Astrologia i Tarot na dobre rozkręciły się w moim życiu od chwili wejścia Neptuna do znaku Ryb - czyli tak od początku 2012 roku. Choć muszę przyznać, że całe dzieciństwo było pod znakiem ezoteryki - wróżenie z kart klasycznych czy też coroczna organizacja imprez Andrzejkowych w rodzinnym domu.
Obecnie jako solarny Byk i Ascendentalna Waga doceniam piękne otoczenie i - pielęgnuję namiętnie kwiaty w ogrodzie oraz storczyki.
Pomysł, by podzielić się moimi przygodami związanymi z kartą Diabła, pojawił się dzisiaj spontanicznie – zainspirowany wpisem na jednym z facebookowych forów. Karta Diabła fascynuje i intryguje – potrafi pobudzać wyobraźnię, prowokować, a czasem nawet wywoływać rumieńce, w zależności od tego, jak głęboko i swobodnie pozwolimy naszej fantazji odpłynąć. Jej symbolika niemal odruchowo przywodzi na myśl pewne, dość pikantne skojarzenia.
Dla wielu osób widok dwóch nagich postaci w towarzystwie potężnej, tajemniczej figury Diabła natychmiast budzi obrazy flirtu, zakazanego romansu, miłosnych ekscesów – a przynajmniej przyspiesza bicie serca i wywołuje subtelny dreszcz ekscytacji. Uff! A przecież ta karta sięga znacznie głębiej niż sfery cielesnej przyjemności.
Dla mnie Diabeł jest wyjątkowo wyrazistą kartą i – szczerze mówiąc – jedną z tych, które najłatwiej mi się odczytuje. Mówi o sytuacjach utknięcia, o niemożności wyjścia z czegoś, co nas ogranicza. Jeśli więc ktoś oczekuje przełomu, a karta Diabła pojawia się w rozkładzie, to znak, że sytuacja prędko się nie zmieni.
Pamiętam, jak pewnego razu znajoma zwróciła się do mnie z prośbą o postawienie kart, będąc już niemal zdecydowana na rozstanie z mężem. Miała wiele rozterek, ale czuła, że nadszedł czas, by zamknąć ten rozdział i rozpocząć nowy etap w życiu. Jednak to właśnie Diabeł wskazał, że mimo wewnętrznego pragnienia wolności nie podejmie tego kroku. Zamiast tego pozostanie w związku – z lęku przed konsekwencjami materialnymi. I rzeczywiście – nie tylko nie odeszła, ale zdecydowała się na kolejne dziecko, a mąż, chcąc umocnić swoją pozycję, przeprowadził rodzinę do innego miasta, jeszcze bardziej uzależniając ją od siebie.
Diabeł to karta trudnych relacji i decyzji – związków, które trwają, bo wygodnie jest tkwić w znanych schematach. Pokazuje jednak, że nawet najbardziej ograniczające układy można przełamać, jeśli tylko podejmiemy ryzyko. W końcu to my sami decydujemy, czy wybierzemy bezpieczeństwo i komfort, czy też odważymy się na trudną, lecz wyzwalającą drogę wolności.
Wygląda na to, że wyjdzie cykl z serii „Co niosą karty dzienne” – uważam, że warto to odnotować, może kiedyś okaże się to jeszcze bardziej przydatne :).
A więc, co kryje się za 8 Monet?
Nie traktowałam tej karty jako złego omenu, zresztą dwór Monet nie jest stricte negatywny (może poza 5 Monet, która lekko odstaje). 8 Monet to karta, którą na własny użytek nazwałam „dopracowywanie szczegółów”. Pokazuje mi sytuację, w której coś już trwa, potrzeba tylko wprowadzić pewne poprawki, i będzie dobrze. A może nawet lepiej. Poświęcamy na to nasz czas (jak to w Monetach).
Dzisiejsza 8 Monet niczym się pod tym względem nie różniła, choć nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, jaki finalnie nastąpił.
Sobota nie zapowiadała się szczególnie wyjątkowo. Zeszło trochę ze śniadaniem, a potem przypomniałam sobie, że od kilku dobrych miesięcy nie byłam z moim dzieckiem na trampolinach. Pomyślałam, że warto odświeżyć to doświadczenie. Młody bardzo ucieszył się z pomysłu, więc szybko się zebraliśmy i przed południem byliśmy już w autobusie. Na trampolinach było spokojnie, nie było tłoczno ani dziko, jak to czasem bywa w soboty, więc można było swobodnie poskakać.
Pomyślałam, że może uda mi się przysiąść na kawę, jeśli przekupię dziecko zakupem w księgarni. Poszliśmy do sąsiadującej galerii, gdzie znajduje się wypasiona, dwupoziomowa księgarnia. Syn od razu wystrzelił na drugie piętro, jakby wiedział, czego chce. Rozglądał się wśród regałów, jakby dokładnie wiedział, czego szuka. Dopadł półkę z książkami podróżniczymi i pilnie studiował ich zawartość, z radością chwytając przewodnik po Rejkiawiku. Potem wziął jeszcze dwie książki z poradników o Zoomie i pognał na dół, do działu dziecięco-młodzieżowego. Tam zaczęły się przepychanki, bo Młody chciał dorzucić jeszcze dwie książki i zestaw o piłkarzach. Mi już para uszami zaczynała iść, a i z trudem łapałam oddech, licząc, ile ta „łapówka” za kawę w Costa może mnie kosztować.
Udało mi się zredukować jego wybór do trzech książek. Przy kasie moje dziecko nie odpuszczało i wertowało różne przydasie, dodając do rosnącego rachunku. Kasjer patrzył na mnie jak na wariata, kiedy podałam mu kartę lojalnościową jednego ze sklepów spożywczych zamiast tej z księgarni. Do tego moje dziecko krążyło wokół, kompulsywnie dorzucając nowe rzeczy. Tu muszę przystanąć i dodać, że moje dziecko to niewerbalny 10-letni autystyk, więc nasze wspólne zakupy wyglądają tak, jak opisałam – bez upiększeń. Wychodząc ze sklepu, mój młody zaczął łapać książki znajdujące się w zasięgu jego rąk, a ja niemalże jednocześnie chwytałam go za kaptur, odstawiając to, co złapał, i trzymając siatki z zakupami oraz swoją torebkę. Moja cierpliwość, wspomagana zestawem witamin, ledwo nadążała.
Wypadliśmy z księgarni i na jednym wdechu skierowałam się do kawiarni. Tam, o dziwo, usiedliśmy, a dziecko, zadowolone z siebie i zakupów, zaczęło przeglądać „Zoom for dummies”. Myślałam, że to będzie koniec naszych przygód, ale jakże się myliłam. Karta dnia miała dopiero się zrealizować. Syn wymyślił, że chce pójść na spacer do ciotki, co oznaczało zahaczenie o lokalny charity shop, by kupić książki. Przez całą drogę tłumaczyłam synowi, że jeśli kolejny raz wpadnie jak burza do sklepu, będzie popychać, biegać i zasypywać mnie, kasjerkę oraz innych ludzi rzeczami, które wybrał, to będzie to nasza ostatnia wizyta w sklepie.
Ku mojemu zdziwieniu, faktycznie, wchodząc do sklepu z używanymi rzeczami, syn zachował spokój i normalnym krokiem podszedł do półki z książkami. Wybrał trzy pozycje i spokojnie udaliśmy się do kasy. Młody cierpliwie czekał, aż zapłacę, a pani zaproponowała, że będzie nam odkładać książki, które i tak by wyrzuciła, i możemy do niej zajrzeć w piątek lub sobotę. To było bardzo miłe z jej strony i mocno mnie zaskoczyło (tu również widzę ślad 8 Monet). Spacerem poszliśmy do ciotki.
Wieczorem udało nam się umyć głowę – co zwykle kończy się potopem w łazience – a tym razem poszło spokojnie i bez zalania całego pomieszczenia.
8 Monet w rozkladach pokazywała mi często pracę nad kontaktem i utrzymaniem znajomości. Wprowadzanie pewnych ulepszeń, modyfikacji w zależności od kontekstu pytania.
Karta Umiarkowania jest jedną z moich ulubionych w całej talii Tarota. Od początku mojej przygody z kartami spotykałam się z opiniami, że jest ona nijaka, mówi jedynie o spokoju, i często bywa pomijana w bardziej emocjonujących rozkładach. Jednak nikt nie doceni jej w pełni, dopóki sam nie doświadczy prawdziwych problemów i wyzwań życiowych. To właśnie wtedy Umiarkowanie odsłania swoje głębsze, bardziej znaczące oblicze.
