Złoty Środek w Umiarkowaniu

Karta Umiarkowania jest jedną z moich ulubionych w całej talii Tarota. Od początku mojej przygody z kartami spotykałam się z opiniami, że jest ona nijaka, mówi jedynie o spokoju, i często bywa pomijana w bardziej emocjonujących rozkładach. Jednak nikt nie doceni jej w pełni, dopóki sam nie doświadczy prawdziwych problemów i wyzwań życiowych. To właśnie wtedy Umiarkowanie odsłania swoje głębsze, bardziej znaczące oblicze.

Rzeczywiście, rzadko pojawia się w moich codziennych rozkładach, ale w tych długoterminowych jej obecność nabiera zupełnie innej wagi. Przyznam, że cieszy mnie widok tej karty w dalszych perspektywach, bo zapowiada nie tylko spokój, ale wręcz stan wewnętrznej harmonii i ukojenia, które są bezcenne po burzliwych okresach w życiu.

Warto jednak zaznaczyć, że wszystko zależy od kontekstu pytania. Nie zawsze Umiarkowanie będzie kartą, na której najbardziej nam zależy. W rozkładach dotyczących nowych relacji, karta ta często zwiastuje letnie, spokojne uczucia – subtelne, wyważone, a czasem wręcz koleżeńskie. Jeśli ktoś liczy na płomienny romans pełen namiętności, może poczuć się rozczarowany, bo Umiarkowanie nie wskazuje na szybki rozwój intensywnych emocji. To karta harmonii i powolnego dojrzewania relacji, dlatego lepiej sprawdza się w rozkładach dotyczących par z dłuższym stażem, które szukają równowagi, stabilności i pogłębienia więzi emocjonalnej, niż w świeżych, dynamicznych związkach.

Kiedy karta ta pojawia się w kontekście trudnych wydarzeń i problemów, daje nadzieję na to, że sytuacja ułoży się na korzyść osoby pytającej. To tak, jakby po szalejącym sztormie fale stopniowo opadły, a na powierzchni wody zapanował spokój – lekki, kojący, jak delikatne fale przyjemnie muskające brzegi. Wraz z tym spokojem przychodzi też słońce i ciepły, łagodny wietrzyk, który przynosi ukojenie po burzy.

Umiarkowanie nie oznacza gwałtownych przełomów, ale raczej powolne, naturalne wygaszanie negatywnych emocji i łagodzenie konfliktów. To właśnie dlatego ta karta jest dla mnie źródłem spokoju – widząc ją w rozkładzie, mam pewność, że wszystko w końcu się ułoży, a trudności przeminą, pozostawiając po sobie wewnętrzny balans.

Umiarkowanie, opisując bieżący stan, sytuację czy postawę, symbolizuje moment, w którym przestajemy “walczyć z wiatrakami” i przyjmujemy rzeczywistość taką, jaka jest. To akt pogodzenia się z losem, a jednocześnie odkrycie radości w codziennych, prostych rzeczach. Czasami to właśnie w takich chwilach odnajdujemy wewnętrzny spokój, który okazuje się cenniejszy niż jakiekolwiek emocjonalne zawirowania. Złoty Środek, stan idealnej harmonii, nie jest łatwy do osiągnięcia, co sprawia, że karta Umiaru nigdy nie powinna być bagatelizowana w rozkładach. Często jest ona symbolem wewnętrznej dojrzałości i umiejętności znalezienia balansu, zarówno w życiu emocjonalnym, jak i duchowym.

Umiar bywa też kojarzony ze stanem Zen – ten wewnętrzny spokój, który osiągamy, nie martwiąc się o rzeczy, na które nie mamy wpływu. To akt akceptacji świata takim, jaki jest, i odnalezienia w tym swojego szczęścia. Zasady Zen w piękny sposób oddają to, co widzimy na karcie Umiarkowania: “Rób jedną rzecz na raz” – na karcie widzimy Anioła, który spokojnie i z pełnym skupieniem przelewa wodę z jednego naczynia do drugiego. “Cokolwiek robisz, rób to wolniej niż zwykle” – cała czynność przebiega powoli, w harmonii z naturą i otaczającą go rzeczywistością. Rutyna, choć często niedoceniana, staje się sprzymierzeńcem, a rytuały pozwalają dostrzec niezwykłość w pozornie zwykłych zajęciach.

Umiarkowanie to także stoicki spokój – wyciszenie emocji, które pozwala nam zachować równowagę, nawet w obliczu trudności. Właśnie dlatego ta karta może być tak kojąca i tak potrzebna w chwilach życiowych zawirowań

Kreatywność w 5 Monet

Z tego, co już sprawdziłam, wcześniej pisałam o 5 Monet. Nie był to może długi tekst, ale zawierał pewne spostrzeżenia, których nie znalazłam w dostępnych źródłach o Tarocie. Wówczas pisałam o braku czasu, z czym się absolutnie zgadzam. Teraz chcę opisać, jak zrealizował się mój dzień w karcie 5 Monet.

