Gdzie prowadzi Brama?..

W Tarocie mamy kilka Kart Bram.

W Arkanach mniejszych są to:

Dwór Monet

• As Monet

• 6 Monet

• 9 Monet

• 10 Monet

Dwór Kielichów

• 5 Kielichów

• 8 Kielichów

Dwór Mieczy

• 6 Mieczy

• 8 Mieczy

Dwór Buław

• 3 Buław

W Arkanach Wielkich często nazywane też Kartami Transformacji:

• Rydwan

• Koło Fortuny

• Śmierć

• Wieża

• Świat

…i z każdą z tych kart mam inną historię do opowiedzenia.

Zacznę może od początku.

Czytałam i wciąż czytam opisy kart Tarota, tak by „wyłowić” osobiste doświadczenia Tarocistów z daną kartą. Dość często są to suche fakty, powtarzane w różnych pozycjach książkowych, jednak często dające mylne wyobrażenie o znaczeniu karty.

Dla przykładu, często spotykam się z opisem 8 Kielichów jako karty mówiącej o odejściu( na talii Tarota wg Ridera-Waite’a postać wyglada jakby ruszała w drogę, za sobą ma 8 Kielichów a przed sobą widok na górskie szczyty).

I nie, nie można tutaj mówić, że ktoś odejdzie, uda się w podróż, zmieni miejsce zamieszkania( a z takimi interpretacjami spotykałam się w przeszłości).

8 Kielichów należy przede wszystkim do jednej z czterech ósemek w Tarocie. To „spionizowany” symbol nieskończoności. Sprawy które rozgrywają się w „8” maja charakter stały, nieskończony.

U mnie 8 Kielichów idealnie pokazała pewne moje wyjście ze znajomymi.

Czasem może być błędnym kołem.

Poszłam do klubu gdzie w kilku salach była grana różna muzyka i teoretycznie każdy powinien być zadowolony i mieć się przy czym bawić. Pomimo, że grupa była zróżnicowana pod katem muzycznych gustów, nie udało nam się na żadnej z sal dobrze bawić.

Byłam bardzo rozczarowana.

Co jak co, ale clubbing w brytyjskim wydaniu powinien mieć swój poziom.

I tak przez cały wieczór chodziliśmy od sali do sali w poszukiwaniu klubowego klimatu – finalnie rozczarowani wszystkim, co było grane tego wieczoru.

Utraciliśmy serce do tego miejsca i wieczoru( i nie planuję powrotu by dać szansę raz jeszcze).

W 8 Kielichów tracimy do czegoś serce choć wciąż tkwimy w tym, ewentualnie przemieszczamy się między dwoma punktami które i tak nas rozczarowują.

Podobnie było w pytaniu na przeprowadzkę.

Znów 8 Kielichów.

Finalnie jeździłyśmy z siostrą między dwoma domami ale w żadnym nie czułyśmy się idealnie – oba miejsca w jakiś sposób rozczarowały nas.

Co z innymi kartami?

I jaki sens mają ogólnie Karty Bramy?

Ja nie używam systemu z odwróconymi kartami. Jeśli klient odwróci karty – czytam, choć odbieram to też jako wyraźny znak, że trzeba skupić się mocniej na odwróconej karcie i jej znaczeniu w rozkładzie.

Jeśli w moim rozkładzie pojawi się Brama a obok karty o znaczeniu pozytywnym, to znak, że będzie możliwość odmiany losu na lepszy i wejście na wyższy poziom rozwoju( życie pójdzie na przód).

Niestety, przy kartach negatywnych otaczających bramę, przekaz Tarota jest negatywny- klient nie jest jeszcze gotowy pójść do przodu w danej sprawie i czeka go „odrabianie lekcji” póki nie zajdą w nim pożądane zmiany.

Z Kart Transformacji bardzo dużo nauczył mnie Rydwan.

Pojawił się w rozkładzie mojej bliskiej osoby i był zwiastunem poważnych życiowych zmian.

Ponieważ w tamtym czasie partner tej osoby mocno niedomagał na zdrowiu, wszyscy liczyliśmy się z najgorszym.

Rydwan potwierdził, że w niedługim czasie bliska mi osoba zacznie stawiać czoła światu sama, a Los postawi ją w sytuacjach kiedy będzie musiała sama sobie poradzić( wcześniej partner był osobą która decyduje o wszystkim w życiu i związku).

I tak też się stało.

Bliska mi osoba po odejściu partnera musiała stawić czoła ogromowi spraw sądowych i urzędowych związanych ze śmiercią partnera, jak również zdecydowała się na generalny remont w domu.

Pierwszy raz w życiu zamieszkała też sama.

Oczywiście, wydarzenia jakie zapowiadają Karty Bramy zależą od typu rozkładu, czy kładziemy karty na rok( na przykład rozkład urodzinowy) czy może są to karty dzienne.

Śmierć, jedna z pięciu najpotężniejszych kart w Tarocie, jako karta dzienna, często pokazuje mi zmiany w finansach. Zwykle podniesienie limitu na kartach kredytowych, lojalnościowych.

Jako karta przewodnia w rozkładzie rocznym pokazała mi ciążę – wydarzenie po którym już nigdy kobieta nie wróci do „poprzedniego” stanu( wbrew pozorom Śmierć nie zabiera a często wręcz coś daje).

Karty Bramy informują o zdarzeniach niezależnych od nas, gdzie Los interweniuje.

