Nów, czyli co może wyskoczyć z kapelusza magika

Ponieważ było o pełni, to dla równowagi wspomnę również o nowiu – i zdecydowanie należy się tutaj oddzielny wpis.

Jak wcześniej wspomniana pełnia może „odpalić” pewne wydarzenia w naszym życiu, tak i nów może dołożyć swoje trzy grosze i zainicjować nowe sytuacje.

O ile pełnia mówi o finale i kulminacji sprawy, to nów zapowiada wydarzenia na które nie do końca jesteśmy gotowi.

Coś nowego.

Coś zaskakującego.

Nów, który utkwił w mojej pamięci, przypadł mi na szczyt 7 domu tak zwany Descendent, wiosną 2020 roku.

Był to czas kiedy dość optymistycznie podchodziłam do portali randkowych i z otwartą głową zawierałam nowe znajomości.

Dokładnie, w dniu marcowej pełni 2020 roku, kiedy też wprowadzono pierwszy dzień lockdown’u z powodu pandemii, pojawił się w moim życiu pewien randkowicz.

Całkowicie z krwi i kości.

Także rozmowy „o pogodzie” jakie do tej pory prowadziłam w sieci z różnymi użytkownikami internetowych randek, przeniosły się na grunt rzeczywisty.

Dodać też muszę, że nów o którym piszę był jedną ze wskazówek płynących z mojego horoskopu, że moje życie osobiste może nabrać wkrótce kolorów.

W tym samym czasie progresywny Księżyc przemierzał znak ognistego( randkowego) Lwa, ustawiając się jednocześnie w beneficznym aspekcie do bardzo ważnej pary planet w moim horoskopie: Wenus i Saturna.

Nów w tym przypadku był „wisienką na torcie” i uściślił ramy czasowe wydarzenia.

Inna sprawa, że Solariusz nie przewidywał by była to znajomość która rozciągnie się w czasie.

I tak też się stało.

Jak pewna pełnia odpaliła bombę…

Za nami piątkowa pełnia w Raku. Niektórzy mogli poczuć ją w mniejszym stopniu a inni trochę mocniej.

To, w jaki sposób odbieramy lunacje zależy przede wszystkim gdzie, w jakim miejscu naszego horoskopu pada to zjawisko( pełnia lub nów).

Jeśli „popadnie” to na planecie która jest ważna w naszym horoskopie( na przykład poprzez aspekty lub położenie w domu kątowym) albo będzie w koniunkcji z osią horoskopu – nie ma możliwości by nie przełożyło się to na konkretne wydarzenie w naszym życiu.

U mnie ostatnia pełnia w Raku wypadła w ścisłej kwadraturze do bardzo ważnego aspektu w moim horoskopie jakim jest opozycja Wenus/Saturn.

Pełnia ta wypadała w moich domach kardynalnych 10/4.

Saturn włada u mnie 4 i 5 domem horoskopu a jest położony w 1 domu w Wadze.

Wenus włada u mnie Słońcem i Ascendentem oraz egzaltuje się w znaku mojego Księżyca.

Jest ona położona w 7 domu mojego horoskopu urodzeniowego.

Mamy zatem składniki, co z tego można „upiec”?

Dodam, dla przypomnienia, że pełnie zwykle zwiastują wydarzenia które osiągają swoją kulminację, szczyt, coś, co dojrzewało od pewnego czasu by „wydać owoc” w czasie pełni.

Moment szczytu.

U mnie ostatni piątek nie był dniem łatwym. Doszły przemyślenia na temat wychowywania i ogólniej przyszłości z niepełnosprawnym dzieckiem( Saturn, władca 5 domu dał tutaj silnie o sobie znać).

Jednak najważniejszym wydarzeniem które pełnia w Raku podkreśliła, była pierwsza rozprawa w sądzie w sprawie rozstrzygnięć dotyczących mojego dziecka.

Rozprawa była zatem kulminacją wydarzeń.

Pełnia w Raku w kwadraturze do urodzeniowego aspektu opozycji Wenus/Saturn uruchomiła urodzeniowy potencjał:

Starcie dwóch stanowisk( urodzeniowa opozycja).

Pełnia w kwadraturze – wydarzenia zewnętrzne( rozprawa w sądzie).

Fascynujące jest jak pełnie i nowie mogą odpalić „lont” urodzeniowego horoskopu lub też aspektów/progresji które działają na dany moment w naszym życiu.

Magia codzienności zaklęta w tygodniowych rozkładach Tarota

Rozkłady tygodniowe to mój „konik”.

Zwykle, w niedzielę wieczór lub w poniedziałek z samego rana, kładę rozkład tygodniowy. Wybieram siedem kart, po jednej na każdy dzień tygodnia.

Przyznam szczerze, że jest to mój sposób na pogodzenie się z przeciwnościami losu. Oszczędza mi dużo nerwów i wprowadza pewien relaks – nie zawsze mam wpływ na to, co dzieje się wkoło. Jeśli zatem coś nie idzie po mojej myśli, burzy się plan na dany dzień, wiem, że tak miało być i moja frustracja i nerwy niczego nie zmienią.

Oczywiście tydzień nie składa się z trudnych kart. Przeważają zwykle neutralne lub te, sprzyjające uśmiechowi na twarzy.

Co zatem zwykle pokazują m dzienne karty?

W kartach dworu Mieczy zazwyczaj jest stres i nerwy. Sprawy przybierają nieoczekiwany obrót, wbrew temu, czego bym się spodziewała.