Wiedziałam, że tego dnia będę zmagać się z brakami, ale to, że spotkają mnie przygody na tak wielu frontach, jest już warte opowiedzenia jako anegdota.

Z rana wybrałam się do centrum handlowego, żeby oddać kurtkę, która mi nie pasowała. Miałam też sprawdzić dla mamy model kurtki, którą znalazła online. Sklep otwierał się o 9:00, ale przymierzalnie były czynne dopiero od 11:00 z powodu BRAKU obsługi. Nie miałam tyle czasu, by czekać 1,5 godziny, więc poradziłam sobie, robiąc szybką selekcję ubrań — część przymierzyłam na sklepie, a część odwiesiłam z powrotem. Dwie rzeczy wzięłam w ciemno. Kurtki mamy nie było. Miałam przymierzyć płaszcz, ale kiedy po niego wróciłam, nie było już mojego rozmiaru, a pewna pani dumnie pomaszerowała z nim do kasy.

Pomyślałam: dobrze, jest zabawnie. Nawet nie zdążyłam się zirytować na sklep, bo moja irytacja została rozbrojona przez ezoteryczną wiedzę.

Wychodząc ze sklepu, pomyślałam, że wstąpię na szybką kawę i przy okazji skorzystam z toalety w Coście. Przy zamawianiu kawy musiałam upomnieć się o paragon, na którym jest kod do łazienki. Stojąc jeszcze w kolejce po ulubione latte, wiedziałam, że będę musiała ponownie przypomnieć o paragonie, bo raczej mi go nie dadzą. Mimo że nie było dużego ruchu, barista sprawiał wrażenie dość nieporadnego. Zostawiłam kawę na stoliku i poszłam do łazienki dzierżawy mikro paragon w dłoni. Kodu nie mogłam rozczytać bo nie wzięłam okularów z domu, zrobilam więc zdjęcie paragonu i powiększyłam je – MacGyver to moje drugie imię ;p

Po wejsciu do toalety okazało się, że spłuczka nie działała. Teraz już zaczęłam śmiać się na głos, pewnie uznali mnie za wariatkę. Kreatywnie poradziłam sobie, korzystając z nadmiaru papieru toaletowego – 5 Monet w pełnej krasie 😀

Wypiłam kawę sama i postanowiłam iść na autobus, ponieważ umówiłam się z siostrą na siłownię w czasie jej przerwy na lunch. Aby nie kusić losu i nie testować dalej możliwości karty dnia, nie chciałam spóźnić się na autobus. Po drodze wstąpiłam do mojej ulubionej perfumerii, żeby porozmawiać z konsultantką, która kiedyś świetnie doradziła mi w kwestii makijażu. Planowałam kupić od niej kredkę do brwi i dopytać o technikę. Jednak 5 Monet nie odpuszczała, bo na miejscu przywitała mnie inna dziewczyna, która, choć była uprzejma, okazała się kimś nowym – poprzednia konsultantka wyjechała na urlop. Zrezygnowałam z jej pomocy, ponieważ jej makijaż nie zachęcał do zaufania (wyglądała, jakby sama potrzebowała kilku lekcji). Poszłam więc do innego sklepu i kupiłam inny produkt do brwi – znów kreatywność w stylu 5 Monet.

Na koniec wstąpiłam do sklepu, żeby obejrzeć kurtki. Znalazłam ciekawy model, jednak cena przekroczyła moje możliwości finansowe na ten dzień, więc postanowiłam, że może później zamówię ją online.

Dojechałam na czas w umówione miejsce, jednak okazało się, że siostra miała mniej czasu na lunch, niż się spodziewała, więc nasz trening był krótszy.

5 Monet na zawsze będzie postrzegana przeze mnie jako aktywne radzenie sobie z  szeroko pojętym “brakiem”😅😅😅

Asy w Tarocie – iskierka która w nas się tli

Kart w Tarocie nie da się zinterpretować w sposób czarno-biały. Nie da się również prawidłowo odczytać rozkładu kart, znając tylko ich podstawowy opis. W większości rozkładów wszystko zależy od miejsca, w którym wypada karta, od kontekstu zadanego pytania oraz precyzyjnego określenia problemu, z którym przychodzimy do Tarota.

Jest wiele ciekawych opracowań kart Tarota, gdzie znajdziemy ogólne wskazówki co do interpretacji danej karty, jak również “smaczki” interpretacyjne, które autorzy przemycają mniej lub bardziej świadomie. Czasem zdarza się, że informacje zawarte w podręczniku tarotowym są podawane zdawkowo, sztampowo, i można odnieść wrażenie, że autor powiela schemat innych tarocistów, bojąc się zdradzić sekrety swojego warsztatu. To trochę jak “mieć ciastko i zjeść ciastko” – wydać publikację i zyskać grono zainteresowanych odbiorców, a jednocześnie zachować wiedzę dla siebie.