Często są to wydarzenia rzutujące na kilka sfer naszego życia które są ze sobą powiązane( dom, praca, finanse, życie osobiste).

Dość zabawnie realizuje się w moich rozkładach 10 Monet jako karta dzienna. Często pokazuje mi dosłownie – wychodzenie z domu.

Pewnego dnia 10 Monet pokazała mi kreatywne wyjście z domu przez bramę w ogrodzie. Zostawiłam swoje klucze od domu u siostry w samochodzie a ta, wychodząc do pracy zamknęła dom od zewnątrz. Pozostało mi tylko skorzystanie z „awaryjnego” wyjścia.

10 Monet to zasobna rodzina, majątek i duże pieniądze.

W rozkładzie miesięcznym w miejscu „kontakty z otoczeniem” zapowiedziała sowity podarunek od dziadków dla wnuków na Dzień Dziecka.

Koło Fortuny zapowiada losowe wydarzenia. Zwykle w rozkładach na miłość czy uczucia, pokazuje pojawienie się kogoś.

Na chwilę- bo nie jest to karta stałości a cykliczności i zmienności wydarzeń.

W Wieży nasze założenia często są błędne. I Los w odpowiednim momencie „burzy” nasze zamki na piasku, tak by wrócić do budowania solidnych podstaw.

Wieża w karcie dnia pokazała mi brak internetu. Ponieważ tego dnia dostęp był mi bardzo potrzebny, to wydarzenie skłoniło mnie by podpisać inną umowę gdzie dostęp do sieci mam bez limitu.

Przyznam, że Świat dość rzadko oglądam w jakichkolwiek rozkładach. Może dlatego, że jest to karta mówiąca o definitywnym zakończeniu cyklu jak również – o kontaktach z zagranicą.

Karty Bramy z dworu Monet oprócz pieniężnego zwiastunu, mają też inne znaczenia.

As Monet – jest szansą. Na wiele, na wszystko. Nie tylko na materialne zyski. W zależności od rozkładu i miejsca w nim – może pokazać relację, pracę, rozpoczęcie nowego cyklu który zapewni stabilność.

6 Monet lubi pokazywać się przy zakupach. Mówi o wymianie, zachowaniu równowagi w dawaniu i braniu.

9 Monet to dla mnie przede wszystkim karta singla. Nie lubię jej w rozkładach partnerskich bo pokazuje, że jedna ze stron zdecydowanie woli pozostać stanu wolnego.

W 9 Monet świetnie radzimy sobie sami. W każdym innym rozkładzie( oprócz partnerskiego) jest mile widziana.

5 Kielichów często nazywam kartą „rozmemłania emocjonalnego”. Płacz za tym, co było( 3 rozlane kielichy) i uparte trzymanie się przeszłości.

Trudna karta. Nie jest łatwo przerobić emocje i umieć skorzystać z dwóch kielichów które są zaraz za naszymi plecami. Warto w rozkładzie zwrócić uwagę na karty otaczające 5 Kielichów.

Dwór Mieczy niesie ze sobą najwiecej stresu.

6 Mieczy jakby wyłamuje się z tego schematu.

I jeśli mamy sprzyjające karty obok, to może przenieść nas od pesymizmu do bardzo realnego optymizmu i totalnie zmienić punkt widzenia( i siedzenia).

Pamiętam jak karta ta pojawiła się na pozycji „dalsza przyszłość” u jednej z moich klientek. Na moment kiedy kładłam jej karty była w bardzo złym stanie emocjonalnym po stracie dziecka oraz w trudnej relacji z mężem.

6 Mieczy zapowiedziała, że w dalszej przyszłości zmieni miejsce zamieszkania( jest to jedna z kart zapowiadających przeprowadzki, podróże) i punkt widzenia. Skupi się na zupełnie innych sprawach, pozostawiając za sobą skutek i łzy.

Tak też się stało. Po 7 miesiącach podjęła ciekawą pracę oraz odeszła od męża.

8 Mieczy – tej karty nie lubię. Mam do niej osobistą „urazę”.

Przez długo czas pokazywała mi się w różnych rozkładach( mniej i bardziej długofalowych) i zapowiadała po prostu bezsilność oraz łączący się z nią stres.

Jedynym pomysłem by przepracować tą kartę jest „uciec” myślami w co innego – bo bieżących wydarzeń nie zmienimy swoimi siłami – pozostaje popracować nad tym, co dzieje się w głowie – a to też nie łatwa sztuka.

Karta na deser – 3 Buław.

Źródła podają jej inną nazwę jako „przedsięwzięcie”.

Tutaj mamy już decyzje podjęte a pozostaje opracować plan „co i jak”.

Karta komunikacyjna, romansowa. Sporo się dzieje i jest wola by działać i sięgać po swoje marzenia.

Kilka słów o miłości w Tarocie

Z okazji święta zakochanych przyszedł mi do głowy pomysł na wpis o miłości w Tarocie – czego w sumie jeszcze nie było do tej pory na moim blogu.

Pytania o miłość, odwzajemnione zainteresowanie, to chyba najpopularniejsze sprawy z którymi klienci kierują się do Tarocistów i astrologów.

I tak na samym początku można przyznać, że karty z dworu Mieczy są ostatnimi które mogą zapowiedzieć płomienny romans czy spełnienie emocjonalne w związku.

Jeśli już rozważany temat relacji, to najchętniej spotykanymi kartami w rozkładzie, będą reprezentanci dworu Buław( wola, chęć, komunikacja) oraz Kielichów( emocje).