Rycerz Mieczy często pokazuje mi, że dzień będzie niestabilny. Ktoś lub coś zburzy moją rutynę. I tak ostatnio, w karcie pokazały mi się zakupy które zamówiłam o 5 po południu a dotarły do mnie przed 21 kiedy już jedną nogą byłam w parującej kąpieli.

Tym razem Rycerzem Mieczy okazał się robot Starship dostarczający zakupy z pobliskich sklepów( tak, pojawianie się tego sposobu na dostarczanie mniejszych zakupów lub jedzenia na wynos, to zdecydowanie oddech Plutona który przymierza się do zmiany znaku i wejście do innowacyjnego Wodnika).

Zabawne, że tego samego dnia dotarła do mnie przesyłka z zamówieniem które oczywiście( zgodnie z energią Rycerza Mieczy) będę musiała zwrócić bo rozmiar stanika okazał się za mały…

Jakie karty lubię w rozkładach tygodniowych?

Monety to zdecydowanie stabilność. Spokój. No, może z wyjątkiem 5 Monet kiedy pojawia się wrażenie niedostatku i wydarzenia tego dnia są dość absorbujące.

Kielichy zapowiadają emocjonalny dzień. Paź Kielichów to życzliwość napotkanych ludzi, dobre wiadomości, czasem nawet pierwsze randki. Romantyzm.

Buławy z kolei to działanie. Tutaj chcieć oznacza móc.

W Królowej Buław zwykle czuję się atrakcyjnie ale też częściej niż zwykle mam do czynienia z mężczyznami ze statusem „occupied” 😉

8 Buław to nagle wiadomości, karta intensywnej komunikacji.

Z kolei Rycerz Buław może pokazać kogoś znajomego, najczęściej zmotoryzowanego. To też bardzo komunikacyjny dzień.

Króle jako karty dziennie najczęściej pokazują mi jak sama będę sobie radzić z wydarzeniami tego dnia – i zwykle wykazuję się tutaj dużą wprawą i kompetencją. Oczywiście, karty mogą też pokazać inne osoby z którymi będziemy mieć do czynienia tego dnia i są one w typie danego Króla.

Karty Arkan Wielkich zwiastują wydarzenia które przekładają się na różne dziedziny życia, są ze sobą powiązane i zwykle mają wpływ na przyszłość.

Rydwan zawsze pokazuje mi podróż w pojedynkę, pojawienie się gdzieś w nowym miejscu, zgodnie z własnym „widzi mi się”.

Śmierć nigdy nie pokazała mi końca. Jak mało która karta, pokazuje mi wydarzenia związane z finansami, zmianami w tej dziedzinie i to na plus.

Z kolei w Magu, dopięcie celów wszelkimi możliwymi sposobami – dla przykładu, dziś zapłaciłam za kawę korzystając z przysługującego bonu na darmowy napój oraz uzupełniłam rachunek płatnością telefonem.

Moja siostra zwróciła słusznie uwagę – kiedy na koniec dnia analizuję jego przebieg i jak to przekłada się na kartę dzienną Tarota, pozwala mi to bardziej świadomie przeżyć dany dzień.

Mieć chwilę refleksji nad życiem.

Solariusz czyli ściągawka z roku w pigułce

Ponieważ koniec roku obfitował u mnie w zapytania o Solariusze, zgodnie z moją obietnicą – oto wpis.

Nie chcę nikogo zanudzać teorią, na temat Solariuszy powstało i zapewne jeszcze powstanie wiele książek, a zatem postaram się was drodzy czytelnicy trochę zaciekawić i uchylić tylko rąbka tajemnicy.

W dość okrojonej formie.

Solariusz jest to jedna z metod prognostycznych używanych w warsztacie astrologa. Powstaje on, a raczej kreśli się go na dokładny moment kiedy tranzytujące Słońce wraca na pozycję urodzeniową klienta.

Osobiście, dla mnie jest to nieodłączna metoda prognostyczna wraz z tranzytami i progresjami.

Używając wszystkich trzech metod łącznie, można dość precyzyjnie określić w jakim kierunku zmierza nasze życie, czy czekają nas wzloty czy więcej będzie odrabiania życiowych lekcji.

Ciekawostką może być możliwość ‚manewrowania” zdarzeniami poprzez zastosowanie relokacji czyli spędzenie urodzin w innym miejscu na świecie niż przyszliśmy na świat. Warto to rozważyć kiedy maleficzne planety znajdują się w Solariuszu na osi lub w domu kątowym horoskopu solarnego.

Poniżej zamieszczam kilka Solariuszy różnych osób u których zaszły poważne, życiowe zmiany i jak to przełożyło się na wygląd horoskopu rocznego.

Oczywiście, horoskop solarny nie może być interpretowany w oderwaniu od urodzeniowego.

Najważniejsze pytania z jakimi ludzie zwykle pojawiają się u astrologa to:

Pytania o miłość, pracę, pieniądze, dzieci, zdrowie.

Zawarcie związku małżeńskiego.

Nie ma tu prostego schematu – tak jak widać na powyższych trzech przykładach.

W pierwszym przypadku, solarna pełnia mogła zapowiadać zwieńczenie pewnej sytuacji, rozwiązanie czegoś, co od pewnego czasu nabierało rozpędu. Jak również warto zwrócić uwagę, że solarne Słońce w tym Solariuszu włada Medium Coeli – zmiany w obrębie 10 domu, silne podkreślenie tego obszaru poprzez aspekty jego władcy lub zawarte w nim planety, mogą sugerować zmiany w statusie u właścicielki horoskopu( tyczy to zwłaszcza zamążpójścia czy zostania matką).