Z wielką przyjemnością powróciłam do mojej pierwszej “branżowej” książki – “Tarot dla każdego” Hajo Banzhafa. Jakie było moje wielkie zdziwienie, gdy odkryłam soczyste smaczki, a przecież książka była w moich rękach dwadzieścia lat temu, kiedy niekoniecznie byłam gotowa, by przyjąć wiedzę, jaką oferowała. Sama postać autora jest bardzo ciekawa, bo ukończył studia na kierunku językoznawstwa oraz filozofii, by następnie podjąć karierę w banku. Niestety, źródła internetowe podają niewiele szczegółów odnośnie biografii pana Banzhafa. Wiadomo, że około roku 1985 zaistniał w szerszym kręgu jako utalentowany tarocista oraz astrolog. W kolejnych latach jego kariera ezoteryczna rozbłysła na światowym poziomie, a on sam mógł poszczycić się wieloma wydanymi opracowaniami w temacie Tarota i astrologii oraz prowadzonymi kursami. W lutym 2009 nagła śmierć Hajo Banzhafa zaskoczyła wszystkich zainteresowanych jego praktyką.

Nie jest jednak moim dzisiejszym celem rozpracowywanie horoskopu tego utalentowanego tarocisty, a zwrócenie uwagi na interpretację asów z tarotowej talii. Muszę tu wykonać szeroki ukłon w stronę autora “Tarota dla każdego”, bo podkreślił znaczącą różnicę pomiędzy szansami, które dają nam tarotowe Pazie, a możliwościami, które sygnalizują nam Asy. Jak opisałam w poprzednim artykule, Pazie przynoszą nam pewne możliwości z zewnątrz, za pośrednictwem innych osób. Z kolei Asy to “iskierki”, które tlą się w nas (w osobie pytającej) i tylko od nas zależy, czy wprowadzimy je w ruch.

Bardzo lubię obserwować realizację Asów w kartach dziennych, zwłaszcza kiedy mam pewne wątpliwości przy ich interpretacji. Analizując kolejno:

  • As Buław – to chętnie oglądana karta, zwłaszcza w rozkładach miłosnych. Zapowiada “chęć”. Mamy ochotę na (i tu proszę wstawić odpowiednio, zgodnie z zadanym pytaniem). W kartach dziennych pojawiła mi się np. jako zapisanie się “na coś”, bo taka była moja wola. To też zainicjowanie przeze mnie wymiany wiadomości z kimś, bo po prostu tego pragnęłam. W Asie Buław po prostu “chcemy”, Buławy to wola i działanie, myślenie i refleksja przychodzi potem (zwykle już w karcie dworu Mieczy). Jeśli karty stawiamy na sprawy sercowe, pytamy o osobę bliską naszemu sercu, to jest znak, że może ona zainicjować nową sytuację w relacji (a przynajmniej ma na to ochotę).
  • As Mieczy – mniej przychylnie widziany w rozkładach, choć ja osobiście nie postrzegam go przez pryzmat waśni i sporów. Pewne niuanse w interpretacji kart każdy Tarocista wypracowuje sobie sam, wyrabiając indywidualny język ze swoją talią Tarota. As Mieczy, reprezentant żywiołu powietrza, oznacza pomysł, ideę, informację, wszelkie procesy mentalne – w tym przede wszystkim nerwy i stres. As Mieczy przynosi oczyszczenie sytuacji, zwłaszcza kiedy “coś” buzuje pod powierzchnią dnia codziennego i jest związana z tym jakaś frustracja. Może być jednocześnie końcem i początkiem w danej sytuacji. Nie musi prowadzić do kłótni, ale może zwiastować nerwową wymianę zdań; możemy też otrzymać odpowiedzi, które niekoniecznie przyjmiemy z uśmiechem na ustach, ale mogą przynieść w pewien sposób ulgę.
  • As Monet – jako reprezentant żywiołu ziemi, jest bardzo przychylnie witany na stole podczas sesji z Tarotem. To karta, która wzbogaca nas w szerokim tego słowa znaczeniu. Jeśli podejmiemy to, co zaoferował los, możemy tylko zyskać. Może to być przyjęcie awansu, oświadczyn, propozycji otwierającej przed nami nowe możliwości. As Monet daje szansę na podniesienie własnego poczucia wartości, stąd też szeroki wachlarz wydarzeń, niekoniecznie związany z finansami. Hajo Banzhaf porównuje tę kartę do położonej w drugim domu Wenus.
  • As Pucharów – widziany w rozkładach z nie mniejszym optymizmem, co As Monet, również zapowiada szczęście i poczucie spełnienia, które jest w nas. Karta odnosi się do sfery emocjonalnej i pokazuje sytuacje, kiedy szczęśliwie angażujemy się w nie. Jest to karta dużego “tak”, sytuacje, które dyktuje nam serce, a nie rozum, co czyni nas szczęśliwymi i spełnionymi.

Wszystkie Asy niosą szanse, które drzemią w nas, i tylko od nas (lub pytających karty) zależy, czy skorzystamy z opcji odmiany sytuacji. Jeśli nie, nic się nie stanie – po prostu pozostaniemy w miejscu, gdzie byliśmy do tej pory.

Dlaczego AI nie zastąpi żywego Tarocisty?..

