Przypadki z Solariusza

Solariusz to bardzo przydatne astrologiczne narzędzie. Dające nadzieję, że kolejny rok będzie lepszy a przynajmniej inny od poprzedniego.

Niedawno brałam udział w warsztatach odnośnie aspektów Neptuna ze światłami horoskopu i całkiem przypadkiem, przypomniało mi się moje szpitalne doświadczenie z dzieciństwa.

Postanowiłam zatem zerknąć na swój horoskop z tamtego okresu.

Sądziłam, że może napięciowy tranzyt Saturna przyniósł tego typu doświadczenie, a jednak nie do końca tylko o niego chodziło.

O ile same tranzyty nie zapowiadały tego, co miało nastąpić, to już Solariusz 1992/93 był bardzo wymowny.

Do kompletu, uzupełniłam analizę progresjami które są nieodłączne podczas analizy astrologicznej.

Historia jest krótka. Całe dzieciństwo miałam problem z gardłem. Wieczne anginy, przeziębienia. Co sezon seria bolesnych zastrzyków albo bańki. Albo wszystko razem.

Jak u rasowego Byka przystało( Słońce w Byku w koniunkcji z Chironem), problemy z gardłem były tematem przewodnim w moim życiu.

W końcu trafiłam prywatnie do laryngologa, a ten z miejsca stwierdził, że migdałki są do wycięcia.

Po kilku dniach trafiłam do szpitala. Po zabiegu miałam wrócić do domu na następny dzień.

Lekarz nie wtajemniczył mojej mamy jak wygląda zabieg ani dlaczego, tak będzie przebiegać a nie inaczej.

O ile zabieg usunięcia migdałków przeprowadzany jest u pacjentów pod pełną narkozą, to u mnie był w znieczuleniu ogólnym i z pełną świadomością.

Miałam wtedy 10 lat.

Nie uważam by tamten pobyt w szpitalu nawracał do mnie w koszmarach czy zraził mnie do lekarzy( a wyszczególniać dentystów).

Raczej przyjęłam to „na klatę”, że tak miało być – choć nie powinno.

Lekarz nie wyjaśnił procedury mojej mamie ani nie podał powodów takiej decyzji.

Mi pozostanie w pamięci bardzo bolesny zastrzyk, trzymanie mnie przez dwie pielęgniarki podczas gdy lekarz wycinał mi migdałki i kazał tym wszystkim pluć.

Po zabiegu, pielęgniarka odprowadziła mnie do łóżka, podtrzymując z jednej strony( byłam dość słaba).

Nie uważam by było to standardowe doświadczenie z dzieciństwa które możemy zaobserwować u większości osób.

Patrząc teraz na Solariusz z tamtego roku, przyznam, że mam ciarki i uświadamiam sobie, że jednak tamto doświadczenie zostawiło ślad w podświadomości.

Solariusz 1992/93

Co jest niepokojące w powyższym horoskopie?

Po pierwsze, nie lubię Księżyca w Skorpionie. Jest to najbardziej oczywista oznaka trudnych, emocjonalnych i zapadających w pamięć doświadczeń. Dodatkowo, Księżyc tutaj jest w szerokiej koniunkcji z Plutonem oraz w kwadraturze z Saturnem.

Po drugie, współwładca ascendentu, Uran położony jest w 12 domu Solariusza. To również nie zapowiada pomyślnego roku, kiedy władca( współwładca) położony jest w 12 domu – miejsce nieszczęść, problemów, zamkniętych miejsc( szpitale, więzienia).

Po trzecie, Neptun który w horoskopie urodzeniowym współwłada 6 domem, a w Solariuszu odpowiada za znak zamknięty w domu pierwszym – również jest w 12 domu Solariusza.

Jeśli jest mało, warto pamiętać o Chironie który w Solariuszu jest w ścisłej opozycji z Ascendentem.

Wspomniany wcześniej Księżyc włada 6 domem Solariusza – jest w trudnym położeniu choć nadzieją napawa fakt, że będąc w ostatnim stopniu znaku, zapowiada koniec pewnej sytuacji, rozwiązanie.

Nie lubię również aspektów Marsa z Uranem bo zwiastują nagłe, gwałtowne sytuacje, często związane z przemocą a nawet przestępstwem( wypadki, kradzieże, napady).

Profekcyjnym władcą roku jest tutaj Słońce – które urodzeniowo mam w 8 domu( transformacja, śmierć) i w koniunkcji z Chironem, będące jednocześnie szczytem w Palcu Bożym.

Tutaj, w omawianym Solariuszu jest ono częścią Pół krzyża z Plutonem i Saturnem.

Gdzie Słońce między innymi oznacza nasze ciało i w Solariuszach mówiących o zdrowiu jest ono podkreślone.

Same progresje nie są szczególne. Warto zwrócić uwagę na trygon progresywnej Wenus z urodzeniowym Neptunem( współwładca 6 domu), co mogło zapowiadać poprawę zdrowia i ogólne szczęście jeśli chodzi o sferę zdrowotną.

Jeśli chodzi o same tranzyty, istotne jest, że koniunkcja tranzytującego Neptuna z Uranem w 4 domu( to również dom zakończeń) jest w kwadraturze z bardzo istotnym elementem mojego horoskopu urodzeniowego- opozycją Saturna z Wenus( na osi domów 1/7), gdzie Wenus jest dyspozytorem Ascendentu oraz Słońca.

Jeśli zatem przydarzy nam się nieszczególny rok, kiedy Słońce, Księżyc, Mars lub władca Ascendentu są położone w 12 domu – warto spróbować relokacji na czas urodzin i zakląć zły los – w tym przypadku nie mamy już nic do stracenia.

Poniżej załączam horoskop urodzeniowy z tranzytami oraz progresywny na jesień 1992 roku.

Progresje listopad 1992 rok
Tranzyty listopad 1992 rok

10 Mieczy, horoskop horarny i zgubione okulary

Ostatnio przydarzyła mi się frustrująca sprawa jaką jest zgubienie okularów do czytania.

Bez nich u mnie ani rusz jeśli chodzi o czytanie etykiet, korzystanie z telefonu( w tym pisanie czegokolwiek).

Może jednak zacznę od początku – tym razem połączyłam ezo siły by odpowiedzieć na pytanie: „Gdzie są moje okulary( i czy w ogóle je odzyskam)?”

Niedziela wypadła u mnie pod mało optymistyczną kartą jaką jest 10 Mieczy.

10 Mieczy z talii Rider-Waite

Z mojego doświadczenia i obserwacji, jeśli w rozkładzie tygodniowym pojawiają się karty z dworu Mieczy – będzie jakiś stres.

