Z Merkurem w Strzelcu – więcej śmiechu, więcej wiary i więcej sensu w chaosie.

Tranzyt Merkurego przez znak Strzelca.



Czy tylko ja odetchnęłam dziś po południu z ulgą? Poczułam, że wręcz wraca mi ochota do życia – i do ruszenia moich tylnych liter z kanapy. Przyznać muszę, że ostatni tydzień zaliczyłam totalny zjazd. Czułam się jak zakładnik własnej kanapy, koca i poduszek, słodyczowego schowka oraz Netflixa.

Zanim jednak przejdę do tego, czego możemy się spodziewać po przejściu Merkurego do znaku Strzelca (wstawcie, co wam się najbardziej podoba: spontaniczny, optymistyczny, filozoficzny, ryzykowny czy bez granic…), podzielę się pewnym spostrzeżeniem – i przyznam, że jestem ciekawa, czy ktoś miewa podobnie.

Otóż planetarne ruchy na niebie często odbijają się w tym, co oglądam w TV (czy raczej: na Netflixie, Prime Video i reszcie platform, bo zwykłej telewizji nie mam). To nie jest nowe odkrycie – zaczęło się od kwadratury tranzytującego Saturna do mojego urodzeniowego Słońca w 8. domu. Ponieważ (i całe szczęście… chyba) nie było wtedy w moim życiu męskiego pierwiastka, to Bond, którego jestem fanką, po prostu… zginął w ostatniej części. Symbolicznie i boleśnie.

By nie zanudzać i nie przytaczać całej filmografii – wspomnę tylko, że ostatnia kumulacja planet w Skorpionie przyniosła mi seanse z horrorami (polecam „Nawiedzony dom na wzgórzu”), a w ostatnich minutach Merkurego w Skorpionie skończyłam ostatni odcinek „Gabinetu osobliwości Guillermo del Toro” (również polecam).



I co dalej? Pstrykam pilotem, szukając czegoś na kolejne dni – i trafiam na drugi sezon „Nobody Wants This”. Merkury jest już w Strzelcu, a ja mam na tapecie zabawny serial o związku rabina z dziewczyną prowadzącą audycję radiową o seksie 😄.



No i tak dobiłam do brzegu: Merkury w Strzelcu ma fantazję.
To nie jest rybi odlot do krainy Nibylandii i alternatywnych sposobów komunikacji. Merkury w Strzelcu z łomotem daje znać, że przybył – i że będzie impreza.

Zaczynamy myśleć pozytywnie i jesteśmy zdecydowanie na tak!



🔥 Merkury w Strzelcu – ogólna charakterystyka tranzytu

Kiedy Merkury przechodzi przez Strzelca, myślenie (Merkury) zyskuje rozmach, optymizm i potrzebę sensu (Strzelec).
Umysł kieruje się ku ideom, które inspirują i nadają życiu kierunek. Nie chodzi już o szczegóły, lecz o wizję całości – o to, dokąd zmierzamy i co naprawdę ma znaczenie.

To czas, gdy:

chętniej uczymy się z pasją, choć niekoniecznie cierpliwie,

myślimy w sposób syntetyczny i symboliczny (nie analityczny),

komunikacja staje się bezpośrednia – czasem aż zbyt szczera, ale zwykle życzliwa,

pojawia się potrzeba podróży, rozmów międzykulturowych, poznawania nowych perspektyw,

łatwiej nam wierzyć w siebie i w to, co mówimy.



🌈 Aura tego czasu

To okres intelektualnego ognia – inspirujący, pełen ruchu, pomysłów, anegdot i żartów.
Ludzie mówią więcej, głośniej, z przekonaniem, jakby każde zdanie miało nieść przesłanie.
W powietrzu unosi się energia nauczyciela, podróżnika, filozofa.

To również moment, gdy przyciągają nas rozmowy o sensie życia, duchowości, polityce, etyce, wierze – o tym, co jest prawdą.



⚖️ Cienie tranzytu

Merkury w Strzelcu często „rozpędza się” za bardzo. Może:

mówić, zanim pomyśli,

obiecywać więcej, niż da się zrealizować,

pomijać szczegóły, błędy logiczne lub fakty („bo ogólny sens się zgadza”),

narzucać swoje przekonania, jakby były prawdą objawioną.


Jednak nawet wtedy działa tu czyste, szczere serce – intencja jest dobra, nawet jeśli forma bywa zbyt bezpośrednia.



🌟 Jak korzystać z tej energii

Myśl w kategoriach wizji i możliwości, nie ograniczeń.
Ucz się, podróżuj, inspiruj się różnymi kulturami.
Rozmawiaj o ideach, ale też słuchaj innych punktów widzenia.
Zapisuj pomysły – teraz rodzą się iskry, które można będzie dopracować, gdy Merkury przejdzie do Koziorożca.


Na koniec, by nie kończyć w encyklopedycznej pigułce, wrzucę cytat z Kluczy do astrologii mojego ulubionego Tarocisty, Hajo Banzhafa:

„Merkury w Strzelcu nie zawsze wie, o czym mówi, ale mówi o tym z takim przekonaniem, że inni zaczynają mu wierzyć.”

„To pozycja ludzi, którzy myślą głośno i często uczą się, mówiąc.”

The Sun Behind Bars – The Story of Jeremy Meeks

My astrological reflections and the act of pouring them onto a white screen have no fixed rhythm or frequency. Sometimes I don’t write for a long time because nothing catches my attention – and sometimes several topics appear at once, and I hesitate again, wondering which one feels most important and worth describing first.

Sometimes it’s a small detail that captures my curiosity – I read an article, a story of an ordinary or not-so-ordinary person, and start wondering what might be in their birth chart that made their life unfold the way it did, and not another. And that’s how the thread of my story begins to spin.

Recently, I came across a fascinating article about a convicted man who, from behind prison bars, made his way onto the catwalks of New York, Milan, and the UK – securing lucrative contracts while leaving his former profession behind. I’m talking about Jeremy Meeks. The story immediately caught the attention of my inner astro-detective. Because this guy had to have something special in his chart that allowed such a spectacular life turn.
What do you think, my dear readers?

It’s the Sun in the 9th house – the Sun in what is called the House of Joy.

And here, I have to add a short digression about where this term comes from and what it means in astrology, so that the phenomenon of its influence can be better understood.

Planets in Their Houses of Joy

Planets in their Houses of Joy (planetary joys) are positions where their nature is expressed most freely – where they best resonate with the meaning of the house.
This concept originates from ancient Hellenistic astrology and was developed by authors such as Firmicus Maternus and Porphyry.

Planet House Meaning

☉ Sun 9th house The house of divinity, revelation, faith, and spiritual purpose – here the Sun shines brightest as a symbol of truth and enlightenment.
Moon 3rd house The “house of the goddess” – daily affairs, neighbours, emotions, changeability, and life rhythms, perfectly aligned with the Moon’s nature.
☿ Mercury 1st house The house of self, perception, and communication – here Mercury acts most directly and efficiently.
♀ Venus 5th house The house of pleasure, love, and creativity – fully in harmony with Venus’ nature.
♂ Mars 6th house The house of work, struggle, and challenges – Mars thrives here, enjoying conflict and action.
♃ Jupiter 11th house The house of friends, hopes, and community – a realm of growth, abundance, and mutual support.
♄ Saturn 12th house The house of isolation, suffering, and hidden matters – Saturn feels “at home” here, in solitude and introspection.

The Sun in the 9th House – The Case of Jeremy Meeks

The main character of today’s post has the Sun natally placed in the 9th house. This placement gives him the potential to achieve more in life than if his Sun were in any of the other houses of the horoscope.

Chart from: http://www.oracle-com

The ninth house is associated with Sagittarius, ruled by Jupiter – the Lord of Good Fortune and Prosperity. It was Jupiter who brought my protagonist a 180-degree life turn: from a robber and gangster convicted of firearm possession to a model and actor (he even published his autobiography).