Martwego również😜

Mam wisielczy nastrój, wybaczcie – dziś powrócę do karty Wisielca z taką małą dygresją.

Zastanawiałam się nad interpretacją pewnego rozkładu który położyłam dla siebie jakiś czas temu, i znajomy przypomniał mi o tych kartach.

Ponownie zerknęłam na rozkład by zrewidować, co się do tej pory wydarzyło.

Karta Wisielca była na pozycji: „Od jakich nierealistycznych oczekiwań mam się uwolnić”.

I tak, podtrzymuję, że jedno z przesłań karty Wisielca odnosi się do bezczynności, bezruchu, wstrzymania z działaniem.

Czyli muszę odrzucić wszystkie założenia tej kary i NIE tkwić w bezruchu, NIE czekać biernie, Nie skupiać się na swoim wnętrzu.

Znajomy zasugerował – „A pytałaś AI?”

No nie.

Więc wpisałam w mój chat GPT prośbę o interpretację karty na podane pytanie.

I poniżej screen z odpowiedzią:

A teraz zadanie z języka polskiego czyli, co poeta miał na myśli.

Stephanie Cousin Tarot

…gdzie niestety AI nie do końca poradziło sobie z zadaniem, a wielu Tarocistom pomogło to, przywrócić wiarę, że karciana profesja nie odchodzi jeszcze do lamusa.

Gdyby pytanie brzmiało: „Co Tarot radzi?”, owszem powyższy opis z ChatGPT jak najbardziej by pasował.

Jednak pytanie było: Co mam odpuścić? – A więc wszystko, co Wisielec oznacza powinno odejść z mojego życia.

Napisałam obrazowo znajomemu, że po zastanowieniu się nad pytaniem i kartą Wisielca, Tarot radzi odciąć tę linkę na której sama się zawiesiłam i pójść przed siebie.

Wisielec to karta poświęcenia – i to jest drugie a jednocześnie równie ważne z czekaniem, znaczenie tej karty.

Nie bez powodu patronem tej karty jest Neptun i wszystko, co ta planeta niesie ze sobą.

Interpretując tą kartę w odniesieniu do relacji, zwłaszcza do pytania: Co mam odpuścić, chodzi przede wszystkim by nie poświęcać się dla partnera. Nie zacierać granic między swoimi potrzebami a drugiej osoby – a to jest wręcz oczywiste w Wisielcu. Bierzemy cudze emocje za własne. Cudze pragnienia, potrzeby za własne, w między czasie tracąc samą/samego siebie.

Tu warto rozróżnić, że relacja składa się z dwóch oddzielnych indywidualności i żeby nie niem jak, wpierali nam, że jesteśmy dwoma połówkami tego samego jabłka – to nimi nie jesteśmy.

Roxana Paul The Bride’s Tarot

Dlaczego tarotowe Pazie są takie fajne?..

Powinnam doprecyzować – oprócz mieczowego.

Karty dworskie w Tarocie nie raz wprawiają w lekkie zmieszanie nawet najgorliwszych zawodowców.

Króle, Rycerze, Damy czy Pazie – wszystko to wpada do jednego worka pod hasłem: Jak to interpretować?

Pomocna w tej kwestii jest własna praktyka, zwłaszcza śledzenie kart dziennych. Takie pojedyncze zdarzenia mogą naprowadzić nas na właściwy trop w czasie interpretacji bardziej złożonych rozkładów.

Przypomnę, że w Tarocie Pazie utożsamiane są przede wszystkim z młodzieńczą energią. Często przedstawiają dzieci, młode osoby, kogoś bez doświadczenia, ale z entuzjazmem do nauki. To też początkowy etap wydarzeń. Przede wszystkim jednak, Pazie należy traktować jako coś nieoczekiwanego, co pojawia się z zewnątrz, inicjowane przez nasze otoczenie.

Pazie dają nam szansę, która może bardzo miło zaskoczyć. Co zabawne, karty tej rangi niekoniecznie “znają swoje miejsce” w talii i często mogą pokazać większe korzyści niż sam Król Monet (zwłaszcza Paź Monet, z wyjątkiem Pazia Mieczy).

Osobiście, od pewnego czasu z utęsknieniem wypatruję tych kart w rozkładach, zwłaszcza kiedy kładę Tarota dla osób zainteresowanych rozwojem życia osobistego (czytaj: samotnych singielek znudzonych internetowymi randkami).

Co mogę zatem powiedzieć o poszczególnych Paziach?

Paź Mieczy, utożsamiany astrologicznie jako
Mars w 3 domu lub w napięciowym aspekcie z Merkurym.

The Slow Tarot

Ta karta zazwyczaj nie przynosi dobrych wiadomości. Zdecydowanie pojawia się niespodziewana nowina w postaci listu z urzędu( wersja optymistyczna zakłada tutaj suche fakty, neutralny komunikat), albo też w mniej wesołej odsłonie, informacje które nas zdenerwują. Często karta ta, może być zapowiedzią sprzeczki, Możemy być poddani szorstkiej krytyce lub też poczujemy się niesłusznie negatywnie oceni.