Wypadło na niedzielę.

Dzień dosyć bogaty w wydarzenia bo i w pracy się pokazałam, zrobiłyśmy z siostrą wycieczkę do sąsiedniego miasta na wybory, a na wieczór miałam „wychodne” z koleżanką.

Samo wyjście było bardzo sympatyczne.

Nowy lokal o bardzo przytulnym wystroju, ze smacznym menu i zadziwiająco profesjonalną obsługą. Przyznam, że byłam w szoku jak zgrabnie i w porę, kelnerka przynosiła mi kolejne dzbanuszki herbaty owocowej.

Uśmiechnięte od ucha do ucha, opuściłyśmy lokal jako ostatni goście.

Mój dobry nastrój prysł, kiedy w domu przeszukiwałam moją torebkę w poszukiwaniu okularów do czytania( bez nich jest dla mnie prawie niemożliwe korzystanie z telefonu).

Pomyślałam wtedy: „Masz swoją 10 Mieczy Marta”.

Co ona dokładnie oznacza?

W tym przypadku, jako karta dniowa, pokazała stres związany z utratą rzeczy. Mleko zostało wylane, cykl się zakończył – a zatem warto zacząć nowy cykl i skorzystać z rady Asa Mieczy – w tym przypadku zadzwonić do restauracji i spytać się czy ktoś nie znalazł okularów.

Skąd pomysł na Asa Mieczy? Przy interpretacji kart zwracam uwagę jaka karta poprzedza i jest kolejna, po karcie interpretowanej.

Gdybym nie skorzystała z szansy i zostawiła sprawy takimi jakimi są – w 10 Mieczy sprawa byłaby przesądzona i okulary by do mnie nie wróciły.

Kolejnego dnia, zadzwoniłam do pubu i spytałam czy ktoś nie natknął się na moją zgubę. Sympatyczna dziewczyna obiecała oddzwonić jak tylko porozmawia z osobami w pracy i ustali czy ktoś moich okularów przypadkiem nie znalazł.

W międzyczasie pomyślałam, że zrobię horoskop pytaniowy, tak zwany „horarny”. Może nie jestem w nim biegła, jednak zwykle udaje mi się oszacować czy zguba wróci czy nie.

Horoskop horaralny jest mega przydatny w pytaniach: „Zadzwoni czy nie?”( skontaktuje się czy nie?).

W sumie można pytać prawie o wszystko – co ciekawe, horoskop pokarze też, co działo się przed danym wydarzeniem( o tym informują aspekty separacyjne zawarte w kosmogramie).

Jak zatem prezentowało się moje zapytanie?

Czy odzyskam okulary?

Patrząc na horoskop, wstąpiła we mnie nadzieja.

Najważniejsze „ciało” horoskopu czyli Księżyc, aplikował do osi Medium Coeli, co oznaczało szybkie rozstrzygnięcie sprawy na moją korzyść.

Analizując horoskop krok po kroku:

– Ja, to Ascendent czyli Saturn w Rybach w ruchu wstecznym( co też może zapowiadać „wracanie” po coś),

– Moje okulary, to dom drugi czyli włada tu Jowisz przebywający w Byku, też w ruchu wstecznym( w horoskopach pytaniowych bierzemy pod uwagę tylko starych władców),

– Standardowo w takich horoskopach określamy, co dzieje się z Księżycem – w tym przypadku Księżyc wychodzi z drogi spalonej( wypada ona na odcinku 15 stopni Wagi do 15 stopnia Skorpiona) a więc sytuacja zmienia się na lepsze; Księżyc w Skorpionie jest w słabej pozycji( zapowiada to jakiś problem),

– przy szacowaniu czy dana rzecz do nas wróci, patrzymy na aspekty aplikujące pomiędzy naszym sygnifikatorem a naszej rzeczy, albo między Księżycem a sygnifikatorem oznaczającym rzecz – tutaj Księżyc separuje już od opozycji z Jowiszem i nie robi aspektu z żadną planetą, jest jednak blisko osi Medium Coeli

– Jowisz będący w 3 domu horoskopu, który jest sygnifikatorem rzeczy może zapowiadać, że przedmiot jest gdzieś, gdzie trzeba pokonać krótki dystans, jak również( w moim przypadku) zapowiedział, że poproszę o pomoc siostrę( ja nie jeżdżę więc musiałam poprosić o podwózkę).

– Księżyc dzieli od Medium Coeli 6 stopni więc w przeciągu 6 jednostek czasowych sprawa powinna się sfinalizować( Księżyc w domu zmiennym, w znaku stałym), to mogły być tylko godziny( w przeciągu 6 godzin).

I tak też się stało.

Dostałam telefon po powrocie z pracy, że okulary znalazła na stoliku kelnerka i mogę je odebrać w każdej chwili.

W pubie byłam pod wieczór, w przeciągu mniej niż 6 godzin.

„Pani Harris jedzie do Paryża”- coś o astrologicznych archetypach w filmach

Długo myślałam by wspomnieć o tym filmie w kontekście astrologii. Przypadł mi bardzo do gustu motyw przewodni filmu, kiedy marzenia stają się siłą napędową do zmian – lub kiedy pojawia się marzenie, takie prawdziwe, od serca, człowiek jest gotów wyjść ze swojej strefy komfortu i zaryzykować.

Tytułowa pani Harris jest wdową po żołnierzu służącym w czasie II Wojny Światowej w szeregach Jej Królewskiej Mości. Wiedzie ona skromne życie w malutkim schludnym mieszkanku, pracuje jako sprzątaczka dla osób które stać na jej usługi( a przynajmniej dla takich które pretendują do prestiżowego życia).

Wszystko zmienia się kiedy tytułowej pani Harris, wpada w ręce suknia Diora. Kreacja należy do hrabiny u której główna bohaterka pracuje kilka razy w tygodniu.

Pani Harris jedzie do Paryża

Suknia robi tak wielkie wrażenie na skromnej kobiecie, że w jej sercu pojawia się marzenie by stać się posiadaczką podobnej kreacji od modnego paryskiego projektanta.

Zaczyna się wyścig by zgromadzić odpowiednią sumę i udać się po suknię do Paryża.

Gdzie zatem jest tu astrologia?

Człowiek nie „skażony” astrologicznym tokiem rozumowania, przyjmie tą historię dość jednowymiarowo.

Osoba znająca tryby astrologicznego zegara zaczyna analizować…

Pani Harris z racji wykonywanego zawodu i ogólnie schludnego wyglądu, pasuje do znaku słonecznej Panny( rozmiłowanie w sprzątaniu, pełnienie „służby” na rzecz innych osób, skrupulatne odkładanie oszczędności, mimo skromnych dochodów).