Of course, the Sun in the 9th house alone doesn’t make someone a sought-after model – the rest of the chart contributes to that success.
Jeremy’s attractiveness is partly due to a tight sextile between Venus in Capricorn and Mars in Scorpio. Scorpio adds a strong magnetism, which helped him draw immediate attention when his mugshot was posted on a police department website.

Source Pinterest

There’s also a strong Capricorn stellium – Neptune, Jupiter, Venus, and Mercury (ruler of the Ascendant). This combination gives both magnetism and sex appeal (ah, those sculpted lips…), but also ambition – the drive to reach higher and go further.

That striking moment of fame, sparked by a photograph, can be attributed to Neptune’s position in the same sign as the Ascendant ruler – people with strong Neptunian influences on planets connected to the Ascendant or 1st house are often highly photogenic.

It’s also worth noting that Jeremy’s Sun is in Aquarius – the sign of its detriment – and in a cadent house, meaning that his life path tends to unfold through chance events (in this case, lucky ones).

Natally, the Sun forms a square with a powerful Mars-Saturn conjunction in Scorpio. Jeremy was also convicted of assault – an unharmonious connection between two strong masculine energies, with Saturn adding restriction, fits perfectly with being arrested for robbery and involvement in gang activity.

Conclusion

Depending on what else is active in the rest of the chart, the life path of a Sun in the 9th house can manifest in many ways.
Here, anything is possible – but it’s worth paying attention to the Houses of Joy during chart relocation, because by changing one’s place of residence or moving abroad, we may also be increasing our life opportunities and potential.

Słońce zza krat – o Jeremym Meeksie i 9. domu

Moje rozważania astrologiczne i przelewanie ich na biały ekran nie mają swojego ustalonego rytmu ani częstotliwości. Czasem długo nic nie piszę, bo nic nie zwróci mojej uwagi – a czasem pojawia się kilka tematów naraz i znów waham się, który jest najistotniejszy i warty opisania w pierwszej kolejności.

Czasem jest to jakiś szczegół, który mnie zaciekawi – czytam artykuł, historię mniej lub bardziej zwykłego człowieka i zaczynam się zastanawiać, co ma on w swoim horoskopie, że sprawy w jego życiu potoczyły się w przedstawiony sposób, a nie inaczej. I tak zaczyna się snucie mojej opowieści.

Niedawno przeczytałam ciekawy artykuł o pewnym skazanym, który zza więziennych krat trafił na wybiegi w Nowym Jorku, Mediolanie i Wielkiej Brytanii – jednocześnie zgarniając lukratywne kontrakty i zarzucając swoją dotychczasową profesję. Mam tu na myśli Jeremy’ego Meeksa. Historia ciekawa i od razu poruszyła mojego astro-tropiciela. Bo facet musiał mieć coś szczególnego w swoim horoskopie, co pozwoliło mu na tak spektakularny życiowy zwrot.
Na co stawiacie, moi czytelnicy?

To Słońce w 9. domu – Słońce w tak zwanym domu radości.

I tu muszę wrzucić małą dygresję, skąd pochodzi to sformułowanie i co oznacza w horoskopie, tak by pełniej można było zrozumieć fenomen jego działania w astrologii.



Planety w domach swojej radości

Planety w domach swojej radości (ang. planetary joys) to miejsca, w których ich natura najlepiej się wyraża – czyli najlepiej współgra z naturą danego domu.
Koncepcja ta pochodzi ze starożytnej astrologii hellenistycznej i była rozwijana m.in. przez autorów takich jak Firmicus Maternus czy Porfiriusz.

Planeta Dom Znaczenie

☉ Słońce 9. dom Dom boskości, objawienia, wiary i duchowego sensu – tu Słońce świeci najjaśniej jako symbol prawdy i oświecenia.
🌙 Księżyc 3. dom Dom „bogini” – spraw codziennych, sąsiadów, emocji, zmienności i rytmów życia. Odpowiada naturalnej naturze Księżyca.
☿ Merkury 1. dom Dom jaźni, postrzegania i komunikacji – tu Merkury działa najbardziej bezpośrednio i sprawnie.
♀ Wenus 5. dom Dom przyjemności, miłości i twórczości – w pełni zgodny z naturą Wenus.
♂ Mars 6. dom Dom chorób, pracy i wysiłku – Mars lubi wyzwania, konflikt i działanie, więc dobrze się tu czuje.
♃ Jowisz 11. dom Dom przyjaciół, nadziei i wspólnoty – przestrzeń ekspansji, wsparcia i dobrobytu.
♄ Saturn 12. dom Dom izolacji, cierpienia i ukrytych spraw – Saturn, planeta ograniczeń, tu czuje się „u siebie”, w sferze samotności i wycofania.


Słońce w 9. domu – przypadek Jeremy’ego Meeksa

Główny bohater dzisiejszego wpisu posiada urodzeniowo Słońce w 9. domu. Daje mu to predyspozycje do osiągnięcia w życiu więcej, niż gdyby Słońce znajdowało się w którymkolwiek z pozostałych domów horoskopu.

Horoskop dzięki stronie Ask-Oracle.com



Dziewiąty dom jest przypisany do znaku Strzelca, gdzie włada Jowisz – Pan Dobrego Losu i Pomyślności. To on przyniósł mojemu bohaterowi zwrot na życiowej ścieżce o 180 stopni: od rabusia i gangstera skazanego za posiadanie broni – po modela i aktora (wydał również swoją autobiografię).

Oczywiście samo Słońce w 9. domu nie zrobi z każdego pożądanego modela czy modelki – tu składa się na sukces cała reszta horoskopu.
Atrakcyjność Jeremy’ego to m.in. ścisły sekstyl między Wenus w Koziorożcu a Marsem w Skorpionie. Skorpion dodaje tu silnego magnetyzmu, dzięki któremu Jeremy tak szybko zwrócił na siebie uwagę za sprawą policyjnego zdjęcia umieszczonego na stronie departamentu policji.

Zdjęcia dzięki Pinterest

To również silne obsadzenie znaku Koziorożca przez Neptuna, Jowisza, Wenus i Merkurego (władcę Ascendentu). Jest więc i potężny magnetyzm, i seksapil (ach, te wykrojone usta…), ale też ambicja, by iść wyżej i po więcej.

To zadziwiające zwrócenie uwagi poprzez zdjęcie może on zawdzięczać położeniu Neptuna w tym samym znaku co władca Ascendentu – ludzie z silnymi wpływami Neptuna na planety związane z Ascendentem lub 1. domem są bardzo fotogeniczni.

Warto też zauważyć, że Słońce u Jeremy’ego jest w znaku swojego wygnania – w Wodniku – oraz w domu upadającym, a więc jego droga życiowa rządzi się przypadkami (w tym szczególnym razie – szczęśliwymi zrządzeniami losu).

Urodzeniowo Słońce jest w kwadraturze z silnym Marsem i Saturnem (obie planety w Skorpionie, w koniunkcji). Bohater był również skazany za napaść – nieharmonijne połączenie dwóch energetycznych, męskich planet plus Saturn jako restrykcja idealnie wpisują się w aresztowanie za rozbój i udział w działalności gangu.


Podsumowanie

W zależności od tego, co „gra” w pozostałej części horoskopu, w taki sposób może realizować się droga życiowa Słońca w 9. domu.
Tutaj wszystko jest możliwe – warto jednak zwrócić uwagę na domy radości planet w momencie relokacji horoskopu, bo być może zmieniając miejsce zamieszkania, wyprowadzając się za granicę, tym samym zwiększamy swoje życiowe szanse i możliwości.

Jowisz w Raku – Ach, życie!

