać to szczególne zjawisko.

Na uwagę zasługują przede wszystkim napięciowe aspekty, takie jak: opozycja, kwadratura, jak również koniunkcja, która w przypadku Saturna nie przechodzi niezauważona. W moim przypadku planetarną aurę, jak również predyspozycje urodzeniowe horoskopu, fundują mi podwójne uderzenie – Saturn w koniunkcji z urodzeniowym Księżycem oraz kwadraturą do Merkurego.

Są zawsze dwie strony medalu. Owszem, będę miała “z głowy”, bo za jednym razem dotknie wielu sfer życia, jednocześnie siła jest o wiele mocniejsza, gdyż dotyka aspektu, a nie samej pojedynczej planety. Jeśli ktoś kiedyś będzie szukał informacji, jak może zrealizować mu się przejście Saturna po Księżycu, od razu mówię: to nie jest czas, kiedy ludzie głaszczą Cię po plecach. Zwłaszcza kobiety. W magiczny sposób stajemy się wtedy persona non grata, w najlepszym wypadku otoczenie wokół pustoszeje, bo każdy ma swoje nagłe sprawy. Zostajemy sami. Spotykają nas niemiłe niespodzianki ze strony kobiet, a może w tym sedno tranzytu Saturna do Księżyca?

Odzierani zostajemy ze złudzeń, marzeń, nadziei. Przechodzimy intensywny proces dojrzewania emocjonalnego – jeśli byliśmy zbyt wylewni, ufni, to Wszechświat zderza nas ze ścianą i kończy się bajka Disneya. Wiadomo, liczy się cały horoskop. A więc na jakie domy przypada to przejście Saturna, jak wygląda pozycja urodzeniowa Księżyca, a jak Saturna.

Warto mieć na uwadze, że niezależnie od tego, jak i gdzie mamy położony Księżyc, przejście Saturna w jakimkolwiek napięciowym aspekcie wpłynie na nasze subiektywne postrzeganie rzeczywistości. Codzienne problemy mogą urosnąć do rangi dramatu. Odczuwamy wszystko boleśniej, dotkliwiej, jakby ktoś zdjął z nas ochronny płaszcz i zaczął hartować na mrozie.

Wszystko jednak ma swoje znaczenie i cel. W przypadku Saturna w aspekcie do Księżyca musimy emocjonalnie dojrzeć. W moim przypadku Saturn ma trudne zadanie, bo ślizga się przez znak Ryb i gubi w mgle przeczuć oraz odczuć. Mimo to musi nauczyć Księżyc stawiania emocjonalnych granic – stąd zapewne tak intensywnie odziera mnie ze wszystkich złudzeń.

U mnie wypadło na dom 6 i 10 – dobiłam dna, jeśli chodzi o pracę i wydolność mojego organizmu, który po prostu się poddał. Wyniki badań kiepskie, fizycznie – jakbym miała skończyć setkę w przyszłym roku. Do tego doszedł kwadrat Saturna do Merkurego – myśli stały się ciężkie i wylądowałam z zapasem antydepresantów na pół roku. Nie jest to jednak idealne rozwiązanie, bo leki przytępiają umysł, wrażenia stają się mdłe. To, co smuciło, może już nie wywołuje potoku łez, ale i to, co dawało powód do uśmiechu, przestaje cieszyć. Saturn w tranzycie robi swoje i nie ma na niego magicznej pigułki.

Pamiętam jego poprzednie przejście po tych samych planetach, co teraz, choć wtedy aspekty inaczej były rozłożone: opozycja Saturna do Merkurego i kwadratura do Księżyca. Jakimś cudem nie przyniosło to wtedy realnych trudnych wydarzeń, a wręcz udało mi się dostać umowę o pracę. Choć oczywiście swoje wypłakałam, żeby nie powiedzieć pół roku wycia jak wilk i oczy spuchnięte jak u boksera w ostatniej rundzie.