Pani Harris nie jest przeciętną sprzątaczką. Dba o swoj wygląd, starannie dobiera dodatki( wychodząc na potańcówkę z koleżanką), docenia jakość i artyzm w sukni Diora którą odkrywa u hrabiny.

Pasuje mi tu idealnie Waga – podejrzewam, że pani Harris ma Ascendent w tym znaku( jest uprzejma dla wszystkich, taktowna, nie kłóci się, a ze smutną rezygnacją przyjmuje na barki wyzwania losu).

Bohaterka zapewne ma planety osobiste w 6 domu, możliwe, że Księżyc. Takie posadowienie daje rys „szarej myszki”, kogoś kto nie jest szczególnie zauważany przez otoczenie, jednak świetnie spełnia się wypełniając swoje obowiązki( perfekcyjny kamerdyner czy pokojówka zapewne mają podkreślony 6 dom horoskopu, zwłaszcza położone w nim światła).

Scena w której bohaterkę odwiedza posłaniec z wiadomością z wojska, w którym jej małżonek pełnił służbę jest dosyć szczególna.

I przywodzi na myśl tranzyt Saturna( zwłaszcza trygon) – bohaterka dowiaduje się, że otrzymuje wdowią pensję po małżonku a wojsko wypłaca jej nawet zaległości związane z zasiłkiem( początkowo pani Harris myśli, że wojsko chce od niej spłatę długu po mężu, co oczywiście okazuje się nieprawdą).

Saturn wynagradza cierpliwość i znoje, potrafi dać coś, co zostanie z nami na długo.

Pani Harris posiada zapewne dobroczynny aspekt pomiędzy Jowiszem a Księżycem( koniunkcja?)- z łatwością nawiązuje kontakty z ludźmi z otoczenia( pije nawet wino na dworcu z lokalnymi paryskimi lumpami czy szybko zyskuje przyjaźń paryskiej modelki i księgowego z biura prowadzonego dla szanownego pana Diora).

Horoskop pani Harris nie jest jednak sielanką, i jestem pewna, że czai się w nim aspekt Wenus z Plutonem, najprawdopodobniej koniunkcja lub opozycja.

Suknia, która szczególnie wpada w oko naszej bohaterce, zostaje „podkupiona” prze żonę bogatego dyrektora zajmującego się wywozem śmieci w Paryżu( oczywiście zasobna dama robi to po złości by nie dopuścić aby kreacja Diora trafiła w ręce zwykłej zjadaczki chleba).

Ostatecznie, wymarzona suknia pani Harris trafia w jej ręce – klasyk aspektów/tranzytów Plutona- czyjaś strata staje się zyskiem właściciela aspektu.

W przypadku filmowej opowieści, zasobna rodzina zajmująca się wywozem śmieci, staje się niewypłacalna, a suknia zostaje przesłana do filmowej bohaterki.

Co ciekawe, jest to druga suknia od Diora która staje się jej własnością. Pierwsza, zakupiona w zastępstwie podkupionej, zostaje zniszczona przez roztrzepaną początkującą aktorkę której pani Harris z dobroci serca pożycza suknię.

Tutaj kłania się znak Ryb, możliwe, że bohaterka ma tu położonego Marsa( trudno jej wyegzekwować zależną wypłatę od hrabiny która kupuje nową suknię Diora, zalegając jednocześnie z wypłatami dla służby).

Jednak Rybom krzywda nie może dziać się cały czas, Los czuwa by wynagrodzić straty – artykuł z gazety która opisuje zdarzenie z udziałem młodej aktorki która spaliła na przyjęciu mającą na sobie suknię Diora, dociera do Paryża i do pracowni samego Mistrza. A ponieważ wszyscy dążą ogromną sympatią panią Harris, zostaje jej wysłana suknia której złośliwa dama nie odebrała w związku z bankructwem męża – ukochana suknia finalnie trafia w ręce pani Harris i idzie ona w niej na lokalny bal.

Prawdopodobnie bohaterka podczas całej tej historii odbierała tranzyt Neptuna, może do władcy Asc. Z jednej strony wpływ ten podsunął jej pomocnego markiza który zaciekawiony nią, umożliwia jej dostanie się na pokaz Diora i wybór sukienki.

Z drugiej strony, tranzyt Neptuna mógł przesłonić bohaterce klarowne rozeznanie w relacji z czarującym szlachcicem. To, co ona wzięła za początek romansu i mogła łudzić się w oczekiwaniu na więcej, było ze strony szlachetnie urodzonego mężczyzny, życzliwością oraz melancholijnym wspomnieniem opiekunki z dzieciństwa, do której ten miał delikatny sentyment. A którą oczywiście pani Harris przypominała mu.

I znów koło się zamyka na aspekcie Saturna do Wenus, pani Harris zrywa znajomość z markizem, zawiedziona na mylnie odebranych sygnałach – tutaj jak nic pasuje opozycja Saturna do Wenus.

Dla ciekawskich podam, że film jest remake’em z 1992 roku, w sumie oba powstały w oparciu o książkę. Zakończenie w ostatniej ekranizacji jest bardziej optymistyczne niż w oryginalnym założeniu autora książki.

Progresywny Księżyc w 12 domu – kiedy przeznaczenie ma inny plan niż ty…

Najłatwiej pisze mi się o tym, czego sama doświadczyłam lub zaobserwowałam w najbliższym otoczeniu.

Mając urodzeniowo Saturna w pierwszym domu, trudno jest zaimponować mojej osobie.

Sama jestem dla siebie skarbnicą wiedzy( nic tak nie kształci jak własne doświadczenie – przynajmniej w moim przypadku).

I patrząc na bieżące wydarzenia z mojego życia, dochodzę do wniosku, że wszystko idzie jak po grudzie. Jeśli tylko zaczynam coś forsować, naginać do moich planów, idzie w przysłowiowy „łeb”.

Już jakiś czas temu zaczęłam szukać na internetowych forach historii ludzi którzy mają za sobą doświadczenia z 12 domowym progresywnym Księżycem, jak również jego przejściem do 1 domu.

Nic przecież nie trwa wiecznie a astrologia zainteresowała mnie przede wszystkim dlatego, że daje nadzieję. Może nie chodzi tu o realizację marzeń w stylu wygrania 200 milionów w EuroJackpot, jednak metody wykorzystywane w astrologii, potrafią wskazać kiedy dany cykl dobiegnie końca( trudny tranzyt, progresja, Solariusz).

Pomyślałam, że muszę podzielić się znalezioną opowieścią bo dała mi dużo nadziei by wytrzymać jeszcze przez chwilę i nie zatracać się w psychicznym maraźmie.

