
Jeśli czegoś nie napiszę na jednym wdechu (za jednym podejściem), to wpis rozpływa się na dobre. A nie chcę stracić tego ważnego momentu, jakim jest przejście Jowisza do znaku Raka, więc daję sobie drugą szansę – i oto drugie podejście:
Jowisz w Raku – jakie emocje w nas zaspokoi? Czyli co warto wiedzieć na temat najbliższych 12 miesięcy.
Jowisz przez najbliższy rok będzie przemierzał znak kardynalnego i wodnego Raka, wpływając jednocześnie na zdecydowaną zmianę planetarnej aury – która, chcemy czy nie, przekłada się na nas samych i wydarzenia w naszym życiu.
O ile Jowisz w Bliźniętach, w poprzednich 12 miesiącach, skłaniał nas do łapania kilku srok za ogon i do działania od przypadku do przypadku, to już w znaku Raka wiemy, co mamy robić. Rak, będąc znakiem kardynalnym, skłania planety przebywające na jego obszarze do działania instant – bez nadmiernego analizowania, obliczania zysków i strat – mamy wewnętrzne przekonanie, co jest właściwe w danym momencie dla nas samych. Pewne sprawy wręcz stają się naturalną koleją rzeczy (zwłaszcza kiedy Jowisz przechodzi przez 1., 4., 7. czy 10. dom naszego horoskopu urodzeniowego).
Zauważyłam, że Jowisz idący przez najwyżej położone miejsce w horoskopie, czyli 10. dom, przynosi wydarzenia, które przez kolejne 12 lat (bo tyle trwa cykl Jowisza) będą źródłem naszego rozwoju, ale przede wszystkim będziemy z nich czerpać mniej lub bardziej wymierne korzyści.
Patrzyłam na horoskopy różnych osób, u których Jowisz przechodzący przez 10. dom przyniósł bardzo zróżnicowane wydarzenia – jednakże jedno je połączyło: dały wolność, stały się źródłem radości i “amortyzacją” dla kolejnych doświadczeń. Wśród tych wydarzeń były m.in.: ukończenie studiów wyższych (co liczy się do emerytury i zwiększa liczbę dni urlopowych w Polsce), emigracja, zajście w ciążę, podjęcie nowej pracy (z perspektywą awansu w tej samej firmie), a nawet wdowieństwo (wiążące się z uzyskaniem swobody finansowej).
Co dokładnie szykuje dla nas Jowisz w Raku?
To znak, w którym czuje się jak pączek w maśle, znak jego faworyzowania – tzw. wywyższenia. Jowisz, będący planetą beneficzną, czyli przynoszącą życie i rozwój, wchodząc do znaku Raka – znaku pełnego rozkwitu przyrody i dobrobytu (jest co jeść, a i na zewnątrz można spać 😉 ) – trafia w miejsce bardziej niż sprzyjające.
Jowisz w Raku przynosi dobrobyt.
Jak podaje Robert Hand:
> „Jowisz w tym znaku wyraża się poprzez ochronę, opiekę, emocjonalną troskę i umiejętność zapewniania bezpieczeństwa – zarówno sobie, jak i innym.”
To kwintesencja tego, co można powiedzieć o tym Wielkim Benefiku.
Jak dalej pisze autor Planets in Transit, Rak to znak związany z domem, rodziną, emocjami i potrzebą zakorzenienia. W połączeniu z Jowiszem daje to osobom (lub sytuacjom), które wykazują się hojnością emocjonalną, głębokim instynktem opiekuńczym, a także zdolnością do przyciągania obfitości właśnie poprzez tworzenie więzi, wspieranie bliskich i budowanie emocjonalnych fundamentów.
Hand zauważa, że Jowisz w Raku może symbolizować wzrost poprzez rodzinę, dziedzictwo lub poszerzenie bazy emocjonalnego bezpieczeństwa. W sensie dosłownym może to być rozbudowa domu, inwestycje w nieruchomości, a także powiększenie rodziny (dzieci, śluby, adopcje itd.).
Cień Jowisza w Raku, na który Hand również zwraca uwagę, to emocjonalna nadopiekuńczość, skłonność do idealizowania przeszłości lub traktowania rodziny jako jedynego źródła sensu. Może też występować tendencja do gromadzenia – zarówno dóbr materialnych, jak i emocji – z lęku przed stratą.
Na zakończenie, jako niewielką puentę, dodam pewną anegdotę, która dosłownie rzutem na taśmę została przeze mnie zasłyszana podczas tworzenia tego wpisu.
Moja siostra potrzebowała opieki dla swoich kotów na czas urlopu. Pierwotnie wyjazd miał się odbyć wcześniej, ale ostatecznie przesunęła go o tydzień. Udało się jej dogadać w sprawie opieki ze znajomą, która twierdziła, że nie ma żadnych planów – a pierwotny termin bardzo jej pasował. Wychodziło łącznie dziesięć dni.
Dziś, po niespodziewanym telefonie, okazało się, że znajoma też wyjeżdża na urlop i wraca… dokładnie dzień po tym, jak chłopak mojej siostry może ostatni raz zająć się kotami. A sama siostra wraca dzień wcześniej – akurat wtedy, kiedy znajoma wyrusza na długi weekend.
U mojej siostry Jowisz aplikuje właśnie do Wenus, co przekłada się na życiowego farta godnego złotego medalu. To działa jak ogromna poduszka amortyzacyjna – można spokojnie skakać.
Jowisz w Raku przypomina nam, że rozwój nie zawsze dzieje się przez spektakularne skoki. Czasem największe ekspansje mają miejsce w sercu – kiedy pozwalamy sobie na bliskość, ufność, miękkość. Jeśli masz wrażenie, że świat ostatnio pędził zbyt szybko, to teraz możesz wrócić do korzeni – tych najprawdziwszych. Zaparzyć herbatę. Przytulić kogoś. Zadbać o siebie – naprawdę, nie symbolicznie. I zrozumieć, że to wszystko… też jest wzrostem.
W cyklu Jowisza to czas siania w glebie zmysłów i uczuć. Plony przyjdą za 3, 6, 12 lat – zależnie od Twojej gotowości. Ale jedno jest pewne: to, co teraz dasz sercu, wróci do Ciebie z nawiązką.