Teraz może udało mi się uzyskać stan “mellow”, ale temat pracy padł i mam wrażenie, że ten etap mojego życia zakończył się na dobre. Moja sytuacja jest taka, a nie inna – samotnie wychowuję dziecko z głębokim zaburzeniem autystycznym. Bez tranzytu Saturna zdaję sobie sprawę, że wylosowałam najkrótszą słomkę od losu, z Saturnem na mojej urodzeniowej kwadraturze Księżyc/Merkury – weselej nie jest.

Mam też tę przyjemność, że Saturn “jeździ” mi po wspomnianej wyżej parze planet – trzykrotnie. Czasem tak się właśnie zdarza, kiedy planeta tranzytująca przejdzie w ruch wsteczny. Otrzymujemy więc pierwsze przejście w ruchu prostym, potem drugie na wstecznym i ostatnie, trzecie w ruchu prostym – to już jest bis. Mam wrażenie, patrząc na swój horoskop, że pierwsze przejście tranzytującego Saturna dało tylko lekki przedsmak tego, co będzie dziać się w kolejnych sześciu miesiącach.

Szczęśliwcem może nazwać się ten, którego taki tranzyt doświadczy tylko jednym przejściem – powiedziałabym, że “muśnie”, bez rozjeżdżania na miazgę. Mam wrażenie, że osoby mające silnego Merkurego, przede wszystkim poprzez położenie we władztwie (Bliźnięta) oraz egzaltacji (Panna), mniej histerycznie przechodzą tranzyt Saturna po jakiejkolwiek planecie osobistej. Całkiem prawdopodobne jest, że mając silną psychikę (myśli jako domena Merkurego), rozsądniej podejdziemy do trudnego okresu w życiu. Jest mniejsza szansa podejmowania drastycznych i ostatecznych kroków, niż w przypadku osób, które mają Merkurego położonego mniej szczęśliwie (zwłaszcza Ryby, możliwy też Strzelec), ale i w znaku, gdzie jest Wędrowcem (znaki, w których nie ma żadnej godności).

Takimi ciekawymi przykładami są horoskopy Keanu Reevesa i J.K. Rowling.


Oboje przeszli w życiu niemało – niejeden człowiek w ich sytuacji rozważałby różne scenariusze. Jak sama J.K. Rowling przyznała w jednym z wywiadów, w okresie, gdy klepała największą biedę (będąc na zasiłku, mając małe dziecko, pomieszkując u siostry i bez widoków na ciekawą posadę), myślała o zakończeniu swojego życia. Uważam jednak, że nie podjęła tak drastycznej decyzji właśnie dzięki silnie położonemu Merkuremu. To pod jego wpływem jej psychiczna siła pozwoliła przetrwać życiowe wyzwania.

Aktor Keanu Reeves także przeszedł w życiu wiele. Można by powiedzieć, że los obszedł się z nim okrutnie, wielokrotnie odbierając mu bliskie osoby (serdecznego przyjaciela, dziecko, narzeczoną, siostrę). W wywiadach aktor mówił o dojmującym smutku. Tak traumatyczne wydarzenia ukształtowały jego psychikę oraz podejście do życia i śmierci. Reeves słynie ze swojego współczucia, dobroci i prostego podejścia do codzienności – bez pozowania i celebryckiej fanfaronady.

Zarówno J.K. Rowling, jak i Keanu Reeves mają silnego Merkurego w Pannie, gdzie znajduje się on jednocześnie we władztwie i wywyższeniu – to szczególna pozycja. Osoby posiadające takie położenie w swoim horoskopie potrafią bardziej racjonalnie podejść do życiowych wyzwań i trudności. Merkury położony w zmiennym, ziemskim znaku potrafi analitycznie podejść do zagadnienia, a dzięki ziemskiemu elementowi – pragmatycznie ocenić sytuację.

W trudniejszej sytuacji będą osoby mające silną wodną obsadę horoskopu, gdzie emocje bywają nieprzewidywalne i trudne do okiełznania. Jeśli dodamy do tego uraniczne wpływy właściciela horoskopu, przejście Saturna może być prawdziwym dramatem.