Jeśli czegoś nie napiszę na jednym wdechu (za jednym podejściem), to wpis rozpływa się na dobre. A nie chcę stracić tego ważnego momentu, jakim jest przejście Jowisza do znaku Raka, więc daję sobie drugą szansę – i oto drugie podejście:

Jowisz w Raku – jakie emocje w nas zaspokoi? Czyli co warto wiedzieć na temat najbliższych 12 miesięcy.

Jowisz przez najbliższy rok będzie przemierzał znak kardynalnego i wodnego Raka, wpływając jednocześnie na zdecydowaną zmianę planetarnej aury – która, chcemy czy nie, przekłada się na nas samych i wydarzenia w naszym życiu.

O ile Jowisz w Bliźniętach, w poprzednich 12 miesiącach, skłaniał nas do łapania kilku srok za ogon i do działania od przypadku do przypadku, to już w znaku Raka wiemy, co mamy robić. Rak, będąc znakiem kardynalnym, skłania planety przebywające na jego obszarze do działania instant – bez nadmiernego analizowania, obliczania zysków i strat – mamy wewnętrzne przekonanie, co jest właściwe w danym momencie dla nas samych. Pewne sprawy wręcz stają się naturalną koleją rzeczy (zwłaszcza kiedy Jowisz przechodzi przez 1., 4., 7. czy 10. dom naszego horoskopu urodzeniowego).

Zauważyłam, że Jowisz idący przez najwyżej położone miejsce w horoskopie, czyli 10. dom, przynosi wydarzenia, które przez kolejne 12 lat (bo tyle trwa cykl Jowisza) będą źródłem naszego rozwoju, ale przede wszystkim będziemy z nich czerpać mniej lub bardziej wymierne korzyści.

Patrzyłam na horoskopy różnych osób, u których Jowisz przechodzący przez 10. dom przyniósł bardzo zróżnicowane wydarzenia – jednakże jedno je połączyło: dały wolność, stały się źródłem radości i “amortyzacją” dla kolejnych doświadczeń. Wśród tych wydarzeń były m.in.: ukończenie studiów wyższych (co liczy się do emerytury i zwiększa liczbę dni urlopowych w Polsce), emigracja, zajście w ciążę, podjęcie nowej pracy (z perspektywą awansu w tej samej firmie), a nawet wdowieństwo (wiążące się z uzyskaniem swobody finansowej).

Co dokładnie szykuje dla nas Jowisz w Raku?
To znak, w którym czuje się jak pączek w maśle, znak jego faworyzowania – tzw. wywyższenia. Jowisz, będący planetą beneficzną, czyli przynoszącą życie i rozwój, wchodząc do znaku Raka – znaku pełnego rozkwitu przyrody i dobrobytu (jest co jeść, a i na zewnątrz można spać 😉 ) – trafia w miejsce bardziej niż sprzyjające.

Jowisz w Raku przynosi dobrobyt.
Jak podaje Robert Hand:

> „Jowisz w tym znaku wyraża się poprzez ochronę, opiekę, emocjonalną troskę i umiejętność zapewniania bezpieczeństwa – zarówno sobie, jak i innym.”

To kwintesencja tego, co można powiedzieć o tym Wielkim Benefiku.

Jak dalej pisze autor Planets in Transit, Rak to znak związany z domem, rodziną, emocjami i potrzebą zakorzenienia. W połączeniu z Jowiszem daje to osobom (lub sytuacjom), które wykazują się hojnością emocjonalną, głębokim instynktem opiekuńczym, a także zdolnością do przyciągania obfitości właśnie poprzez tworzenie więzi, wspieranie bliskich i budowanie emocjonalnych fundamentów.

Hand zauważa, że Jowisz w Raku może symbolizować wzrost poprzez rodzinę, dziedzictwo lub poszerzenie bazy emocjonalnego bezpieczeństwa. W sensie dosłownym może to być rozbudowa domu, inwestycje w nieruchomości, a także powiększenie rodziny (dzieci, śluby, adopcje itd.).

Cień Jowisza w Raku, na który Hand również zwraca uwagę, to emocjonalna nadopiekuńczość, skłonność do idealizowania przeszłości lub traktowania rodziny jako jedynego źródła sensu. Może też występować tendencja do gromadzenia – zarówno dóbr materialnych, jak i emocji – z lęku przed stratą.

Na zakończenie, jako niewielką puentę, dodam pewną anegdotę, która dosłownie rzutem na taśmę została przeze mnie zasłyszana podczas tworzenia tego wpisu.

Moja siostra potrzebowała opieki dla swoich kotów na czas urlopu. Pierwotnie wyjazd miał się odbyć wcześniej, ale ostatecznie przesunęła go o tydzień. Udało się jej dogadać w sprawie opieki ze znajomą, która twierdziła, że nie ma żadnych planów – a pierwotny termin bardzo jej pasował. Wychodziło łącznie dziesięć dni.

Dziś, po niespodziewanym telefonie, okazało się, że znajoma też wyjeżdża na urlop i wraca… dokładnie dzień po tym, jak chłopak mojej siostry może ostatni raz zająć się kotami. A sama siostra wraca dzień wcześniej – akurat wtedy, kiedy znajoma wyrusza na długi weekend.

U mojej siostry Jowisz aplikuje właśnie do Wenus, co przekłada się na życiowego farta godnego złotego medalu. To działa jak ogromna poduszka amortyzacyjna – można spokojnie skakać.

Jowisz w Raku przypomina nam, że rozwój nie zawsze dzieje się przez spektakularne skoki. Czasem największe ekspansje mają miejsce w sercu – kiedy pozwalamy sobie na bliskość, ufność, miękkość. Jeśli masz wrażenie, że świat ostatnio pędził zbyt szybko, to teraz możesz wrócić do korzeni – tych najprawdziwszych. Zaparzyć herbatę. Przytulić kogoś. Zadbać o siebie – naprawdę, nie symbolicznie. I zrozumieć, że to wszystko… też jest wzrostem.

W cyklu Jowisza to czas siania w glebie zmysłów i uczuć. Plony przyjdą za 3, 6, 12 lat – zależnie od Twojej gotowości. Ale jedno jest pewne: to, co teraz dasz sercu, wróci do Ciebie z nawiązką.

Astroterapia filmem – Saturn z Neptunem w Rybach 

Filmowy eskapizm pod znakiem Neptuna i Saturna w Rybach
(czyli trzy tytuły na astrologiczny armagedon emocji)

Dziś post ciut nietypowy – filmowy. Ale spokojnie, astrologii nie zabraknie – wplotę ją między wierszami, jak lubię. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez muzyki i kina. Ma to swoje odbicie w moim horoskopie – Neptun dyskretnie, ale wyraźnie zaznaczony, w tym Księżyc w Rybach (Neptun współwłada tym znakiem) czyni mnie urodzoną eskapistką. A nic tak skutecznie nie odrywa od realiów jak X muza.

Nie jestem kinomaniaczką w klasycznym rozumieniu – nie siedzę godzinami przed ekranem. Stawiam na jakość, nie ilość. Musi mnie najść nastrój, wtedy zaczynam szukać czegoś, co naprawdę przykuje moją uwagę. I mam wrażenie, że podświadomie kieruję się bieżącymi wpływami astrologicznymi. Tak też, przy melancholijnym Saturnie w Rybach, trafiłam na trzy wyjątkowe filmy. Polecam je szczególnie tym, którzy przechodzą emocjonalne trzęsienie ziemi w horoskopie( może a nuż uda się go rozladować).

The Voices

1. “The Voices” – groteska z przepaścią samotności

Zaskoczenie numer jeden: Ryan Reynolds – znany z komedii – w roli seryjnego mordercy. Brzmi dziwnie? I dobrze. Film “The Voices” jest bowiem jednym wielkim dysonansem. Na pozór komedia, później horror, ale przede wszystkim: emocjonalna bomba, która uderza znienacka.