Co ciekawe, władca Słońca- Jowisz jest w aplikującej koniunkcji z Plutonem. Kolejne zwrócenie uwagi na transformujące zmiany w statusie właścicielki horoskopu.

Przy czym zawsze należy pamiętać o kontekście w jakim analizujemy horoskop klienta. Nie da się niczego prognozować jeśli nie znamy sytuacji i życia osoby dla której sporządzany jest horoskop.

W przypadku drugiego horoskopu solarnego również władca MC i Ascendentu są wyraźnie podkreśleni. Słońce, władające pierwszym domem znajduje się w domu 10( status w świecie), jest ono również w 0 stopniu, co sugeruje „coś nowego” w sprawach które planeta reprezentuje( Słońce naturalnie oznacza też partnera w horoskopach kobiet). Warto zauważyć, że władca Słońca – Wenus, jest w sekstylu z Plutonem( tak jak w poprzednim przykładzie – podkreślona jest transformacja statusu w świecie).

Druga, najważniejsza planeta w horoskopie i na którą podwójnie należy zwrócić uwagę to Mars. Jest on w koniunkcji z Immum Coeli jak również znajduje się w znaku Wagi – uznawanej klasycznie za patronkę związków rożnego rodzaju( partnerskich ale też i biznesowych czy spółek).

Solarny Saturn jest w tym przykładzie w trygonie z Wenus i Jowiszem. U właścicielki horoskopu, natalnie Saturn odgrywa kluczową rolę gdyż jest w koniunkcji z Descendentem oraz znajduje się w znaku swojego władztwa – Koziorożcu.

Właścicielka omawianego drugiego horoskopu, zgodnie z natalnym horoskopem weszła dość późno w sformalizowany związek bo po ukończeniu 54 roku życia. Jest to częste kiedy Dsc wypada w znaku władanym przez Saturna lub też sam Saturn rezyduje w 7 domu horoskopu urodzeniowego.

Z kolei w trzecim przykładzie… również mamy do czynienia z wariacjami odnośnie Medium Coeli i aspektów z nim powiązanych.

Podobnie jak w pierwszym przykładzie, tylko odwrotnie, władca Medium Coeli – Księżyc jest w opozycji ze Słońcem czyli mamy solarną pełnię i zwieńczenie pewnego etapu w życiu.

Mamy też jak w pierwszym przykładzie, powtórzenie urodzeniowych osi – tym razem wszystkich czyli Asc/Dsc i MC/IC oraz powrót Saturna na pozycję urodzeniową( co zwiastuje ważne, przełomowe momenty w życiu), solarny Pluton w koniunkcji z Immum Coeli zapowiadający transformację struktur rodzinnych oraz Urana w koniunkcji z Descendentem który mógł mówić o szybkiej i nagłej realizacji spraw związanych z tematyką 7 domu( partnerstwo).

Warto również wspomnieć o koniunkcji Wenus/Mars gdzie w Solariuszu obie planety to władcy odpowiednio: Ascendentu i Descendentu. Jak również w horoskopie urodzeniowym obie te planety powiązane są z 1 i 7 domem.

Zajście w ciążę.

Wychodzę z założenia, że w jakiś sposób solarny Księżyc jest podkreślony w horoskopie rocznym kobiety kiedy jest to zapowiedź pojawienia się dziecka na świecie. Solarny Księżyc zwykle jest wtedy silny – często znajduje się w znaku swojego władztwa lub wywyższenia( przykład nr 3), może być władcą domu w którym przebywa( przykład 1) lub też w aspekcie z Jowiszem( przykład nr 2).

Może też być opcja, że władca 5 domu solarnego będzie w silnej pozycji( znak, dom, aspekty) – tutaj przykład 2.

Oczywiście jest to wersja uproszczona, choć bardzo często spotykana.

W ciążowych horoskopach podkreślone są domy:

– 5 z uwagi na klasyczne znaczenie( dzieci, kreacja, miłość fizyczna),

– 1 z uwagi na zmiany zachodzące w wyglądzie kobiety,

– 6 z uwagi na silne powiązanie ciąży i stanu zdrowia,

– 10 z uwagi na zmiany w statusie – kobieta staje się matką.

Każdy z powyższych przykładów kryje za sobą inną historię związaną z poczęciem dziecka oraz samym nastawieniem i przebiegiem ciąży.

W pierwszym przykładzie, ciąża choć nie do końca planowana( trygon Księżyca z Uranem) to przyjęta jako coś naturalnego( sprzyja tutaj sekstyl Księżyca z Wenus). Właścicielka horoskopu solarnego spędziła prawie cały okres ciąży na zwolnieniu lekarskim( bo była taka możliwość, niekoniecznie podyktowana komplikacjami związanymi z ciążą). A więc solarny Księżyc w Lwie sugerował skupienie na sobie i swoich potrzebach – stan ciąży jako priorytet w życiu.

W drugim przykładzie, Mars w Koziorożcu jako władca 5 domu jest na bardzo silnej pozycji – w znaku swojej egzaltacji oraz koniunkcji z Dsc.

Mamy też cztery planety osobiste skupione w 5 domu oraz solarny nów – zapowiedź wydarzeń na które nie byliśmy jeszcze przygotowani, coś nowego w życiu, rozpoczęcie nowego cyklu.