J.K. Rowling horoskop urodzeniowy/Astrotheme
Keanu Reeves horoskop urodzeniowy/ Astrotheme

7 Monet – czekaniu nie ma końca

Spotkałam się kiedyś z bardzo trafnym opisem 7 Monet. A mianowicie: kiedy przyszliśmy pod zamknięty sklep, żeby zrobić zakupy, i nie wiadomo, kiedy go otworzą, bo brak wywieszki. I tak siedzimy, siedzimy i czekamy na otwarcie, a czas niemiłosiernie się dłuży. W końcu tracimy jakąkolwiek nadzieję na jego otwarcie i zaczynamy myśleć, że nici z zakupów.

Dla mnie sednem tej karty jest czekanie, które niemiłosiernie się dłuży i w sumie nie wiadomo, na co czekamy. Na karcie 7 Monet narysowanej przez Pamelę Colman Smith według pomysłu Ridera Waite’a (inaczej mówiąc: talia RSW i późniejsze na niej wzorowane) mamy dorodny krzak, a obok niego, oparty o łopatę, stoi człowiek. Jego pozycja wskazuje na wyczekiwanie, może już lekkie znudzenie sytuacją – krzak jednak powinien w końcu zaowocować i przynieść profit.

Jako że karta należy do dworu Monet, rozkłady, które zawierają tę kartę, opisują sytuacje, w których istotny jest czas. Czas, który się wlecze, przeciąga, dłuży, ale jest szansa, że ten poświęcony na czekanie czas zostanie wynagrodzony, a plon się pojawi.

Piszę o tej karcie dziś, bo pojawiła mi się w rozkładzie tygodniowym, mówiąc o wtorku. A ja już wcześniej obiecałam sobie, że będę w końcu robić notatki – może coś kiedyś z tego wyjdzie. (Jak nic, sytuacja 7 Monet :D).

A więc, wtorek zaczął się od czwartego podejścia do badania krwi u mojego autystycznego dziecka. Tym razem mieliśmy pojawić się na oddziale szpitala, żeby młodemu można było podać dodatkową porcję czegoś na zrelaksowanie. Poprzednie próby kończyły się niepowodzeniem z racji totalnej histerii młodego. Czas trochę się przeciągał – zapodano dodatkowe medykamenty. Wszyscy czekaliśmy, aż zadziałają i wprawią moje dziecko w lekką senność.

Młody ostro walczył sam ze sobą, chodząc po gabinecie i nie dając się zmóc z nóg lekom. W końcu, wraz z trzema pielęgniarkami, zaczęłyśmy robić „podchody”, by założyć opaskę uciskową na rękę. Po 20 minutach się udało. Szybkim ruchem młody wylądował na moich kolanach, objęty przeze mnie obiema rękami i jedną nogą. Szczerze podziwiam refleks pielęgniarek – udało im się pobrać cztery duże fiolki. I tak oto zakończyliśmy półroczne podchody z pobieraniem krwi.

Muszę przyznać, że kiedy zobaczyłam na wtorek tę kartę, miałam nadzieję na pozytywne zakończenie sprawy.

Po południu pojechałam z dzieckiem do księgarni. Po zakupach chciałam przysiąść na kawę – obeszliśmy trzy kawiarnie, ale wszędzie były długie kolejki. Stwierdziłam, że podjedziemy niedaleko domu, gdzie mamy też kawiarnię, i zrobimy sobie spacer. Czekała mnie miła niespodzianka, bo lokal był prawie pusty, a ja miałam z dzieckiem miejsce VIP na kanapach. Młody chętnie przysiadł z książkami, a ja delektowałam się moją pistacjową latte.

Biorąc do ręki telefon, zauważyłam, że mam nieodebrane połączenie z salonu fryzjerskiego. Nie miałam jak oddzwonić w tamtym momencie, więc odłożyłam to na później. W międzyczasie dostałam wiadomość tekstową z prośbą o potwierdzenie rezerwacji na piątek – salon miał się odezwać już tydzień temu… Odłożyłam sprawę na kolejny dzień, bo czekała mnie rozmowa dotycząca rezygnacji z rezerwacji (nie byłam zadowolona z ostatniej wizyty; chodziłam na poprawkę, po której z automatu wpisali mnie na kolejny termin za 6 tygodni. Wiedziałam, że już tam nie wrócę).

