Słońce, kawa i pytanie: kim ja właściwie jestem?

Wpis może jest dla mnie.
Może jest to zbiór moich własnych przemyśleń dotyczących podstaw astrologii — bo czasem mam wrażenie, że skaczę po łebkach. Wybiegam w przyszłość, analizuję tranzyty, progresje, Solariusze, a gdzieś po drodze człowiek orientuje się, że warto jeszcze raz wrócić do fundamentów.
Może jest to też wpis dla zwykłego człowieka pijącego poranną kawę i zerkającego czasem na horoskop gazetowy.
Bo właśnie tam najczęściej pojawia się pytanie:
„No dobrze, ale czym właściwie jest to całe Słońce w horoskopie?”
I nie chodzi mi tutaj o odpowiedź podręcznikową typu: „Słońce to ego, świadomość i tożsamość”, bo przyznam szczerze — długo sama nie bardzo wiedziałam, co właściwie mam z tym zrobić.
Brzmiało mądrze.
Brzmiało astrologicznie.
Ale nie było wiedzą naprawdę zrozumianą.
Raczej wyuczoną formułką.
A przecież astrologia nie powinna być zbiorem ładnie brzmiących definicji, tylko językiem, który pomaga nam lepiej rozumieć siebie.
Najprościej mówiąc — Słońce to świadomość.
W przeciwieństwie do Księżyca, który pokazuje nasze odruchy bezwarunkowe, emocjonalne reakcje i to, co dzieje się automatycznie — Słońce mówi o tym, co jest wyborem.
Księżyc reaguje.
Słońce decyduje.
Księżyc pokazuje nasze bezpieczeństwo, instynkt, potrzebę przetrwania.
Słońce pokazuje kierunek.
To właśnie ono odpowiada za pytanie:
Kim jestem, kiedy nikt mi nie mówi, kim mam być?
Słońce nie jest całym człowiekiem.
Nie jest charakterem, nie jest temperamentem, nie jest nawet „osobowością” w prostym znaczeniu.
To raczej centrum psychiki.
Rdzeń.
To miejsce, wokół którego budujemy poczucie „ja”.
To odpowiedź na pytanie:
co sprawia, że czuję się sobą?
Co jest moje?
Co daje mi poczucie sprawczości?
Gdzie mam wpływ?
Gdzie moje życie przestaje być tylko odhaczaniem obowiązków, a zaczyna być wyborem?
I właśnie dlatego mówi się, że Słońce to świadomość.
Nie w filozoficznym sensie wielkich rozważań o istnieniu, ale bardzo zwyczajnie — jako zdolność rozpoznania siebie.
Co jest moje.
Czego chcę.
Kim jestem.
Bardzo spodobało mi się kiedyś pytanie:
czym jest Słońce w poniedziałek rano, kiedy człowiek idzie do pracy?
Bo właśnie wtedy astrologia robi się prawdziwa.
Nie na pięknym wykresie horoskopu.
Nie w książce.
Nie w cytatach mądrych astrologów.
Tylko wtedy, kiedy człowiek stoi z kawą w ręku i myśli:
czy to życie jest moje?
Czy ja wybieram, czy tylko reaguję?
Czy żyję zgodnie ze sobą, czy według cudzych oczekiwań?
Czy wiem, czego chcę, czy tylko gaszę kolejne pożary codzienności?
Silne, dobrze przeżywane Słońce nie oznacza wielkiego ego i chodzenia w złotej koronie.
Czasem oznacza po prostu spokojne:
„Wiem, kim jestem i nie muszę tego nikomu udowadniać.”
To chyba jedna z najbardziej dojrzałych definicji Słońca.
Ciekawa jest też kwestia dzieci.
Bardzo często mówi się, że małe dzieci na początku bardziej wyrażają swój Księżyc niż znak słoneczny — i jest w tym sporo prawdy.
Dziecko najpierw funkcjonuje przez potrzeby bezpieczeństwa, instynkt, emocjonalne reakcje i zależność od otoczenia.
Najpierw jest Księżyc.
Słońce rozwija się później.
Do słonecznej jakości trzeba dorosnąć.
Trzeba odkryć siebie, a nie tylko reagować na świat.
Dlatego często mówi się, że z wiekiem coraz bardziej „wchodzimy” w swoje Słońce.
Nie zawsze od razu jesteśmy swoim znakiem słonecznym.
Czasem najpierw jesteśmy głównie swoim Księżycem, Ascendentem, Saturnem albo tym, co życie akurat najmocniej nam pokazuje.
A dopiero później zaczynamy naprawdę być sobą.
Stephen Arroyo bardzo pięknie pisał, że Słońce pokazuje podstawową energię życiową oraz sposób realizacji własnego potencjału.
Liz Greene podkreślała, że Słońce nie jest gotową cechą, ale procesem stawania się sobą.
Dane Rudhyar pisał wręcz o Słońcu jako o centrum integracji osobowości.
I chyba właśnie to jest najważniejsze.
Słońce nie mówi tylko o tym, jaki jesteś.
Ono mówi o tym, kim masz odwagę się stać.
Nie chodzi więc o gazetowe:
„Byk lubi wygodę”,
„Lew lubi być w centrum”,
„Panna jest pedantyczna”.
To zbyt proste.
Prawdziwe pytanie brzmi:
gdzie jestem żywa?
Gdzie mam poczucie sensu?
Gdzie czuję, że to życie naprawdę należy do mnie?
Bo właśnie tam zaczyna się Słońce.