To anglojęzyczny debiut Marjane Satrapi – kino balansujące między krwawym dreszczowcem, czarną komedią i surrealistyczną baśnią. Amerykańska prowincja (grana przez Berlin!) miesza się tu z fantazją zrodzoną z psychozy. Mamy gadającego psa i kota, wietnamskiego Elvisa, Jezusa tańczącego w musicalu. A mimo całej tej surrealistycznej warstwy, całość trzyma się w ryzach – dzięki klasycznej strukturze gatunku.

Pod powierzchnią absurdu kryje się historia o samotności. O człowieku, którego wyobraźnia staje się jedynym azylem. Ucieczka w chorobę psychicznie izoluje bohatera równie skutecznie co śmierć. Saturn z Neptunem w Rybach nie mogliby napisać tego lepiej. Film potrafi rozłożyć emocjonalnie na łopatki – do bólu aktualny dla każdego, kto kiedykolwiek doświadczył samotności ekstremalnej.

Your Monster

2. “Your Monster” – gdy szafa skrywa więcej niż potwora

Film reklamowany jako horror z elementami romansu. I rzeczywiście – przez większość czasu wydaje się lekkim, fantasy-romansidłem, ale… finał rozwala system.

Laura miała wszystko: miłość, rolę życia na Broadwayu, piękne plany. Wszystko się jednak wali – chłopak ją rzuca, zabiera rolę, a ona wraca do domu rodzinnego, pogrążona w rozpaczy. Snucie się w szlafroku i płacz działa na nerwy… potworowi, który od lat mieszka w jej szafie. Grozi, że wyrwie jej krtań, jeśli się nie wyniesie.

Brzmi jak czarna komedia? Może. Ale z każdą minutą film wchodzi głębiej w psychikę bohaterki. Potwór staje się metaforą bólu, depresji, stłumionego gniewu. A końcówka… zostawia z dziurą w sercu i refleksją, której się nie spodziewałam.

Lars and The Real Girl

3. “Lars and the Real Girl” – urojona miłość, prawdziwe emocje

Na koniec – film bez krwi, ale z dużą dawką nadziei i ciepła. „Lars and the Real Girl” to historia skromnego, nieśmiałego trzydziestolatka (Ryan Gosling), który unika kontaktu z ludźmi, żyje w garażu przerobionym na malutkie mieszkanie  i odmawia wspólnych posiłków z rodziną.

Pewnego dnia ogłasza, że ma dziewczynę. Problem w tym, że to… duża, gumowa lalka. Lars nadaje jej imię (Bianca), traktuje jak człowieka, przedstawia znajomym. Brat reaguje gniewem, ale jego żona – z czułością. Z pomocą przychodzi też lekarka, która rozpoczyna „terapię” poprzez akceptację iluzji.

Zaczyna się cicha, ale głęboka podróż przez emocjonalne traumy Larsa. Film opowiada o akceptacji, o tym, jak czasem trzeba pozwolić człowiekowi wejść do swojego świata na własnych zasadach, by naprawdę go uzdrowić.

W jednej ze scen Lars czyta cytat z Don Kichota:

„Jednak tym, co dręczyło go najbardziej,
był brak innego pustelnika,
któremu mógłby powierzyć swoje myśli.”

I to jest właśnie sedno. Można żyć wśród ludzi, a jednocześnie czuć się nieznośnie samotnym. A czasem… wystarczy, że ktoś pobędzie z nami w tym szaleństwie – i już robi się lżej.

Trzy filmy. Trzy różne światy. Ale jeden wspólny motyw: eskapizm jako mechanizm przetrwania. Neptun w Rybach wie, jak uciekać – i czasem, tylko dzięki tej ucieczce, jesteśmy w stanie wrócić do siebie.

Uran w 8. domu: rewolucja, która boli

Ten wpis miał być analityczny. Uran miał przejść spokojnie. Pieniądze miały się zgadzać. Faceci mieli być ogarnięci. No cóż…

Poniższy wpis początkowo miał nieco inny kształt.
Nie udało mi się go ukończyć za jednym podejściem, a kiedy wróciłam do tematu jakiś czas później, stwierdziłam, że tekst nie oddaje uranicznego ducha zagadnienia. Miało być ściśle o Uranie i jego tranzycie przez 8. dom — wyszło też kilka innych przemyśleń.

I tak dochodzę do wniosku, że Uran przechodzący przez każdy z domów to osobna epoka w naszym życiu. Wraz ze zmianą obszaru, po którym tranzytuje Uran, w zauważalny sposób zmienia się nasze życie.

Klasyk mojego horoskopu: tranzytujący Uran w koniunkcji z natalnym DSC — biorę ślub.
Uran wychodzący z 7. domu — biorę rozwód. Całe moje małżeństwo to czas, kiedy Uran przez siedem lat szybuje przez 7. dom. Wraz z jego przejściem do 8. domu moje życie sypie się jak domek z kart. I tu zaczyna się mroczna historia przejścia Urana przez 8. dom.

Według nurtów astrologicznych powstałych w XX wieku, Uran ulega egzaltacji w znaku Skorpiona. Skojarzenie to wynika z faktu, że Uran — jako patron zmian, rewolucji, nagłych przebudzeń — idealnie pasuje do Skorpiona, który patronuje transformacji i przemianie. Można by rzec: jak prawy z lewym butem.

Wydawałoby się zatem, że przejście Urana przez 8. dom powinno organicznie (bezboleśnie) przeprowadzić zmiany i oczyścić grunt pod nowe życiowe wydarzenia. Nic jednak bardziej mylnego, kiedy do gry wchodzi trzeci aspekt tego tranzytu — Uran idzie przez znak upartego Byka. Zmiany, jeśli nie idą po grudzie, to wychodzą co najmniej na opak.

I tak też — patrząc z perspektywy ostatnich siedmiu lat — wyglądało przejście Urana przez mój 8. dom i moje życie.
Z jednej strony, cytując klasyków i ogólne teorie na temat tranzytu Urana przez 8. dom, trafiamy na określenia typu „wzloty i upadki” (najczęściej finansowe). Z drugiej strony, jeśli dodamy do tego znak Byka, który nie lubi zmian — sytuacja robi się niemal karykaturalna. Przypomina to “kopanie się z koniem”… I tak było (i nadal jest) w moim przypadku.

Potwierdzam: finansowo to prawdziwy rollercoaster.
Pieniądze potrafią pojawić się niemal magicznie, by równie szybko wyparować, zostawiając po sobie czarną dziurę w postaci debetu na koncie i zadłużonych kart kredytowych.

Może niektórym pisane są spadki — w moim przypadku (na szczęście?) ten scenariusz odpada, mimo że mam w tym domu urodzeniowe Słońce. Nie można jednak zapominać, że Słońce to nasza świadomość, ego, a w przypadku kobiet — również męska energia w życiu. Uran postanowił zrewolucjonizować moje spojrzenie na mężczyzn.

Po kilku próbach randkowania w nowych, „postrozwodowych” realiach, stwierdziłam, że wystarczająco już się nauczyłam o relacjach. Odpuściłam wszelkie próby interakcji z płcią przeciwną w realnym świecie.

Moje wnioski na temat tranzytów przez 8. dom, szczególnie planet pokoleniowych i transsaturnicznych (choć warto obserwować również szybsze planety, gdy dotykają tego wrażliwego obszaru horoskopu):
Poczujemy wszystko maksymalnie.
W zależności od horoskopu urodzeniowego, będzie to temat finansów (tzw. cudze pieniądze: kredyty, ubezpieczenia, spadki, pieniądze partnera itp.). Temat seksu — choć bywa sporny w astrologii — również często łączony jest z 8. domem. I zgadzam się z astrologami humanistycznymi: tak, tu właśnie jest seks. Ale nie ten łatwy, przyjemny, romantyczny. Tu wchodzimy do Hadesu — mierzymy się ze strachem, przekraczamy granice, łamiemy tabu.

