Retrogradacja Merkurego – odcinek 1298

Merkury w retrogradacji — czego (nie) robić, żeby nie żałować
Merkury w retrogradacji pojawia się mniej więcej trzy razy w roku.
Warto o tym pamiętać — zwłaszcza przy planowaniu większych zakupów.
Elektronika.
Samochody.
Wszystko, co kosztuje i ma działać bez zarzutu.
A tak naprawdę… wszystko, bez czego jesteśmy w stanie przeżyć przez trzy tygodnie.
Osobiście powtarzam to każdemu do znudzenia:
uwzględnij Merkurego w swoich planach.
Bo jego zlekceważenie potrafi… trzepnąć po kieszeni.
Ale to nie jest tak, że w czasie retrogradacji siedzimy i nic nie robimy.
Wręcz przeciwnie.
To jest moment na: – wracanie do rzeczy odłożonych „na kiedyś”
– kończenie starych projektów
– poprawki, naprawy, rewizje
– odkurzanie pomysłów, które gdzieś utknęły
To, co czekało na lepszy moment —
właśnie go dostaje.
Zabawne, ile razy sama myślałam, że „mnie to nie dotyczy”.
Że przechytrzę los.
Że tym razem się uda.
I tak powstała moja prywatna lista anegdot:
„Czego nie robić w czasie retrogradacji Merkurego”
Na podium:
 zakup 70 minut do solarium
Wykorzystałam… 5 minut.
Potem przyszła izolacja, salon zamknięto, a kiedy znowu otworzyli — było już lato.
No bo przecież nic tak nie kusi jak solarium w środku upałów…
 zakup szaf (specjalność mojej siostry )
Okazja życia. Idealne do mieszkania, do którego MIAŁYŚMY się wprowadzić.
Podkreślam: miałyśmy.
Z szaf korzysta dziś ktoś inny.
 nowe hobby — malowanki
Merkury wyszedł z retro…
a malowanki dalej leżą. Nietknięte. Czarno-białe.
 tusz do drukarki
Kupiony.
Godzinę później znalazł się stary. Darmowy. Nieotwierany.
Ale żeby nie było — retrogradacja potrafi też oddać.
Udało mi się odzyskać zdjęcia ze starego telefonu.
Leżał martwy, rozładowany, odłożony „na kiedyś”.
I nagle — pomysł: bezprzewodowe ładowanie w lampce siostry.
Zadziałało.
Zdjęcia uratowane 
Nie bez znaczenia był też kontekst astrologiczny.
Merkury w retro w Raku (czyli pamięć, wspomnienia) zrobił trygon do mojego natalnego Księżyca.
I zamiast kupować nowy sprzęt —
skorzystałam z tego, co już było pod ręką.
Edit życia 
Czekałam z niecierpliwością na webinar Miłka Krogulska o progresywnym Księżycu.
Włączyłam.
Z ekscytacją.
I…
po 15 minutach zrywania połączenia — wyrzuciło mnie na dobre.
Nagranie oczywiście dostałam.
I oczywiście… do dziś czeka😅
Ten wpis powstał pierwotnie ponad dwa lata temu na moim Facebookowym blogu.
I co ciekawe — nic bym w nim nie zmieniła.
Może tylko dodała więcej przykładów.
Bo jedno jest pewne:
Merkury w retro zawsze znajdzie sposób, żeby się zaznaczyć.
Hitem retrogradacji z września 2022 zostaje jednak bezapelacyjnie telefon ze szkoły mojego dziecka.
Pani dzwoni z troską:
„Od ponad tygodnia nie ma dziecka w szkole…”
Zachowuję stoicki spokój i odpowiadam, że dziecko od trzech dni normalnie uczęszcza na zajęcia i ma się dobrze.
Pani sprawdza.
Oddzwania.
Przeprasza.
Luki w rejestrach.
Ufff…
Dobrze, że dziecko się znalazło 😅

Hit roku 2026

I oczywiście… nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła świeżego przykładu.
Merkury w retro.
A ja uparłam się, że kupię wisiorek.
Bo „low stock”.
Bo zaraz zniknie.
Bo przecież mnie to nie dotyczy.
No to Marta-astrolog postanowiła po raz kolejny udowodnić światu, że prawa astrologii jej nie obowiązują.
(Spoiler: obowiązują.)
Wisiorek szedł ze Stanów.
Tracking sprawdzany regularnie.
W dniu dostawy nie było mnie w domu.
Sprawdzam kamerę — kurier był.
Mail: paczka przerzucona przez płot.
Zdjęcie: ręka kuriera i… lekko naddarta paczka.
Wracam do domu.
Idę do ogrodu.
Paczka otwarta.
W środku?
Bluzka.
Wisiorka brak.
Reklamacja od razu.
Firma stanęła na wysokości zadania — wysłali nowy.
Tyle że…
utknął w magazynie.
I zniknął z trackingu.
Piszę ponownie do obsługi klienta:
„Halo, gdzie mój wisiorek?”
Przepraszają.
Faktycznie — „gdzieś się zapodział”.
Wysyłają trzeci raz.
(+ udało mi się jeszcze wywalczyć 10% rabatu za straty moralne 😎)
I tu nagle…
magia.
Wisiorek dociera w 3 dni.
A po kolejnych trzech tygodniach…
przychodzi ten drugi.
Ten, który „zaginął”.
Merkury w retro:
najpierw zabiera,
potem oddaje,
a na końcu sprawdza, czy już się nauczyłaś.
🍀Na koniec
Merkury w retro nie jest po to, żeby nas zablokować.
On jest po to, żebyśmy: – spojrzeli jeszcze raz
– poprawili to, co niedokończone
– i nie pędzili na ślepo do przodu


A Ty? Próbujesz „przechytrzyć” retrogradację… czy już nauczyłaś się z nią współpracować?

Comments

Leave a comment