
Filmowy eskapizm pod znakiem Neptuna i Saturna w Rybach
(czyli trzy tytuły na astrologiczny armagedon emocji)
Dziś post ciut nietypowy – filmowy. Ale spokojnie, astrologii nie zabraknie – wplotę ją między wierszami, jak lubię. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez muzyki i kina. Ma to swoje odbicie w moim horoskopie – Neptun dyskretnie, ale wyraźnie zaznaczony, w tym Księżyc w Rybach (Neptun współwłada tym znakiem) czyni mnie urodzoną eskapistką. A nic tak skutecznie nie odrywa od realiów jak X muza.
Nie jestem kinomaniaczką w klasycznym rozumieniu – nie siedzę godzinami przed ekranem. Stawiam na jakość, nie ilość. Musi mnie najść nastrój, wtedy zaczynam szukać czegoś, co naprawdę przykuje moją uwagę. I mam wrażenie, że podświadomie kieruję się bieżącymi wpływami astrologicznymi. Tak też, przy melancholijnym Saturnie w Rybach, trafiłam na trzy wyjątkowe filmy. Polecam je szczególnie tym, którzy przechodzą emocjonalne trzęsienie ziemi w horoskopie( może a nuż uda się go rozladować).


1. “The Voices” – groteska z przepaścią samotności
Zaskoczenie numer jeden: Ryan Reynolds – znany z komedii – w roli seryjnego mordercy. Brzmi dziwnie? I dobrze. Film “The Voices” jest bowiem jednym wielkim dysonansem. Na pozór komedia, później horror, ale przede wszystkim: emocjonalna bomba, która uderza znienacka.
To anglojęzyczny debiut Marjane Satrapi – kino balansujące między krwawym dreszczowcem, czarną komedią i surrealistyczną baśnią. Amerykańska prowincja (grana przez Berlin!) miesza się tu z fantazją zrodzoną z psychozy. Mamy gadającego psa i kota, wietnamskiego Elvisa, Jezusa tańczącego w musicalu. A mimo całej tej surrealistycznej warstwy, całość trzyma się w ryzach – dzięki klasycznej strukturze gatunku.
Pod powierzchnią absurdu kryje się historia o samotności. O człowieku, którego wyobraźnia staje się jedynym azylem. Ucieczka w chorobę psychicznie izoluje bohatera równie skutecznie co śmierć. Saturn z Neptunem w Rybach nie mogliby napisać tego lepiej. Film potrafi rozłożyć emocjonalnie na łopatki – do bólu aktualny dla każdego, kto kiedykolwiek doświadczył samotności ekstremalnej.

2. “Your Monster” – gdy szafa skrywa więcej niż potwora
Film reklamowany jako horror z elementami romansu. I rzeczywiście – przez większość czasu wydaje się lekkim, fantasy-romansidłem, ale… finał rozwala system.
Laura miała wszystko: miłość, rolę życia na Broadwayu, piękne plany. Wszystko się jednak wali – chłopak ją rzuca, zabiera rolę, a ona wraca do domu rodzinnego, pogrążona w rozpaczy. Snucie się w szlafroku i płacz działa na nerwy… potworowi, który od lat mieszka w jej szafie. Grozi, że wyrwie jej krtań, jeśli się nie wyniesie.
Brzmi jak czarna komedia? Może. Ale z każdą minutą film wchodzi głębiej w psychikę bohaterki. Potwór staje się metaforą bólu, depresji, stłumionego gniewu. A końcówka… zostawia z dziurą w sercu i refleksją, której się nie spodziewałam.


3. “Lars and the Real Girl” – urojona miłość, prawdziwe emocje
Na koniec – film bez krwi, ale z dużą dawką nadziei i ciepła. „Lars and the Real Girl” to historia skromnego, nieśmiałego trzydziestolatka (Ryan Gosling), który unika kontaktu z ludźmi, żyje w garażu przerobionym na malutkie mieszkanie i odmawia wspólnych posiłków z rodziną.
Pewnego dnia ogłasza, że ma dziewczynę. Problem w tym, że to… duża, gumowa lalka. Lars nadaje jej imię (Bianca), traktuje jak człowieka, przedstawia znajomym. Brat reaguje gniewem, ale jego żona – z czułością. Z pomocą przychodzi też lekarka, która rozpoczyna „terapię” poprzez akceptację iluzji.
Zaczyna się cicha, ale głęboka podróż przez emocjonalne traumy Larsa. Film opowiada o akceptacji, o tym, jak czasem trzeba pozwolić człowiekowi wejść do swojego świata na własnych zasadach, by naprawdę go uzdrowić.
W jednej ze scen Lars czyta cytat z Don Kichota:
„Jednak tym, co dręczyło go najbardziej,
był brak innego pustelnika,
któremu mógłby powierzyć swoje myśli.”
I to jest właśnie sedno. Można żyć wśród ludzi, a jednocześnie czuć się nieznośnie samotnym. A czasem… wystarczy, że ktoś pobędzie z nami w tym szaleństwie – i już robi się lżej.
Trzy filmy. Trzy różne światy. Ale jeden wspólny motyw: eskapizm jako mechanizm przetrwania. Neptun w Rybach wie, jak uciekać – i czasem, tylko dzięki tej ucieczce, jesteśmy w stanie wrócić do siebie.