Od odkrycia uroków samotnego kontaktu z własnym ciałem, przez korzyści majątkowe zdobyte dzięki swoim wdziękom, aż po fetysze i swingowanie — to wszystko może się wydarzyć. I pewnie dużo więcej.

Mam w 8. domu Słońce, które włada 11. domem (przyjaciele i nieformalne grupy), więc Uran pokazał mi też, gdzie i kogo mam dość.
To czas doświadczenia toksycznych relacji. Im bardziej próbowałam utrzymać status quo (Byk się zaprze i prędzej pęknie, niż puści), tym bardziej dostawałam w kość. 8. dom to miejsce głębokiego przeobrażenia — jak wąż zrzucający skórę.

Mój horoskop zdominowany jest przez interakcje z otoczeniem, spółki, służenie innym. Uran w 8. domu punkt po punkcie wypunktowywał to, co przestało być ze mną kompatybilne. Nie były to łatwe zmiany. Towarzyszyło im ogromne poczucie osamotnienia (czego zasługą są również moje urodzeniowe układy planetarne).

Patrząc na poprzednie tranzyty Urana przez domy mojego horoskopu, zdecydowanie każdemu z nich towarzyszyła życiowa rewolucja.
I tu wracam do momentu, gdy Uran przechodził przez moje natalne Słońce — tak, wtedy rzeczywiście przewartościowujemy swoje poglądy. Ale… nie można zapominać, że każde wejście Urana do kolejnego domu horoskopu przynosi milowe zmiany w życiu.

Z ciekawości — i na potrzeby tego wpisu — sprawdziłam, jak wyglądało to u mnie:

Uran wchodzący do 4. domu w Koziorożcu (struktura, instytucja, dyscyplina) — zaczęłam szkołę.

Uran w 5. domu — pierwszy chłopak, studia, imprezy.

Uran w 6. — pierwsza wyprowadzka z domu rodzinnego, zmiany w codziennej rutynie; pierwsza praca na etat.

Uran w 7. — to już opisałam wcześniej…

Uran w 8. — obecny czas przeobrażeń.


Obecnie, u każdego z nas szykuje się kolejna rewolucja — Uran wkracza do znaku Bliźniąt.
W tym roku trochę „na próbę”, a od 2026 zostanie tam na kolejne siedem lat. Rok bieżący może być okresem przejściowym — kiedy pewne sprawy, mimo szybkiego rozpędu, chwilowo utkną… tylko po to, by z impetem zaistnieć w kolejnym roku.

Przemiana nie pyta, czy jesteś gotowa. Po prostu się wydarza. A potem siedzisz z herbatą i piszesz tekst o tym, jak Uran wywrócił ci życie do góry nogami…

Kurtyna w dół.

Refleksyjna Wenus – o jej retrogradacji słów kilka

Wenus przechodzi w ruch wsteczny nie tak często jak Merkury, który urozmaica nam czas, trzykrotnie wchodząc w retrogradację w ciągu roku. Wenus wystarczy raz na 1,5 roku (18–19 miesięcy). Tym razem postanowiłam bliżej przyjrzeć się temu zjawisku i temu, jak odbija się ono na moim życiu oraz na otoczeniu.

Klasycznie w literaturze astrologicznej można odnaleźć informację, że ruch wsteczny planety sprzyja retrospekcji. Oznacza to konieczność przyjrzenia się obszarom życia, którymi włada dana planeta, zwłaszcza w kontekście przeszłości i niedokończonych spraw. W przypadku Wenus chodzi o finanse, uczucia oraz – przede wszystkim – poczucie własnej wartości i relacje z otoczeniem.

Ciekawa sprawa, bo podobnie jak w przypadku retrogradacji Merkurego, Wenus daje nam szansę na dokończenie lub naprawienie spraw, które utknęły w martwym punkcie. U mnie objawiło się to interesującymi sytuacjami finansowymi – i na szczęście nie były to rachunki, które upomniały się o uregulowanie! To jednak przypisuję korzystnym wpływom innych tranzytów, takich jak sekstyl Jowisza do Wenus czy sekstyl Marsa do Słońca, gdzie obie te planety są u mnie związane z 8. domem (domem cudzych pieniędzy, mówiąc ogólnie).

To, jak retrogradacja Wenus wpłynie na nasze życie, zależy od wielu czynników:

Jak Wenus prezentuje się w naszym horoskopie urodzeniowym.

W którym domu wypada retrogradacja Wenus.

Jakie inne tranzyty i progresje działają w tym czasie.

Co pokazuje solariusz na dany rok.

Podobnie jak w przypadku retrogradacji Merkurego, nie jest to czas na rozpoczynanie nowych spraw – zwłaszcza relacji. To idealny moment, aby przewartościować istniejące znajomości i spojrzeć na nie z nowej perspektywy. Może zdarzyć się, że powrócą dawne znajomości lub odnowią się relacje, które będą wymagały ponownego „rozpatrzenia.”

Dla mnie tegoroczna retrogradacja Wenus to czas podsumowań – co mi się podoba, z czym czuję się dobrze, a na co nie warto się godzić kosztem swojego dobrostanu psychicznego. Na fali tych refleksji trafiłam na pewien ezoteryczny gadżet – książkę „Love Oracle”, służącą do przemyśleń w temacie uczuć i relacji. Zasada jest prosta:

1. Wyciszyć się,

2. Pomyśleć o pytaniu dotyczącym relacji,

3. Otworzyć książkę na losowo wybranej stronie.

Love Oracle Jerico Mandybur

Cytat, który tam znajdziemy, ma być odpowiedzią na nasze pytanie. Bardzo przypadła mi do gustu ta forma miłosnej wróżby, która jednocześnie wnosi sporo refleksji. Często odpowiedź na nurtujące nas pytania jest w nas samych – i tu myślę, że Wenus w ruchu wstecznym daje nam szansę na ich odkrycie.

W tym roku jesteśmy wybrańcami astrologicznego losu, bo retrogradacja Wenus i Merkurego zbiegają się w podobnym czasie! Popieram astrologów, którzy zalecają, by w tym okresie unikać większych zakupów, zwłaszcza tych wykraczających poza podstawowe potrzeby – a jeśli już, to lepiej nie eksperymentować z nową marką masła czy zakupami w nieznanym miejscu.

Dla przypomnienia:

Retrogradacja Wenus rozpoczęła się 2 marca i potrwa do 12 kwietnia.

Merkury wejdzie w ruch wsteczny 15 marca i wyjdzie na prostą 6 kwietnia.

Nakładająca się retrogradacja dwóch szybkich planet wymaga ostrożności w podejmowaniu istotnych decyzji. W miarę możliwości warto dać sobie czas na przemyślenie wszystkich „za” i „przeciw” – chyba że konieczne jest szybkie działanie. To także świetny moment na szeroko pojęte porządki – zarówno w otoczeniu (pozbycie się rzeczy, które tylko przekładamy z kąta w kąt), jak i w relacjach.

Zdecydowanie nie jest to czas na nowe znajomości – nic, co teraz zostanie rozpoczęte, nie będzie miało solidnych podstaw do rozwoju w przyszłości. Warto więc uzbroić się w cierpliwość i ograniczyć do minimum wszelkie innowacje.

Na koniec taka moja ciekawostka – podczas retrogradacji Wenus w moim życiu nastąpił prawdziwy rozkwit sztuki. Po raz pierwszy zdecydowałam się kupić farby akrylowe (wcześniej szkoda było mi na nie pieniędzy, bo wychodziłam z założenia, że nie warto marnować środków na brak talentu). Wenus w retrogradacji pokazała mi jednak terapeutyczną wartość sztuki, niezależnie od tego, czy mamy talent, czy nie.