Szkody nie wyrządzą Monety, choć te, bliższe są układom przyjacielskim.

Warto zwrócić uwagę, że dobrze kiedy w rozkładzie dla kobiety pojawiają się Król( ostatecznie Mieczowy też, choć przy nim trzeba mieć nerwy na wodzy), a u panów z kolei, mile widziane są Królowe( Królowa Mieczy może oznaczać kobietę z „fochem” więc raczej może być trudno o przyjemne tête a tête we dwoje).

Jakie ja lubię karty oglądać w moich rozkładach? Zdecydowanie Buławy. Wiem, że osoba jest wtedy zaangażowana w relację, zależy jej na podtrzymaniu kontaktu, choć czasem pokrętnie to może wychodzić.

Nie pogardzę też wspomnianymi Kielichami( z wyjątkiem 4, 5, 8 Kielichów). Może jest tu mało „ruchu” jednak wiadomo, że druga strona jest emocjonalnie zaangażowana w znajomość.

Przyznam też, że zobaczyć miłość w rozkładzie to jak wygrać w totolotka – nie często się zdarza.

Cieszy mnie kiedy mogę przekazać klientowi, że czeka go ekscytujący romans. To najczęściej w 3 Buław choć i 4 Buław może pokazać szczęśliwy finał rozwoju znajomosci.

W 8 Buław są szybkie, czasem jednorazowe romanse, choć oczywiście wszystko zależy od kart sąsiednich – może być szybki rozwój i przejście do numeru „1” z jednakowym, wspólnym ustabilizowaniem znajomosci.

W Arkanach Wielkich miłość mogą zapowiadać Kochankowie, jednak zdecydowanie romansowy i dynamiczny jest Mag – wie, co i kiedy powiedzieć by osiągnąć swoj cel. Obie te karty dodają optymizmu i jest szansa na rozwój relacji.

Słońce jako najpozytywniejsza karta w całej talii Tarota, zapowiada szczęśliwą przyszłość. Może nie jest ona do końca sprecyzowana ale jak to mówią: „Będzie pan zadowolony”.

Gwiazda jest pomyślną kartą ale… w mojej praktyce nie pokazała jak do tej pory, by klient ułożył sobie życie z osobą o której aktualnie myśli. Gwiazda pokazuje, że czuwa nad nami Wszechświat jednak jego plan różni się od naszego pomysłu na życie.

Świat, tutaj na dwoje babka wróżyła. Jeśli para przechodzi przez trudny okres w życiu, karta może zwiastować ich rozejście. Jeśli znajomość jest trudna do zdefiniowania, jest szansa na klaryfikację sytuacji. Dla osób samotnych może być zapowiedzią spotkania kogoś związanego z zagranicą.

Umiar, tutaj spotkałam się z różnymi interpretacjami. U mnie karta pokazuje zadowolenie, spokój, powolny rozwój sytuacji.

Bez szaleństw, jednak z szansą na szczęśliwy happy end.

Wieża, czyli co kryje w sobie galantynka?..

Pozwoliłam sobie zaczerpnąć ten przewrotny tytuł z książeczki dołączonej do The housewives Tarot. Autor trochę inaczej patrzy na symbolikę tej dramatycznej karty i sugeruje użytkownikowi talii by nie bał się uwolnić z galaretkowej formy by nie ulegac tez złudzeniom a tym samym nie tracić siebie.

Wieża jest tylko po to by wprowadzić modyfikacje, ulepszyć to, co będzie kuleć lub zaraz padnie.

Pamietam Wieżę jako kartę dnia i jak skończyło się na tym, że w końcu podjęłam decyzję o przejściu na inny abonament, z nielimitowanym internetem. Tamtego dnia, kiedy Wieża charakteryzowała dzień, internet w moim telefonie padł w ciągu dnia a dziecko dostało histerii nie mogąc kontynuować oglądania YouTube( zachwianie rutyną autystyka to nie tylko historie wyssane z filmowej wyobraźni, to się przydarza naprawdę).

No i stałam się posiadaczką nielimitowanego internetu.

Wieża pokazuje sytuacje które mają słabe fundamenty, błędne założenia. A sprawy na tym budowane nie będą miały szansy na rozwój lub przynajmniej w formie jakie są obecnie.

Dziś tez Wieża pokazała moje błędne założenia – bezczelnie buszowałam po pewnym forum, ciesząc się jego zawartością aż… dostęp został mi ograniczony( z bliżej nieokreślonych powodów).

Mogę tylko spekulować, co było tego przyczyną i liczyć, że zostanę przywrócona do łask jeśli ładnie poproszę😎

Ilustracje z różnych talii przedstawiające Wieżę w Tarocie

Wieża wytyka błędy. Nie pokazuje się w rozkładach jako działanie Losu, to są nasze błędy które można naprawić i zacząć układać klocki od początku. Czasem może być to nowy zestaw, może będzie układać go sami a może z kimś innym niż dotychczas do pary.

Tym razem będzie szansa na pożądany rezultat.

Rozkład ogólny Barbary Moor’e

Mam swoje ulubione rozkłady i przyznam szczerze, że trzymam się ich uparcie – jak to u solarnego Byka bywa.

Z okazji Nowego Roku szukałam jednak czegoś specjalnego na tą okazję i tak oto wpadł mi w ręce, rozkład Tarota brytyjskiej Tarocistki pani Barbary Moore.