Poniższa opowieść pochodzi ze strony http://www.insightastrology.net – może ktoś znajdzie tu coś dla siebie równie inspirującego lub motywującego. Polecam.

„Mialem kiedyś przyjaciela o imieniu Roy. Roy był biznesmenem i żywo interesował się astrologią. Nauczył mnie o Progresywnym Księżycu i o tym, co to oznacza pod względem etapów życia.

Roy mieszkał w Amsterdamie wiele lat temu i przez tamten czas nie mógł zawrzeć żadnych umów biznesowych. Miał odpowiednie kontakty, nawiązywał je we wszystkich właściwych miejscach, spotykał właściwych ludzi, ale nic nie szło zgodnie z planem. W tym momencie Roy miał już dobrą wiedzę na temat astrologicznych horoskopów urodzeniowych i tranzytów, ale tutaj nic się nie zgadzało. Żył we własnych ciemnych wiekach – musi być jakiś powód – pomyślał… Niedługo potem dowiedział się o progresjach Księżyca.

Niewiele o tym wiedział, ale progresywny Księżyc Roya znajdował się w 12 domu. Gdy tylko jego progresywny Księżyc wszedł do pierwszego domu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęły się nawiązywać kontakty biznesowe. Pojechał spotkać się z przyjacielem, który, jak się okazało, opuszczał kraj, a Roy był w stanie przejąć biznes, który zostawił jego przyjaciel, i bardzo szybko zarobić niezłą sumę pieniędzy.

Wiele lat później Roy mieszkał w Amsterdamie ze swoją partnerką, pełną życia kobietą Jules. Roy i Jules często wychodzili na imprezy. Jules odkryła, że nikt tak naprawdę z nią nie rozmawia. Nie znalazła przyjaciół. Była samotna i odizolowana. Doświadczywszy własnej progresji Księżyca w 12 domu, Roy rozpoznał znaki i rzeczywiście – progresywny Księżyc Jules również przeniósł się do 12 domu. Pomyślał, że gdy tylko progresywny Księżyc Jules wejdzie do pierwszego domu, telefon nie będzie przestawać dzwonić z propozycjami od przyjaciół. I tak też się stało, Jules na nowo stała się socjalnym motylem.

Roy opowiedział mi inne historie o progresywnym Księżycu w 12 domu. Jego przyjaciel był jubilerem w Amsterdamie, ale nie mógł sprzedać żadnej swojej biżuterii, bez względu na to, jak bardzo się starał. Co tydzień dostawał trochę pieniędzy z zasiłku, kupował trochę srebra i robił kilka pierścionków. Udało mu się zgromadzić duży zapas pierścieni w ciągu kilku lat jego progresywnego księżyca przechodzącego przez 12 dom. Gdy tylko Progresywny Księżyc wszedł do pierwszego domu, spotkał faceta, który był właścicielem sklepu w dzielnicy czerwonych latarni, który chciał wystawić swoją biżuterię na frontowe okno. Wszystko zostało wyprzedane w ciągu miesiąca lub dwóch, a tranzyt 12 domu opłacił się.

Progresywny księżyc wyznacza nacisk w naszym życiu – tam, gdzie jest twoje serce – jak powiedział Roy. Przejście przez dom zajmuje około 2,5 roku, choć czasami trwa krócej lub dłużej, w zależności od kątów nachylenia domów. Gdy przechodzi przez dom, kładzie nacisk na znaczenie domu.

…i przyznam, że te kilka opowieści bardziej podniosło mnie na duchu niż teoria którą znam z różnych źródeł.

Tak, jak podają astrologiczne podręczniki, przejście progresywnego Księżyca wiąże się czasem ze stratą, odejściem ludzi z naszego życia( dom ten kojarzony jest z okresem żałoby).

To też czas kiedy mamy skupić się na sobie, na swoim wnętrzu, rozwoju, jak również po prostu robić swoje i nie poddawać się łatwo( nie chodzi tu bowiem o czas siedzenia z założonymi rękami).

Często autorzy porównują ten czas do bycia „larwą która przemienia się w motyla” w momencie wejścia do pierwszego domu horoskopu urodzeniowego.

Z moich obserwacji odnośnie 12 domu wynika:

– nawet jeśli plany się realizują, to zadowolenie z ich powodzenia jest bardzo średnie( wakacje sprzed roku miały być realizacją marzeń a wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło nie tak; łącznie ze staniem w korku na autostradzie w drodze powrotnej z powodu pożaru ciężarówki),

– wiele rzeczy nie udaje się wcale, jakby ktoś rzucił urok( i nie, to nie szeptucha się na nas uwzięła a nasz własny horoskop żyje swoim życiem), czyli w moim przypadku moje życie socjalne leży i kwiczy( wieczorami zatem słucham więcej muzyki),

– faktycznie możemy czuć się odizolowani bardziej niż zwykle, będzie wiele sytuacji kiedy będziemy musieli pobyć sami ze swoimi myślami( to mogą być pobyty w miejscach izolacji takich jak szpitale czy więzienia czy choroba która zmusza nas do dłuższego pobytu w domu), u mnie można by przytoczyć różne anegdoty z przeciągu ostatnich dwóch lat, bieżąca dotyczy mojego dziecka które nie chce zakładać butów i wychodzić z domu( dobrze, że mamy wakacje).

Moje remedium? Płynąć z prądem.

12 dom to sfera neptunicznych wpływów( niejasnych) jak również jowiszowej opieki( przy czym rybi Jowisz najlepiej działa kiedy nic nie robimy i idziemy z prądem, w przeciwieństwie do Jowisza w Strzelcu gdzie szczęście zaklęte jest w „chcieć to móc”).

Wiem, że nie jest to łatwe, zwłaszcza jeśli ma się „socjalny” horoskop( silne Bliźnięta, Lwa czy Wagę).

Pocieszające, że nawet najobszerniejszy dom ma swoje granice i w końcu gdzieś się kończy a wraz z tym i nasza samotność i poczucie dreptania w miejscu.

Ciekawe jest, że faktycznie po wejściu progresywnego Księżyca do 1 domu, pojawiamy się w nowym środowisku wśród grupy ludzi. Czasem wiąże się to z przeprowadzką czy zmianą pracy.

Za każdym razem, przejście progresywnego Księżyca do 1 domu wyznacza zupełnie nowy etap w naszym życiu, na kolejne 28 lat naszego pobytu na ziemi.