Rzeczywiście, rzadko pojawia się w moich codziennych rozkładach, ale w tych długoterminowych jej obecność nabiera zupełnie innej wagi. Przyznam, że cieszy mnie widok tej karty w dalszych perspektywach, bo zapowiada nie tylko spokój, ale wręcz stan wewnętrznej harmonii i ukojenia, które są bezcenne po burzliwych okresach w życiu.
Warto jednak zaznaczyć, że wszystko zależy od kontekstu pytania. Nie zawsze Umiarkowanie będzie kartą, na której najbardziej nam zależy. W rozkładach dotyczących nowych relacji, karta ta często zwiastuje letnie, spokojne uczucia – subtelne, wyważone, a czasem wręcz koleżeńskie. Jeśli ktoś liczy na płomienny romans pełen namiętności, może poczuć się rozczarowany, bo Umiarkowanie nie wskazuje na szybki rozwój intensywnych emocji. To karta harmonii i powolnego dojrzewania relacji, dlatego lepiej sprawdza się w rozkładach dotyczących par z dłuższym stażem, które szukają równowagi, stabilności i pogłębienia więzi emocjonalnej, niż w świeżych, dynamicznych związkach.
Kiedy karta ta pojawia się w kontekście trudnych wydarzeń i problemów, daje nadzieję na to, że sytuacja ułoży się na korzyść osoby pytającej. To tak, jakby po szalejącym sztormie fale stopniowo opadły, a na powierzchni wody zapanował spokój – lekki, kojący, jak delikatne fale przyjemnie muskające brzegi. Wraz z tym spokojem przychodzi też słońce i ciepły, łagodny wietrzyk, który przynosi ukojenie po burzy.
Umiarkowanie nie oznacza gwałtownych przełomów, ale raczej powolne, naturalne wygaszanie negatywnych emocji i łagodzenie konfliktów. To właśnie dlatego ta karta jest dla mnie źródłem spokoju – widząc ją w rozkładzie, mam pewność, że wszystko w końcu się ułoży, a trudności przeminą, pozostawiając po sobie wewnętrzny balans.
Umiarkowanie, opisując bieżący stan, sytuację czy postawę, symbolizuje moment, w którym przestajemy “walczyć z wiatrakami” i przyjmujemy rzeczywistość taką, jaka jest. To akt pogodzenia się z losem, a jednocześnie odkrycie radości w codziennych, prostych rzeczach. Czasami to właśnie w takich chwilach odnajdujemy wewnętrzny spokój, który okazuje się cenniejszy niż jakiekolwiek emocjonalne zawirowania. Złoty Środek, stan idealnej harmonii, nie jest łatwy do osiągnięcia, co sprawia, że karta Umiaru nigdy nie powinna być bagatelizowana w rozkładach. Często jest ona symbolem wewnętrznej dojrzałości i umiejętności znalezienia balansu, zarówno w życiu emocjonalnym, jak i duchowym.
Umiar bywa też kojarzony ze stanem Zen – ten wewnętrzny spokój, który osiągamy, nie martwiąc się o rzeczy, na które nie mamy wpływu. To akt akceptacji świata takim, jaki jest, i odnalezienia w tym swojego szczęścia. Zasady Zen w piękny sposób oddają to, co widzimy na karcie Umiarkowania: “Rób jedną rzecz na raz” – na karcie widzimy Anioła, który spokojnie i z pełnym skupieniem przelewa wodę z jednego naczynia do drugiego. “Cokolwiek robisz, rób to wolniej niż zwykle” – cała czynność przebiega powoli, w harmonii z naturą i otaczającą go rzeczywistością. Rutyna, choć często niedoceniana, staje się sprzymierzeńcem, a rytuały pozwalają dostrzec niezwykłość w pozornie zwykłych zajęciach.
Umiarkowanie to także stoicki spokój – wyciszenie emocji, które pozwala nam zachować równowagę, nawet w obliczu trudności. Właśnie dlatego ta karta może być tak kojąca i tak potrzebna w chwilach życiowych zawirowań
Z tego, co już sprawdziłam, wcześniej pisałam o 5 Monet. Nie był to może długi tekst, ale zawierał pewne spostrzeżenia, których nie znalazłam w dostępnych źródłach o Tarocie. Wówczas pisałam o braku czasu, z czym się absolutnie zgadzam. Teraz chcę opisać, jak zrealizował się mój dzień w karcie 5 Monet.
Wiedziałam, że tego dnia będę zmagać się z brakami, ale to, że spotkają mnie przygody na tak wielu frontach, jest już warte opowiedzenia jako anegdota.
Z rana wybrałam się do centrum handlowego, żeby oddać kurtkę, która mi nie pasowała. Miałam też sprawdzić dla mamy model kurtki, którą znalazła online. Sklep otwierał się o 9:00, ale przymierzalnie były czynne dopiero od 11:00 z powodu BRAKU obsługi. Nie miałam tyle czasu, by czekać 1,5 godziny, więc poradziłam sobie, robiąc szybką selekcję ubrań — część przymierzyłam na sklepie, a część odwiesiłam z powrotem. Dwie rzeczy wzięłam w ciemno. Kurtki mamy nie było. Miałam przymierzyć płaszcz, ale kiedy po niego wróciłam, nie było już mojego rozmiaru, a pewna pani dumnie pomaszerowała z nim do kasy.
Pomyślałam: dobrze, jest zabawnie. Nawet nie zdążyłam się zirytować na sklep, bo moja irytacja została rozbrojona przez ezoteryczną wiedzę.
Wychodząc ze sklepu, pomyślałam, że wstąpię na szybką kawę i przy okazji skorzystam z toalety w Coście. Przy zamawianiu kawy musiałam upomnieć się o paragon, na którym jest kod do łazienki. Stojąc jeszcze w kolejce po ulubione latte, wiedziałam, że będę musiała ponownie przypomnieć o paragonie, bo raczej mi go nie dadzą. Mimo że nie było dużego ruchu, barista sprawiał wrażenie dość nieporadnego. Zostawiłam kawę na stoliku i poszłam do łazienki dzierżawy mikro paragon w dłoni. Kodu nie mogłam rozczytać bo nie wzięłam okularów z domu, zrobilam więc zdjęcie paragonu i powiększyłam je – MacGyver to moje drugie imię ;p
Po wejsciu do toalety okazało się, że spłuczka nie działała. Teraz już zaczęłam śmiać się na głos, pewnie uznali mnie za wariatkę. Kreatywnie poradziłam sobie, korzystając z nadmiaru papieru toaletowego – 5 Monet w pełnej krasie 😀
Wypiłam kawę sama i postanowiłam iść na autobus, ponieważ umówiłam się z siostrą na siłownię w czasie jej przerwy na lunch. Aby nie kusić losu i nie testować dalej możliwości karty dnia, nie chciałam spóźnić się na autobus. Po drodze wstąpiłam do mojej ulubionej perfumerii, żeby porozmawiać z konsultantką, która kiedyś świetnie doradziła mi w kwestii makijażu. Planowałam kupić od niej kredkę do brwi i dopytać o technikę. Jednak 5 Monet nie odpuszczała, bo na miejscu przywitała mnie inna dziewczyna, która, choć była uprzejma, okazała się kimś nowym – poprzednia konsultantka wyjechała na urlop. Zrezygnowałam z jej pomocy, ponieważ jej makijaż nie zachęcał do zaufania (wyglądała, jakby sama potrzebowała kilku lekcji). Poszłam więc do innego sklepu i kupiłam inny produkt do brwi – znów kreatywność w stylu 5 Monet.
Na koniec wstąpiłam do sklepu, żeby obejrzeć kurtki. Znalazłam ciekawy model, jednak cena przekroczyła moje możliwości finansowe na ten dzień, więc postanowiłam, że może później zamówię ją online.
Dojechałam na czas w umówione miejsce, jednak okazało się, że siostra miała mniej czasu na lunch, niż się spodziewała, więc nasz trening był krótszy.
5 Monet na zawsze będzie postrzegana przeze mnie jako aktywne radzenie sobie z szeroko pojętym “brakiem”😅😅😅
I jak zwykle pomysł na kolejny wpis przyszedł mi niespodziewanie, podczas codziennych astrologicznych rozkminek. Nie wiem w sumie, od czego się zaczęło, ale stanęło na Saturnie i już tak zostało.
