Koło Fortuny – jedyną stałą jest zmiana lub inaczej –

…Koło Fortuny – niespodzianki, deszcz i wpłaty, których nie spodziewałam się w październiku.

Koło Fortuny to jedna z tych kart, które w moich rozkładach pojawiają się raczej rzadko. Dziś jednak trafił się wyjątkowy dzień – wyskoczyło jako karta dnia. Może więc pora trochę o niej napisać i podzielić się, co oznacza w praktyce.

Jak kiedyś przeczytałam na forum, parafrazując użytkownika Arbogasa: „Koło przynosi zdarzenia, które nie trwają długo.” Od siebie dodam – i z czym spotykam się w literaturze – że to zdarzenia okresowe, od czasu do czasu, na które nie mamy wpływu.

Doskonałym przykładem była moja dzisiejsza wizyta u lekarza, na którą czekałam miesiąc. Rano telefon: niestety termin trzeba przełożyć na listopad, bo pielęgniarka zachorowała. Klasyczne Koło Fortuny – wydarzenia od nas niezależne, które zmieniają plany w jednej chwili.

Podobnie było ze spacerem po lesie. Od dwóch tygodni chodzimy z koleżanką codziennie – pogoda jak na październik była wyjątkowo stabilna… aż do dziś. Deszcz złapał nas kilka metrów od samochodu, więc zamiast spaceru – odwrot i plan na herbatę w domu. A potem przyszło niespodziewane: wpłata na koncie, której się nie spodziewałam, a która od czasu do czasu pojawiała się w przeszłości. Typowe Koło Fortuny: najpierw “przekręt”, potem “niespodzianka”.

A jak Koło Fortuny działa w relacjach? Tu też rządzi cyklem. Może przynieść kogoś nowego w naszym życiu, ale równie szybko może zniknąć. Jak pisze Hajo Banzhaf, sytuacje symbolizowane przez tę kartę nigdy nie trwają wiecznie – mają swoje wzloty i upadki. Jodorowski dodaje, że Koło uczy płynności i akceptacji zmian – czasem warto po prostu obserwować i pozwolić, by życie toczyło się swoim rytmem.

Podsumowując: Koło Fortuny to karta neutralna. Może zaskoczyć nas w każdą stronę – od drobnych irytacji po miłe niespodzianki. Ale zawsze podlega cyklowi, a jego przesłanie jest jasne: życie to taniec zmian, a my jesteśmy częścią tej nieustannej rotacji.