Uznałam to za znak – pierwszą talię Tarota mam właśnie autorstwa tej pani i swojego czasu bardzo dobrze mi służyła.

Zdecydowanie polecam rozkład tym, którzy już oswoili się z czytaniem większej ilości kart.

Rozkład interpretujemy w dwojaki sposób – jedna warstwa zgodnie z kolorami i dołączoną do nich legendą, druga warstwa wyglada następująco:

Karty 1, 6, 11 – gdzie teraz jestem? Bieżące sprawy

Karty 2, 7, 12 – miłość i sprawy partnerskie

Karty 3, 8, 13 – dom i sprawy związane z rodziną

Karty 4, 9, 14 – praca i sprawy zawodowe

Karty 5, 10, 15 – przyjaciele i życie socjalne

Magia codzienności zaklęta w tygodniowych rozkładach Tarota

Rozkłady tygodniowe to mój „konik”.

Zwykle, w niedzielę wieczór lub w poniedziałek z samego rana, kładę rozkład tygodniowy. Wybieram siedem kart, po jednej na każdy dzień tygodnia.

Przyznam szczerze, że jest to mój sposób na pogodzenie się z przeciwnościami losu. Oszczędza mi dużo nerwów i wprowadza pewien relaks – nie zawsze mam wpływ na to, co dzieje się wkoło. Jeśli zatem coś nie idzie po mojej myśli, burzy się plan na dany dzień, wiem, że tak miało być i moja frustracja i nerwy niczego nie zmienią.

Oczywiście tydzień nie składa się z trudnych kart. Przeważają zwykle neutralne lub te, sprzyjające uśmiechowi na twarzy.

Co zatem zwykle pokazują m dzienne karty?

W kartach dworu Mieczy zazwyczaj jest stres i nerwy. Sprawy przybierają nieoczekiwany obrót, wbrew temu, czego bym się spodziewała.

Rycerz Mieczy często pokazuje mi, że dzień będzie niestabilny. Ktoś lub coś zburzy moją rutynę. I tak ostatnio, w karcie pokazały mi się zakupy które zamówiłam o 5 po południu a dotarły do mnie przed 21 kiedy już jedną nogą byłam w parującej kąpieli.

Tym razem Rycerzem Mieczy okazał się robot Starship dostarczający zakupy z pobliskich sklepów( tak, pojawianie się tego sposobu na dostarczanie mniejszych zakupów lub jedzenia na wynos, to zdecydowanie oddech Plutona który przymierza się do zmiany znaku i wejście do innowacyjnego Wodnika).

Zabawne, że tego samego dnia dotarła do mnie przesyłka z zamówieniem które oczywiście( zgodnie z energią Rycerza Mieczy) będę musiała zwrócić bo rozmiar stanika okazał się za mały…

Jakie karty lubię w rozkładach tygodniowych?

Monety to zdecydowanie stabilność. Spokój. No, może z wyjątkiem 5 Monet kiedy pojawia się wrażenie niedostatku i wydarzenia tego dnia są dość absorbujące.

Kielichy zapowiadają emocjonalny dzień. Paź Kielichów to życzliwość napotkanych ludzi, dobre wiadomości, czasem nawet pierwsze randki. Romantyzm.

Buławy z kolei to działanie. Tutaj chcieć oznacza móc.

W Królowej Buław zwykle czuję się atrakcyjnie ale też częściej niż zwykle mam do czynienia z mężczyznami ze statusem „occupied” 😉

8 Buław to nagle wiadomości, karta intensywnej komunikacji.

Z kolei Rycerz Buław może pokazać kogoś znajomego, najczęściej zmotoryzowanego. To też bardzo komunikacyjny dzień.

Króle jako karty dziennie najczęściej pokazują mi jak sama będę sobie radzić z wydarzeniami tego dnia – i zwykle wykazuję się tutaj dużą wprawą i kompetencją. Oczywiście, karty mogą też pokazać inne osoby z którymi będziemy mieć do czynienia tego dnia i są one w typie danego Króla.

Karty Arkan Wielkich zwiastują wydarzenia które przekładają się na różne dziedziny życia, są ze sobą powiązane i zwykle mają wpływ na przyszłość.

Rydwan zawsze pokazuje mi podróż w pojedynkę, pojawienie się gdzieś w nowym miejscu, zgodnie z własnym „widzi mi się”.

Śmierć nigdy nie pokazała mi końca. Jak mało która karta, pokazuje mi wydarzenia związane z finansami, zmianami w tej dziedzinie i to na plus.

Z kolei w Magu, dopięcie celów wszelkimi możliwymi sposobami – dla przykładu, dziś zapłaciłam za kawę korzystając z przysługującego bonu na darmowy napój oraz uzupełniłam rachunek płatnością telefonem.

Moja siostra zwróciła słusznie uwagę – kiedy na koniec dnia analizuję jego przebieg i jak to przekłada się na kartę dzienną Tarota, pozwala mi to bardziej świadomie przeżyć dany dzień.

Mieć chwilę refleksji nad życiem.

Upominek z tarotowym Księżycem w tle

Historia przydarzyła mi się kilka miesięcy temu, a dokładnie podczas ostatnich wakacji i wyjazdu do Kornwalii.

Jak zwykle, przy tak ważnym wydarzeniu, położyłam rozkład Tarota z zapytaniem o przebieg urlopu. Na jednej z pozycji rozkładu, w miejscu gdzie zapytałam o to, jaki podarunek przywiozę z wakacji, pojawił się właśnie Księżyc.