Paź Monet, jako Uran i Wenus w koniunkcji w Byku jako niespodziewana, wartościowa szansa.

The Slow Tarot

Paź Monet przynosi nam konkrety. Ostatnio jako karta dnia, pokazał mi bardzo nieoczekiwany i spory zastrzyk finansowy. Dlatego też, pomimo niskiej rangi na dworze Denarów, nie skreślałabym tej karty z listy “kasiastych” bo karta daje duże możliwości i to bardzo niespodziewane. Pomimo, że są to Monety i zwykle kojarzone z dobrami materialnymi, Paź Monet może zasłać nam konkrety w dziedzinie uczuć. Spectrum rozległe, bo jak podają źródła może to być jednorazowa zmysłowa przygoda po możliwość rozwinięcia relacji długoterminowej. Paź Monet zapowiada wsparcie z zewnątrz dzięki któremu zrealizujemy swoje zamierzenia i plany.

Paź Kielichów jako Wenus w 1 domu lub w 5 domu jako beztroskie zabawy i flirt.

The Slow Tarot

Jakie szanse przynosi ta karta? Wysoce ceniona w rozkładach miłosnych gdzie często oznacza upragnioną randkę( ktoś zaprosi nas na kawę która zapowiada się całkiem przyjemnie). Paź Kielichów przynosi propozycję od serca, emocjonalną i szczerą. To też życzliwa rada, pomoc, podczas wykonywania zadań. Co ciekawe, jako karta roczna jest zapowiedzią ludzkiej życzliwości i wsparcia w dniu codziennym( darmowe ciastko w kawiarni z okazji urodzin otrzymane z inicjatywy kierownika, udany prezent, towarzystwo w czasie wycieczki).

Paź Buław, utożsamiany astrologicznie z Księżycem w znaku Strzelca: Okazja która wywoła w nas entuzjazm.

The Slow Tarot

Szanse które zaproponuje nam otoczenie są w stanie wyrwać nas z utartej drogi postępowania, i zachęcić do ryzyka. Coś, co rozbudzi naszą wolę i wywoła radość, angażując w nowe przedsięwzięcie. To może być długo wyczekiwany awans, propozycja wymarzonej randki czy też ogólne zaproszenie do przygody. Istotne jest tutaj, że propozycja( jeśli z niej skorzystamy) poszerzy swoją nasze horyzonty.

Szukanie partnera z pewną pomocą Tarota

Niedawno moja przyjaciółka podarowała mi książkę. Bardzo fajna pozycja dla osób które szukają ciekawych rozkładów Tarota bo w środku możemy ich znaleźć aż 365 🙂

Dokładny tytuł pozycji to: „365 rozkładów Tarota” napisane przez Sashę Graham – gdyby ktoś miał ochotę poćwiczyć z własną talią.

Mam w swoim warsztacie sprawdzone rozkłady jednak chętnie testuję też nowe i badam jak moja talia z nimi się dogaduje.

Tak oto dziś wpadłam na pomysł by poćwiczyć na sobie i wybrałam rozkład z 10 marca pod tytułem: Szukanie partnera z pomocą boga Śiwy.

Tak, tak wiosna idzie wielkim krokiem 😀

Karty nie zdziwiły mnie ani ciut ciut…

Jesteście ciekawi swoich? Mam prezent dla trzech osób które jako pierwsze napiszą do mnie i użyją słowa „Wiosna” 🙂

Ps.

Moją interpretację przykładowego rozkładu zamieszam poniżej( tak na zachętę).

Szukanie partnera – Tarot/ talia Heaven and Earth Tarot

1-3 Jakich trzech cech należy szukać u partnera?

4. Z jaką sprawą z poprzedniego związku muszę się uporać?

5. Od jakich nierealistycznych oczekiwań muszę się uwolnić?

6. Gdzie spotkam swoją bratnią duszę?

7. Jaka jest jego najlepsza cecha?

8. Dlaczego będziemy razem szczęśliwi?

9. Na czym mam się skoncentrować, dopóki to nie nastąpi?

Wg mojego rozkładu, idealny partner powinien posiadać takie cechy jak: emocjonalna wrażliwość, subtelność, być niezależnym materialnie, być pewnym siebie i swoich czynów.

Sprawiedliwość sugeruje by uporządkować formalne sprawy z ex partnerem, wyciągnąć konsekwencje wobec jego zachowania.

Uwolnić należy się od przekonania, że bezczynność może przynieść rozwiązania. Bezczynność prowadzi do nikąd.

Rycerz Mieczy sugeruje takie miejsca jak: miejsca publiczne, oficjalne, urzędy.

Najlepsza cecha jest bardzo znacząca – As Monet w ogólnym znaczeniu oznacza szansę.

Osoba może być hojna, wspaniałomyślna, wierząca, że dawanie szans innym ma sens.