W drugim przykładzie mamy tez 5 dom w Skorpionie – transformacja ego obszaru życia jak również Saturna – zapowiedź ciężkiej pracy i wysiłku koniecznego do włożenia w tym obszarze życia. Zapowiedź trudu i mozołu( na marginesie dodam, że w przypadku tej osoby ciąża przebiegała w trakcie uczęszczania do pracy i dopiero w końcowym jej etapie, kobieta poszła na urlop – prawie przed samym rozwiązaniem).

Podobnie jest nieco w trzecim przykładzie – Saturn w 5 domu i Skorpion na jego szczycie. Ciąża nie przebiegała idealnie a kobieta dość długo pracowała zanim poszła na zwolnienie ciążowe.

Trzeci przykład jest dość ciekawy. Oprócz silnego Księżyca w Raku, Mars i Wenus solarna, wracają na pozycje urodzeniowe i to w natalnym 5 domu.

Jest tu również powtórzenie osi Asc/Dsc z pozycji urodzeniowej.

Utrata partnera życiowego. Rozstanie.

Z powyższych trzech horoskopów można wyczytać wiele. W każdym z tych trzech w ciągu roku wydarzyło się bardzo wiele, nie tylko wkroczenie na samotną drogę( odejście od partnera, rozwód a nawet zgon małżonka) ale też zmiana sytuacji finansowej a nawet miejsca zamieszkania.

W tym jednak miejscu chcę tylko pokazać jak może wyglądać zmiana sytuacji związkowej. W dwóch przypadkach mamy Plutona w 7 domu który odpowiada za transformujące zmiany( horoskop 1 i 3), gdzie w pierwszym przypadku Pluton w kwadracie z Uranem zapowiadał wręcz szokujące zmiany( partner niespodziewanie wystąpił sam o rozwód).

W horoskopie nr 3, Pluton jest w aplikującej kwadraturze do Słońca. Mimo, że jest to aspekt poprzez znaki zdążył uruchomić plutoniczny potencjał. W tranzytach Pluton przechodzi właścicielce horoskopu przez 7 dom – Solariusz tylko podkreślił znaczenie tego przejścia.

Również i tutaj mamy powtórzenie osi horoskopu i ułożenie jak w horoskopie urodzeniowym.

Horoskopy nr 1 i 2 mają powtórzone osie Asc/Dsc w znakach Rak/Koziorożec( rodzina i status społeczny), co podkreśla znaczenie zmian zachodzących w okresie na który sporządzany jest horoskop roczny.

W przypadku horoskopu nr 2 pomimo, że Saturn nie robi trudnych aspektów, to sugeruje trudny czas w relacjach i ciężką pracę w tym temacie. dodatkowo Pluton i Mars w 8 domu gdzie Mars jest w ścisłej kwadraturze z Uranem jest zapowiedzią gwałtownych, przemocowych wydarzeń w życiu właścicielki horoskopu. Światła Solariusza są w trudnym 12 domu, gdzie jednocześnie Księżyc jest władcą Ascendentu.

Wszystkie trzy Solariusze mają Ascendent w Raku, co zapowiada emocjonalny rok dla właścicielek horoskopu.

Na koniec coś przyjemnego – awans w pracy. Rozwój kariery zawodowej

Ważny rok dla właścicielki horoskopu z uwagi na powtórzenie osi Asc/ Dsc, mogą dojść ważne rodzinne wydarzenia z uwagi na emocjonalny Ascendent w Raku.

Silny Jowisz w 10 domu w domu w którym włada, dodatkowo w trygonie z Księżycem – władcą Ascendentu oraz 2 domu( finanse). Dodatkowo aplikujący nów na planie 6 domu Solarnego może zapowiadać zupełnie nową sytuację w zakresie pracy ale też reorganizację życia codziennego.

Podsumowanie roku 2022

Zbliża się wielkimi krokami Sylwester, co sprzyja chwili refleksji nad tym, co odchodzi wraz ze starym rokiem. Co się wydarzyło, co udało nam się osiągnąć, a nad czym trzeba jeszcze się pochylić.

Nie wiem jak u was drodzy czytelnicy, ja słyszałam w bliższym i dalszym otoczeniu, że rok nie był łatwy. Mimo, że udało nam się wyjść z domów po trwającej dwa lata pandemii, to nie do końca udało nam się rozwinąć skrzydła i poszybować w wymarzonym kierunku.

Pamietam, jak w styczniu 2022 z ciekawością wertowałam prognozy znanych astrologów jak również i przepowiednie jasnowidzów. I to, co zapadło mi w pamięć, a co sama również powtarzałam w odpowiedzi na pytanie „jaki będzie 2022” – to stwierdzenie:

„Smutny”

Określenie to pojawiło się w analizie roku 2022 u pana Piotra Piotrowskiego, jednego z bardziej rozpoznawalnych, polskich astrologów.

Według niego patrząc na analizę numerologiczną dwójki w dacie niczego dobrego nie wróżyły i zapowiadały okresy smutku.

Ja z kolei, bazując na mojej astrologicznej wiedzy, wiedziałam, że kwadratura Saturna z Uranem( która z małymi przerwami utrzymywała się przez cały rok), nie ułatwi życia.

Zapowiadało się ścieranie „starego” z “nowym”.

Plus, wiosenna koniunkcja Jowisza z Neptunem niedaleko Gwiazdy Stałej zwanej Markab, mająca renomę złoczynnej, przynoszącej wielki smutek i tragedię. A w dalszej części roku, w okresie jesiennym, Jowisz cofając się ze znaku Barana do Ryb, utworzył koniunkcję z kolejną zloczynną gwiazdą stałą – Szed.