I tak trochę zatrzymałam się przy tej karcie bo mając za sobą pewne już doświadczenie w interpretacji Tarota, Księżyc nigdy nie pokazał mi się w pozytywnym znaczeniu.

Zazwyczaj oznacza samo oszukiwanie się, brak realnego rozeznania, często pokazuje się w sytuacjach które mają drugie dno.

Karta jest jedną z tych bardziej jednoznacznych w interpretacji – sam księżyc jako ziemski satelita nie wytwarza światła które my widzimy z naszej ziemskiej perspektywy, a blask jest wynikiem odbijania promieni słonecznych.

Jest tu zatem „lekkie” wprowadzenie w błąd jeśli tylko patrzymy na naszego satelitę tylko z jednej perspektywy.

Podobnie jest z przesłaniem które niesie ze sobą Księżyc w Tarocie – widzimy to, co chcemy zobaczyć, co w rzeczywistości niekoniecznie jest tym, na co mamy ochotę( lub bierzemy pod uwagę).

Jak zatem było z moim wakacyjnym souvenir’em?

Niedaleko miejsca gdzie się zatrzymałam był mały sklep ezoteryczny – ku mojej niezmiernej radości oczywiście 😀

Postanowiłam poszukać dla siebie jakiejś pamiątki, licząc poniekąd, że znajdę coś w swoim tarotowo-astrologicznym guście.

W sklepie przeważały kamienie i świece, trochę książek i przyznam, że lekko poczułam się rozczarowana. Wybrałam kilka kamieni oraz glinianą miseczkę dla nich. Przesuwając wzrok po półce, trafiłam na dwie figurki uroczych czarownic. Stały sobie zadowolone pośród kolekcji świec i kadzidełek. Zawahałam się przez chwilę czy brać obie bo cena prosiła się wręcz o negocjację z panią na kasie. Finalnie wzięłam zestaw- nie ma co rozłączać zgranych par przecież.

Jakie było moje zdziwienie kiedy pani prowadząca sklep, oznajmiła mi, że jest to – solniczka i pieprzniczka.

I są oczywiście przeurocze.

Szczęka lekko mi opadła ale też uśmiałam się w duchu jak precyzyjnie Tarot nakreślił mój „oszukany” upominek.

W Księżycu założyłam, że figurki czarownic to typowy gipsowy bibelot a będąc w sklepie ezoterycznym trudno oczekiwać, że można tu dostać takie akcesoria jak kuchenne gadgety.

A może jednak się mylę?..

Randki na dopingu czyli speed date

Miałam tą niebywałą przyjemność by położyć karty dla dwóch dziewczyn udających się na imprezę pod hasłem „speed date”.

Zastosowałam prosty układ by otrzymać szybką i nieskomplikowaną odpowiedź. Chodziło głównie o to, czy wypad zaowocuje w potencjalnych kandydatów na tête- à- tête lub przynajmniej będzie z czego pośmiać się wspominając owy wieczór.

Kandydatka numer „1” otrzymała następujące karty:

Nicoletta Ceccoli Tarot

Na zdjęciu powyżej mamy: 8 Mieczy 2 Kielichy Wisielec

Mogę trochę wymądrzać się po fakcie, jednak w momencie gdy karty dotknęły blatu stołu mój werdykt był następujący: coś przyblokuje pytającą.

8 Mieczy to klasycznie karta mówiąca o poczuciu bezsilności i to takiej przez duże „B”. Tutaj człowiek męczy się i skręca, stres może go rozsadzać, a i tak nie ma zupełnego wpływu na to, co dzieje się wkoło.

I tak to właśnie przedstawiłam mojej zainteresowanej.

Po fakcie natomiast, dowiedziałam się, że pytająca została posadzona w nieciekawym miejscu – przy stoliku za kolumną, jako jedyna z całej grupy uczestników.

Żeby było śmieszniej, to kiedy ten rozkład był przeze mnie kładziony, zrobiłyśmy nawet burzę mózgów i żartowaliśmy z tego, co może oznaczać ta 8 Mieczy i jej „bezsilność i blokowanie”. Oddaję cześć i honor pytającej bo w stu procentach trafiła w odpowiedź i wytypowała właśnie stolik za kolumną.

Przejdźmy do kolejnych kart.

Optymizmem napawa 2 Kielichów. Bardzo lubię tą kartę oglądać w rozkładach. Raz, że jest to taki miłosny klasyk i wiadomo, że z tej mąki chociaż bułki będą…

…A dwa, karta zawsze pokazuje mi, że gdzieś nas inni chcą. Cieszy ich nasze towarzystwo i to, co można razem wspólnie zrobić.

I tak to też przedstawiłam to mojej pytającej.

Atmosfera spotkania zapowiadała się odrobinę przyjemnie i coś zdecydowanie wzmocni nas pozytywnie( podążając za behawioralnym podejściem do zachowań ludzkich).

I ostatnia karta, nie mniej ważna – a wręcz decydująca, to Wisielec.

Jako karta będąca częścią Arkan Wielkich zapowiadała, że wydarzenia tego wieczoru będą mieć wpływ na inne sfery życia i znacząco wykroczą poza przyjemne, środowe spotkanie przy drinku.

Jaką otrzymałam weryfikację od pytającej?

Oprócz feralnego miejsca przy stoliku za kolumną, z nie mniej dobrze wróżącym numerem „14”, nie pojawiła się połowa uczestników spotkania, z przewagą płci męskiej.