Każdy ma go w swoim horoskopie i nie raz czuje to “uwieranie”.
Na początku mojej przygody z astrologią, Saturn jawił mi się jako zwiastun wszelkich nieszczęść i plag. Również w większości opracowań typu “cook-book” to Saturn był winiony za problemy, choroby i wszelkie najczarniejsze scenariusze. Mało kto odważył się wspomnieć, że za tym trudnym wstępem, na jaki wystawia nas Saturn, pojawia się scenariusz, o jakim nie marzyliśmy wcześniej.
Nie staram się ubrać Saturna w różowe piórka i cekiny, posłodzić lukrem i przemycić jako Konia Trojańskiego, ale pozwolę sobie rozwinąć nieco temat, który utknął w mało optymistycznym punkcie.
Każda z planet analiziwanych w horoskopie ma swoje odpowiednie funkcje, jak również jasną i ciemną stronę mocy. I tak, Wenus z Jowiszem jako beneficzne planety mogą pchnąć w ramiona rozpusty, pobłażania sobie i popuszczania pasa, tak i Saturn może pokazać się ze swojej lepszej strony. Astrologia w zestawieniu z życiem codziennym nie raz pokazała mi, że sprawy nie zawsze są czarno-biale.
Dla podsumowania i przypomnienia, Saturn to ta planeta która z natury jest zimna i sucha, a więc pomniejsza, uszczupla ale też nadaje strukturę i wymaga odpowiedzialności.
Saturn to Pan Czasu. Nic za jego sprawą nie dzieje się nagle ani szybko. Tu trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Dom, gdzie Saturn gości charakreryzuje się opóźnieniami, i różnego rodzaju problemami( które mają na celu zahartować jednostkę).
Tam, gdzie mamy Saturna w horoskopie, tam czają się nasze kompleksy, tam czujemy się gorsi, wystawieni na próby i życiowe lekcje.
Nie jest to jednak droga typu ” dead end”- bo jeśli podejdziemy do tematu odpowiedzialnie, dorośle, rozpoznamy błędy, to jest szansa, że w dojrzalym wieku wypracujemy sukces. Saturn nie lubi jednak młodosci, dzieci( Saturn jako Kronos z mitologii greckiej, który pożera swoje dzieci z obawy przed utratą pozycji), stąd pierwszy jego obieg w horoskopie urodzeniowym odbierany jest jako życiowe lekcje oraz nabieranie dojrzałosci psychicznej. Zdecydowanie latwiej przychodzi żyć kiedy mamy za sobą pierwsze 29 lat i kiedy możemy postępować w oparciu o wypracowane modele zachowań.
Na przykładzie działania Saturna w horoskopie- niewiedza boli. Brak doświadczenia boli ale kiedy odpowiednio “skostniejemy” w sobie, wypracujemy określone wzorce, możemy być nie do powstrzymania. I tu przychodzi mi bardzo fajne porównanie Saturna i Marsa, które usłyszałam na jednym z warsztatow astrologicznych: “Mars może i działa szybko, jest agresywny, porywczy, wydawaloby się, że “wyszarpie” sobie zwycięstwo, ale Saturn spokojnie go przeczeka. I wygra na dłuższym dystansie”. Osobiście Saturn bolał mnie przez dłuższy czas. Teraz, wraz z wiekiem oswoiłam go na tyle( i przełożyłam na astrologiczne reguły), że przestałam kopać się z koniem. Czekam.
Jak to wyglada z perspektywy bardziej znanych życiorysow?
Saturn w 1 domu i historia niepopularnej Camili Parker-Bowles( obecnie królowa Zjednoczonego Krolestwa Brytyjskiego).
Horoskop Camili Parker-Bowles/ Astrotheme
Dochodzę do wniosku, że historia życia Camilli, na którą natrafiłam przypadkiem, w dużej mierze zachęciła mnie do stworzenia tego wpisu. Większość z nas kojarzy ją jako długoletnią, skrywaną kochankę następcy tronu brytyjskiego, obwinianą o rozpad jego małżeństwa. W zestawieniu z młodziutką małżonką księcia wypadała gorzej pod względem urody. Stała się więc w oczach opinii publicznej starą i brzydką jędzą o nikczemnych zakusach. Tylko czy aby na pewno tak było?
Pochodziła z dobrego domu choć bez szlacheckich koneksji. Otrzymała staranne wykształcenie gdyż rodzice mieli wysokie aspiracje co do jej statusu, więc nie szczędzono funduszy na szkoły i odpowiednie (dla wyższych sfer) zainteresowania, w tym jeździectwo i polowania.
Była też szkoła w Szwajcarii, mająca przygotować pannę z wyższych sfer do wejścia na wymagający matrymonialny rynek bogatej angielskiej socjety.
Był i bal debiutantek, i w którymś momencie na siebie wpadli.
Karol i Camilla od razu przypadli sobie do gustu – rówieśnicy, o podobnych zainteresowaniach (życie na wsi, jeździectwo, polowania).
Życie to jednak nie bajka z happy endem w wieku dwudziestu kilku lat – nie w przypadku, gdy ma się Saturna w 1 domu.
Karolowi nakazano pojąć za małżonkę dziewczynę o odpowiedniej pozycji, a Camilla pozostała w cieniu.
Przez wszystkie lata, kiedy opinia publiczna (delikatnie mówiąc) nie była jej przychylna, ona trzymała się przy wyborze swojego serca, a był nim niezmiennie przyszły władca brytyjskiego tronu. Finalnie, jak wiemy, para pobrała się w kwietniu 2005 roku, a w maju 2023 oboje zostali koronowani jako król i królowa Zjednoczonego Królestwa Brytyjskiego.
Saturn w 1 domu królowej Camilli na lata wniósł w jej życie niepopularność i brak przychylnego odbioru przez społeczeństwo. Osoby z tak położonym Saturnem z jednej strony mogą być postrzegane jako mało urodziwe fizycznie, z drugiej strony trudniej im też pozyskać sympatię otoczenia (jest jakiś problem w związku z ich postawą, przez co stają się niepopularne). Saturn w 1 domu horoskopu daje też właścicielowi poczucie, że wiedza i doświadczenie życiowe mają sens, jeśli są przez niego przeżyte. Pierwszodomowe Saturny opierają swoje decyzje na swoich przekonaniach i trudno (a wręcz niemożliwe) jest przekonać je do zmiany decyzji. Saturn w 1 domu sam wie najlepiej, co jest dla niego słuszne i wartościowe. Z takim położeniem często jednak przejawiają się różne kompleksy i poczucie bycia gorszym od otoczenia. Bycie konsekwentnym w swoich decyzjach, postawie, potrafi przynieść z czasem odpowiednie rezultaty i wynieść właściciela horoskopu na wypracowany piedestał w społeczeństwie.
Saturn w 4 domu a więc sfera rodzinna to jazda po off road…
Jak pisałam wcześniej, Saturn przynosi problemy i opóźnienia. W przypadku sfery 4 domu która mówi o naszej rodzinie, rodzicach i ogólnie o miejscu które zamieszkujemy- może być całe spektrum życiowych perturbacji. Najsmutniejszym przykladem Saturna w 4 domu jest horoskop Marilyn Monroe.
Horoskop Marilyn Monroe/ Astrotheme
Dzieciństwo ikony kina naznaczone było traumatycznymi pobytami w wielu rodzinach zastępczych oraz sierocińcach. Z uwagi na postępującą u matki schizofrenię skazana była na opiekę instytucjonalną, gdzie jeszcze jako dziecko doświadczyła molestowania seksualnego. W dalszych latach, robiąc już karierę jako gwiazda filmowa nie miała szczęścia na gruncie rodzinnym, pomimo trzykrotnego wchodzenia w związek małżeński, z żadnym z partnerów nie udało jej się stworzyć szczęśliwego ogniska domowego. Gwiazda zmarła w wieku zaledwie 36 lat, zapewne zbyt wcześnie by doświadczyć jaśniejszej strony Saturna w swoim horoskopie.
Warto tu, zestawić życiorysy innych gwiazd z tym samym położeniem Saturna w 4 domu, dla ukazania działania szerszej skali. I tak, Madonna która również posiada Saturna w 4 domu, przyszła na świat w katolickiej rodzinie i była jednym z sześciorga dzieci. Nic nie zapowiadało dramatu jaki rozegrał się kiedy Madonna miała zaledwie 5 lat, jej mama zachorowała na raka, w bardzo szybkim czasie osierocając rodzinę. Madonna w kolejnych latach będzie podkreślać w wywiadach, jak brak matki wpłynął na rozwój jej kariery.