Do trudnej aury dołożył swoje Mars w ruchu wstecznym przemierzający Bliźnięta plus ustawiający się w kwadraturze do Neptuna w Rybach. Jak wcześniej pisałam, gdy do tej „wesołej” pary dołączył Jowisz w retro, nastała epidemia grypy. Nie pamietam aby w takiej ilości ludzie naokoło mnie chorowali.

U mnie listopad i grudzień minął pod hasłem walki z wszelkimi wirusami- domowników też nic nie oszczędziło.

Dla mnie osobiście rok był smutny też z innego powodu, bardziej personalnego. Zmarł mąż mojej mamy, sytuacja rodzinna uległa dramatycznej zmianie.

Powili zaczynam zaglądać, co może nas czekać w 2023 roku.

Na szczęście będzie to rok bez retrogradacji Marsa. Trzy razy Merkury wejdzie w ruch wsteczny – co jest standardem, co najważniejsze – rozpadnie się kwadratura Saturna z Uranem( którą każdy z nas na planie osobistym na swoj sfrustrowany sposób odczuł).

Pluton na moment wejdzie do znaku Wodnika( 24 marca 2023 do 11 czerwca 2023) by wrócić do Koziorożca w czasie wakacji i pozostać w tym znaku jeszcze do końca 2023 roku( jak również 2024 to będzie czas podróżowania Plutona pomiędzy znakiem Koziorożca i Wodnika).

Wiosną, Saturn na stałe przejdzie do Ryb. Może pojawić się kryzys wiary, na szerszym planie, Saturn będzie „przykręcał” śrubkę w instytucjach związanych z wiarą i religią.

Ciekawa może być kwadratura Plutona z Jowiszem która zajdzie w okolicach połowy maja – sprawy finansowe na ogólną skalę mogą przybrać nieoczekiwany obrót – reszty zapewne dowiemy się gdy zjawisko to dokona się.

Mam osobiście wrażenie, że rok może być spokojniejszy, a wręcz – niektóre życiowe puzzle wskoczą na właściwe miejsce.

Jak zwykle żegnam stary rok z nadzieją, że nadchodzący nowy 2023 rok nie będzie chociaż gorszy od poprzedniego – i tego dokładnie Wam wszystkim życzę.

Życie w rytmie progresywnego Księżyca

Progresje to mój „konik”.

Zdecydowanie doceniam tą metodę stosowaną w celach prognozy astrologicznej. Oczywiście temat jest obszerny i spokojnie materiału starczyłoby na obszerną książkę – jednak w tym miejscu chcę zatrzymać się przy samym progresywnym Księżycu.

Na marginesie nadmienię, że horoskop progresywny polega na odniesieniu każdego dnia po naszym urodzeniu do kolejnych lat naszego życia. I tak na przykład, drugi dzień po urodzeniu( a raczej jak w tym momencie wyglada astrologiczna mapa nieba), pokazuje, co będzie się dziać w 2 drugim roku naszego życia, i tak samo z kolejnymi dniami: trzeci dzień odnosi się do trzeciego roku życia, czwarty dzień to czwartego roku i tak dalej.

Księżyc jest kluczowym elementem każdego horoskopu. Pokazuje przede wszystkim naszą sferę emocjonalną, z czym czujemy się komfortowo i dobrze, czego potrzebujemy do emocjonalnego funkcjonowania w świecie.

Stąd też istotne jest obserwowanie jakie tranzyty ale też i aspekty progresywne odbiera nasz urodzeniowy Księżyc oraz, co dzieje się z progresywnym Księżycem( w jakim znaku i domu przebywa w danym momencie i jakie tworzy aspekty z planetami urodzeniowymi i progresywnymi).

Progresywny Księżyc przemierza średnio jeden znak zodiaku przez dwa i pół roku.

Czas, w którym progresywny Księżyc przechodzi przez jeden dom, uzależniony jest od indywidualnego horoskopu właściciela. Mogą być domy zawierajace tylko część jednego znaku zodiaku, a mogą być też domy zawierajace dwa pełne znaki zodiaku z kawałkiem kolejnego.

I tutaj czas przejścia przez dany obszar może wahać się na przykład od roku do – ponad 5 lat.

Co właściwie pokazuje progresywny Księżyc?

Dla astrologa stanowi wyśmienitą ściągawkę z tego, co aktualnie absorbuje jego klienta.

Ponieważ możliwości i kombinacji poprzez domy i znaki jest dosyć sporo, pozwolę sobie wrzucić trochę „prywaty” i spostrzeżeń z najbliższego otoczenia.

I tak, przejście progresywnego Księżyca przez znak Lwa wspominam dosyć burzliwie. Nałożyło się to jednocześnie na pobyt planety w 11 domu horoskopu natalnego – nieformalne grupy ludzi, przyjaciele, marzenia.

Lew znany jest z umiłowania do robienia przysłowiowych dram i takowe oczywiście mam zaliczone na koncie.

Lew to ego i skupienie na sobie i pragnieniach serca – czyli romans(e).

To też mogę „odfajkować”.

Lew to kreacja, kreatywność, hobby – przez ponad dwa lata zaliczyłam największą ilość kursów astrologicznych w życiu( i poniżej wklejam kilka zdobytych dyplomów).

