10 Monet i Depeche Mode

Bardzo lubię łączyć bieżące tranzyty mojego horoskopu z kartą dnia z Tarota. Dwie różne układanki, które czasem nagle wskakują na swoje miejsce i pokazują coś bardzo konkretnego.
Ale tym razem zacznę od końca.
W 2014 roku kupiłam bilety na koncert Depeche Mode. Pamiętam dokładnie to uczucie — lato, ekscytacja, odliczanie. To miał być mój pierwszy koncert. I nie byle jaki.
Kilka miesięcy później byłam już w ciąży.
I nagle wszystko się zmieniło.
Zaczęłam się zastanawiać — czy to bezpieczne? Czy dam radę? Czy ten tłum, hałas, emocje… to na pewno dobry pomysł? Dziś myślę, że może trochę spanikowałam. Może nie byłoby tak strasznie. Ale wtedy decyzja była jedna: sprzedaję bilety.
I tak zamknął się pewien rozdział.
Minęło prawie 10 lat.
I kilka dni temu — jak grom z jasnego nieba — pojawia się informacja: Depeche Mode wraca w światową trasę.
Dokładnie tego dnia kartą dnia była u mnie 10 Monet.
Karta domknięcia cyklu. Spełnienia. Momentu, w którym coś się zamyka i jednocześnie daje poczucie: „to ma sens”.
W tle — bardzo precyzyjny tranzyt: Merkury w Pannie (czyli u siebie, na pełnej mocy) w ścisłym aspekcie do mojego Słońca, które u mnie odpowiada m.in. za marzenia i plany na przyszłość.
Mam też silnego Merkurego w horoskopie urodzeniowym, więc kiedy on się „odpala” — przynosi konkret. Informację. Wieść, która coś uruchamia.
No i uruchomił.
Bo wróciło marzenie, które gdzieś zostało zawieszone w 2014 roku.
Tylko że tym razem przyszło w pakiecie z rzeczywistością.
Ceny biletów są… powiedzmy wprost — brutalne.
I tu pojawia się pytanie, które idealnie pasuje do tej całej układanki:
czy każde domknięcie cyklu jest „za darmo”?
Bo wygląda na to, że Wszechświat mówi: „Proszę bardzo. Masz drugą szansę. Teraz zobaczymy, jak bardzo tego chcesz.”

··················

Comments

Leave a comment