Saturn w 4 domu może też przynieść opóźnienia z założeniem własnej rodziny, co miało miejsce u Hough Granta. Doczekał się on pierwszego potomka mając już ukończeniu 50 lat, a w sumie obecnie ma pięcioro potomstwa i 64 wiosny na koncie.
Hugh Grant horoskop urodzeniowy
Saturn pomniejsza, uszczupla, schładza, wysusza.
Co zatem dzieje się, kiedy przyjdziemy na świat posiadając Saturna w 7 domu?
Z moich obserwacji osoby posiadające tak położonego Saturna mają pretensje do otoczenia. Do ludzi. To ktoś czegoś nie zrobił, nie zaregawal, nie zachował się w sposób jaki by tego oczekiwał posiadacz 7 domowego Saturna.
Z Saturnem w 1 domu czujemy się gorsi, z Saturnem w 7 domu, to ludzie nie są wystarczająco dobrzy dla nas. Wszystko zależy też od znaku w jakim położony jest Saturn bo to uściśla sposób działania planety. I tak, Saturn w 7 domu w Pannie to klasyk powiedzenia: zobaczyć drzazgę w oku bliźniego a nie dostrzec belki we własnym oku. Saturn w Pannie skrytykuje każdego w koło, czepi się najmniejszego drobiazgu i nic( nikt) nie będzie dla niego wystarczająco dobre. Saturna w 7 domu to często wiąże się z późną zmianą statusu społecznego( małżeństwo), problem ze spółkami lub wspólnikami. Nie wyczerpuje to możliwości tak położonego Saturna oczywiście. Często może przynieść partnera( romantycznego lub biznesowego) którego otoczenie nie będzie lubić lub który będzie ogólnie trudny do polubienia dla innych.
Dla przykładu, zestawiłam dwa horoskopy. Na pierwszy ogień poszedł Johhny Depp, uwielbiany Jack Sparrow z filmu Piraci z Karaibów. U Johny’ego Saturn w 7 domu, w Wodniku, w trygonie ze Słońcem w Bliźnietach oraz kwadraturze z Wenus i Merkurym w Byku.
Johnny Depp horoskop uprodzeniowy/ Astrotheme
Większość jego sercowych wyborów stanowiły koleżanki z branży( Wodnik jako znak mówiący o grupie ludzi zjednoczonych określoną ideą, w tym przypadku- aktorzy). Saturn w tym horoskopie jest silny poprzez znak swojego władztwa i dom kątowy ale niestety w kwadraturze z Wenus. Mogło to zapowiadać problemy sercowe, partnerskie plus wiązanie się z problematycznymi, mniej lubianymi osobami( kobiety z depresją, obniżonym nastrojem). Gwoździem programu w przypadku horoskopu Johny’ego Deppa okazało się krótkie małżeństwo z aktorką Amber Heard i bardzo głośny, momentami skandaliczny rozwód. Saturn w tym horoskopie przyniósł silnego, otwartego wroga w postaci eks małżonki która poprzez swoje zeznania w sądzie, mocno zaszkodziła karierze aktora. Na szczęście silna Wenus w Byku w 10 domu aktora, odparła atak i finalnie aktor utrzymał kontrakt z marką Diorą na bycie twarzą perfum Sauvage. Można by tu wręcz powiedzieć: Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Po trudnym czasie jakim był głośny i trudny rozwód, Johnny Depp jakby na nowo, i jeszcze silniej odbudował swój wizerunek( i na powrót stanie się piratem Jackiem Sparrow’ em w kolejnej części Piratów z Karaibów).
Emanuel Marcon i jego 7 domowy Saturn przyniósł mu dużo starszą partnerkę( różnica wieku wynosi 24 lata). Tu historia nie miała łatwego początku, jak to z Saturnem w tle bywa. Był skandal bo uczucie połączyło prawie 40 letnią mężatkę, nauczycielkę, z chłopcem 15 letnim, który uczęszczał na prowadzone przez nią kółko teatralne. Nie był to chwilowy zawrót głowy ze strony obojga. Znajomość przeszła próbę czasu i w momencie kiedy Emanuel skończył 18 lat zaczęli pokazywać się jako para. Na ślubnym kobiercu stanęli piętnaście lat od momentu zapoznania się i stanowią zgodną parę.
Emmanuel Macron horoskop urodzeniowy/ Astrotheme
Czy Saturn w 10 domu pozbawi nas pracy?..
Leonardo DiCaprio horoskop urodzeniowy/Astrotheme
Patrząc na horoskop Leonardo DiCaprio niekoniecznie o to chodzi. Aktor jest jednak dość selektywny w wyborze ról, i jak sam mówi w wywiadach, wybiera te filmy które mają pewne przesłanie, mogą wnieść nową jakość do kinematografi.
Dla mnie osobiście był on genialny w roli niepełnosprawnego intelektualnie i na spektrum autyzmu Archiego, w filmie “Co gryzie Gilberta Grape’a?” Za rolę został nominowany do Oskara mająć zaledwie 19 lat – nie może nas jednak dziwić, że nagrody tej nie dostał jako posiadacz Saturna w 10 domu( Saturn nie nagradza nikogo w młodym wieku).
Co się odwlecze, to nie uciecze… DiCaprio doczekał się swojego Oskara za pierwszoplanową rolę w filmie “Zjawa” w roku 2016. Poprzednio był nominowany do tej prestiżowej nagrody czterokrotnie na przestrzeni 22 lat – co też idealnie odzwierciedla działanie Saturna( nagroda odwleczona w czasie, zasłużona po ciężkiej pracy i cierpliwości).
Audrey Hepburn i koniec marzeń o byciu baleriną, czyli zagranie Saturna w 10 domu.
Audrey Hepburn horoskop urodzeniowy/Astrotheme
Audrey pochodziła z arystokratycznej rodziny i od wczesnego dzieciństwa marzyła o karierze baleriny. Jednak II wojna światowa przekreśliła jej plany. Aktorka, pomimo, że pochodziła z bogatej rodziny, w czasach tak okrutnych jak wojna, doświadczyła głodu który odcisnął piętno do końca jej życia. Efekt niedożywienia, przebytych chorób w czasie okupacji Holandii, sprawił, że Audrey musiala porzucić swoje marzenia o byciu prima baleriny, gdyż jej ciało nie rozwinęło się prawidłowo( niedożywienie, anemia, przebyte choroby w czasie wojny). Przez lata była posądzana o bulimię.
U Audrey, Saturn jest bardzo silny bo w domu kardynalnym ale też w swoim znaku, Koziorożcu i dodatkowo w punkcie przesilenia zimowego( 0 stopień Koziorożca). To, czym Saturn zahartowal za młodu, wybiło ją na szczyty popularnosci w kolejnych latach( szczupła figura modelki) ale cena za popularność i stanie się ikoną była odpowiednio wysoka.
Kart w Tarocie nie da się zinterpretować w sposób czarno-biały. Nie da się również prawidłowo odczytać rozkładu kart, znając tylko ich podstawowy opis. W większości rozkładów wszystko zależy od miejsca, w którym wypada karta, od kontekstu zadanego pytania oraz precyzyjnego określenia problemu, z którym przychodzimy do Tarota.
Jest wiele ciekawych opracowań kart Tarota, gdzie znajdziemy ogólne wskazówki co do interpretacji danej karty, jak również “smaczki” interpretacyjne, które autorzy przemycają mniej lub bardziej świadomie. Czasem zdarza się, że informacje zawarte w podręczniku tarotowym są podawane zdawkowo, sztampowo, i można odnieść wrażenie, że autor powiela schemat innych tarocistów, bojąc się zdradzić sekrety swojego warsztatu. To trochę jak “mieć ciastko i zjeść ciastko” – wydać publikację i zyskać grono zainteresowanych odbiorców, a jednocześnie zachować wiedzę dla siebie.
Z wielką przyjemnością powróciłam do mojej pierwszej “branżowej” książki – “Tarot dla każdego” Hajo Banzhafa. Jakie było moje wielkie zdziwienie, gdy odkryłam soczyste smaczki, a przecież książka była w moich rękach dwadzieścia lat temu, kiedy niekoniecznie byłam gotowa, by przyjąć wiedzę, jaką oferowała. Sama postać autora jest bardzo ciekawa, bo ukończył studia na kierunku językoznawstwa oraz filozofii, by następnie podjąć karierę w banku. Niestety, źródła internetowe podają niewiele szczegółów odnośnie biografii pana Banzhafa. Wiadomo, że około roku 1985 zaistniał w szerszym kręgu jako utalentowany tarocista oraz astrolog. W kolejnych latach jego kariera ezoteryczna rozbłysła na światowym poziomie, a on sam mógł poszczycić się wieloma wydanymi opracowaniami w temacie Tarota i astrologii oraz prowadzonymi kursami. W lutym 2009 nagła śmierć Hajo Banzhafa zaskoczyła wszystkich zainteresowanych jego praktyką.