… a ponieważ sprawy w owym czasie toczyły się w obrębie 11 domu i nieformalnych grup ludzi, założyłam swój astrologiczny kącik na forum ezoterycznym i podjęłam się prowadzenia bezpłatnych konsultacji( w 11 domu oraz w znaku Wodnika, jak nigdzie indziej potrafimy oddać się ludzkim sprawom, ogólnej idei).

O ile 11 dom i pobyt progresywnego Księżyca w tym miejscu może zesłać nam intensywne kontakty z ludźmi, to z kolei przejście do kolejnego, 12 domu może te kontakty uciąć, a właściciel takowego horoskopu może poczuć się nagle zmęczony kontaktem z otoczeniem, czasem wręcz w jakiś sposób odcinany od ludzi i pozostawiany swojemu tylko towarzystwu.

Z kolei goszcząc progresywny Księżyc w 3 domu można spodziewać się, że kontakty z rodzeństwem, sąsiadami będą częściej „na tapecie”, będzie to „chleb powszedni”. Możliwe też częste lokalne podróże, przemieszczanie się na krótkie dystanse, częste „wybywanie” z domu.

Komunikacja wszelkiego rodzaju a wręcz bycie centrum łączności i przekazywanie informacji.

Częściej niż zwykle telefon może kleić się do ręki, więcej rozmów telefonicznych, listy mogą zasypywać skrzynkę pocztową albo sami będziemy więcej pisać i używać dłoni.

Ciekawostka z prywatnego kącika – moja siostra na progresywnym Księżycu w 3 domu rozpoczęła pracę jako stylistka paznokci. Posiada ona Medium Coeli w znaku Raka czyli, to, co dzieje się między innymi z jej progresywnym Księżycem, może odnosić się do sfery zawodowej i jej statusu w świecie.

…a ponieważ jednocześnie jej progresywny Księżyc przemierza znak Strzelca – może się ona pochwalić bogatym wyposażeniem potrzebnym do pracy z paznokciami, jak również posiada ona szerokie spektrum kolorów lakierów do paznokci.

Upominek z tarotowym Księżycem w tle

Historia przydarzyła mi się kilka miesięcy temu, a dokładnie podczas ostatnich wakacji i wyjazdu do Kornwalii.

Jak zwykle, przy tak ważnym wydarzeniu, położyłam rozkład Tarota z zapytaniem o przebieg urlopu. Na jednej z pozycji rozkładu, w miejscu gdzie zapytałam o to, jaki podarunek przywiozę z wakacji, pojawił się właśnie Księżyc.

I tak trochę zatrzymałam się przy tej karcie bo mając za sobą pewne już doświadczenie w interpretacji Tarota, Księżyc nigdy nie pokazał mi się w pozytywnym znaczeniu.

Zazwyczaj oznacza samo oszukiwanie się, brak realnego rozeznania, często pokazuje się w sytuacjach które mają drugie dno.

Karta jest jedną z tych bardziej jednoznacznych w interpretacji – sam księżyc jako ziemski satelita nie wytwarza światła które my widzimy z naszej ziemskiej perspektywy, a blask jest wynikiem odbijania promieni słonecznych.

Jest tu zatem „lekkie” wprowadzenie w błąd jeśli tylko patrzymy na naszego satelitę tylko z jednej perspektywy.

Podobnie jest z przesłaniem które niesie ze sobą Księżyc w Tarocie – widzimy to, co chcemy zobaczyć, co w rzeczywistości niekoniecznie jest tym, na co mamy ochotę( lub bierzemy pod uwagę).

Jak zatem było z moim wakacyjnym souvenir’em?

Niedaleko miejsca gdzie się zatrzymałam był mały sklep ezoteryczny – ku mojej niezmiernej radości oczywiście 😀

Postanowiłam poszukać dla siebie jakiejś pamiątki, licząc poniekąd, że znajdę coś w swoim tarotowo-astrologicznym guście.

W sklepie przeważały kamienie i świece, trochę książek i przyznam, że lekko poczułam się rozczarowana. Wybrałam kilka kamieni oraz glinianą miseczkę dla nich. Przesuwając wzrok po półce, trafiłam na dwie figurki uroczych czarownic. Stały sobie zadowolone pośród kolekcji świec i kadzidełek. Zawahałam się przez chwilę czy brać obie bo cena prosiła się wręcz o negocjację z panią na kasie. Finalnie wzięłam zestaw- nie ma co rozłączać zgranych par przecież.

Jakie było moje zdziwienie kiedy pani prowadząca sklep, oznajmiła mi, że jest to – solniczka i pieprzniczka.

I są oczywiście przeurocze.

Szczęka lekko mi opadła ale też uśmiałam się w duchu jak precyzyjnie Tarot nakreślił mój „oszukany” upominek.

W Księżycu założyłam, że figurki czarownic to typowy gipsowy bibelot a będąc w sklepie ezoterycznym trudno oczekiwać, że można tu dostać takie akcesoria jak kuchenne gadgety.

A może jednak się mylę?..

W objęciach Morfeusza czyli przypływy i odpływy Neptuna

To miał być krótki i treściwy wpis choć nie jestem pewna jak finalnie wyjdzie i o czym dokładnie będzie bo tekst jest o Neptunie.

A tu niczego nie można być pewnym.

Pomysł na wpis powstał pod wpływem pytania mojej mamy: „Czy coś się dzieje na niebie, że tak nie mogę spać? Pełnia czy coś?…”

Ja również od kilku dni cierpię na niemożność szybkiego odpłynięcia w ramiona Morfeusza i tak oto zaczęłam zastanawiać się, co może być tego powodem.