Blaski i cienie Słońca w poszxzególnych znakach zodiaku – mały cook book😎

Słońce w Baranie
Czuje, że żyje, kiedy może działać.
Kiedy samo decyduje.
Kiedy nie musi pytać o pozwolenie.
Gaśnie, kiedy jest kontrolowane, zatrzymywane, przeciągane w nieskończoność.
Cień?
Impulsywność, wojna o wszystko i wieczne udowadnianie światu swojej siły.
Słońce w Byku
Czuje siebie, kiedy ma stabilność.
Kiedy może budować coś trwałego.
Kiedy życie ma smak, zapach i sens.
Gaśnie w chaosie, niepewności i ciągłych rewolucjach.
Cień?
Upór, stagnacja i trzymanie się czegoś tylko dlatego, że „zawsze tak było”.
Słońce w Bliźniętach
Żyje, kiedy może myśleć, rozmawiać, wymieniać się ideami.
Kiedy coś je ciekawi.
Kiedy świat daje nowe bodźce.
Gaśnie w monotonii, rutynie i przy ludziach, przy których trzeba udawać.
Cień?
Rozproszenie, powierzchowność i wieczne zaczynanie bez kończenia.
Słońce w Raku
Czuje, że żyje, kiedy może troszczyć się o innych.
Kiedy buduje dom, bezpieczeństwo i emocjonalną bliskość.
Kiedy czuje, że jest potrzebne.
Gaśnie w chłodzie emocjonalnym, odrzuceniu i poczuciu braku przynależności.
Cień?
Nadmierne zamartwianie się, życie przeszłością i emocjonalne uzależnianie siebie od innych.
Słońce w Lwie
Żyje, kiedy może świecić własnym światłem.
Kiedy tworzy, inspiruje i jest zauważone.
Kiedy może być sobą bez umniejszania siebie.
Gaśnie przy ignorowaniu, niedocenieniu i tam, gdzie trzeba się stale kurczyć.
Cień?
Dramatyzowanie, potrzeba ciągłego podziwu i uzależnienie od zewnętrznego uznania.
Słońce w Pannie
Czuje siebie, kiedy jest potrzebne.
Kiedy może naprawiać, ulepszać i porządkować rzeczywistość.
Kiedy widzi sens w codzienności.
Gaśnie w chaosie, bylejakości i poczuciu bezużyteczności.
Cień?
Perfekcjonizm, krytycyzm i życie w przekonaniu, że nigdy nie jest wystarczająco dobrze.
Słońce w Wadze
Żyje, kiedy jest harmonia.
Kiedy relacje są dobre, estetyka ma znaczenie, a ludzie potrafią się usłyszeć.
Kiedy może łączyć, a nie dzielić.
Gaśnie w konflikcie, brzydocie, napięciu i niesprawiedliwości.
Cień?
Niezdecydowanie, unikanie konfrontacji i życie pod cudze oczekiwania.
Słońce w Skorpionie
Czuje, że żyje, kiedy dotyka prawdy.
Kiedy relacje są prawdziwe, intensywne i głębokie.
Kiedy może przechodzić transformację.
Gaśnie w powierzchowności, kłamstwie i emocjonalnej pustce.
Cień?
Kontrola, zazdrość, obsesyjność i trzymanie się tego, co już dawno powinno odejść.
Słońce w Strzelcu
Żyje, kiedy może iść dalej.
Kiedy poznaje świat, ludzi, idee i sens większy niż codzienność.
Kiedy ma wolność ruchu i myślenia.
Gaśnie w ograniczeniach, stagnacji i życiu bez perspektywy.
Cień?
Moralizowanie, ucieczka od odpowiedzialności i wieczne szukanie „gdzie indziej będzie lepiej”.
Słońce w Koziorożcu
Czuje siebie, kiedy coś buduje.
Kiedy ma cel, strukturę i widzi efekty własnej pracy.
Kiedy może na sobie polegać.
Gaśnie w chaosie, braku kierunku i poczuciu, że wszystko wymyka się spod kontroli.
Cień?
Pracoholizm, chłód emocjonalny i przekonanie, że wartość człowieka mierzy się osiągnięciami.
Słońce w Wodniku
Żyje, kiedy może być sobą.
Kiedy myśli niezależnie, działa po swojemu i nie musi mieścić się w schemacie.
Kiedy czuje sens większy niż własne ego.
Gaśnie w szufladkowaniu, przymusie dopasowania i tłumieniu własnej odmienności.
Cień?
Dystans emocjonalny, bunt dla samego buntu i uciekanie w ideę zamiast w życie.
Słońce w Rybach
Czuje, że żyje, kiedy może czuć.
Kiedy tworzy, pomaga, intuicyjnie odbiera świat i ma kontakt z czymś większym niż codzienność.
Kiedy dusza ma przestrzeń.
Gaśnie w brutalnej dosłowności, twardej kontroli i świecie bez miejsca na wrażliwość.
Cień?
Ucieczka od rzeczywistości, chaos granic i ratowanie wszystkich kosztem siebie.

··················

Comments

Leave a comment