Po raz pierwszy w życiu odwiedziłam również galerię sztuki – i miałam to szczęście, że była to Tate Modern w Londynie. Spacerując po wystawie i rozmyślając nad życiem, natrafiłam na obraz, który szczególnie przyciągnął moją uwagę. Dopełnieniem tego doświadczenia było objaśnienie samego artysty – moment, który niesamowicie rezonował z tematyką Wenus w ruchu wstecznym i refleksją nad własnym poczuciem wartości.

Self- portrait by Christian Sched, 1927( galeria Tate Modern, zbiory prywatne)
Opis dołączony do obrazu/ Tate Modern

Dlatego przedstawiam jednego z artystów ruchu dadaistycznego – Christiana Schada i jego „Self-Portrait” z 1927 roku. Schad twierdził, że „nikt nie jest całkowicie wolny od narcyzmu”, a jego autoportret pełen jest symboli związanych z tożsamością i wyglądem.

Kiedy Neptun spowija mgłą…

O Neptunie niewiele pisałam – jakoś tak prześlizgnął się niezauważony… A myślę, że warto zwrócić na niego uwagę, zwłaszcza że lada moment wparuje do ognistego Barana. O ile w Rybach, znaku swojego panowania, mógł dowolnie realizować swoje umiejętności i w nieskończoność rozmywać, zacierać, rozpuszczać, mamić, mienić się milionami wrażeń… to już lada chwila wejdzie na terytorium ognistego Barana i trzeba będzie zacząć wcielać marzenia w czyn.

Owszem, planeta w znaku swojego władztwa jest bardzo silna, ale co tak naprawdę oznacza silny Neptun? Sprzyja duchowości i sferze niematerialnej – emocjom, wrażeniom, sztuce, ale też eskapizmowi zakrojonemu na szeroką skalę: ucieczce w używki, marzenia, oderwanie od rzeczywistości. Neptun to także kłamstwa, złudzenia, brak racjonalnego rozeznania. Pod jego wpływem (w tranzycie, solariuszu, progresjach) łatwo ulec iluzjom i własnym fantazjom. Okulary, przez które patrzymy na świat, nie są tylko różowe – one wręcz zniekształcają obraz, który widzimy.

I tu muszę wtrącić wiralowy przypadek pewnej Francuzki, która dała się oszukać pomysłowemu hochsztaplerowi. Historia pojawiła się we francuskich mediach na początku tego roku, kiedy ofiara oszustwa postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem w telewizji. Jak sama podaje, przez rok wierzyła, że jest w romantycznym związku z Bradem Pittem, finalnie przekazując na konto oszusta ponad 800 tysięcy euro. Sam aktor, do którego dotarła ta absurdalna historia, wyraził współczucie i oficjalnie oświadczył, że nie prosił jej o pieniądze na żadną swoją operację. Historia tak neptuniczna, że chyba żaden autor piszący o astrologii nie mógłby lepiej jej zobrazować.

Poniżej wklejam link do kabaretu czerpiącego z “metody na Brad’a Pitt’a”😅😆

Metoda na Brad’a Pitt’a
…i z plotkarskich kolum – fakty

Neptun to ślepa miłość – niekoniecznie spełniona fizycznie. To współczucie i empatia – przy Neptunie zaciera się granica między tym, co czujemy my, a tym, co czuje otoczenie (zwłaszcza przy Księżycu w Rybach). Na tranzycie Neptuna łatwo założyć, że wiemy wszystko, że mamy pełny obraz sytuacji. Ktoś może szybko wykorzystać naszą naiwność i wiarę w dobre intencje. Zwłaszcza tranzyt Neptuna jest niebezpieczny – bo niby nic się nie dzieje, życie toczy się dalej, a po jego zejściu z ważnych elementów naszego horoskopu czujemy się nabici w butelkę. Dobrze, jeśli przy tym ucierpi tylko nasze ego, a nie portfel.

Tym bardziej zastanawia, czego możemy spodziewać się po Neptunie w Baranie. O ile Neptun w Rybach zesłał nam epidemię COVID-19 (Neptun to wirusy i bakterie), to w Baranie możemy oczekiwać bardziej namacalnych efektów.

Co może przynieść Baran, którym rządzi Mars, gdzie egzaltuje się Słońce, a Wenus jest na wygnaniu? Na pewno nie spokój. Przy trudnych, towarzyszących wpływach pozostałych części astrologicznego nieba możliwe są radykalne i często nieprzemyślane posunięcia.

Kiedy Neptun przebywał w poprzednim ognistym znaku, Strzelcu, w Iranie doszło do Rewolucji Islamskiej i zmiany ustroju państwa z monarchii na teokrację.

Najważniejsze wydarzenia historyczne (1861–1875), przypadajace na pobyt Neptuna w Baranie, to:

1. Wojny i konflikty

1861–1865 – Wojna secesyjna w USA – Krwawy konflikt między Północą a Południem, zakończony zniesieniem niewolnictwa (XIII poprawka w 1865 r.).

1870–1871 – Wojna francusko-pruska – Porażka Francji, upadek II Cesarstwa i powstanie Cesarstwa Niemieckiego w 1871 r.

Powstania i rewolucje:

1863 – Powstanie Styczniowe w Polsce przeciwko Rosji.

1871 – Komuna Paryska – Radykalny eksperyment socjalistyczny we Francji, brutalnie stłumiony.

2. Zmiany polityczne i narodziny nowych państw

Zjednoczenie Niemiec (1871) – Otto von Bismarck tworzy potężne Cesarstwo Niemieckie.

Zjednoczenie Włoch (1861–1871) – Włochy stają się jednym krajem pod rządami Wiktora Emanuela II.

1867 – Powstanie Austro-Węgier – Monarchia Habsburgów przechodzi reformę i staje się dualistyczną monarchią.

3. Wynalazki i postęp technologiczny

1869 – Otwarcie Kanału Sueskiego – Skrócił drogę morską między Europą a Azją.

1869 – Pierwsza transkontynentalna linia kolejowa w USA – Rewolucja w podróżach i handlu.

Wynalezienie dynamitu (1867) przez Alfreda Nobla.

4. Kultura i nauka

Teorie Darwina – “O pochodzeniu człowieka” (1871) rozwija teorię ewolucji.

Rozwój ruchów filozoficznych i socjalistycznych – Działalność Karola Marksa i Fryderyka Engelsa.

Symbolika Neptuna w Baranie (1861–1875)

Neptun w Baranie przynosił przełomy, wojny, rewolucje i narodziny nowych państw. To czas gwałtownych zmian, walki o idee i przełomów w technice.

Planetarna aura przedwiośnia i kilka innych drobiazgów

Pomyślałam, że dawno nic tu nie wrzucałam, a już kilka razy przemykały mi przez myśl różne astro-tarotowe spostrzeżenia. Do tego pojawił się u mnie nowy temat: karty Lenormand. Także wrzucam wszystko w to miejsce – może komuś coś z tych różności się przyda. Trochę jak ta szuflada w kuchni na mydło i powidło, klucze, kabelki, śrubki i papier do pieczenia – czyli wszystko, co nie znalazło odpowiedniego miejsca, a warto mieć “pod ręką”.

Są na pewno lepsi ode mnie w stawianiu bieżących astro prognoz, stąd nie podejmuję się tego regularnie w moich wpisach. Jednak czasem nazbiera się masa spostrzeżeń i tak oto powstaje niniejszy wpis.

Tak się składa, że moje najbliższe otoczenie posiada w swoich horoskopach podkreślony znak Ryb i Bliźniąt, przeplatany co nieco Strzelcem (żeby było ciekawiej, to idealnie ten układ wpasowuje się w moją urodzeniową kompozycję w tych samych znakach). Siedzę więc i obserwuję, co Saturn maltretuje innym – może to jakiś rodzaj niezdrowej fascynacji, bo sama jestem “po” przejściu Saturna przez urodzeniowy Księżyc.