Neptun – “Wielki Malefik” jak często jest określany w anglojęzycznej literaturze astrologicznej, wszedł w okres stacjonarny.

Od 4 do 10 grudnia nie drgnie ani o minutę.

Okres stacjonarny dla każdej planety która wchodzi czasowo w ruch wsteczny, jest momentem wielkiego jej oddziaływania i potężnej siły.

W przypadku Neptuna, może on w tym okresie zakłócać sen i powodować problemy z nim związane.

Podobnych problemów z nocną rutyną mogą doświadczać osoby którym Neptun funduje swoją żeglugę przez 6 dom horoskopu( w tranzycie).

Oczywiście sen to tylko mały skrawek tego, co może być powiązane z Neptunem. Spotkałam się z bardzo trafnym stwierdzeniem, że o ile Uran szuka nowości, Pluton chce zajrzeć, co kryje się pod powierzchnią, to Neptun szuka ideału.

Neptun to nie tylko używki i wszelkie substancje zmieniające świadomość ale też poświęcenie siebie, zacieranie granic swojego ego( dlatego jest on bardzo popularny w aspektach u znanych aktorów).

Niezmiernym odkryciem było dla mnie kiedy usłyszałam, że tranzyty Neptuna do Wenus( nieharmonijne ale też i koniunkcja) mogą przynieść niespełnione uczucie a wręcz śmierć ukochanej osoby – Neptun pokazuje jak radzimy sobie ze stratą jak również w jaki sposób jednoczymy się ze światem.

U mnie Neptun w fazie stacjonarnej zesłał oprócz braku snu, odkrycie rewelacyjnej melodii wraz z pokazem iluminacji. Bardzo neptuniczne show.

Poniżej wspomniany utwór. Występ zaprezentowany przez artystkę w momencie przeżywania ogromnej żałoby po stracie dwojga bliskich osób.

Co psuje Mars?..

Będzie raczej szybko i na temat. A to za sprawą dwóch wypadków jakie przydarzyły mi się w ciągu dwóch ostatnich dni – wczoraj sparzyłam sobie palce u lewej dłoni, zakładając, że garnek z gotującymi się ziemniakami jest zimny…a drugi „przypadek” dopadł mnie kiedy odkurzalam i przycięłam sobie dłoń rurą od odkurzacza – pomysłowo, co nie? ;p

Oczywiście oba wypadki przydarzyły mi się na lewej dłoni.

I tak sobie myślę, co mi teraz „psuje” w horoskopie bo to nie jest zwykły wypadek/przypadek( niepotrzebne skreślić).

Tu gdzieś majstruje Mars.

Jeśli dopada nas choroba, a najczęściej coś w stylu poparzenia, zranienia i wszelkich innych wypadków gdzie ucierpia nasze ciało, winowajcą jest zwykle tranzytujący Mars który ustawia się w nieharmonijnym aspekcie do osobistej planety w naszym horoskopie( najczęściej chodzi o Słońce, Księżyc, władcę Ascendentu lub 6 domu oraz samej osi).

U mnie wręcz książkowo – Mars w Bliźniętach( ramiona, ręce, system nerwowy) w kwadraturze do urodzeniowego Księżyca w 6 domu( zdrowie).

Mars oczywiście jeszcze nie uściślił aspektu więc stawiam na kolejne wypadki i zdecydowanie zdecyduję się na ostrożność przy czynnościach manualnych😅

Tak w skali światowej, obecny Mars w Bliźniętach ustawia się w kwadraturze z Neptunem w Rybach. Plus, gościnnie mamy też ponownie Jowisza w Rybach.

Połączenie mało szczęśliwe, powodujące rozrost wirusa grypy czy czegoś o podobnych objawach.

Nie przypominam sobie by takie pokłosie w chorujących ludziach było w czasie dwuletniej pandemii Covid’a.

Kiedy może nastać spokój? Według moich astrologicznych „spekulacji” najgorszą falę mamy za sobą. Mars w ruchu wstecznym separuje od kwadratury z Neptunem w Rybach, a ten z kolei powoli zaczyna ruszać do przodu po kilkumiesięcznym okresie retrogradacji.

To tak jakby dwie osoby właśnie mijały się na ulicy.

Tyle, że w marcu 2023 Mars zmieni zdanie i zacznie biec znów za Neptunem , który z kolei dość powoli posuwa się do przodu. Planety zatem po raz trzeci, ostatni wejdą sobie w drogę, co w skali ogólnej znów może zesłać jakieś ustrojstwo w postaci wziewnej – czyli wirusa.

Nie będzie to już tak rozdmuchane przez Jowisza który spokojnie będzie gościć się w znaku Barana – jest szansa, że zachoruje zdecydowanie mniejsza liczba osób.

Oczywiście wspomnianego wirusa zdążyłam już zaliczyć( na opozycji tranzytującego Marsa w opozycji do urodzeniowego Neptuna który współwłada u mnie – 6 domem).

I wszyscy domownicy też.

Randki na dopingu czyli speed date

Miałam tą niebywałą przyjemność by położyć karty dla dwóch dziewczyn udających się na imprezę pod hasłem „speed date”.

Zastosowałam prosty układ by otrzymać szybką i nieskomplikowaną odpowiedź. Chodziło głównie o to, czy wypad zaowocuje w potencjalnych kandydatów na tête- à- tête lub przynajmniej będzie z czego pośmiać się wspominając owy wieczór.