U mnie, ta pierwsza zmiana związana z przejściem z 12 domu przez progresywny Księżyc, wiązała się z ukończeniem 8 klasy podstawówki i przejściem do szkoły średniej. Oczywiście nie dostałam się tam, gdzie składałam dokumenty a trafiłam zupełnie dziwnym zrządzeniem losu do klasy technikum budowlanego( zupełnie nie brałam tego pod uwagę, a miejsce w klasie zostało „pomocowo” załatwione).

W jakiś sposób 12 dom i tranzyty oraz progresje z nim związane, wiążą się ze wsparciem które otrzymujemy w najbardziej kryzysowej sytuacji, w momencie kiedy jesteśmy już przyparci do muru.

Sama jestem ciekawa jakie niespodzianki szykuje mi przejście progresywnego Księżyca do pierwszego domu ale o tym przekonam się pod koniec roku.

W namiętnym uścisku Plutona

Pluton w tranzycie jak i w horoskopie urodzeniowym, w aspekcie z planetami osobistymi daje… ekstremalne połączenia.

9 i 1/2 tygodnia

Ogólnie Pluton nie ma dobrej prasy jeśli chodzi o tranzyty. W horoskopie urodzeniowym „na dwoje babka wróżyła” choć przyznam, że dodaje on chęci. Do wszystkiego.

Pluton, pan podziemi, współwładca mściwego Skorpiona, dodaje intensywności wszystkiemu czego się dotknie.

Przy aspektach urodzeniowych, zwłaszcza ze światłami, daje człowiekowi rys zawziętosci. Tutaj osoba gotowa jest wszystko stracić – byleby postawić na swoim i osiągnąć swój cel( oczywiście w skrajnych przypadkach, najczęściej przy kwadraturach choć i koniunkcje tego nie wykluczają).

Pluton w dodatku do Ascendentu, zwłaszcza w aspektach z władcą Ascendentu( szczególnie koniunkcja), sprawia, że właściciel horoskopu roztacza wokół siebie aurę władzy, wrażenie, że trzeba się z tą osobą liczyć.

Nie da się przejść obojętnie obok takiej kombinacji – takiego człowieka można tylko kochać lub nienawidzić.

Pluton dodaje charyzmy.

To, na co chciałam zwrócić szczególną uwagę, to tranzyty Plutona po Wenus.

Zapewne nie każdy doświadczy skrajności kwadratury Pluton/Wenus choć warto mieć na uwadze z czym mamy do czynienia i co los trzyma w zanadrzu.

Ostatnie tango w Paryżu

Pluton w koniunkcji, trygonie, sekstylu będzie tą mniej hard core’ową opcją romansu z półki 18 lat plus.

Tutaj, przy sprzyjających tranzytach/progresjach będziemy doświadczać w najbardziej namacalny i dogłębny sposób, odcieni miłości fizycznej.

Erotyka, seks w tym czasie będzie odgrywać ważną rolę w naszym życiu i jeśli wahaliśmy się czy konsumować nową znajomość, to Pluton z całym impetem pchnie nas w ramiona napotkanego amanta/amantki.

Tranzyt Plutona nie świadczy, że znajomość skazana jest na happy end w stylu amerykańskiej komedii romantycznej – raczej chodzi tu by dogłębnie doświadczyć miłości fizycznej, w najbardziej namacalny sposób.

Często znaczącą rolę odgrywa przełamanie tabu z którym przyszliśmy na świat. Dla jednej osoby może być to ogólne zwrócenie uwagi na fizyczną stronę swojego jestestwa, u innej( mniej nieśmiałej) może skusić by zajrzeć za kulisy BDSM czy innych bardziej kontrowersyjnych odcieni miłości.

Przy kwadraturach Plutona do urodzeniowej Wenus, o tyle staje się to skomplikowane, że obiekt naszego pożądania pozostaje poza naszym zasięgiem( naszym dotykiem). Może nas skręcać i zwijać z miłosnych pragnień, możemy wychodzić z siebie, robić rzeczy na które zwykle nie mamy śmiałości, uciekać się do magii – a i tak Pluton zostawi nas z tym wszystkim samych.

9 i 1/2 tygodnia

Dopiero po czasie( wierzcie mi, sprawdzone) widać, czemu ten trudny tranzyt miał służyć.

Zwykle konfrontuje nas z naszymi pragnieniami, tym, co jest uśpione głęboko w nas, co zwykle chowamy, kontrolujemy – a jednak pulsuje w czeluściach i domaga się uwolnienia.

Kochanek lady Chatterley’s

Tranzyt Plutona ma to do siebie, że czego nie oddamy po dobroci, weźmie to siłą.

Zwykle trygony i sekstyle wyzbywają nas z nieśmiałości, z kolei koniunkcje, które działają najsilniej stwarzają sytuacje kiedy seks, erotyka staje się jednocześnie narzędziem kontroli i utrzymania władzy( zupełnie nieświadomie).

Opozycja Plutona do Wenus może postawić nas w sytuacji kiedy musimy( mamy tą możliwość) dokonać wyboru. Są dwie opcje, dwa wyjścia, dwa scenariusze.

Tematem równoległym mogą być tu też pieniądze. W zależności od rodzaju aspektu, możemy powiększyć nasze zasoby( trygon, sekstyl, czasem koniunkcja), jak również mogą być one mocno uszczuplone( kwadratura, opozycja, czasem koniunkcja).

Kochanek lady Chatterley’s

Kim jest Jared Leto? Neptun i jego wcielenia.

Przyznam, że niewiele wiedziałam o Jaredzie prócz tego, że zdominował mi Instagramowe „zajawki”, w co raz to nowych, swoich odsłonach.

Patrząc na nie, miałam wrażenie że facet „ma parcie na szkło” i koniecznie chce zaistnieć – a to różne kostiumy, makijaże czy wkręcanie znajomych celebrytów( znany jest ze swoich skłonności do robienia tak zwanych „kawałów”, po to, aby z kogoś zakpić).

Niekoniecznie znałam jego twarz od strony zawodowej, bądź co bądź, na filmikach na Instagrama fortuny się nie zbije, a pan wyglądał na takiego, któremu niczego nie brakuje jeśli chodzi o sferę finansową.

Przed produkcjami z Instagrama, kojarzyłam Jareda Leto jako frontmana zespołu 30 Seconds To Mars. Zapadł mi w pamięć pewien ich utwór na który trafiłam przypadkowo w internecie i mam delikatny do niego sentyment.

Nieocenzurowana wersja videoclip’u „Hurricane” trwająca prawie 14 minut

Do tego doszła jeszcze rola Joker’a w „Drużynie samobójców”- i tyle.

Jared Leto jako Joker w „Drużynie Samobójców”

Zaczęłam więc zastanawiać się, co człowiek taki jak Jared Leto ma w horoskopie, że czyni go tym kim jest.