Nie jest jednak moim dzisiejszym celem rozpracowywanie horoskopu tego utalentowanego tarocisty, a zwrócenie uwagi na interpretację asów z tarotowej talii. Muszę tu wykonać szeroki ukłon w stronę autora “Tarota dla każdego”, bo podkreślił znaczącą różnicę pomiędzy szansami, które dają nam tarotowe Pazie, a możliwościami, które sygnalizują nam Asy. Jak opisałam w poprzednim artykule, Pazie przynoszą nam pewne możliwości z zewnątrz, za pośrednictwem innych osób. Z kolei Asy to “iskierki”, które tlą się w nas (w osobie pytającej) i tylko od nas zależy, czy wprowadzimy je w ruch.
Bardzo lubię obserwować realizację Asów w kartach dziennych, zwłaszcza kiedy mam pewne wątpliwości przy ich interpretacji. Analizując kolejno:
As Buław – to chętnie oglądana karta, zwłaszcza w rozkładach miłosnych. Zapowiada “chęć”. Mamy ochotę na (i tu proszę wstawić odpowiednio, zgodnie z zadanym pytaniem). W kartach dziennych pojawiła mi się np. jako zapisanie się “na coś”, bo taka była moja wola. To też zainicjowanie przeze mnie wymiany wiadomości z kimś, bo po prostu tego pragnęłam. W Asie Buław po prostu “chcemy”, Buławy to wola i działanie, myślenie i refleksja przychodzi potem (zwykle już w karcie dworu Mieczy). Jeśli karty stawiamy na sprawy sercowe, pytamy o osobę bliską naszemu sercu, to jest znak, że może ona zainicjować nową sytuację w relacji (a przynajmniej ma na to ochotę).
As Mieczy – mniej przychylnie widziany w rozkładach, choć ja osobiście nie postrzegam go przez pryzmat waśni i sporów. Pewne niuanse w interpretacji kart każdy Tarocista wypracowuje sobie sam, wyrabiając indywidualny język ze swoją talią Tarota. As Mieczy, reprezentant żywiołu powietrza, oznacza pomysł, ideę, informację, wszelkie procesy mentalne – w tym przede wszystkim nerwy i stres. As Mieczy przynosi oczyszczenie sytuacji, zwłaszcza kiedy “coś” buzuje pod powierzchnią dnia codziennego i jest związana z tym jakaś frustracja. Może być jednocześnie końcem i początkiem w danej sytuacji. Nie musi prowadzić do kłótni, ale może zwiastować nerwową wymianę zdań; możemy też otrzymać odpowiedzi, które niekoniecznie przyjmiemy z uśmiechem na ustach, ale mogą przynieść w pewien sposób ulgę.
As Monet – jako reprezentant żywiołu ziemi, jest bardzo przychylnie witany na stole podczas sesji z Tarotem. To karta, która wzbogaca nas w szerokim tego słowa znaczeniu. Jeśli podejmiemy to, co zaoferował los, możemy tylko zyskać. Może to być przyjęcie awansu, oświadczyn, propozycji otwierającej przed nami nowe możliwości. As Monet daje szansę na podniesienie własnego poczucia wartości, stąd też szeroki wachlarz wydarzeń, niekoniecznie związany z finansami. Hajo Banzhaf porównuje tę kartę do położonej w drugim domu Wenus.
As Pucharów – widziany w rozkładach z nie mniejszym optymizmem, co As Monet, również zapowiada szczęście i poczucie spełnienia, które jest w nas. Karta odnosi się do sfery emocjonalnej i pokazuje sytuacje, kiedy szczęśliwie angażujemy się w nie. Jest to karta dużego “tak”, sytuacje, które dyktuje nam serce, a nie rozum, co czyni nas szczęśliwymi i spełnionymi.
Wszystkie Asy niosą szanse, które drzemią w nas, i tylko od nas (lub pytających karty) zależy, czy skorzystamy z opcji odmiany sytuacji. Jeśli nie, nic się nie stanie – po prostu pozostaniemy w miejscu, gdzie byliśmy do tej pory.
To nie będzie długi wpis ani analiza życiorysu kolejnego artysty, ale to, co szczególnie zwróciło moją uwagę u Króla Rock’n’Rolla.
Możliwe, że wpis by jeszcze nie powstał ani pomysł, by go napisać, gdyby nie film, który obejrzałam kilka miesięcy temu: “Elvis” – polecam go całym sercem.
Odejdę zapewne na poboczny temat, jednak muszę napisać kilka słów o tej produkcji, bo zawładnęła moim sercem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio oglądałam coś tak przyjemnie nakręconego, gdzie muzyka hipnotyzuje wraz z obrazami, które pojawiają się przed oczami widza.
Niczego innego nie możemy się spodziewać po takim reżyserze jak Baz Luhrmann i jego poprzednich produkcjach: “Romeo i Julia” (jak dla mnie, od tamtego momentu Leonardo DiCaprio zaistniał jako filmowy amant), “Moulin Rouge!” czy epicka opowieść “Australia”.
Te wszystkie filmy mają olśniewający klimat, wciągający i hipnotyzujący zarazem – a “Elvis” staje się tutaj moim faworytem.
Sam aktor, Austin Butler, bardzo przekonująco wcielił się w postać Króla Rock’n’Rolla.
Po lewej stronie Elvis Presley, po prawej z kadr filmu “Elvis” Austin Butler
Zapewne w dużej mierze pomogła mu silna obsada znaku Panny (w tym Mars z Wenus, ale bez orby na koniunkcję), którą aktor wykorzystał, by w drobiazgowy sposób wcielić się w granego bohatera.
Uważam, że był “skazany” od urodzenia na zagranie tak kultowej postaci, będącej zarazem bożyszczem wielu ludzi (i nie chodzi mi tylko o żeńską część).
W horoskopie Austina Butlera główną uwagę przyciąga koniunkcja Jowisza ze Słońcem w królewskim znaku Lwa (dosyć ścisła, bo liczona już w minutach).
Tylko on mógł dostać rolę Króla rockn’roll’a.
W pewnym stopniu Księżyc w Strzelcu w horoskopie urodzeniowym aktora, mógł zbliżyć go do oddania charakteru Elvisa Presley’a.
Co jednak odróżnia obu panów, to właśnie sensualna aura Presley’a która tak ekstatycznie działała na tabuny kobiet.
Elvis Presley i jego fanki
I to właśnie zaintrygowało mnie i skłoniło by bliżej przyjrzeć się horoskopowi gwiazdy.
Elvis Presley posiada w swoim horoskopie urodzeniowym Słońce w Koziorożcu, które niewątpliwe do samego końca pchało go do utrzymania kariery na wysokich obrotach i dawania olbrzymiej ilości koncertów.
Elvis Presley horoskop urodzeniowy/ astrotheme.com
Wrażliwy rybi Księżyc zaznaczył się w wielu sferach życia piosenkarza. Pragnę jednak zauważyć, że takie posadowienie powoduje u właściciela horoskopu ‘przesiąkanie’ emocjami otoczenia. Mogło to zatem wpływać na emocje i zachowanie Presleya podczas występów, kiedy rzesza kobiet mdlała niemalże w seksualnej ekstazie (na filmie jest fajna scena, kiedy Elvis rozpoczyna swój występ, a jedna z dziewczyn na widowni zaczyna histerycznie krzyczeć).”
Księżyc posadowiony jest w lubujących się w eskapiźmie Rybach – piosenkarz, wzorując się na superbohaterach z ulubionych komiksów, stworzył swój unikalny look z peleryną (która dominuje w większości jego kostiumów estradowych). Choć za ten pomysł można po części ‘winić’ ułańską fantazję Strzelca na Ascendencie.
Jowisz, który patronuje znakowi Strzelca, dodaje tej pierwszej warstwie, z którą styka się otoczenie, wrażenia dużego optymizmu, wiary i żyłki do ryzykowania na różnych życiowych polach.