Organizacja była dość chaotyczna i bywały momenty, że z racji wszechogarniającej nudy i braku kompana do 4 minutowej rozmowy, panie same między sobą grupowały się i zawierały przyjemne znajomosci.

Finalnie moja pytająca klientka, spędziła bardzo przyjemnie czas z bardzo rezolutnymi, nowymi koleżankami. W Wisielcu który zapowiadał czekanie i odłożenie w czasie, pojawiła się koleżanka ze spotkania która odszukała pytającą i nawiązała z nią kontakt poprzez LinkedIn.

Karty mojej drugiej pytającej były nastepujące:

Nicoletta Ceccoli Tarot

Na powyższym rozkładzie mamy: Króla Mieczy 5 Kielichów 10 Buław

O ile pierwsza pytająca jest bardzo wprawiona w randkach i „żadnej randki się nie boi”, to moja druga pytająca jest dość zachowawcza w doborze potencjalnego towarzysza do ewentualnego lunch’u.

Widząc Króla Mieczy podałam dwie opcje: albo pytająca wyszła w tej karcie i zdominuje otoczenie albo to organizator imprezy i będzie jakiś z nim problem.

Jak się okazało po fakcie, organizator imprezy źle wpisał imię pytającej, co ta bezskutecznie chciała zmienić.

Król Mieczy to zimny typ. Logiczny i opierający się tylko o informacje. Zasłonił się więc swoimi regułami i zdecydowanie odnowił naniesienia korekty.

5 Kielichów to karta żalu. Takiego, że trzymamy się przeszłości i tego, co nas w niej cieszyło, niestety nieodwracalnie czegoś zakończonego.

Do tego 10 Buław mówi o finalizowaniu pewnych spraw, poczuciu ciężaru i takiego fizycznego „męczenia”.

Karty te średnio zapowiadały dobrą zabawę, raczej rozczarowanie i wymęczone dobrniecie do końca wieczoru. Możliwe sentymentalne wspominanie wcześniejszych, przeszłych randek lub adoratorów.

Jaki feedback dostałam od pytającej?

Towarzystwo które pojawiło się nie było tym którego ona spodziewała się spotkać. A wręcz miała ona wrażenie, że wspominając o swojej pracy, panom ostygał zapał do dalszej konwersacji.

Również jak pierwszą pytającą uczestniczkę speed date, ucieszyło ją nawiązanie nowych przyjaźni i możliwość konwersacji z ciekawymi kobietami.

Co ciekawe, stosując taki prosty rozkład z trzech kart, często też sumuję karty by otrzymać główny przekaz, kwintesencję rozkładu.

W przypadku pierwszej uczestniczki było to Koło Fortuny – bardziej obrazowo Tarot nie mógł przedstawić wydarzenia jakim jest speed date- zmienność osób z którymi przyjdzie rozmawiać.

U drugiej uczestniczki pojawił się Wisielec – konieczność czekania, poniekąd poświęcenia się dla dobra sprawy ale też wydarzeń które są odłożone w czasie – nowe znajomosci utrwaliły się po trzech dniach kiedy to panie odnalazły się na LinkedIn.

Kilka chwil przed pierwszą randką…

Znalazłam bardzo fajny rozkład Tarota by sprawdzić jak potoczy się sytuacja na pierwszej randce. Oczywiście rozkład można zastosować i do każdego kolejnego spotkania, przy czym najwieksza niepewność ale i podekscytowanie towarzyszy temu pierwszemu spotkaniu.

Rozkład jest prosty i nieskomplikowany a daje bardzo konkretne odpowiedzi.

Z racji, że moje życie miłosne zapadło w śpiączkę, mam bliską mi wolontariuszkę która zgodziła się zaryzykować i przetestować rozkład na sobie.

Okazja nie kazała na siebie długo czekać i jak królik z kapelusza wyskoczyło zaproszenie na pierwsze spotkanie.

Mała ściągawka dla chętnych by spróbować rozkładu na własnych randkach:

  • 1. Atmosfera podczas spotkania.
  • 2. Oczekiwania pytającego wobec znajomosci.
  • 3. Oczekiwania osoby z którą idzie pytający na spotkanie wobec znajomosci.
  • 4. Jak pytający odbierze towarzysza/ Co o nim pomyśli/ wrażenia?
  • 5. Jak mężczyzna z którym pytająca jest umówiona, ją odbierze/ Co o niej pomyśli/wrażenia?
  • 6. Jak pytająca powinna zachować się na spotkaniu?
  • 7. Na co uważać podczas spotkania?
  • 8. Sytuacja po randce – niedaleka przyszłość.

A jak sprawy potoczyły się u mojej wolontariuszki?

Śpieszę z interpretacją.

Atmosfera na randce zapowiada się obiecująco. 6 Mieczy jest chyba jedną z najbardziej optymistycznych kart z dworu Mieczy. Często pokazuje zmianę sytuacji – od momentu kiedy coś nas smuci po przejście do optymistycznej wersji zdarzeń. I tutaj bardzo lubię grafikę powyższej talii gdyż idealnie oddaje klimat tej karty.

Pozostaje tylko uśmiechnąć się, wypiąć pierś do przodu i ruszyć z optymizmem przed siebie.

Na pozycji drugiej, są oczekiwania mojej wolontariuszki. Tutaj otrzymałam 8 Buław. Nie ma bardziej nastawionej na szybki romans karty niż właśnie 8 Buław. Tak więc osoba dla której kładę karty ma nadzieję, na szybki rozwój wypadków i przejście do meritum randki w dość ekspresowym tempie.