Jeśli ogólnie lubimy coś robić, tworzyć, chcemy być widoczni i oglądani, to pierwsze, co nasuwa się na myśl: 5 dom oraz znak Lwa.

Lew jest znakiem kreatywności, zabawy, sztuki.

U pana Leto, idąc po nitce do kłębka- 5 dom jest w znaku pracowitej Panny a Merkury jako jej władca, przebywa w Strzelcu w ścisłej koniunkcji z Neptunem.

Noc Oskarów 2014

To właśnie Neptun przemienia człowieka w kameleona, szczególnie kiedy związany jest z planetami osobistymi. W tym przypadku ścisła koniunkcja władcy 5 domu( kreacja własna, hobby, sztuka) z Neptunem( natchnienie, sztuka, plastyczność, zacieranie granic, mocno zaznaczone u aktorów), daje efekt końcowy – zabawę kreacją własną( aż do przesady gdyż koniunkcja Merkury/Neptun zachodzi w znaku Strzelca z dodatkiem koniunkcji Jowisza, jakby tego było mało).

Tutaj po prostu jest ekstremalnie bogato.

Do tego Jowisz, będąc w swoim znaku może swobodnie korzystać ze swoich praw i przywilejów. W ognistym Strzelcu po prostu nie ma mocnych by coś mogło ograniczyć wolę – bo tutaj chcieć to znaczy móc.

A całość zawiera się w 7 domu gdzie posiadając jakiekolwiek planety mamy łatwość korzystania z ich dobrodziejstw.

Stąd też kreacja własna pana Leto jest tak bogata i różnorodna, a on sam nie przestaje zadziwiać publiki.

MET Gala 2019/ stylizacja oparta na pomyśle Gucci
Jared Leto jako Paolo Gucci w filmie „Rodzina Gucci”
MET Gala 2023 – z motywem przewodnim „Karl Lagerfeld”
Rola drugoplanowa za którą Jared Leto dostał Oscara w filmie „Witaj w klubie”

Lubię patrzeć gdzie znajduje się władca Ascendentu ponieważ potrafi to dać więcej wskazówek niż położenie samego Ascendentu w określonym znaku.

O ile u pana Leto Ascendent w Byku może dodać uroku w wyglądzie, jak również pewną interesowność w kontaktach między ludzkich( Byki muszą mieć poczucie, że jest pewna korzyść z tego, co robią), to już położona w Wodniku Wenus może dawać rys osoby która jednak jest samotna wśród tłumu( Wodniki są przyjacielskie jednak najlepiej czują się w pewnym dystansie od otoczenia).

http://www.astrotheme.com

Jak widać, również Wenus jest połączona ścisłym aspektem z Neptunem, co również „podbija” talent aktorski i umiejetność wtapiania się w kreowaną rolę.

Wenus w Wodniku, znaku sprzyjającym liderom, jednocześnie tworząca koniunkcję z Medium Coeli, dodaje szczęścia i sprzyja byciu widocznym oraz popularnym.

Stąd też z taką łatwością zespół 30 Seconds to Mars, tak szybko zyskał rozgłos i popularność, choć miał być tylko chwilową odskocznią dla Jared’a Leto od kariery aktorskiej.

Jared Leto na jednym z koncertów 30 Seconds to Mars

Bądź co bądź, skończył on studia na wydziale sztuki( na wydziale malarstwa), później doszła do tego szkoła aktorska w Nowym Jorku.

Zdecydowanie zatem od wczesnych lat przygotowywał się do roli jaką miał odegrać w świecie.

Zwracam honor, bo jak widać to nie tylko samo „parcie na szkło” i puste chęci by błyszczeć a cały bagaż doświadczenia i talentu, stoi za karierą Jared’a Leto.

Przygotowując ten wpis, nie sądziłam, że ma on tak bogaty udział w wielu znanych produkcjach( w tym kultowy American Psycho) filmowych. Są to role w dużej mierze drugoplanowe choć zdecydowanie mocno odznaczające się na tle całej obsady.

Ciekawostką jest, że większość granych przez Leto postaci, traci swoje życie( również jeden z videoclipów zespołu 30 Seconds to Mars zawiera ten wątek). Sam aktor ma swoim horoskopie, w 5 domu Plutona odpowiadającego za transformację, pozbywanie się czegoś( w kreacjach filmowych pozbywa on się najczęściej życia).

Merkury z Księżycem – czemu tak dobrze się rozumiemy

Niedawno pewna osoba zapytała mnie, czy jej znajomość ma szansę rozwinąć się na planie przyjaźni. Nie chodziło tu o kwestie miłości czy spraw męsko-damskich a właśnie przyjaźni.

Kiedy lubimy się zatem?

W teorii najczęściej można spotkać opisy na temat harmonijnych połączeń między Księżycami osób dla których rozpatrywany jest horoskop.

Czyli trygony i sekstyle przynoszą harmonijne pożycie – tak w skrócie…

…ale i nie do końca.

Jest coś więcej.

Przeglądając horoskopy osób z którymi mam do czynienia lub dla których sporządzałam horoskop, doszłam do wniosku, że to, co powoduje, że ludziom chce się przebywać w swoim towarzystwie, to właśnie połączenia między Księżycem a Merkurym.

Idealnie, kiedy w horoskopie porównawczym zachodzi tak zwany „podwójny Nelson”, czyli na przykład, Księżyc jednej osoby jest w sekstylu lub trygonie do Merkurego drugiej osoby i wzajemnie.

Tacy ludzie nie mają problemu z wyrażaniem siebie, tego co myślą i czują w swoim towarzystwie.

Takie typowe nadawanie na tych samych falach.

Zawsze jest o czym rozmawiać( Merkury) a druga osoba idealnie interpretuje treść i czuje emocje tej drugiej( Księżyc).

Czujemy się wtedy rozumiani – czyli to, co mówimy( Merkury) jest dobrze przyjmowane( Księżyc).

To jest aspekt przyjaźni. I nie ogranicza się tylko do niej.

Wzajemne zrozumienie, chęć rozmowy to podstawa udanej relacji. Czy to koleżeńskiej, biznesowej czy małżeńskiej.

Nieco trudniej jest kiedy planety odbierają aspekty kwadratury lub opozycji choć oczywiście zdecydowanie dobrze mieć takie połączenie niż nie mieć go wcale.

Przy braku aspektu może być poczucie, że druga osoba nie rozumie tego, co do niej mówimy, nie interesuje jej, to o czym jej opowiadamy lub po prostu mówi po Chińsku( mimo, że ewidentnie komunikaty są w jednakowym języku).