Z kadr filmu “Elvis”
I tu potrzebuję na chwilę się zatrzymać.
Sam Ascendent w ognistym Strzelcu sprawiał, że Elvis mógł być bardzo pozytywnie odbierany przez otoczenie, poprzez swoje poczucie humoru i ogólne podejście do życia pod hasłem “A hoj przygodo!”
Władca Ascendentu, Jowisz, położony jest w znaku Skorpiona, co zaczyna podkręcać swawolnego Strzelca, jakim mógł być odbierany Presley na pierwszy moment.
U Elvisa, dodatkowo zaznaczyło się zainteresowanie filozofią i w pewnym okresie życia poświęcił sporo czasu na zgłębianie tajników tej dziedziny.
Otrzymujemy zatem w pierwszym kontakcie, kogoś wesołego, z poczuciem humoru, czasem działającego w niestandardowy, zaskakujący sposób.
Powiedzenie: “Think outside the box” musiał stworzyć jakiś Strzelec 🙂
Elvis na jednym z koncertów w Las Vegas
Na tym jednak zabawa się nie kończy- im dłużej patrzymy na horoskop, tym robi się mroczniej i ciekawiej.
Pluton – bo jego mam na myśli, mocno zaznacza się w horoskopie Presley’a.
Skorpion jest znakiem intensywnym, magnetycznym, doświadczającym ekstremum by być w pełni sobą.
To znak kojarzony z intensywnymi emocjami, przekraczaniem przyjętych granic, jak również silne chronienie swojej prywatności( i o to Presley niezmiernie dbał).
Dodatkowo, Pluton jest w opozycji do stellum w Koziorożcu, które zawiera Słońce, Merkurego i Wenus, co świadczy o silnej charyźmie jak również mogło zapowiadać, że piosenkarz będzie postawiony w życiu, w sytuacjach wymagających określenia, kto sprawuje kontrolę. Najbardziej nasuwa się tu relacja z managerem Elvisa, Colonelem Parkerem.
Wcześniej jednak, opozycja mogła dać o sobie znać kiedy Elvis zaproponował młodziutkiej( 14 letniej! Priscili by zamieszkała w jego posiadłości, gdzie on sam decydował o jej dalszej edukacji, jak również o bardziej przyziemnych sprawach jak dobór ubrań czy przyciemnienie włosów albo make up).
Gdyby nie plutoniczna charyzma, utwory Elvisa nie byłyby odbierane przez publiczność w tak intensywny sposób.
Co ciekawe, wracając do samego Ascendentu, charakterystyczny taneczny ruch bioder, przypisany jest do Jowisza( odpowiada klasycznie za biodra), jednak sam seksualny sposób bycia na scenie, upatrywalabym juz w położonym w Skorpionie Jowiszu( nie wiem czy ktoś widział jak Elvis podczas koncertu wkłada do buzi caly mikrofon – oczywiście dla żartu).
“Numer” z mikrofonem( powtarzany podczas występów ale i w sali nagrań
Koncert w Las Vegas
Nie sądziłam, że pisząc ten kolejny artykuł, sama dojdę do ciekawych wniosków.
Nie na każdym Elvis Presley wywrze takie wrażenie jak na mnie – u mnie jest to zasługa Słońca połączonego z Plutonem i Neptunem, planety które kierują moją uwagę na mężczyzn posiadających obie transsaturniczne planety silnie zaznaczone w horoskopie.
…i moje ulubione zdjęcie Elvisa gdzie mój Mars w Wadze wzdycha do rzęs Króla Rockn’roll’a🤩
Możliwe, że gdyby moje ścieżki Los skrzyżował z Elvisem, w jakiś sposób zaznaczylabym się w jego życiu- ponieważ sama mam silnie zaznaczonego Saturna, a Król przyszedł na świat z Wenus w Koziorożcu, gdzie Saturn przebywa w swoim władztwie, w Wodniku. Dodatkowo, Merkury jako władca 7 domu, położony w koniunkcji ze Słońcem które włada 9 domem – między innymi zagranicą, może zesłać partnera związanego z zagranicą( Elvis poznał swoją przyszłą żonę podczas pobytu w Niemczech, w czasie pełnienia służby wojskowej).
Elvis Presley z żoną PrisciląPriscilla Presley horoskop urodzeniowy/astrotheme.com
Co ciekawe, Priscilla Presley w horoskopie urodzeniowym posiada Słońce w koniunkcji z Uranem w Bliźniętach- zapowiedź partnera który będzie zupełną niespodzianką, kimś zdecydowanie odstającym od otoczenia( jednocześnie Uran jako władca znaku Wodnika i 11 domu, może odpowiadać za spełnianie marzeń) – a czy nie ma lepszej niespodzianki niż związek ze swoim idolem?
Internet przypomniał mi o mijających urodzinach zmarłego w 2018 roku znanego szefa kuchni, Anthonego Bourdain’a. Po raz kolejny wróciłam wspomnieniami do oglądanych programów telewizynych z jego udziałem.
I po raz kolejny zdziwił mnie fakt, że sam zdecydował zakończyć swój pobyt na Ziemi.
Pamiętam, z jaką przyjemną fascynacją oglądałam jego programy. Wydawał się osobą przepełnioną apetytem na życie i wszystkimi jego aspektami – zwłaszcza kontaktem z ludźmi i ich historiami.
Anthony Bourdain z przyjaciółmi podczas krecenia jednego z odcinków “Bez rezerwacji”
Wydawać by się mogło, że program kulinarny jest przeznaczony wyłącznie dla koneserów jedzenia. Okazało się jednak, że potrafił on przyciągnąć także tę część publiczności, która zazwyczaj nie przykłada większej uwagi do spożywanych posiłków ani nie korzysta z wyrafinowanych składników.
Osobowość prowadzącego program potrafiła zdziałać cuda.
Anthony Bourdain był taką osobliwością telewizyjną, która w bezpretensjonalny sposób przykuwała uwagę widza.
Anthony Bourdain “Bez rezerwacji”
Znany nie tylko z programów telewizyjnych, w które zręcznie wplatał temat szeroko pojętego jedzenia, zaistniał jako autor książek, doświadczony szef kuchni, a nawet muzyk.
Prowadzony przez niego program skupiał się przede wszystkim na ludziach, którzy razem z nim uczestniczyli w procesie przygotowywania posiłków. Tworzył on kulinarną magię oraz atmosferę sprzyjającą otwieraniu się i jednoczeniu obcych sobie osób.
Z kadr z jednego z programów prowadzonych przez Anthonego Bourdain’a
Oglądając program z jego udziałem, czułam się, jakbym podróżowała po całym świecie, jednocześnie odkrywając życie z wielu różnych perspektyw.
Stwierdziłam zatem, że warto zwrócić uwagę na barwną postać pana Bourdain’a w zestawieniu z jego horoskopem.
Co zatem czyni człowieka gawędziarzem, który z pasją kulinarną i troską o drugiego człowieka garnie się do ludzi? To właśnie najbardziej rzucało mi się w oczy podczas oglądania jego programów.
Anthony Bourdain – horoskop urodzeniowy
Zręczną i przyjemną umiejętność prowadzenia dialogu z każdym bohater obecnego wpisu zawdzięczał Merkuremu położonemu w Bliźniętach, w szerokiej koniunkcji z Wenus. Dzięki temu jego sposób komunikacji był nie tylko umiejętnie dobrany – potrafił znaleźć wspólny język z każdym – ale również zyskiwał sympatię otoczenia. Komunikacja była jego sprzymierzeńcem, a idąc dalej tym astrologicznym tropem, mogła mu przynosić także korzyści finansowe.
Merkury w Biźniętach ma tą niesamowitą łatwość nawiązywania kontaktu, wysławiania się, jak również dodaje osobie poczucia humoru i swobodnego wyrażania myśli. Komunikacja staje się dla takiej osoby tym samym, co pływanie dla ryby – oczywiste a zarazem też konieczne.
Pierwszą rzeczą, którą dostrzegamy, poznając kogoś nowego, jest Ascendent. W przypadku Anthony’ego Bourdaina był on w scenicznym znaku Lwa. To sprawiało, że przyciągał uwagę otoczenia i czerpał przyjemność z posiadania publiczności, przed którą mógł występować z wyjątkowym wdziękiem.
Z Lwem na Ascendencie pragniemy uznania dla naszej osobowości i naszego ‘ja’, jednocześnie wyróżniając się dużą kreatywnością.