Czego oczekuje pan wybierający się na spotkanie? Na pozycji trzeciej otrzymałam 7 Monet. Delikatnie rzecz ujmując – jemu się nigdzie nie śpieszy. To po pierwsze. A dwa, nie przepadam za Monetami w rozkładach na sprawy sercowe czy męsko- damskie. Monety w najlepszej swojej wersji mówią o ciepłych uczuciach i przyjaźni. Jednak zdecydowanie nie ma tu miłosnej ani seksualnej chemii.

W 7 Monet człowiek zwykle czeka. Czas mu się dłuży i nie zna dnia ani godziny kiedy wskoczy w swojej kolejce na pozycję z numerem „jeden”.

Pozostaje tu tylko cierpliwie czekać. Być wytrwałym i pielęgnować to, co jest na dany moment.

Czyli pan idąc na randkę niczego sobie po niej nie obiecuję ani nie oczekuje.

W kolejnym miejscu, według mnie, najbardziej ekscytujące pytania: jak pani odbierze pana i wzajemnie.

Po stronie pytającej pytającej mamy Asa Buław – pani zdecydowanie widzi kandydata do kolejnych spotkań i potencjalnego romansu. Z kolei u pana pojawia się solidna 3 Monet.

Tak jak pisałam wyżej, nie lubię Monet w tego typu rozkładach. W 3 Monet mamy solidny fundament do rozwijania sprawy, przy czym odnosząc tą kartę do spraw uczuciowych – wyglada to na solidną przyjaźń.

Chemii tu nie ma.

Co zatem karty radzą mojej wolontariuszce? Jak zachować się w czasie randki – 10 Kielichów a czego nie robić – Paź Monet.

10 Kielichów mówi o spełnieniu i szczęściu. Radości. A zatem karty radzą by korzystać i cieszyć się towarzystwem.

Z kolei Paź Monet przestrzega by nie wychodzić „przed afisz” i nie proponować opłacenia rachunku. Oddać facetowi to, co męskie czyli rachunek za wspólnie spożyty posiłek czy wypity trunek.

Pazie (z wyjątkiem Mieczowego) lubią być pomocne, uczynne, takie dobre dusze każdemu życzliwe. Przy czym będąc na randce i będąc stroną żeńską tego zdarzenia, warto dać się wykazać mężczyźnie.

Jaki zatem finał całej tej opowieści – karty zapowiedziały Króla Buław.

Przyznam szczerze, że się ucieszyłam i z entuzjazmem oświadczyłam wolontariuszce, że facet odezwie się po randce i wyjdzie z propozycją. Dodać muszę, że Król Buław oprócz inicjatywy ma tez duży urok osobisty i jest świadomy wrażenia jakie robi na płci przeciwnej.

Fakt, zaraz po spotkaniu pan szybko skontaktował się z panią, przy czym zaproponował znajomość na gruncie towarzyskim i przyjacielskim – wolontariuszka trafiła zatem w miejsce zwane „friend zone”( co niestety ale karty sugerowały od początku mimo, końcowego Króla Buław).

10 Monet i Depeche Mode

Bardzo lubię uzupełniać bieżące tranzyty mojego horoskopu o kartę dnia z Tarota. Daje to bardzo konstruktywne wnioski – dwa różne puzzle tworzą pełny obraz.

Przykład idealnej współpracy dwóch technik ezoterycznych miałam okazję zaobserwować kilka dni temu.

Jako kartę na dany dzień miałam 10 Monet która mówi o dużych zasobach finansowych, często odnosi się do zamożnej rodziny jak również( a wręcz przede wszystkim), mówi o zakończeniu pewnego cyklu, zwykle o szczęśliwym happy end’zie ( mając na uwadze położenie w rozkładzie). Oczywiście jako pojedyncza karta dnia, 10 Monet zdecydowanie mówi o pozytywnych rozstrzygnięciach( dosyć namacalnych).

Tego samego dnia uściślał mi się tranzyt Merkurego w Pannie( silna pozycja bo Merkury jest tu u siebie jak również wywyższony) do mojego urodzeniowego Słońca( które włada u mnie 11 domem czyli między innymi sferą marzeń i planów na przyszłość). Dodatkowo, urodzeniowo mam też silnego Merkurego bo w Bliźniętach i w sekstylu z Wenus – pozytywne tranzyty Merkurego przynoszą mi po prostu dobre rzeczy.

Jakie zatem marzenie chciał tego dnia spełnić dla mnie Merkury? I jaki cykl miała zamknąć 10 Monet mówiąca o satysfakcji z tego dnia?

Jak grom z jasnego nieba, gruchnęła wieść o ogłoszeniu światowej trasy koncertowej przez Depeche Mode. Po prawie 5 letniej przerwie muzycy zapowiedzieli swój powrót. Ja osobiście czekałam na możliwość pójścia na koncert od roku 2014 kiedy to musiałam odsprzedać swoje bilety na warszawski koncert z uwagi na swoj stan zdrowia.

Zdecydowanie było i jest to moje wielkie marzenie by pójść na koncert – raz, że nigdy na żadnym nie byłam a dwa – całe moje życie wraz z dzieciństwem i okresem dojrzewania jest w jakiś sposób naznaczone muzyką Depeche Mode.

Moje hity:

Inna sprawa – cena biletów jest wprost proporcjonalna do lat nieobecności na scenie i przyprawia o lekki zawrót głowy.