Z jeden strony brak połączeń między Księżycem a Merkurym w horoskopie partnerskim, może spowodować brak chęci do wspólnej wymiany myśli, z drugiej, korzystne aspekty w tym samym horoskopie mogą trzymać dwoje ludzi razem – zwłaszcza przy korzystnych połączeniach Słońca i Księżyca oraz wplecionego w całość Saturna.

Retrogradacja Wenus i domknięcie jej ośmioletniego cyklu

Temat zabrzmiał dość poważnie. Warto jednak zwrócić uwagę na podstawowe fakty odnośnie Wenus i jej „stylu” poruszania się na astrologicznym firmamencie.

Co 18 miesięcy Wenus wchodzi w ruch wsteczny czyli tak zwaną retrogradację.

Czas ten trwa 6 tygodni.

Okresy retrogradacji Wenus wchodzą w skład 8 letniego cyklu Wenus i w bieżącym roku mamy domknięcie owego procesu, który rozpoczął się 25 lica 2015 roku.

Wtedy też Wenus rozpoczęła ruch wsteczny w znaku Panny i wracając ruchem wstecznym do znaku Lwa( pierwsza, ponowna retrogradacja przez znak Lwa po 8 latach).

W nowy cykl Wenus wejdziemy w chwili kiedy utworzy ona koniunkcję ze Słońcem w Lwie( 13 sierpnia 2023).

Ogólne zasady, co co podejmowania działań w czasie ruchu wstecznego planet osobistych( Merkury, Wenus, Mars) są takie same.

Czyli w miarę możliwości wstrzymać się od podejmowania nowych spraw( związanych z daną planetą w ruchu wstecznym).

Choć oczywiście Merkury bywa najdotkliwszy, z uwagi patronowania sprawom codziennym( Panna i dom 6 w horoskopie), jak również wszelkie nowe znajomości zawarte podczas retrogradacji Merkurego, zwykle przechodzą do lamusa, jak tylko planeta komunikacji wyjdzie z ruchu wstecznego.

Sama retrogradacja Wenus może zesłać nam czas kiedy mamy za zadanie przewartościować nasze bieżące podejście do spraw finansowych oraz miłości( do tego, co sprawia nam przyjemność).

Wenus w ruchu wstecznym, według mnie, należy rozpatrywać bardziej globalnie i w szerszej perspektywie, niż tylko zawężać się do okresu retrogradacji. Oczywiście, jeśli planeta idąc ruchem wstecznym tworzy napięciowe aspekty, może zsyłać „powtórkę z rozrywki” i czas by zrewidować podejście do powstałego na tym tranzycie problemu.

Z kolei przy beneficznych wpływach, może nas utwierdzić w słuszności powstałych na tym tranzycie sytuacji.

Patrząc na horoskopy różnych osób w perspektywie ostatnich 8 lat, pewien cykl dobiegł dla nich końca( oczywiście w tym czasie, te osoby miały też inne domknięcia cykli planet, w tym Marsa czy Jowisza lub Saturna).

Myśląc o zakończeniu cyklu Wenus, mam na uwadze przede wszystkim sprawy związane z uczuciami oraz finansami( tym, co najbardziej cieszy).

Patrząc na swoj własny horoskop, żadna z ostatnich pięciu retrogradacji Wenus, w ciągu ostatnich ośmiu lat, nie przyniosła stricte przełomowych sytuacji w moim życiu – jeśli już to wypadały one dużo przed lub długo po tym okresie.

Jak rownież, Wenus w czasie tego wrażliwego okresu nie wchodziła w napięciowe aspekty z plenerami urodzeniowymi w moim horoskopie.

Warto popatrzeć z perspektywy ostatnich ośmiu lat, reasumując wydarzenia z życia osobistego, jak i zasobność portfela, co uległo przewartościowaniu, gdzie zmieniliśmy swoje uczucia, jakie spectrum doświadczeń dała nam planeta Wenus.

Może być to wskazówką, do czego jesteśmy przygotowywani w kolejnych ośmiu latach.

PS. Zdjęcie nie bez znaczenia – w czasie swojego ośmioletniego cyklu, Wenus tworzy pięć koniunkcji ze Słońcem, a łącząc te punkty otrzymamy właśnie pentagram( mający znaczenie ochronne, stosowany w magii). Punkty te oddzielone są od siebie o 72 stopnie, tak zwany kwintyl.

Na bogato i z pomysłem czyli o niektórych tranzytach Jowisza

Długo nie czułam potrzeby ani też nie miałam pomysłu na to, o czym mogłabym w tym miejscu napisać.

Lubię konkret.

Temat jak zwykle sam się nawinął a raczej podsunęło go samo życie.

Jowisz w tranzytach.

Budzi nadzieję i podsuwa kreatywne pomysły na zrealizowanie się szczęścia w naszej szarej codzienności.

Osobiście, przyznam, że patrzę na tranzyty Jowisza bardziej z rezerwą niż z hurra optymizmem. Wcześniejsze doświadczenia oraz obserwacja bliskiego otoczenia, częściej pokazały czas, co najwyżej błogiego lenistwa i przybierania na wadze, niż wygraną w totka.

I w tym miejscu kłania się potencjał horoskopu urodzeniowego.

Jeśli nie mamy odpowiednio przygotowanego przez Los horoskopu urodzeniowego to niestety ale… „I z pustego Salomon nie naleje”.

Jednak każdy ma w swoim horoskopie Jowisza, kwestia tego w jakich konfiguracjach planetarnych on się znajduje, oraz znakach i domach horoskopu.

I tak, po tym przydługim wstępie, z przyjemnością opiszę, co mi się przydarzyło na sekstylu tranzytującego Jowisza do urodzeniowego Księżyca.

Jest to jeden z przypadków tego tranzytu i myślę, że wciąż czeka mnie więcej, gdyż Jowisz będzie tranzytować mój Księżyc do końca 2023 roku( z mniejszym lub większym nasileniem).

Siostra pokazała mi bardzo pomysłową aplikację, dzięki której można małym nakładem finansowym zdobyć jedzenie.

Główną ideą jest ograniczenie wyrzucania jedzenia( jeszcze dobrego choć już z datą po której nie może być eksponowane do sprzedaży) przez sklepy oraz wszelkie punkty gastronomiczne.

Jak to wyglada horoskopowo u mnie, a raczej jak odczytać z horoskopu, że tranzyt( a dokładnie sekstyl) Jowisza do Księżyca, przyniesie dobrostan w domowej lodowce?

A więc:

Księżyc ogólnie oznacza kobiety( może też oznaczać ogólnie ludzi jako tłum, masę, grupę) jak również nasze odżywianie( sposób jedzenia oraz ogólnie pokarm).