Jak czytamy z jednym wywiadow dla New Yorker: “Podczas gdy Anthony Bourdain spędził swoją karierę telewizyjną, rzucając światło na jedzenie i kultury innych ludzi, ostatecznie wierzył, że jest narcyzem. Klinika Mayo definiuje narcystyczne zaburzenie osobowości jako “nadmiernie wyolbrzymione poczucie własnej ważności” oraz “głęboką potrzebę nadmiernej uwagi”. Podczas rozmowy z terapeutą w programie “Parts Unknown”, Bourdain powiedział, że uważa, iż pasuje do tego opisu. “Zarabiam na życie opowiadaniem historii. Piszę książki. Robię telewizję… Rozsądna osoba nie wierzy, że jest na tyle interesująca, aby ludzie chcieli ją oglądać w telewizji. Myślę, że to jest dowód na narcystyczne zaburzenie osobowości na początek.” Nazywał siebie próżnym człowiekiem przy innych okazjach i twierdził nawet, że ta cecha ostatecznie pomogła mu pokonać uzależnienie”.
Jest to genialne podsumowanie dysonansu pomiedzy Księżycem w 6 domu a Lwem na Ascendencie. Szóstodomowy Księżyc, czesto określany przez astrologów jako “szara mysza”, ma poczucie bycia zwyczajnym wręcz mało interesujacym, często też stawiajacym potrzeby innych ponad swoje. Ludzie z Księżycem w 6 domu czują się spełnieni emocjonalnie mogąc służyć innym – czyż więc gotowanie nie jest jedną z takich czynności?..
Dla uzupełnienia obrazu Ksieżyca w 6 domu i tego, co sprawia mu satysfakcję, cytat Anthonego z wywiadu dla CNN: “Jedną z moich największych radości w miejscach, które kocham i które pokochałem, jest siedzenie i obserwowanie codziennego życia. Można się tak wiele nauczyć. Na przykład w Sajgonie uczysz się o wiele więcej, siedząc na niskim plastikowym stołku, pijąc kawę lub jedząc pikantne kluski — po prostu obserwując Wietnamczyków, jak żyją, dokąd chodzą, rytmy codziennego życia. Jest to głęboko satysfakcjonujące, oświecające i pouczające”.
Codzienność. Rytm. Rutyna.
Osobiście nie uważam by osoba dotknięta zaburzeniem osobowości jakim jest Narcyzm, posiadała na tyle auto reflekcji by być świadomym owego problemu. Horoskop bohatera mojej opowieści pokazuje ile bylo w nim sprzecznych elementów których sam właściciel horoskopu był świadomy, a które wywoływały wiele życiowych perturbacji.
Pinterest
Warto też zwrócić uwagę na położenie Słonca w 11 domu u bohatera tego wpisu – sprzyja pozyskiwaniu przyjaciół, skupia uwagę na realiziwaniu marzeń, planów, kieruję dzialania czlowieka by organizować się w grupie o określonej idei.
Słońce jako ciało, postrzegane przez bogatera jako źrodło radości i zabawy a nie nałożonych na niego restrykcji( 11 dom klasycznie przypisany Wodnikowi i poczuciu wolności).
I tu zaczyna się sedno historii.
A mianowicie gdzie kryją się demony pana Bourdain’a?..
…bo bohater większą część swojego życia spędził na borykaniu się z uzależnieniem od ciężkich narkotyków, często też prowadząc życie przysłowiowego hippisa. Jak sam o sobie powiedział w wywiadzie dla “Kitchen Confidential”: “Nie składałem zeznań podatkowych przez około 10 lat. Miałem poważne zaległości w czynszu.” Dodał, że nigdy nie miał ubezpieczenia zdrowotnego ani “żadnego rodzaju konta oszczędnościowego… Zawsze byłem samolubny i całkowicie nieodpowiedzialny.” W rezultacie Bourdain powiedział, że spędzał każdy dzień, próbując “stłumić niepokój, który odczuwałem, gdy próbowałem zasnąć, wiedząc, że w każdej chwili to niewielkie pieniądze, które miałem na koncie bankowym, mogą zostać zajęte przez IRS( urząd podatkowy w USA) lub firmę wydającą karty kredytowe. Właściciel mieszkania mógłby mnie wyrzucić na bruk. Taka była moja rzeczywistość przez wiele lat.”
Patrząc z astrologicznego punktu widzenia, sprawcą wszelkich uzależnień jest Neptun i jego napięciowe aspekty zwłaszcza ze światłami horoskopu( Słońce, Księżyc). W przypadku bohatera mojego wpisu chodzi o kwadraturę Księżyca z Neptunem – stąd też całe spektrum problemów opisanych powyżej. Dodatkowo a zarazem przede wszystkim Księżyc w tym horoskopie jest w znaku Koziorożca gdzie nie czuje się dobrze i nie może działać zgodnie ze swoją naturą, a musi podporządkować się pod warunki stawiane przez oschłego Saturna.
Księżyc jest tutaj na wygnaniu, nie tworzy klasycznych aspektów z benefikami które mogłyby łagodzić perturbacje, a jest w twardym aspekcie z malefikiem( Neptun).
Należy mieć również na uwadze, że planeta w swojej godności jak również w przypadku wygnania i upadku, nie działa w czarno biały sposób. W przypadku horoskopu pana Bourdain’a Księżyc w Koziorożcu dał mu dużą ambicję zawodową i tutaj bohater mojego wpisu nie odpuszczał ani na moment. Nawet w momencie swoich najgorszych zjazdów, pod wpływem narkotyków, utrzymywał swoją pracę, godził się na najniższe stanowiska w kuchni, na zmywaku, a nawet jak sam przyznaje w jednym z wywiadów – pod zmienionym nazwiskiem.
Saturn nie odpuszcza, a planeta pod jego wpływem będzie poddana surowym próbom, zanim osiągnie sukces. Jeśli człowiek wykaże się wystarczającą wytrwałością, zapracuje na nagrodę i osiągnięcie, choć będzie to okupione wieloma życiowymi trudnościami. Saturn naucza poprzez wyzwania, a nagroda przychodzi dopiero po przejściu przez niełatwe doświadczenia, które kształtują charakter i hart ducha.
W przypadku Saturna nic nie przychodzi za darmo. Nawet jeśli pomyślimy o beneficznym Jowiszu, to szczęście pochodzące od niego zależy od tego jak bardzo umiemy zaryzykować.
Spotkałam się nawet ze stwierdzeniem, że lepiej mieć planetę w upadku niż pozostajacą w stanie “pielgrzymowania” gdzie nie ma żadnej wartości( na przykład Jowisz w Skorpionie czy Wenus w Bliźniętach).
Planeta w upadku nie poddaje się. Człowiek wyposażony horoskopowo w Księżyc w Koziorozcu będzie nieustępliwie realizować podświadome dążenie do osiągnięcia określonego statusu społecznego. Jak sam Boudrain powiedział o sobie w jednym z wywiadów, doskonale oddając naturę swojego Księżyca: “Więc będę pracował. Dużo. W stałym, frenetycznym tempie. Krótko po ukończeniu dużego projektu – napisaniu książki lub nagraniu sezonu “Parts Unknown” – i mając kilka tygodni wolnego czasu, zaczynam panikować i “zaczynam zobowiązywać się do wielu projektów, może wygodnie odsuniętych w czasie, ale nagle czuję: Co teraz robić? Potrzebuję terminów, potrzebuję presji, potrzebuję, żeby mój umysł pracował”.
Dodatkowo, patrząc na okres dzieciństwa, sam Bourdain mówił, że był dzieckiem zbuntowanym i trudnym. W późniejszych latach jego relacje z matką oraz bratem uległy całkowitemu zerwaniu. Choć trudno winić za to wyłącznie trudne położenie Księżyca, który symbolizuje matkę, to jednak takie astrologiczne uwarunkowanie może zwiastować napięcia z rodzicielką lub problemy z nią związane. Księżyc w znaku Koziorożca często oznacza, że relacje z matką są pełne wyzwań i trudności, co Bourdain subiektywnie odczuwał przez całe życie.
Najwiekszym demonem była jednak narastajaca depresja. O ile narkotykowy nalóg finalnie zostal pokonany przez Anthonego Bourdain’a, to poczucie narastajacej samotnosci towarzyszylo mu w końcowych latach życia finalnie wskazując mu ostateczne rozwiazanie.