Do czego potrzebny jest Król?..

Przyznam szczerze, że rozpoczynając swoją podróż z Tarotem, największy problem miałam z kartami dworskimi. Głównie jak odróżnić Rycerza od Króla?

W miarę upływu czasu i rosnącego doświadczenia doszłam do zasadniczych wniosków: Rycerze, wbrew pozoru nie muszą być rodzaju męskiego. Mogą to być również koleżanki które widujemy od czasu do pory, jednak nie wiąże ich z nami specjalna więź.

Inaczej sprawa ma się z Królem. Jest to dla mnie zdecydowanie męska energia.

Tak więc o ile Rycerz może dostarczyć niezapomnianych nocy( a przynajmniej jednej) ze śniadaniem, to tylko od Króla możemy liczyć na pierścionek( i całą resztę która z tym się wiąże).

Jacy zatem są tarotowi Króle?

Król Buław zdecydowanie jest najatrakcyjniejszy z całej królewskiej paczki. I nie chodzi tu klasyczny kanon piękna wraz sześciopakiem w wiadomym miejscu – chodzi o atrakcyjność dla otoczenia( która często bywa względna). Ten typ po prostu tak ma: Magnetyzm. Uśmiech. Czar.

I inicjatywę.

Zdecydowanie i chętnie wyciąga rękę gdy kontaktuje się z niewiastą. Jest bardzo komunikatywny, kreatywny i chętny na wszystko a przynajmniej na sporo 😉

Kontakt to jego drugie imię więc jeśli w rozkładzie widzę owego pana, wiem, że chętnie skontaktuje się on z osobą pytającą. Ba! Nawet po nią przyjedzie swoim rydwanem.

Król Bulw często jednak lubi swoim czarem wymigać się od obowiązków, czymś zasłonić.

Król Buław zarządza: swoimi chęciami – „Chcę znaczy mogę! Lub: „Nic nie muszę ale wszystko mogę”.

Co może zaoferować Król Monet?

Podobno jest najstarszy. Najbardziej doświadczony ale i zmęczony życiem. „Styrany” robotą. Najchętniej siedziałby w wygodnym fotelu. Ma kasę więc kto mu zabroni?

Ma bogate doświadczenie zawodowe, widział większość rzeczy na świecie, doświadczył też dużo. Jest prawie wymarzonym partnerem – zdecydowanie może zapewnić swojej partnerce wikt i opierunek a nawet coś więcej. Tyle, że na szaleństwa już nie ma siły ani ochoty.

Pragmatycznie podchodzi do życia – wszystko ma swoją cenę.

Król Monet może być nudny i jest bardzo przewidywalny więc nie dla każdego będzie wymarzonym kandydatem „z pierścionkiem”.

Czasem pojawia się problem z Królem Mieczy.

Można by wręcz powiedzieć, że problem i stres to dwa zjawiska które pojawiają się wraz z jego obecnością. Oczywiście można powiedzieć, że każdy z czterech omawianych Króli ma swoje jaśniejsze i ciemniejsze strony, o tyle w przypadku Króla Mieczy w najlepszym razie pojawia się stres.

Król Mieczy nie ma sentymentów jak to się ma w przypadku Króla Kielichów ani też nie ma takiego czaru jak Król Buław czy też nie będzie finansowo pobłażał partnerce jak w przypadku Króla Monet.

Tu są fakty.

Jest strategia działania której on się ścisłe trzyma.

W kontaktach jest bardzo rzeczowy, często źródła podają, że jest on zimny i bez serca( które ktoś bezpowrotnie mu zabrał).

Król Mieczy może być szefem. Może rozliczyć z zadań, wymagać faktów. Może nałożyć sankcje, wyciągnąć konsekwencje, wyegzekwować to, co jest słuszne( dla niego).

Bardzo często pokazuje człowieka który jest biegły w sztuce strategii.

Szachy mogą być jego hobby.

Zupełnie przypadkowo wyszło, że na końcu wypadł uczuciowy Król Kielichów.

Najcieplejszy z całej czwórki – kierujący się emocjami. Co ciekawe, często jako karta dnia pokazuje mi, że z sukcesem zapanuję nad uczuciami czyli nie popłaczę się ani nie powiem o jedno słowo za dużo. Mam wręcz wrażenie, że Król Kielichów jest mistrzem w posługiwaniu się umiejętnościami interpersonalnymi. Wie też, kiedy trzeba pocieszyć – i to najlepiej czymś, co trafia w serce obdarowanego.

Król Kielichów z racji swojego dworu może być przypisywany do stosowania trunków, w mniejszym lub większym zakresie( tutaj najczęściej zobaczymy jego przedstawiciela z piwem czy chociażby z kieliszkiem wina).

Podsumowując każdy z Króli ma swoj dwór i aktywnie nim zarządza. Nie musi nic nikomu udowadniać, może okazać swoje serce jak również może wlepić przysłowiowy mandat( Króle to osoby które mają nad nami przewagę a policjant z rozpisanym mandatem jest tego bardzo dobrym przykładem).

Królem może być szef, może być też specjalista w urzędzie jak również ktoś z kim randkuje się od miesiąca( i rodzina/znajomi owej osoby o nas wie), oczywiście Królem jest stały partner( niekoniecznie ślubny) jednak z całym pozostałym pakietem przynależnym do określenia: stały związek.

A którego Króla najbardziej Wy cenicie?