Jowisz z kolei to „powiększenie” – czego nie dotknie, to pomnaża.

Plus oczywiście szansa na rozwój, poszerzenie wiedzy, optymizm i większe skłonności do tego by ryzykować( w napięciowych aspektach takich jak kwadratura czy opozycja może oznaczać brawurę).

Dodatkowo, posiadam w boroskopie urodzeniowym szeroki trygon między Jowiszem a Księżycem, a to z kolei powoduje, że łatwiej jest mi wykorzystać bieżący tranzyt gdyż „obcuję” z tą energią na co dzień.

W bieżącym tranzycie Jowisz jest w Byku, tranzytując mój Księżyc w Rybach, co jest nazywane „recepcją” gdyż Jowisz włada Rybami( w których jest mój Księżyc), z kolei Księżyc jest wywyższony w Byku – którego aktualnie przemierza Jowisz.

Obie planety są do siebie wzajemnie dobrze nastawione plus znają się w moim horoskopie od urodzenia.

Jowisz urodzeniowo jest u mnie w Skorpionie, znak który patronuje między innymi tabu( spożywanie jedzenia z „żółtą” nalepką niekoniecznie jest czymś, czym każdy by się chętnie chwalił), jak również Skorpion jest znakiem który korzysta z „cudzej” energii( w szeroko pojętym znaczeniu tego słowa).

Dodatkowo, Jowisz odpowiada u mnie też za rodzeństwo gdyż jest planetą władającą 3 domem horoskopu urodzeniowego.

Księżyc mam w 6 domu, a to z kolei połączone jest z codzienną rutyną, zdrowiem, jak również dietą.

I na koniec, sam aspekt sekstylu jaki połączył Jowisza z Księżycem, oznacza na szansę, możliwość nauki, poszerzenia wiedzy. Jeśli na sekstylu zaryzykujmy, powiemy proste „wchodzę w to”, mamy możliwość tylko zyskania.

Także poniżej załączam zdjęcie naszych „zdobyczy” z ostatnich „zakupów”( bądź co bądź, symbolicznie za to zapłaciłam).

Wracając do ogólnego znaczenia sekstylu Jowisza do Księżyca, możemy liczyć na ogólną przychylność kobiet, niezależnie od naszej płci.

Na każdym tranzycie Jowisza możemy liczyć na dobry humor( choć oczywiście kwadratura czy opozycja mogą dostarczyć po drodze pewnych perturbacji). Jowisz w tranzycie do świateł horoskopu działa jak „poduszka powietrzna” i łagodzi negatywne( o ile takowe nakładającej w tym samym czasie) wpływy.

Warto zwrócić uwagę, czym włada Jowisz i Księżyc, w jakich domach i aspektach się znajdują, gdyż będzie to klucz do odszyfrowania własnego, jowiszowego szczęścia.

Księżyc i jego codzienne przygody

Przyszło mi na myśl by napisać ten szybki tekst bo uważam, że warto obserwować obieg Księżyca.

Jest to najszybsza planeta w astrologii( w jednym znaku przebywa 2,5 dnia), a zdarzenia które zwiastuje mogą być określane mianem „zwykłych” czy „codziennych”.

Uważam jednak, że podobnie jak z rozkładami Tarota na każdy dzień czy tydzień, warto zwrócić uwagę, co może przynieść szybki tranzyt Księżyca.

Może nie będą to sytuacje zmieniające w jednej chwili nasze życie choć… czasem zwykle z pozoru wydarzenia mogą dać efekt kuli śnieżnej.

Myślę, że warto oprócz zwrócenia uwagi na aurę dnia jaką niesie ze sobą Księżyc w danym znaku, zwrócić uwagę, co tranzytuje w naszym horoskopie urodzeniowym.

Niekoniecznie silny Księżyc w Raku przyniesie emocjonalne ukojenie, jeśli równocześnie ustawi się w kwadraturze lub opozycji do urodzeniowego Marsa, Saturna, Urana lub Neptuna.

Z kolei Księżyc w Koziorożcu choć jest w miejscu swojego wygnania, dla posiadacza mocno zaznaczonego trygonu ziemi, może dać pracowity dzień który się opłaci oraz przyniesie wymierny rezultat w przyszłości.

Planując różne wydarzenia warto zatem zwrócić uwagę, w jakich aspektach z naszym horoskopem, będzie tego dnia Księżyc.

Oczywiście sama aura znaku może podsunąć pewne wskazówki.

I tak, Księżyc w Skorpionie nie jest najlepszą opcją jeśli planujemy jakieś socjalne, towarzyskie wydarzenie. To nie jest lekka aura a bardziej sprzyjająca wizycie u psychoterapeuty jeśli chcemy poskładać w nas pewne sprawy.

Z kolei Księżyc w Byku to bardzo dobry wybór jeśli planujemy wyjście do restauracji. Jest szansa, że będzie nam smakowało bardziej niż podczas pobytu Księżyca w innych znakach zodiaku.

Nie napisałam najważniejszego – Księżyc to kobieta.

Z mojego doświadczenia, obserwacji własnego horoskopu oraz bliskich, wydarzenia zapowiadane przez przejście Księżyca, realizowane są przez kobiety.

To one, w aspektach trygonu i sekstylu, przynoszą radość, pomocną dłoń, wsparcie, życzliwość.

Ostatni sekstyl Księżyca do mojego urodzeniowego Księżyca w Byku, sprowadził na moją drogę bardzo kreatywną pielęgniarkę która dokonała cudu – i pobrała krew od mojego autystycznego dziecka.

Z drugiej strony, napięciowe aspekty do planet męskich( zwłaszcza do Marsa) mogą zwiastować problemy z płcią przeciwną( jeśli mówimy o kobiecym horoskopie).

Choć oczywiście nie musi to być od razu Armagedon.

Ostatnio, podczas kwadratury Księżyca do Marsa, miałam w ciągu dnia, dwie sytuacje z męskim towarzystwem w roli głównej, gdzie byłam zmuszona do zmiany sposobu postępowania( inaczej: własnych planów).

Za pierwszym razem nie mogłam dokończyć istotnej rozmowy z szefową bo przyszedł pan konserwator z innym problemem.

Za drugim razem, gość hotelowy miał kilka problemów do rozwiązania i postanowił uczynić mnie głównym wykonawcą jego życzeń.

Na koniec, okazało się, że największy bałagan w hotelu, zostawił po sobie gość z „życzeniami”.

Polecam sprawdzić na swoim horoskopie. Mi osobiście pozwala to odpuścić pewne sprawy lub przyjąć, że po prostu tak miało być i nie ma po co walić głową w mur.

Jutro przecież też jest dzień. Nowy dzień.