7 Monet pokazuje czekanie i rezultat – otrzymujemy go tylko wtedy, gdy włożyliśmy odpowiednie starania i cierpliwość. Idąc na skróty lub po łebkach, plonu może nie być, albo będzie on marny.

Po powrocie do domu zaczęłam się zastanawiać, kiedy dotrze do mnie kurier z paczką, bo nie otrzymałam żadnego numeru do śledzenia przesyłki – znów 7 Monet. Paczka idzie, ale nie wiadomo kiedy dojdzie. A ja już lekko się niecierpliwiłam.

Kurier dotarł tego samego dnia.

Cesarzowa- i wszystko idzie jak po maśle

Kiedy karta Cesarzowej pojawia się jako karta dnia, wiem jedno – przede mną dzień pełen obfitości i małych przyjemności. To czas, kiedy wszystko układa się tak, jakby świat postanowił spełniać moje zachcianki. Idealny moment na zakupy! Czasem wybieram się na miasto, a wtedy coś dosłownie krzyczy do mnie z witryny sklepowej – ostatnio był to czarny, mięciutki jak chmurka sweterek, który pięknie połyskiwał w świetle. Innym razem to kurierzy pukają do moich drzwi, przynosząc paczki z moimi online’owymi zdobyczami – różnościami, które idealnie trafiają w mój gust.

Cesarzowa w Tarocie to czysta esencja dostatku i przepychu. To, czego pragniesz, po prostu masz. Nie musisz kombinować, kalkulować czy stresować się finansami – wystarczy sięgnąć, zapłacić i cieszyć się tym, co Twoje. To karta osób, które opływają w dostatek, żyjąc w harmonii z tym, co je otacza.

Dziś Cesarzowa poprowadziła mnie w stronę ogrodu. Powietrze pachniało nadchodzącą zimą, a liście szeleściły pod stopami, przypominając o ostatnich przygotowaniach przed mroźnymi dniami. Moim priorytetem było zabezpieczenie dali – te delikatne kwiaty musiały znaleźć schronienie przed chłodem. Zabrałam się też za organizację przestrzeni w domu dla roślin, które mogą przezimować w cieple i jednocześnie zdobić zimowe widoki za oknem.

Jestem z siebie dumna, bo znalazłam idealne miejsce dla mojej kolekcji pelargonii – teraz będą rozświetlały salon swoimi barwami. Eksperymentalnie wniosłam do domu również begonie, ciekawa, jak poradzą sobie w nowych warunkach. Jednak największym wzruszeniem była dla mnie doniczka z petuniami, które wyrosły na trawniku przy huśtawce zupełnie niespodziewanie. W sierpniu, kiedy powinny już przekwitać, postanowiły zakwitnąć – jakby na przekór porom roku. Przesadziłam je i trwały aż do dziś, próbując wypuścić kolejny błękitny kwiat, mimo że chłód już wisiał w powietrzu.

Nie, nie zmieniam mojego bloga w pamiętnik ogrodnika-amatora! Ale nie da się ukryć, że dzisiejsza Cesarzowa zrealizowała się w pełnej krasie. To był dzień harmonii z naturą, dbania o piękno i otaczania się roślinnym bogactwem.

Jakby tego było mało, karta spełniła się też w najbardziej dosłowny sposób – „co chcę, to mam”. Już po pierwszym mailu do pracy w mojej skrzynce pojawiły się dokumenty, o które prosiłam, a poranek zaczęłam od wizyty kuriera, który punktualnie o 7:30 przyniósł mi paczkę.

Cesarzową mogłabym widywać codziennie w swoich rozkladach 🙂

Jowisz – szczęście, brawura czy bezczelność?..

Miało być o Saturnie, ale… Przeglądając ostatnie wpisy, zauważyłam, że Saturn mocno zdominował moje myśli – nie jest to zaskoczeniem, gdy 2024 rok przynosi mi koniunkcję Saturna z Księżycem, wladcą mojego MC.

Saturn nieustannie pcha się na afisz!

Tym razem jednak spróbuję czegoś bardziej optymistycznego – opowiem o Jowiszu.