Szczęście w Królowej Mieczy jest… racjonalne. Nie omamione słodkimi słówkami ani podarunkami. Wyznaczone są granice i pod czujną obserwacją. Możliwe, że na dystans( bo nic tak nie niszczy miłości jak małżeństwo i wspólne zamieszkanie😜

…a narazie kawa i ciasteczko to jest to, na czym najlepiej się skupić😁

5 Monet i niedostatek

Nie wiem czemu ale w opisie 5 Monet nie spotkałam się by ktoś podawał brak czasu.

A karta ta, jak żadna inna pokazuje mi właśnie – brak czasu.

Nie tylko w rozkładach dziennych ale i w dłuższych i bardziej złożonych, 5 Monet mówi, źe zabraknie czasu.

Będzie go mało.

Ogólnie dwór Monet oraz czas to bardzo pokrewne sprawy – nie bez powodu mówi się: Czas to pieniądz.

W relacjach 5 Monet zazwyczaj pokazuje, że dwoje ludzi nie będzie mieć czasu by się widywać, a zajmować będą ich inne obowiązki i zadania.

5 Monet w pytaniach ze sfery finansowej, pokaże, że będziemy zabiegać o pieniądze, będzie ich brakować i zwykle ktoś jeszcze będzie z nami w tej niedoli( może chodzić o sfinansowanie wspólnego celu).

5 Mieczy i Purrysowe zwycięstwo

5 Mieczy była do niedawna jedną z kart Tarota która wprawiała mnie w zakłopotanie.

Nie bardzo ją czułam, trudno mi było ją wpleść we wróżbę jeśli pojawiła się w rozkładzie.

Na pomoc po raz kolejny przyszły odczyty z kart dziennych. Stosuję je już teraz nie z racji ciekawości, co przyniesie dzień, a bardziej w celach badawczych 🙂

I po raz kolejny karty utwierdziły mnie, że najcenniejsza nauka pochodzi z własnego doświadczenia.

Można zgłębić tomy opracowań na temat Tarota a i tak nie dowiedzieć się zbyt wiele.

O 5 Mieczy, dla przykładu, Hajo Banzhaf napisał, że: „5 Mieczy jest bodaj najnikczemniejszą kartą Małych Arkanów Tarota. Pokazuje zaostrzony konflikt, nieprzyjemną kłótnię, ciosy poniżej pasa, nikczemność i upokorzenie. Przy czym karta ta nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy te przykre złośliwości wychodzą od nas, czy też zostaliśmy wciągnięci w niebezpieczną zasadzkę i jesteśmy ofiarą(…) Jednak we wszystkich przypadkach 5 Mieczy oznacza Purrysowe zwycięstwo, którym wygrany nie będzie się cieszył długo”.

Ogólnie opisy różnych autorów są zbliżone do powyższego – 5 Mieczy nie jest sympatyczna ani przyjemna i nikt nie chce oglądać jej w rozkładach.

Cały czas zastanawiało mnie jednak czym może się różnic 5 Mieczy od innych „niegodziwych” kart i jakie sytuacje są w niej zakodowane?

Warto zwrócić uwagę, na postać która stoi bokiem na karcie 5 Mieczy w klasycznej wersji Rider-Waite/Smith.

Ona się uśmiecha.

Nie spotkałam się jeszcze z opisem tej karty w której byłaby uwzględniona mimika głównej postaci, poza określeniem „Purrysowe zwycięstwo” i dlaczego to zwycięstwo nie cieszy, skoro widać, że postać jednak się uśmiecha.

Nie wiem jak u was drodzy czytelnicy, u mnie 5 Mieczy pokazuje właśnie dowcip.

Żart.

Komuś wydaje się, że był zabawny.

Jednak przesadził.

Wszystkie Miecze są na ziemi a adwersarze odchodzą zdegustowani sytuacją.

Sukces został zatem osiągnięty…aż za bardzo.

Co mi dokładnie 5 Mieczy pokazała?

– „żartobliwe” użycie „strofowania” które ktoś wziął na serio i się rozpłakał

– „żartobliwa” straszna lalka która przestraszyła na serio dzieci które przyszły po cukierki w czasie Halloween

– „żartobliwe” klepnięcie w plecy – tyle, że ktoś się przewrócił lub miał w ręce ostre narzędzie i się skaleczył

W 5 Mieczy są też wyrzuty sumienia. Stres związany z sytuacją, że poniesiemy konsekwencje, a w sumie nie mieliśmy złych intencji.

Galimatias w 5 Buław

To nie będzie długi wpis. Jednak pomyślałam, że wart jest dodania – może komuś usprawni korzystanie z Tarota, pomoże w interpretacji.

Przyznam szczerze, że książkowe opisy są dobre w teorii, jednak w praktyce sprawdza się najlepiej własne( lub cudze) doświadczenie.

Dobrze jest praktykować karty dzienne bo pomagają nam zrozumieć każdą pojedynczą kartę, a czasem jedno wydarzenie może stać się kluczem do interpretacji w przyszłości.

Tak więc na warsztat dziś idzie 5 Buław którą otrzymałam jako kartę na dzień.

Czasem jednodniowa karta zobrazuje pojedynczą sytuację a czasem, cały dzień jest jakby zaklęty w aurze danej karty.