I tak, u jednej znajomej Saturn ustawił się w opozycji do Księżyca w Pannie, idąc jednocześnie po Wenus z Marsem w Rybach. Uprzedzałam ją jakiś czas temu, że to będzie trudny wpływ i lepiej, by nie “kozaczyła”, bo skończy się kobiecą interwencją. Miałam wtedy bardziej na uwadze jej sposób randkowania z zajętymi mężczyznami i ewentualną interwencję wkurzonej żony, ale… stanęło na interwencji antyalkoholowej i znajoma usłyszała solidne kazanie na temat swojego problemu z nałogiem. Ochłodzenie relacji skutkowało odcięciem od “chwilówek” od znajomych. Opozycja, jak zwykle, idealnie pokazała konfrontację dwóch stanowisk.

Mam wrażenie, że jeśli ktoś posiada urodzeniowo planety osobiste w Rybach, to wpływ Saturna i jego limitująca aura będą odczuwalne, dopóki Pan Czasu nie opuści na stałe znaku Ryb. A to nastąpi dopiero na początku 2026 roku. Jak każdy astrolog zapowiada (powtórzę jak echo), ten rok jest czasem mocno przejściowym. Saturn tylko na chwilę przemieści się do Barana (od 26 maja do 1 września 2025), co może sprawić, że wakacje dla wcześniej wspomnianych Ryb, Bliźniąt, Strzelców i Panien będą miały weselszą aurę. Saturn jednak wraca do Ryb wraz z otwarciem szkół i na dobre opuści terytorium Neptuna dopiero 15 lutego 2026 roku.

Nie tylko Saturn będzie stać w progu jak kot, któremu trudno się zdecydować, po której stronie jest lepiej. Również Uran wskoczy na moment do znaku Bliźniąt 8 lipca, by 8 listopada wrócić na chwilę do Byka. Finalnie przejdzie do Bliźniąt dopiero 27 kwietnia 2026 roku. Przejście Neptuna do znaku Barana również nie obędzie się bez chodzenia “w to i we w to”. Neptun wpłynie do Barana 31 maja, a wróci do Ryb 23 października. Na stałe w znaku Barana znajdzie się 27 stycznia 2026 roku.

Spróbujcie więc, moi drodzy, wyobrazić sobie to zamieszanie i jak bardzo możemy odczuć, że jest to okres tranzytowy. To zapewne odbije się na naszym codziennym życiu.

Zanim jednak dojdzie do tego kosmicznego galimatiasu, Mars zakończy swoją podróż na wstecznym biegu. Osobiście odliczam już dni do 24 lutego, gdyż wtedy Mars ruszy ruchem prostym z sentymentalnym “ahoj” na ustach. Nie chodzi mi tu o samą retrogradację, która bądź co bądź pozwala wprowadzić pewne korekty, ale o sam znak Raka, gdzie Mars nie czuje się komfortowo. Emocje? Kto to wymyślił? Mam urodzeniowo słabego Marsa (bo w Wadze), a na dokładkę wszystko, co idzie mi przez Raka, masakruje kwadraturą ważne części mojego horoskopu.

Sam Mars w Raku wpłynął na moje chęci – a raczej ich brak. Nie widzę sensu w niczym poza tym, by zjeść ulubioną owsiankę, załapać się na kawę poza domem i przerzucić pranie kosz-pralka-suszarka. Klasyk Marsa w Raku: zrezygnowałam z abonamentu na siłownię, by ćwiczyć na nowym domowym nabytku – orbitreku. Docelowo załatwione dla dziecka, w domyśle “do użytku domowników”.

Stawiam, że bieżący Mars w Raku kieruje bardziej ku rozdrapywaniu starych ran, dłubaniu w domu czy użeraniu się z rodziną. Kto posiada silniejszego Marsa urodzeniowo, może aż tak nie odczuć spadku formy i chęci, choć i tak wola i ambicja bardziej nakierowane są na racze sprawy (jedzenie, dom, komfort, rodzina, emocje).

Także pierwsza data, do której osobiście odliczam, to 24 lutego – wyjście Marsa z ruchu wstecznego w Raku, oraz drugi termin – 19 kwietnia – wejście Marsa do znaku Lwa (miau😎).

2 marca Wenus wejdzie w ruch wsteczny w 10. stopniu Barana, a za nią, 15 marca, zacznie się cofać Merkury z 9. stopnia Barana. Do tego mamy zaćmienia w marcu: 14 marca całkowite zaćmienie Księżyca w 23. stopniu Panny oraz 29 marca częściowe zaćmienie Słońca w 9. stopniu Barana.

Czy tylko mi się zaczyna już kręcić w głowie?

Pluton na szczęście stanie się naszą oazą spokoju i nawet podczas swojej retrogradacji nie zmieni już znaku (5 maja rozpocznie ruch wsteczny, a 14 października wróci do ruchu prostego – wszystko w obrębie pierwszych stopni Wodnika).

Czy pisałam już o mojej drugiej znajomej? Tutaj aż się serce raduje – a raczej Jowisz w Bliźniętach tranzytuje. A dokładnie tworzy wraz z jej urodzeniowym trygonem Mars/Wenus Wielki Trygon Powietrzny.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że Jowisz w znakach powietrznych daje mało konkretów, a dokładniej – jest mało forsiasty. Powiem, że niekoniecznie. Znajoma ostatnio złapała pełną falę jak rasowy surfer i zgarnia cały bank. Hitem jest zamiana korporacyjnego auta. Z racji jej stanowiska przysługiwał jej okrojony wybór, jednak firma postawiła na eko styl życia i przerzuca pracowników na samochody elektryczne. Znajoma dostała przydzielony samochód “z górnej półki” plus stację do ładowania auta do montażu przy domu. Rachunki za ładowanie auta pokrywa firma (bez limitów wyjeżdżonych kilometrów…).

Korzystając z uprzejmości Jowisza, znajoma dosyć szybko załatwiła potrzebne diagnozy dla dziecka (drogą prywatną, w ramach firmowego ubezpieczenia), a dziś w ciągu 10 minut udało jej się uzyskać ich potwierdzenie w systemie państwowym. Po drodze toczą się u niej różne sprawy, które finalnie mają zapewnić większe wpływy do jej budżetu.

Ja bym nie narzekała! 😅

Będąc przy Jowiszu w Bliźniętach- fakt, nie jest to jego ulubione miejsce, jednak przy odrobinie Bliźniaczego sprytu co nie co można z tego pobytu wycisnąć.

U mnie Jowisz po raz trzeci przeszedł kwadraturą po władcy MC, Księżycu, i przyniósł naukę czytania kart Lenormand. Od dwóch miesięcy czułam niechęć do stawiania rozkladów miesięcznych z Tarota i przychodziły mi myśli, że to jakoś traci sens. Pewnego wieczora, siedząc jeszcze na dole w jadalni, pomyślalam, że muszę sięgnąć po karty które mam przy łóżku – mogą mi one pomóc w rozwiązaniu wątpliwości. I tak, sięgnęłam po talię Lenormand kupioną dobry czas temu w jednym z charity shop. Odczyt tak mnie zafascynowal, że skusilam się by zakupić książkę i drugą talię. Robiąc testowe odczyty na rodzinie i znajomych, jeszcze bardziej zaskakiwała mnie trafność kart. Także stały się bardzo szybko moją codziennością, na równi z Tarotem i odczytem bieżących tranzytow.