Astrologiczna literatura często opisuje Jowisza jak najprostszą drogę do szczęścia, symbol błogosławieństw, niemal boskiej opieki. Ale mam wrażenie, że Jowisz, jako archetyp szczęścia i „manny z nieba”, skrywa bardziej złożoną naturę – bywa przebiegły, sprytny, zdolny do ryzyka, a czasem wręcz brawurowo pewny siebie – co można zauważyć u poniżej opisanych dwóch postaciach.

Zainspirowały mnie ostatnio dwa filmy. Pierwszy opowiada o Franku Abagnale’u, legendarnym oszuście-kameleonie, najmłodszym w dziejach. Jako szesnastolatek, po rozwodzie rodziców, zostaje postawiony przed wyborem, z kim chce zostać. Nie wybiera jednak żadnego z rodziców – ucieka do Nowego Jorku. Tam, zafascynowany światem pilotów, postanawia… udawać jednego z nich! Od ojca dostaje książeczkę czekową, którą zamienia w skarbnicę fałszywych czeków. Wkrótce prowadzi życie pełne luksusu, podróżując po Stanach na „waleta”, czyli darmowo, z przerabianymi dokumentami, błyszczącym mundurem Pan Am i nienaganną pewnością siebie.

Frank Abagnale horoskop urodzeniowy/Astro.com

Frank wkracza w coraz to nowsze role: nie tylko pilota, ale lekarza, asystenta prokuratora generalnego oraz nauczyciela historii. Udaje mu się zaręczyć z dziewczyną ze społecznej elity – a wszystko to przed ukonczeniem 18 roku życia. Jego historia to taniec z losem, w którym niebo zdaje się być jedyną granicą. Jowisz daje mu ten magnetyzm i brawurę – wszyscy mu sprzyjają, zwłaszcza kobiety, które jakby nie mogły oprzeć się jego urokowi.

Z kadr filmu “Złapał mnie jeśli umiesz”/ Pinterest

Bywa czasem, że Jowisz przeholuje z fantazją – Frank ostatecznie wpada w ręce FBI. Oczywiście nie na długo bo silny Jowisz znajdzie wyjście z każdej opresji, albo obróci ją na swoją korzyść- Frank wychodzi z więzienia na specjalnych warunkach. Musi pomóc w zabezpieczeniach bankowych, stając się ekspertem w oszustwach, którym wcześniej oddawał się bez opamiętania. Później wydaje książkę o swoich przygodach, a Hollywood tworzy film na podstawie jego życia z Leonardo DiCaprio w roli głównej.

Kurtyna opada.

Horoskop Franka mówi sam za siebie – jego Jowisz w Strzelcu w koniunkcji z Księżycem działa jak szczęśliwa karta wyciągana w krytycznych momentach. To właśnie ta energia daje mu wsparcie i niepowtarzalny urok. Jowisz pozwala mu sądzić, że wszystko jest możliwe, a bariery nie istnieją. Oczywiście nie każdy, kto ma silnego Jowisza, staje się oszustem, ale Jowisz sprzyja przekraczaniu granic, a w przypadku Franka – dosłownie i w przenośni.

Druga postać to Jordan Belfort, znany jako „Wilk z Wall Street” dzięki filmowi opartemu na jego autobiografii. Jordan zasłynął jako przebiegły makler giełdowy, który bez skrupułów wykorzystywał luki w systemie finansowym. Jowisz dawał mu pewność siebie, a fortuna sprzyjała – aż do momentu, gdy trafiał do więzienia. Ale i po wyjściu zyskał sławę jako mówca motywacyjny – kto inny niż on, człowiek ze wsparciem Jowisza, mógłby opowiadać o wierze we własne siły z taką pasją?

Z kadr filmu “Wilk z Wall Street”/ Pinterest
Jordan Belford horoskop urodzeniowy/ Astrotheme

Każdy z nas życzyłby sobie posiadać dobrze położonego Jowisza w horoskopie, co niestety nie jest możliwe. Na szczęście znak Strzelca i Ryb występuje we wszystkich horoskopach – a domy na które przypadają owe znaki mogą liczyć na większą taryfę ulgową czy też dawkę zdrowego optymizmu i pewnosci siebie.