Miałam iść na pobranie krwi. Niefortunnie się złożyło, że wypadło dziecka wolne od szkoły, w dodatku siostra z którą zwykle w takich wypadkach zostawiam latorośl, pojechała na urlop.

Umówiłam się więc z koleżanką, że podrzucę jej dziecko na godzinę, na czas mojej wizyty w przychodni.

Danego dnia wysyłałam smsy z przypomnieniem się, niestety bez odpowiedzi zwrotnej. W końcu zadzwoniłam. Koleżanka stwierdziła, że deszcz padał i na ogrodzie jest mokro więc moje dziecko może mieć problem „z ochotą” by u niej zostać.

W zamian zaproponowała, że podjedzie ze swoimi dziećmi i wszyscy razem poczekają pod przychodnią na czas mojej wizyty.

Wizyta okazała się opóźniona.

Weszłam z 30 minutowym poślizgiem do gabinetu, do auta znajomej dotarłam po 40 minutach( wdzięczna za cierpliwość całej grupy na czele z moim nieprzewidywalnym dzieckiem).

Koleżanka podrzuciła mnie jeszcze do sklepu i pomyślałam, że zrobimy sobie z moim dzieckiem przyjemny spacer( a muszę dodać, że nie jadłam śniadania z uwagi na badanie krwi).

Moje dziecię wybrało najdłuższą drogę( gdzie zwykle nie jest takie skore do pieszych wędrówek), po drodze udało się utknąć na drabinkach na placu zabaw i przed oczami miałam czarne scenariusze interwencji strażackiej😅

Wracając zahaczyliśmy jeszcze o jeden plac zabaw. Szkoda mi było ściągać moje dziecko wcześniej do domu, jednak była godzina 13.30 i już dramatycznie mój brzuch domagał się śniadania.

Pod domem okazało się, że listonosz zostawił dla mnie paczkę, w bardzo kreatywny sposób schowaną.

Wisienka na torcie: miały być myte okna( o czym mi siostra przypominała dzień wcześniej) i niestety firma nie mogła wejść bo furtka od ogródka była zamknięta. Oczywiście dzwonili ale dzwonek się rozładował i nic nie było słychać – a ja oczywiście smacznie siedziałam w domu.

O sytuacji dowiedziałam się z zostawionej ulotki( a dzwonek sama sprawdziłam, że nie działa).

Próbowałam też zalogować się do aplikacji by mieć wgląd do badań medycznych ale moje dane nie przechodziły weryfikacji.

Poddałam się i stwierdziłam, że pozostaje mi tylko pójść spać i obudzić się już w innej rzeczywistości, z inną kartą dnia.

Jakie zatem refleksje posiadam odnośnie 5 Buław?

Tutaj każdy ma swoje plany które niestety w żaden dyplomatyczny sposób nie da się pogodzić. Często jest to złośliwość rzeczy martwych, sytuacje na które nie mamy wpływu( rozładowany dzwonek u drzwi czy spore opóźnienie u lekarza czy problem z aplikacją z powodów technicznych).

Na karcie, w klasycznym ujęciu Waite’a, jest grupa osób z kijami skierowanymi w różne strony – według mnie nie chodzi, że zaraz będą się nimi ostro tłuc, a raczej każdy ma inny plan, co zrobić ze swoim kijem – niczego wspólnie nie zbudują. Każdy ma swoj interes i o niego dba- w ogólnym rozrachunku wychodzi galimatias( jak to w „5” – wracamy do punktu wyjścia).

Ps. Zapomniałam. Poranek rozpoczął się od znajomej która poprosiła by pożyczyć jej pieniądze do połowy miesiąca🤪( ja akurat w tym dniu otrzymałam wypłatę).

Ostre cięcie – Miecze w Tarocie

Nie jest to mój ulubiony tarotowy dwór a wręcz powiem, że niechętnie widzę w rozkładzie reprezentantów tego koloru.

Mówiąc dyplomatycznie, Miecze odpowiadają za informacje, idee – przynależą do żywiołu powietrza. O ile zodiakalne Bliźnięta, Wagi i Wodniki nie budzą we mnie awersji czy choćby zimnych potów, to zwykle dwór Mieczy przywołuje niemile skojarzenia.

Ogólnie chodzi o stres.

Jeśli jest to rozbudowany rozkład czy rozkład tygodniowy i dominują w nim karty mieczowe, to jestem bardziej niż pewna, że okres ten nie będzie spokojny. Niekoniecznie w sensie wesołego, aktywnego galimatiasu( co może pokazać niejedna karta buławowa) ale w postaci stresu, nawału myśli, braku informacji i idącym za tym poczuciem bezsilności.

Mówi się, że stres psychiczny potrafi bardziej zmęczyć niż wytężony wysiłek fizyczny – zdecydowanie to potwierdzam.

Co zatem w skrócie pokażą nam karty dworu Mieczy?

As Mieczy – jak każdy z czterech Asów jest szansą. Możemy tu skorzystać z szansy na wyjaśnienie sytuacji, podjęcie oczyszczającej rozmowy i rozwikłanie niepewności, przy czym zanim podejdziemy do tego zadania, zdecydowanie będzie stres i nerw.