Na zakończenie dodam, że wkręciły mnie elekcje- ta magia naprawdę działa😁 Przekonałam się o tym ustawiajac datę i godzinę na farbowanie siostry włosów – a że proces złożony a efekt pożądany trudny do uzyskania pomimo zabiegów profesjonalistów- poczułam się zobowiazana i sięgnęłam po astrologiczny oręż. Data nie była idealna, jednak uważam, że godzina którą udało mi się ustalić, pozwolila osiągnąć naprawdę fajny efekt( patrząc jeszcze na moje umiejetnosci fryzjerskie i produkty drogeryjne😅).

Na Jowiszu w Bliźniętach można skorzystać – kwestia tylko by mieć pomysł:)

Wenus kontra Wenus

Z tym postem nosiłam się już od dłuższego czasu.
Zaczęło się od przemyśleń na temat jednej z moich znajomości i tego, dlaczego pewna koleżanka działała mi na nerwy. Rozważania te przypadły na czas tranzytu Saturna przez mój Księżyc. Jak to z tranzytami bywa, realizuje się on na różnych poziomach życia – zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego.

Pod wpływem Saturna na Księżycu stajemy się mniej wyrozumiali wobec innych. W moim przypadku dotknęło to właśnie tę znajomą. Mimo że czekał ją pierwszy lot samolotem, nalegała na odwiedziny. Po kilku dniach jej pobytu doszłam do wniosku, że bardziej cenię własny spokój wewnętrzny niż okazjonalne rozmowy z nią.

Można by długo analizować nasze horoskopy i zastanawiać się, dlaczego sprawy potoczyły się w ten sposób, ale przejdę do sedna: Wenus w Byku. Moja znajoma ma ogólnie świetny horoskop, w tym silną Wenus w Byku. Jak to bywa z tą planetą miłości i pieniędzy, kiedy znajduje się w swoim władztwie, znacząco ułatwia życie swojemu właścicielowi. I tak też toczy się życie mojej znajomej – można by rzec: wzorowo. Mąż, z którym jest od 25 lat, dwójka zdrowych dzieci, hipoteka spłacona w rekordowym czasie dzięki dobrym posadom obojga z nich. Jedynym problemem, który się pojawił, było opłacenie opieki nad chorą mamą, co uszczupliło oszczędności znajomej – nad czym ubolewała podczas rozmów ze mną.

Poczułam, że z dawnych lat znajomości niewiele nam zostało wspólnego. Nie potrafiłam wczuć się w jej sytuację, okazać zrozumienia czy po prostu słuchać tego, co u niej się dzieje. Moje życie diametralnie odbiega od realiów znajomej.

Stąd pomysł, by pokazać Wenus od innej strony i uwypuklić pewne jej cechy, które bywają pomijane w astrologicznych podręcznikach. Standardowo czytamy o zaletach silnej Wenus, ale czy ktoś zwrócił uwagę, jak otoczenie ma „dealować” z jednostką obdarzoną takim Małym Szczęściem?

Posiadanie Wenus w Byku, Wadze czy Rybach nie oznacza odczuwania nieustannej euforii. Korzystne położenie planety w znaku swojego władztwa lub egzaltacji ułatwia życie właścicielowi horoskopu, ale nie wykona za niego całej pracy. Wenus, jak każda planeta, ma swoje ciemne strony – każdy kij ma dwa końce. Wenus nie lubi się męczyć – nie do tego została stworzona. W znaku swojego władztwa z upodobaniem oddaje się słodkim drzemkom, dogadza zmysłom czy po prostu jest, oczekując, że otoczenie odda jej hołd.

Silna planeta w horoskopie, w tym Wenus, otwiera wiele drzwi, ale to od właściciela horoskopu zależy, czy zdecyduje się przez nie przejść. Mam wrażenie, że wspólnym mianownikiem dla silnej Wenus jest obfitość korzyści, które same do niej przychodzą. Dla Wenus w Byku, znaku ziemskiego i stałego, będzie to wzrastający stan konta osiągany bez większego wysiłku oraz dobra materialne, które niemal same wpadają w ręce – czy to dzięki hojnemu partnerowi, czy adoratorom starającym się o jej względy.

Wenus w Byku przychodzi na świat z przekonaniem, że „jej się należy”. Jest to dla niej tak oczywiste jak dwa plus dwa, i nikt tego nie podważa. Właściciel horoskopu z tak położoną Wenus nie chodzi głodny – od najmłodszych lat potrafi być rozpieszczany, np. śniadaniem do łóżka serwowanym przez rodzica. W późniejszych latach pałeczkę przejmuje partner, który dba o jej wyrafinowany gust, również kulinarnie.

Warto zwrócić uwagę na horoskop Johnny’ego Deppa, który ma Wenus w Byku. W czasie jego największych rozwodowych zawirowań i związanych z tym strat finansowych, Dior nie wycofał go z kampanii reklamowej perfum. Perfumy – produkt idealnie wpisujący się w symbolikę Wenus w Byku – pozwoliły obydwu stronom szybko skorzystać na tej współpracy.

O ile Wenus w Byku symbolizuje materię, o tyle Wenus w Wadze koncentruje się na kontaktach międzyludzkich i relacjach. Osoby z taką Wenus mają szczęście w nawiązywaniu wartościowych znajomości w odpowiednim czasie. Jako znak kardynalny i powietrzny, Wenus w Wadze skupia się na szeroko pojętej komunikacji i budowaniu relacji, co pomaga w osiąganiu celów i korzyści.

Znam kilka osób z Wenus w Wadze – to osoby, które cieszą się największym odsetkiem „lajków” na Facebooku. Budzą ogólną sympatię, a wiele rzeczy jest im wybaczanych. Przykładem może być książę Harry, który, poślubiając wybrankę serca, naraził się na konflikt z królewskimi konwenansami, ale mimo to nie stracił na popularności wśród zwykłych ludzi.

Wśród kinowych amantów z Wenus w Wadze znajdziemy Matthew McConaugheya, Hugh Granta, Colina Firtha, Ryana Goslinga czy Richarda Gere’a. Każdy z nich wykreował niezapomniane role, którym trudno było nie ulec ich czarowi.

Wenus w Rybach może sprawiać wrażenie pogubionej, nieśmiałej, a czasem wręcz niezaradnej. Romantyczna i rozkochana w marzeniach, częściej buja w obłokach niż skupia się na dobrach doczesnych. Można to nazwać strategią kameleona – i nie odbiegałoby to zbytnio od prawdy. Rybami współwłada Neptun – Pan iluzji i zacierania granic. Z kolei Jowisz, drugi władca, czuwa nad znalezieniem odpowiedniego ziarna wśród plew.

Dzięki temu Wenus w Rybach potrafi intuicyjnie odnajdywać dobre okazje oraz trafiać na odpowiednich ludzi, którzy dostrzegają w niej osobę potrzebującą wsparcia i opieki. Wenus nie musi tu nawet nic mówić – rzeczy po prostu dzieją się wokół niej w niemal magiczny sposób.

Wenus w Rybach jest egzaltowana, czyli wywyższona. Osoby posiadające ją w horoskopie mają potencjał osiągnąć znacznie więcej, niż same zakładają, że jest w ich zasięgu.

Podsumowując, silna Wenus zawsze da sobie radę – spadnie na cztery łapy. Jeśli przyjdzie gorszy czas, zawsze pojawi się wyjście awaryjne. Nie poniesie konsekwencji swoich działań, nawet jeśli mocno nabroi – co widzę na przykładzie mojej drugiej znajomej. Podczas wizyt u mnie uwielbia samodzielnie korzystać z moich alkoholowych zapasów (Wenus w Rybach – przykład klasyki astrologii).

Silna Wenus to dar, który ułatwia życie, ale jednocześnie wymaga od właściciela horoskopu pracy nad sobą, aby nie popaść w wygodnictwo lub przesadne korzystanie z tego, co oferuje los. Jej działanie, choć na pierwszy rzut oka pełne blasku, może nieść za sobą także wyzwania dla otoczenia, które musi dostosować się do jej specyfiki.