Kandydatka numer „1” otrzymała następujące karty:

Nicoletta Ceccoli Tarot

Na zdjęciu powyżej mamy: 8 Mieczy 2 Kielichy Wisielec

Mogę trochę wymądrzać się po fakcie, jednak w momencie gdy karty dotknęły blatu stołu mój werdykt był następujący: coś przyblokuje pytającą.

8 Mieczy to klasycznie karta mówiąca o poczuciu bezsilności i to takiej przez duże „B”. Tutaj człowiek męczy się i skręca, stres może go rozsadzać, a i tak nie ma zupełnego wpływu na to, co dzieje się wkoło.

I tak to właśnie przedstawiłam mojej zainteresowanej.

Po fakcie natomiast, dowiedziałam się, że pytająca została posadzona w nieciekawym miejscu – przy stoliku za kolumną, jako jedyna z całej grupy uczestników.

Żeby było śmieszniej, to kiedy ten rozkład był przeze mnie kładziony, zrobiłyśmy nawet burzę mózgów i żartowaliśmy z tego, co może oznaczać ta 8 Mieczy i jej „bezsilność i blokowanie”. Oddaję cześć i honor pytającej bo w stu procentach trafiła w odpowiedź i wytypowała właśnie stolik za kolumną.

Przejdźmy do kolejnych kart.

Optymizmem napawa 2 Kielichów. Bardzo lubię tą kartę oglądać w rozkładach. Raz, że jest to taki miłosny klasyk i wiadomo, że z tej mąki chociaż bułki będą…

…A dwa, karta zawsze pokazuje mi, że gdzieś nas inni chcą. Cieszy ich nasze towarzystwo i to, co można razem wspólnie zrobić.

I tak to też przedstawiłam to mojej pytającej.

Atmosfera spotkania zapowiadała się odrobinę przyjemnie i coś zdecydowanie wzmocni nas pozytywnie( podążając za behawioralnym podejściem do zachowań ludzkich).

I ostatnia karta, nie mniej ważna – a wręcz decydująca, to Wisielec.

Jako karta będąca częścią Arkan Wielkich zapowiadała, że wydarzenia tego wieczoru będą mieć wpływ na inne sfery życia i znacząco wykroczą poza przyjemne, środowe spotkanie przy drinku.

Jaką otrzymałam weryfikację od pytającej?

Oprócz feralnego miejsca przy stoliku za kolumną, z nie mniej dobrze wróżącym numerem „14”, nie pojawiła się połowa uczestników spotkania, z przewagą płci męskiej.

Organizacja była dość chaotyczna i bywały momenty, że z racji wszechogarniającej nudy i braku kompana do 4 minutowej rozmowy, panie same między sobą grupowały się i zawierały przyjemne znajomosci.

Finalnie moja pytająca klientka, spędziła bardzo przyjemnie czas z bardzo rezolutnymi, nowymi koleżankami. W Wisielcu który zapowiadał czekanie i odłożenie w czasie, pojawiła się koleżanka ze spotkania która odszukała pytającą i nawiązała z nią kontakt poprzez LinkedIn.

Karty mojej drugiej pytającej były nastepujące:

Nicoletta Ceccoli Tarot

Na powyższym rozkładzie mamy: Króla Mieczy 5 Kielichów 10 Buław

O ile pierwsza pytająca jest bardzo wprawiona w randkach i „żadnej randki się nie boi”, to moja druga pytająca jest dość zachowawcza w doborze potencjalnego towarzysza do ewentualnego lunch’u.

Widząc Króla Mieczy podałam dwie opcje: albo pytająca wyszła w tej karcie i zdominuje otoczenie albo to organizator imprezy i będzie jakiś z nim problem.

Jak się okazało po fakcie, organizator imprezy źle wpisał imię pytającej, co ta bezskutecznie chciała zmienić.

Król Mieczy to zimny typ. Logiczny i opierający się tylko o informacje. Zasłonił się więc swoimi regułami i zdecydowanie odnowił naniesienia korekty.

5 Kielichów to karta żalu. Takiego, że trzymamy się przeszłości i tego, co nas w niej cieszyło, niestety nieodwracalnie czegoś zakończonego.

Do tego 10 Buław mówi o finalizowaniu pewnych spraw, poczuciu ciężaru i takiego fizycznego „męczenia”.

Karty te średnio zapowiadały dobrą zabawę, raczej rozczarowanie i wymęczone dobrniecie do końca wieczoru. Możliwe sentymentalne wspominanie wcześniejszych, przeszłych randek lub adoratorów.

Jaki feedback dostałam od pytającej?

Towarzystwo które pojawiło się nie było tym którego ona spodziewała się spotkać. A wręcz miała ona wrażenie, że wspominając o swojej pracy, panom ostygał zapał do dalszej konwersacji.

Również jak pierwszą pytającą uczestniczkę speed date, ucieszyło ją nawiązanie nowych przyjaźni i możliwość konwersacji z ciekawymi kobietami.

Co ciekawe, stosując taki prosty rozkład z trzech kart, często też sumuję karty by otrzymać główny przekaz, kwintesencję rozkładu.

W przypadku pierwszej uczestniczki było to Koło Fortuny – bardziej obrazowo Tarot nie mógł przedstawić wydarzenia jakim jest speed date- zmienność osób z którymi przyjdzie rozmawiać.

U drugiej uczestniczki pojawił się Wisielec – konieczność czekania, poniekąd poświęcenia się dla dobra sprawy ale też wydarzeń które są odłożone w czasie – nowe znajomosci utrwaliły się po trzech dniach kiedy to panie odnalazły się na LinkedIn.