Kiedy Papież mówi głosem Snoop Doga 

Wygląda na to, że o Papieżu jeszcze nie pisałam, a temat sam bardzo zgrabnie się do mnie „przyszedł”. Często w swoich wpisach nawiązuję do kart dziennych — to one, bardziej niż jakikolwiek rozkład, potrafią pokazać niuanse poszczególnych kart Tarota.
Papież nie jest mi kartą obcą, ale też nie pojawia się szczególnie często w moich rozkładach. Może dlatego, że nie jest tak spektakularny jak Wieża ani tak emocjonalny jak Księżyc. A jednak, kiedy już się pojawia, wnosi coś bardzo konkretnego — porządek, sens, strukturę, czasem też… czyjś głos, którego słuchamy bardziej niż własnego.
Najbardziej obrazowy przykład, do którego wracam przy jego interpretacji, to pewna anegdota z nocy sylwestrowej. Podczas rozmowy telefonicznej z mamą zeszłyśmy na temat przesądów związanych z Sylwestrem i Nowym Rokiem. Mama z dużym przekonaniem podkreślała, żeby Nowy Rok witać w butach i koniecznie mieć przy sobie pieniądze — jakiekolwiek, w dowolnej walucie.
Tak też zrobiłyśmy z siostrą. Papież/mama udzielił wskazówek, za którymi podążyłyśmy — nie dlatego, że zostały nam narzucone, ale dlatego, że były zgodne z tym, w co same wierzymy. Papież bardzo rzadko działa przemocą. On raczej odwołuje się do systemu wartości, który już w nas istnieje.
To tak dla odświeżenia — jeśli wcześniej o tym nie pisałam.
A wczoraj Papież przybrał twarz Snoop Dogga.
Grałyśmy z siostrzeńcem w gry na TV i trafiła się symulacja rozprawy sądowej, w której rolę sędziego pełnił Snoop Dogg (na marginesie — AI naprawdę zaczyna przechodzić samą siebie). Mój siostrzeniec z entuzjazmem podjął wyzwanie — i nikogo nie powinno dziwić, że jego solarny Bliźniak z Ascendentem w Lwie rozpromienił się na taką formę zabawy.
Po zrobieniu odpowiednich selfie do „rozprawy” zostały nam przypisane role — ja jako oskarżająca, on jako obrońca. Ubaw był po pachy. A Snoop wydawał wyrok po wysłuchaniu obu stron.
I nagle stało się to uderzająco czytelne.
Papież w rozkładzie bardzo często mówi właśnie o tym momencie: zatrzymaj się i posłuchaj. Nie tylko siebie — ale też zasad, struktury, prawa, autorytetu, tradycji. Czasem to będzie matka, czasem nauczyciel, czasem system, w którym funkcjonujemy, a czasem… zupełnie nieoczywista figura, jak Snoop Dogg w roli sędziego.
To karta, która pyta: komu oddajesz głos decyzyjny? Czyje zasady uznajesz za obowiązujące? I czy robisz to świadomie?
Papież nie zawsze jest o ślepym podążaniu. W swojej dojrzałej formie mówi raczej o wyborze — wybieram tę ścieżkę, bo jest zgodna z moimi wartościami. Ufam temu głosowi, bo go rozumiem.
Ale ma też swój cień. Może wskazywać na działanie z przyzwyczajenia, bez refleksji. Na powielanie schematów tylko dlatego, że „tak się robi”. Na oddawanie odpowiedzialności komuś innemu — nawet jeśli tym kimś jest sympatyczny sędzia z gry.
W tej jednej, absurdalnie zabawnej scenie wydarzyło się wszystko: były role, była struktura, był autorytet, było wysłuchanie obu stron i był wyrok.
Tak obrazowo jeszcze żadna karta dzienna mi się nie zrealizowała.
I znów — dwoje uczniów, ja i mój siostrzeniec, słuchaliśmy uważnie, co Papież… tym razem w wersji Snoop Dogga… ma do powiedzenia.

··················

Comments

Leave a comment