As Mieczy może również pokazać informację, ideę, pomysł – co z tym zrobimy zależy od nas samych, przy czym zawsze jest to powiązane z analizowaniem sytuacji i pobudzeniem procesów myślowych.

2 Mieczy to zwykle dylemat. Jesteśmy postawieni przed pewnym wyborem, decyzją jednak mamy świadomość, że nie znamy wszystkich faktów stąd – wahamy się.

3 Mieczy to informacja która nas rozczaruje. Zwykle chodzi o sytuację w której zaangażowane są nasze emocje. Mamy nadzieję na „coś” jednak zamiast spełnienia słyszymy „nie”.

4 Mieczy jest dosyć neutralna jeśli chodzi o dwór Mieczy i nie boli tak, jak pozostałe karty tego dworu. Mamy tutaj sytuację odpoczynku, pauzy, często karta mówi o zwolnieniu lekarskim, zbieraniu sił czy rekonwalescencji.

Oczywiście w zależności od rozkładu i miejsca może być bardziej lub mniej obiecująca.

5 Mieczy jest jedną z kart z którymi z początku miałam problem i trudno mi było określić jednym zdaniem, o co tutaj chodzi. Samo książkowe „Pyrrusowe zwycięstwo” nie do końca do mnie przemawiało, dopóki sama nie dostrzegłam znaczenia karty na podstawie tego, co pokazywała mi w rozkładach.

W 5 Mieczy często przeliczymy się z siłą, zaatakujemy przeciwnika za mocno – owszem, wygramy i postawimy na swoim, jednak będziemy mieć wyrzuty sumienia, że przedobrzyliśmy. Może być poczucie, że sytuacja powinna być inaczej rozegrana, straciliśmy kontrolę… i wyszło jak wyszło.

6 Mieczy to mój ulubieniec tego dworu. W 6 Mieczy następuje zmiana perspektywy, zajęcie myśli zupełnie inną sytuacją niż dotychczas, takie przejście od pesymizmu do optymizmu.

Tutaj droga jest otwarta stąd karta często pokazuje przemieszczanie się, zmianę otoczenia czy miejsca zamieszkania. Odcięcie się od problemu.

7 Mieczy lubi kombinować. Sytuacja nie do końca jest jasna i nie znamy wszystkich detali. Ktoś może nie być szczery do końca, warto mieć ograniczone zaufanie na ten moment.

8 Mieczy to karta z którą sama dość długo się zmagałam i przyznam szczerze, że nie życzę jej nikomu. To przede wszystkim poczucie bezsilności. Nie możemy się tu ruszyć ani o milimetr, jesteśmy sflustrowani i bezbronni. Pozostaje tu czekać bo nie mamy argumentów by walczyć otwarcie o swoje racje.

9 Mieczy pokazuje sytuacje kiedy nasze myśli są najczarniejsze z czarnych. Kiedy analizujemy sytuację i widzimy tylko najgorsze scenariusze. Stres jest w naszej głowie a sytuacja nie jest aż taka zła jak nam się wydaje.

10 Mieczy – gorzej być nie może. Sytuacja dobiegła końca, nie zawsze jest to przykry finał( choć niestety jest to czasem karta rozstań i zerwań), może być też kartą końca pewnych problemów które budziły w nas ogromny stres.

W 10 Mieczy gorzej już nie będzie. Pojawia się nawet nadzieja – Słońce pomału wstaje i mija najczarniejsza godzina.

A jak karty dworskie przedstawiają się przez pryzmat Mieczy?

Król Mieczy – strateg. Opiera swoje działanie o informacje które posiada. Planuje. Rozlicza. Jest aktywny jak każdy Król w Tarocie. Może oznaczać oschłego i wymagającego szefa, specjalistę w swojej dziedzinie. Osoba bystra i myśląca. Posiada wiele pomysłów i umie wcielać je w życie. Ma autorytet i opiera swoje działanie na faktach które zna.

Królowa Mieczy lubi strzelać focha. Karta najczęściej pokazuje mi urażoną osobę( niezależnie od płci, jeśli jest to mężczyzna to wybitnie o żeńskich cechach). Może być to ktoś, kto ucina z nami kontakt, separuje się.

Rycerz Mieczy destabilizuje sytuację. Wpada jak zimny wiatr i robi bałagan w ustabilizowanym świecie. Jak każdy z Rycerzy działa z pobudek egoistycznych – nie ma dworu, jednak ma ambicję by go posiadać. Stąd działanie po trupach do celu, agresywnie. Może zrobić awanturę, wymienić przykre zdania.

Paź Mieczy jako najmłodszy na dworze może oznaczać osobę postronną, nie związaną emocjonalnie z naszą sytuacją, jednak przynoszącą złe wiadomości. Informacje które dostarcza ten Paź budzą stres, nerwy – coś trzeba wyjaśniać, tłumaczyć się, gdzieś się kontaktować i odkręcać sytuację.