Myślę, że wiele elementów jego horoskopu dawało mu umiejętność przetrwania w momentach krytycznych. Mocne położenie Merkurego w Bliźniętach utrzymywało jego psychikę na krawędzi, trzymając go o włos od tragedii. Dodatkowo, sekstyl Księżyca z dyspozytorem znaku, w którym jest położony – Saturnem – zapewniał mu emocjonalny, trzeźwy osąd. Kobiety mogły odgrywać w jego życiu bardziej sprzyjającą rolę, niż sam był w stanie to dostrzec, lub nie postrzegał ich wpływu w pozytywny sposób.
Patrząc na Solariusz na rok jego śmierci, widać, że czas bedzie ogromnym wyzwaniem dla Anthonego Bourdain’a. Nów w znaku Raka w 3 domu sugerujacy problemy na planie mentalnym, do tego koniunkcja ze słabym Marsem oraz kwadratura z Uranem( nagłe wydarzenia, decyzje pod wpływem chwili) oraz opozycja Plutona( transformacja), podbite kwadraturą Jowisza( wyolbrzymienie), doprowadziły go do ostatecznego kroku.
Jak podają media, analizując ostatnie chwile pana Bourdaina, najcięższym ciosem było dla niego rozstanie z ówczesną partnerką. Szokiem okazało się również pojawienie się w prasie zdjęć, na których była widoczna z nowym kochankiem. To zdarzenie wstrząsnęło nim głęboko, wpływając na jego stan emocjonalny i psychiczny w krytycznym momencie życia.
Mam wisielczy nastrój, wybaczcie – dziś powrócę do karty Wisielca z taką małą dygresją.
Zastanawiałam się nad interpretacją pewnego rozkładu który położyłam dla siebie jakiś czas temu, i znajomy przypomniał mi o tych kartach.
Ponownie zerknęłam na rozkład by zrewidować, co się do tej pory wydarzyło.
Karta Wisielca była na pozycji: „Od jakich nierealistycznych oczekiwań mam się uwolnić”.
I tak, podtrzymuję, że jedno z przesłań karty Wisielca odnosi się do bezczynności, bezruchu, wstrzymania z działaniem.
Czyli muszę odrzucić wszystkie założenia tej kary i NIE tkwić w bezruchu, NIE czekać biernie, Nie skupiać się na swoim wnętrzu.
Znajomy zasugerował – „A pytałaś AI?”
No nie.
Więc wpisałam w mój chat GPT prośbę o interpretację karty na podane pytanie.
I poniżej screen z odpowiedzią:
A teraz zadanie z języka polskiego czyli, co poeta miał na myśli.
Stephanie Cousin Tarot
…gdzie niestety AI nie do końca poradziło sobie z zadaniem, a wielu Tarocistom pomogło to, przywrócić wiarę, że karciana profesja nie odchodzi jeszcze do lamusa.
Gdyby pytanie brzmiało: „Co Tarot radzi?”, owszem powyższy opis z ChatGPT jak najbardziej by pasował.
Jednak pytanie było: Co mam odpuścić? – A więc wszystko, co Wisielec oznacza powinno odejść z mojego życia.
Napisałam obrazowo znajomemu, że po zastanowieniu się nad pytaniem i kartą Wisielca, Tarot radzi odciąć tę linkę na której sama się zawiesiłam i pójść przed siebie.
Wisielec to karta poświęcenia – i to jest drugie a jednocześnie równie ważne z czekaniem, znaczenie tej karty.
Nie bez powodu patronem tej karty jest Neptun i wszystko, co ta planeta niesie ze sobą.
Interpretując tą kartę w odniesieniu do relacji, zwłaszcza do pytania: Co mam odpuścić, chodzi przede wszystkim by nie poświęcać się dla partnera. Nie zacierać granic między swoimi potrzebami a drugiej osoby – a to jest wręcz oczywiste w Wisielcu. Bierzemy cudze emocje za własne. Cudze pragnienia, potrzeby za własne, w między czasie tracąc samą/samego siebie.
Tu warto rozróżnić, że relacja składa się z dwóch oddzielnych indywidualności i żeby nie niem jak, wpierali nam, że jesteśmy dwoma połówkami tego samego jabłka – to nimi nie jesteśmy.
Karty dworskie w Tarocie nie raz wprawiają w lekkie zmieszanie nawet najgorliwszych zawodowców.
Króle, Rycerze, Damy czy Pazie – wszystko to wpada do jednego worka pod hasłem: Jak to interpretować?
Pomocna w tej kwestii jest własna praktyka, zwłaszcza śledzenie kart dziennych. Takie pojedyncze zdarzenia mogą naprowadzić nas na właściwy trop w czasie interpretacji bardziej złożonych rozkładów.
Przypomnę, że w Tarocie Pazie utożsamiane są przede wszystkim z młodzieńczą energią. Często przedstawiają dzieci, młode osoby, kogoś bez doświadczenia, ale z entuzjazmem do nauki. To też początkowy etap wydarzeń. Przede wszystkim jednak, Pazie należy traktować jako coś nieoczekiwanego, co pojawia się z zewnątrz, inicjowane przez nasze otoczenie.
Pazie dają nam szansę, która może bardzo miło zaskoczyć. Co zabawne, karty tej rangi niekoniecznie “znają swoje miejsce” w talii i często mogą pokazać większe korzyści niż sam Król Monet (zwłaszcza Paź Monet, z wyjątkiem Pazia Mieczy).
Osobiście, od pewnego czasu z utęsknieniem wypatruję tych kart w rozkładach, zwłaszcza kiedy kładę Tarota dla osób zainteresowanych rozwojem życia osobistego (czytaj: samotnych singielek znudzonych internetowymi randkami).
Co mogę zatem powiedzieć o poszczególnych Paziach?
Paź Mieczy, utożsamiany astrologicznie jako Mars w 3 domu lub w napięciowym aspekcie z Merkurym.
The Slow Tarot
Ta karta zazwyczaj nie przynosi dobrych wiadomości. Zdecydowanie pojawia się niespodziewana nowina w postaci listu z urzędu( wersja optymistyczna zakłada tutaj suche fakty, neutralny komunikat), albo też w mniej wesołej odsłonie, informacje które nas zdenerwują. Często karta ta, może być zapowiedzią sprzeczki, Możemy być poddani szorstkiej krytyce lub też poczujemy się niesłusznie negatywnie oceni.
Paź Monet, jako Uran i Wenus w koniunkcji w Byku jako niespodziewana, wartościowa szansa.
The Slow Tarot
Paź Monet przynosi nam konkrety. Ostatnio jako karta dnia, pokazał mi bardzo nieoczekiwany i spory zastrzyk finansowy. Dlatego też, pomimo niskiej rangi na dworze Denarów, nie skreślałabym tej karty z listy “kasiastych” bo karta daje duże możliwości i to bardzo niespodziewane. Pomimo, że są to Monety i zwykle kojarzone z dobrami materialnymi, Paź Monet może zasłać nam konkrety w dziedzinie uczuć. Spectrum rozległe, bo jak podają źródła może to być jednorazowa zmysłowa przygoda po możliwość rozwinięcia relacji długoterminowej. Paź Monet zapowiada wsparcie z zewnątrz dzięki któremu zrealizujemy swoje zamierzenia i plany.
Paź Kielichów jako Wenus w 1 domu lub w 5 domu jako beztroskie zabawy i flirt.
The Slow Tarot
Jakie szanse przynosi ta karta? Wysoce ceniona w rozkładach miłosnych gdzie często oznacza upragnioną randkę( ktoś zaprosi nas na kawę która zapowiada się całkiem przyjemnie). Paź Kielichów przynosi propozycję od serca, emocjonalną i szczerą. To też życzliwa rada, pomoc, podczas wykonywania zadań. Co ciekawe, jako karta roczna jest zapowiedzią ludzkiej życzliwości i wsparcia w dniu codziennym( darmowe ciastko w kawiarni z okazji urodzin otrzymane z inicjatywy kierownika, udany prezent, towarzystwo w czasie wycieczki).
Paź Buław, utożsamiany astrologicznie z Księżycem w znaku Strzelca: Okazja która wywoła w nas entuzjazm.
The Slow Tarot
Szanse które zaproponuje nam otoczenie są w stanie wyrwać nas z utartej drogi postępowania, i zachęcić do ryzyka. Coś, co rozbudzi naszą wolę i wywoła radość, angażując w nowe przedsięwzięcie. To może być długo wyczekiwany awans, propozycja wymarzonej randki czy też ogólne zaproszenie do przygody. Istotne jest tutaj, że propozycja( jeśli z niej skorzystamy) poszerzy swoją nasze horyzonty.